Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

68 810  
449   289  
Ostatnio wszędzie czytamy, słyszymy i rozmawiamy o planowanym strajku nauczycieli. Niestety, ile artykułów, tyle opinii. MEN opowiada jak jest pięknie, ZNP lamentuje nad głodującymi pedagogami, rodzice uczniów albo wieszają psy na nauczycielach, albo ich popierają.

#1. Zacznijmy od pieniędzy

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

Uwierzcie mi, nie da się podać uśrednionej kwoty miesięcznych zarobków. Wszystko zależy od wielu czynników składowych - wykształcenia, stażu pracy, stopnia awansu zawodowego, dodatków, miejsca pracy i wiele innych. Nauczyciel spełniający te same warunki zarobi więcej pracując w Warszawie niż w wiejskiej szkółce. Młodzi nauczyciele na pewno muszą żyć bardziej niż oszczędnie, ponieważ otrzymują „gołą pensję”, nie mają dodatku za wysługę lat, stażowego i tak dalej. Jednak nie jest tak źle, jak to gdzieniegdzie czytamy, że przymierają głodem. Ja, będąc nauczycielem dyplomowanym, z 27-letnim stażem pracy, z wychowawstwem, 3% dodatkiem motywacyjnym i dodatkiem dla opiekuna stażysty dostawałam na rękę 3100. Dużo to czy mało, zdecydujcie sami.

#2. Czas pracy

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

Uwielbiam czytać komentarze pod artykułami o nauczycielach, że darmozjady pracują 3 godziny dziennie i o 11.00 są już w kawiarni z koleżanusiami i piją kawusię. No i oczywiście jakie to godziny, skoro lekcja trwa 45 minut.

W mojej szkole lekcje trwają od 7:30 do 16:30. Więc nie wiem kto uczy od 11.00, skoro wszyscy nauczyciele już bujają się po kawiarniach albo udzielają korepetycji. Nauczyciele dyżurują na przerwach, więc praktycznie raz w tygodniu muszą już patrolować korytarz od 7.00, żeby ranne ptaszki czegoś dziwnego nie wymyśliły. U nas każdy nauczyciel ma tygodniowo około 80 minut dyżurów. Rzadko zdarza się, że nauczyciel oduczy te 4-5 lekcji i fajrant. Jest to niemożliwe, zwłaszcza w szkole dwuzmianowej. Pamiętam rekordowy rok szkolny, w którym miałam 12 okienek. Podczas okienka mogłam oczywiście poprawiać sprawdziany czy ustalić godzinę konsultacji dla rodziców, ale musiałabym to robić w holu. Pokój nauczycielski w czasie lekcji jest zajęty przez uczniów, którzy mają zajęcia dodatkowe (wyrównawcze, przygotowania do konkursów itd.). Wolne sale lekcyjne pojawiają się około 15.00.

#3. Co oprócz lekcji

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

18 godzin bardzo wszystkich boli. Znów wyciągnięte z komentarzy - ile wy tych sprawdzianów poprawiacie, ile razy macie konferencje i wywiadówki, ciekawe jak bardzo musi się wuefista czy plastyk przygotować do pracy. Uczniowie piszą sprawdzian przez 45 minut, poprawienie jednego (nie mówię tu o testach wyboru) to 15-20 minut - coraz częściej, dłużej zajmuje rozszyfrowanie, niż sprawdzenie zawartości merytorycznej. Dawno temu kazało się uczniowi napisać sprawdzian ponownie i czytelnie, bo jak nie, to lufa, teraz (nie przesadzam) 40% uczniów ma papierek na wszelakie D - dysgrafię, dyskalkulię, dysleksję.
Konferencja lub wywiadówka to średnio jedno spotkanie w miesiącu.

To teraz ci nieszczęśni nauczyciele michałków - plastycy dbają o wystrój szkoły, mają zajęcia z dziećmi uzdolnionymi, robią dekoracje na wszelakie akademie szkolne i miejskie. Nauczyciele wychowania fizycznego popołudniami prowadzą treningi, jeżdżą z uczniami na zawody (całodzienne i weekendowe). Nauczyciel muzyki ma próby chóru i jeździ na konkursy, znów zazwyczaj weekendy.

