Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Przygoda z zagubionym telefonem w Sosnowcu - niczym z CSI

27 353  
193   24  
Autentyk od naszego czytelnika.. wprost z Sosnowca. Zapraszamy!
Historia zaczęła się W SOSNOWCU.

Po tygodniu w nowej pracy i po wizycie chłopaków z Olkusza, poszliśmy sobie z niewielką ekipą na piwo przy ulicy Ciasnej. Z racji ciemnej miejscówki włączyłem latarkę i postawiłem telefon na drzewie. I jak to w życiu bywa, nikt nie zorientował się, że bateria padła, więc o telefonie zapomnieliśmy. Rano, o godzinie 10:30, Witold w smutku oznajmił, że zostawił telefon na drzewie (brawo ja), karta SIM nieaktywna. Wyszedłem na zewnątrz w tę miejscówkę i oczywiście telefonu brak. Wróciłem mając nadzieję na lokalizację telefonu z pomocą Googli - dupa. Zalogowałem się do AirDroida, programu, który pomaga wymieniać pliki bez kabla. Okazało się, że telefon jest włączony, a ja mam dostęp do monitorowania obrazu z przedniej kamerki oraz możliwości dzwonienia czy pisania SMS-ów. Po dwóch godzinach uporczywego wpatrywania się w kawałek półki z częścią noża widocznego w kadrze w końcu ktoś ruszył telefon. To co zobaczyliśmy przeraziło nas niezmiernie - starsza nieumalowana pani z fikuśnym stojącym pionowo "kogutem" wpatrywała się w ekran. Print screen, Paint i ruszyliśmy na poszukiwania zguby.

Cel pierwszy, pobliski monopol!
- Niestety, nie wiem kim jest ta pani, niech pan pójdzie za sklep, tam siedzą porządne chłopaki przy piwie i może coś pomogą.
- OK!
...
- Witam panów, szukam takiej pani, która znalazła mój telefon i mam wrażenie, że nie chce mi go oddać, zalogowałem się na dystans programem i mam jej zdjęcia.
- Niestety nie znamy jej, ale idź pan do lombardu, i to jak najszybciej.
- OK!
Lombard.
- Niestety nie mamy tu takiego telefonu.
Kiedy wracaliśmy z lombardu, zaczepiła nas pani ze sklepu, którą zainteresowałem historią.
- Panie, pokaż pan zdjęcie Zdziśkowi, on tu zna wszystkich.
- Kojarzę kobietę, ona tu chodzi co ranek tą drogą w dół, tam do bloku nr 12.
Ruszyliśmy za poszlaką i doszliśmy do opisywanego przez pana Zdziśka bloku.
Zacząłem pytać ludzi "Kojarzy pan/pani kobietę ze zdjęcia?". "Niestety, nie".
Pewien człowiek polecił popytać w sklepie na parterze bloku nr 12.

Wchodząc do sklepu zauważyłem osobę przypominającą ową zjawę ze zdjęć. Po krótkiej rozmowie między nią a właścicielką sklepu, zjawa wyszła na zewnątrz, Magda poszła za nią, a ja zostałem aby zapytać, czy może skojarzą kobietę. Rozpocząłem po raz setny historię, właścicielka wzrokiem przekonała mnie, że Biblii nie kupi, ale szybko moja opowieść ją zainteresowała.
- Niestety nie do końca poznaję, choć może tu była kiedyś, blondynka, starszy rocznik, wie pan co, nie będę mogła pomóc.
Nadzieja na odnalezienie telefonu opadała, ale nie poddawaliśmy się. Wychodziliśmy ze sklepu, gdy właścicielka wtrąciła:
- Dziś była tu taka podobna pani, która kupowała kartę SIM!
- Ale SIM jakiej sieci?
- T-Mobile.
- Tak, zgadza się! Kiedy wszedłem na mój telefon w jej mieszkaniu, widziałem numer właśnie T-Mobile! Nie wie pani gdzie ją znajdziemy?
- Ona mieszka tutaj, w "12".
Złapaliśmy konkretny trop, oczywiście blok, w którym mieszkała zjawa jak na złość miał 10 pięter, zaczęliśmy od ostatniego. 10 piętro, dwa skrzydła, historia i pytanie oraz prośba rozpoznania kobiety.
"Nie kojarzymy".
"Wie pan co, tutaj na tym piętrze taka nie mieszka".
"Na tym piętrze znam wszystkich, jej nie kojarzę".
Kiedy doszliśmy do 7 piętra, otworzył mi starszy gość i mówi, że chyba ją kojarzy, niech pan sprawdzi na 2 piętrze. Rura windą. Zjechałem i pierwszy dzwonek z ośmiu był strzałem w dziesiątkę!
- Dzień dobry, czy nie znalazła może pani jakiegoś telefonu?
- Nie wiem o co panu chodzi (jej twarz zrobiła się czerwona niczym gniecione jądro)
- Generalnie mam dostęp do telefonu i posiadam zdjęcia oraz policja jest wdrożona w śledztwo, czy znalazła pani...
- Nie wiem o co chodzi!