Ogólnie pracy dodatkowej jest dużo - festyny, akcje charytatywne, wycieczki, kółka zainteresowań. Nie narzekam, informuję. Czasem w tygodniu przepracuję 30 godzin, czasem grubo ponad 40.

#4. Wolne

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

Uśmiałam się czytając wyliczenia jednego z internautów, że nauczyciele mają w roku wolne 52 soboty, 52 niedziele, 60 dni wakacji, 14 dni ferii (też widzicie już teraz trzy razy wliczone soboty i niedziele?), przy okazji każdych świąt tydzień wolnego, majówki, czerwcówki i inne. Jak podsumował, to zostało chyba 50 dni pracy.

Podczas przerw świątecznych, rekolekcji i temu podobnych nauczyciele mają dyżury, ponieważ dzieci muszą mieć zapewnioną opiekę. Nie ma wtedy zajęć dydaktycznych, lecz sportowe, plastyczne czy też kółka zainteresowań. Podczas rekolekcji mamy zazwyczaj szkolenie, konferencję, zebranie nauczycieli w zespołach przedmiotowych albo po prostu robimy porządki w papierach i swoich pracowniach.

Nie zaprzeczę, że mamy więcej wolnego niż osoby pracujące w innych zawodach, ale nie jest tego wolnego aż tak drastycznie dużo.

Tak jeszcze co do tych dwóch bitych miesięcy wakacji. Po rozdaniu świadectw zasiadamy do tabelek, sprawozdań, rad, planowania pracy na kolejny rok. Pracujemy normalnie przez pierwszy tydzień wakacji i dwa ostatnie. Jeśli ktoś ma wyjazd zaraz po zakończeniu roku, to po powrocie z wypoczynku i tak musi wszystko nadrobić. Ja dwa tygodnie wakacji i 3-4 dni ferii zimowych poświęcałam na układanie planu lekcji.

#5. Deforma edukacji

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

Chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie użyje słowa „reforma”. To co zrobiło ministerstwo na czele z Anną Z. to po prostu cholerny burdel.

Padają pytania, dlaczego nauczyciele nie protestowali przed wprowadzeniem reformy. Oczywiście, że protestowali. Pól miliona podpisów pod wnioskiem o zaniechanie lub przynajmniej przesunięcie wprowadzenia reformy wylądowało w koszu, strajki w soboty w większych miastach i w Warszawie zostały praktycznie niezauważone, konsultacje z pracownikami ministerstwa polegały na tym, że przedstawiciel ministerstwa powtarzał jak mantrę, że wszystko jest wyliczone i nie słuchał głosów nauczycieli.

Już przed wprowadzeniem reformy nauczyciele zgłaszali problem podwójnego rocznika starającego się o miejsca w szkołach średnich, mówili o tym, że absolwenci branżówek nie będą jeszcze pełnoletni, że zniknie szkolenie dwujęzyczne, że program będzie przeładowany, że nauczyciele na prowincji naprawdę nie znajdą całego etatu w jednej szkole. Słyszeli, że mają nie wydziwiać, bo to wcale nieprawda.

#6. Podwyżki

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

MEN obiecało 15% podwyżki w ciągu trzech lat, które całościowo miały wynieść około 1000 zł. Pierwsza to jakieś 100 zł, druga 110, więc kolejne 5% powinno być równe 800 zł. Magia.
Pierwszą podwyżkę nauczyciele zasponsorowali sobie sami z odebranych dodatków i wydłużeniu czasu awansu zawodowego. Przed drugą odebrano nam dodatki do godzin z dziećmi o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Podpowiadam, że przed ostatnią możecie nam zajumać dodatek za wychowawstwo i motywacyjny - prawie się uzbiera stówa.

#7. Jak pięknie jest w podstawówce

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

W trosce o dobro dzieci klasy nie mogą liczyć więcej niż 24 osoby. Fajnie, prawda? Z tym że nie dla językowców i informatyków. Podział na grupy możliwy jest tylko wtedy, kiedy klasa liczy przynajmniej 25 uczniów. Więc teraz zamiast uczyć 12-13 osób, nauczyciel ma 24 osoby. Informatyk ma jedną godzinę tygodniowo, anglista trzy, nauczyciel drugiego języka dwie. Nowa podstawa programowa kładzie wielki nacisk na rozwijanie umiejętności informatycznych i językowych. Teoretycznie już od 1 klasy podstawówki dzieciaki mają się uczyć programowania. W jaki sposób ma to zrobić informatyk podczas jednej godziny? Nie ma szans, żeby zdążył podejść w ciągu lekcji do każdego ucznia, żeby mu dokładnie wytłumaczyć.

Lekcję języków obcych bez podziału na grupy to też fikcja - cierpią uczniowie słabi i mocni, nauczyciel musi wszystko wypośrodkować. Jak tu w takim tłumie ćwiczyć umiejętności mówienia, nikt nie wie. Więc siłą rzeczy wracamy do tego, co ja pamiętam z podstawówki - gramatyka i pisanie.

#8. Przeładowane programy nauczania

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

Po dwóch latach MEN ujawniło w końcu listę osób, które były odpowiedzialne za tworzenie podstaw programowych. Można im teraz legalnie nawrzucać, ale nie zmieni to faktu, że w ostatnich dwóch klasach podstawówki wszystkiego jest po prostu za dużo i nie ma najmniejszych szans, żeby wszystko zrealizować (a co dopiero utrwalić). Nauczyciele przedmiotów, z których jest egzamin, organizują dodatkowe zajęcia, żeby wyćwiczyć potrzebne umiejętności. Jednak uczniowie, którzy spędzają w szkole średnio 7-8 godzin dziennie nie mają już czasu, siły ani ochoty na udział w tych zajęciach.

#9. Papierologia

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

Zawsze mieliśmy dużo papierologii, ale wraz ze zmianami przybyło jej dwa razy więcej. Cokolwiek robisz, musisz przygotować plan, założenia, oczekiwane cele, metody, środki, sposoby, czas, osoby uczestniczące, wypunktować korzyści. Po zakończonym projekcie musisz zrobić ewaluację, napisać co wyszło dobrze, a co źle, wyciągnąć wnioski do dalszej pracy i tak dalej. Czasem zorganizowanie dwugodzinnej wycieczki do miejscowego muzeum okupione jest trzema godzinami pisania bezsensownych papierów.

#10. Strajk

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

Tak jak pisałam, w szkole przepracowałam 27 lat, więc parę strajków mam na swoim koncie. Pamiętam tylko dwa skuteczne - jeden wyjazdowy w stolicy, kiedy to faktycznie tysiące nauczycieli zablokowały pól miasta i następny okupacyjny kilka lat później, kiedy nikogo nie wpuszczaliśmy do szkoły przez kilka dni. Te sobotnie nikogo nie obchodzą, te jednodniowe nie przynoszą żadnych efektów, ponieważ nie wszyscy nauczyciele przystępują do strajku, dzieci muszą mieć zapewnioną opiekę, więc normalnie działa świetlica.

Jeśli nauczyciele faktycznie chcą zmian, muszą zamknąć szkoły i nie przejmować się „krzywdą dzieci”. Strajk musi zaboleć. Jeśli teraz nie dojdzie do takiego strajku, już nigdy nikt się nie będzie z nimi liczył. Niestety, nauczyciele to bardzo dziwna grupa i ja osobiście nie wierzę w to, że dojdzie do paraliżu szkół.

#11. Jak się nie podoba, to zmień zawód

Dlaczego nauczyciele w końcu dojrzeli do strajku

Słyszymy to z każdej strony. Ja kocham swoją pracę, najpierw uczyłam w 7-8 klasie podstawówki, a potem od samego początku powstania gimnazjów właśnie tam. Po deformie zostałam brutalnie wrzucona do 1 i 4 klas podstawówki. Tak jak pisałam już wcześniej, uczenie bez podziału na grupy. Bardzo dziwne wymagania programowe, niezbyt przyjazne podręczniki, rodzice, którzy przychodzą do szkoły jak do sklepu, tłumaczenie się z rzeczy narzuconych przez ministerstwo. Będąc wychowawcą w gimnazjum, nie miałam tylu problemów wychowawczych i spotkań u szkolnego psychologa i pedagoga, ile w 4 klasie. Miłość do pracy została w ciągu jednego roku szkolnego skutecznie zabita. I wiecie co? Zmieniłam pracę. I jestem z tego powodu bardzo zadowolona.

* * * * *

Tymczasem w równoległym świecie

Suski nauczyciele

Oglądany: 68810x | Komentarzy: 289 | Okejek: 449 osób