JEB DRZWIAMI PRZED NOSEM.

"Mam cię, szmatko" - pomyślałem. Nie spodziewałem się, że dzwoniąc ponownie złapię z nią jakikolwiek kontakt, więc po raz pierwszy w życiu zadzwoniłem pod 112. Opowiedziałem po raz kolejny historię i został wysłany pod wskazany blok nr 12 patrol policji. Kiedy czekaliśmy na policję, Zjawka postanowiła wyjść na spacer z psem, tropiłem ją przez chwilę, ale wróciłem do moich współdetektywów, spodziewając się policji, po którą pierwszy raz w życiu zadzwoniłem. Policja czekała pod blokiem, po raz kolejny wytłumaczyłem historię, policjanci - nie ukrywam - byli trochę rozbawieni i w związku ze spacerem podejrzanej wsiedliśmy wspólnie do radiowozu i zrobiliśmy rundkę po osiedlu. Po chwili dostałem cynk, że kobieta wróciła. Zawróciliśmy. Weszliśmy z policją na górę, kobieta klęczała przed drzwiami i szukała kluczy, była pijana, widać, że mieszkała w tym mieście dłużej niż żyje. Policjant poprosił mnie o zdjęcie, porównał z kobietą, która klęczała pod drzwiami i poprosił o torebkę. Jako że pijana nie zareagowała, sam ją podniósł i zapytał mnie jak wygląda telefon.

- Czarny, mniej więcej takich i takich rozmiarów.
- To ten?
- Tak!
Co prawda telefon nie posiadał klapki, baterii, karty pamięci i SIM, ale dopięliśmy swego!
Stara pijana zjawa nie przyznawała się do przywłaszczenia, nie chciała rozmawiać, chwiejąc się wykrzykiwała wyzywając wszystkich wkoło oraz zadzwoniła na policję, mówiąc "Jacyś popierdoleni ludzie mnie biją".

Po całej akcji udało się otworzyć drzwi i tam już tylko słyszeliśmy hałas, uderzenia, pękające szkło. Policjant wezwał mnie do środka kompletnie zmeliniałego mieszkania. Nieprzyjemnie mijało się zakutą w kajdanki drącą się starą kobietę wzywającą pomoc i krzyczącą do sąsiadów.

Po chwili policjant, pozbawiony cierpliwości, zapytał, gdzie reszta telefonu, na co usłyszał lapidarne:
- W dupie.

Jeśli chodzi o resztę wydarzeń, to tym zajęła się jednostka uderzeniowa (SFATGROM) w postaci dwóch kolejnych szerokich, łysych, ucieszonych konusów.
Po tych wszystkich wydarzeniach udaliśmy się na komisariat, ale to już historia na inny raz...
I z racji długości treści dołączam zdjęcia z wyżej przeżytej soboty.


Zdjęcia z telefonu.


Grande finale - pani skuta kajdanami.
-----

Ten tekst został do nas wysłany przez wrzutnię nocną niebankową.
Ty też możesz podzielić się z nami swoim artykułem / tekstem, wysyłając go - tutaj, albo klikając w przycisk "wyślij nam" w prawym górnym rogu strony (nawet nie musisz być zalogowana/y).

Oglądany: 27353x | Komentarzy: 24 | Okejek: 193 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało