Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Co nowego w technologii? Właśnie zobaczyliśmy najbrzydszy smartfon na świecie

82 519  
330   145  
W dzisiejszym odcinku pośmiejemy się z nowego smartfona od Energizera, zobaczymy dlaczego YouTube promuje teorię płaskiej Ziemi oraz przekonamy się czego chińskie programy informacyjne nauczyły się z filmów p0rno.

#1. PewDiePie przegrał w wyścigu o kanał z największą liczbą subskrypcji



PewDiePie – a właściwie Szwed Felix Arvid Ulf Kjellberg - zapewne znany jest większości z was. To koleś, którego kanał w serwisie YouTube posiada największą liczbę subskrypcji. Jest ona na tyle zawrotna, że przebiła nawet niedawno całą kategorię YouTube Gaming.

Okazuje się jednak, że Felix spadł ostatnio z pierwszego miejsca, a prześcignął go, depczący mu od dłuższego czasu po piętach, T-Series – czyli kanał należący do muzycznej korporacji mającej siedzibę w Indiach (na jego łamach znajdziemy głównie teledyski rodem z Bollywood).

Wielki wyścig Felixa i T-Series trwa od dłuższego czasu. To przez niego włamywano się do drukarek na całym świecie, wynajmowano ogromne powierzchnie reklamowe, a nawet przemycano krótkie wiadomości do filmów p0rno znanych gwiazd z branży. Wszystko po to, aby nakłonić jak największą liczbę osób do pozostawienia subskrypcji na kanale PewDiePie.

Wygląda jednak na to, że cały wysiłek pójdzie raczej na marne. T-Series prześcignął na kilka chwil Szweda w nocy z 22 na 23 lutego. Fani PewDiePie'a szybko jednak wzięli się do roboty i już następnego ranka przewaga Felixa znów wynosiła grubo ponad 120 000. Niestety w ciągu tych kilku dni zdążyła ona już mocno się zmniejszyć i wszystko znów zmierza do tego, że Szwed znajdzie się po raz kolejny na drugim miejscu. Czy jednak i tym razem fani go uratują? Pewnie tak, tylko na jak długo i ile razy będą to jeszcze powtarzać. Wygrana T-Series jest w tym przypadku nieunikniona.

#2. Wszyscy śmieją się z nowego smartfona od Energizera



Pamiętacie jeszcze news, w którym Energizer informował o wielkich planach podboju rynku smartfonów? Być może jeszcze te kilkanaście dni temu można było traktować ich poważnie, jednak teraz jest to znacznie trudniejsze. A wszystko to z powodu prezentacji telefonu Energizer Power Max P18K Pop z baterią o pojemności 18 000 mAh.

Jasne, to wszystko brzmi dość imponująco, jednak kto będzie chciał nosić taką cegłę w kieszeni? Grubość smartfona jest tak absurdalna, jak na dzisiejsze standardy, że trudno jest mi sobie wyobrazić użytkowanie czegoś podobnego. Jego waga oficjalnie nie została jeszcze podana, choć na pewno jest dość spora. Oprócz tego smartfon nie wyróżnia się niczym specjalnym. Ma wszystko to, czego na rynku jest już mnóstwo.

Czy uda mu się zwrócić na siebie uwagę klientów? To na pewno! Czy jednak będą chcieli go kupić? Raczej nie, choć niektórzy w żartach mówią, że jest to idealny sprzęt na apokalipsę zombie – popracuje długo na baterii, a w razie czego posłuży do obrony własnej.

#3. To YouTube wmawia nam, że Ziemia jest płaska



Wielu z nas zna przynajmniej jedną taką osobę, która wierzy w teorie spiskowe. Nieważne, czy mowa o teorii płaskiej Ziemi, iluminatach, którzy pragną władzy nad światem i należy do nich Justin Bieber, lądowaniu na Księżycu (wiecie, że zostało niby nagrane w studiu) czy o wielkim spisku Big Pharmy, mającym na celu depopulację naszej planety dzięki szczepieniu ludzi.

Być może nie zdajecie sobie z tego sprawy, ale za szerzenie podobnych bzdur odpowiedzialny w dużej mierze jest... YouTube, choć sam serwis nie robi tego celowo. Wszystkiemu winny jest wadliwy algorytm, który – jak zauważył serwis BuzzFeed News – po obejrzeniu filmów proszczepionkowych natychmiast zaczyna podsyłać nam treści antyszczepionkowe. Coś tu chyba jest nie tak.

Jeśli chodzi o teorię płaskiej Ziemi, to sprawa przedstawia się pewnie dość podobnie. Badacze z Texas Tech University udali się swego czasu na największe zgromadzenie zwolenników teorii. Przeprowadzili tam wywiad z 30 uczestnikami i zapytali ich: skąd dowiedzieli się o tym wszystkim i co ich nakłoniło, aby w to uwierzyć. 29 ankietowanych zgodnie odpowiedziało, że były to „filmiki na YouTubie”. Tylko jedna osoba stwierdziła, że przekonali ją do tego członkowie rodziny, którzy jednak sami zaczerpnęli całą swoją wiedzę na ten temat właśnie z YouTube'a.

Na szczęście serwis wypowiedział wojnę przynajmniej tym, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci. Kanały promujące podobne treści zostały całkowicie odcięte od źródła dochodu i nie mogą wyświetlać reklam. Na pewno sprawi to, że świat będzie choć odrobinę lepszy.

#4. Chińskie serwisy informacyjne uczą się od najlepszych



DeepFake to algorytm, wokół którego kilka miesięcy temu kręciła się całkiem spora afera. To właśnie dzięki niemu internetowe śmieszki mogły wklejać głowy znanych gwiazd muzyki i telewizji w ciała gwiazd branży p0rnograficznej. Wyglądało to dość realistycznie i każdy amator podobnej rozrywki mógł zrobić sobie dobrze, oglądając filmy dla dorosłych z Daisy Ridley (ta z nowych Gwiezdnych Wojen) w roli głównej. Niestety po czasie pewna granica została przekroczona i ktoś zaczął robić podobne przeróbki z twarzami niepełnoletnich dziewczynek, przez co cała idea został potępiona.

Jednak sam DeepFake na pewno się nie zmarnował. Teraz mogliśmy o nim usłyszeć przy okazji doniesień płynących z dalekiej Azji. Okazuje się, że w chińskich programach informacyjnych już od dawna pracują prezenterzy, którzy nawet nie istnieją w normalnym świecie. Są to komputerowo wygenerowane avatary, które skutecznie nas naśladują.



Wszystko wskazuje na to, że tak właśnie wygląda przyszłość. Po co zatrudniać prawdziwych prezenterów z krwi i kości, którzy narobią wstydu na oczach milionów twierdząc, że w studiu stół jest brudny, a wszystkiemu winien Rurek (czy tam Rurku). No i po co to wszystko, skoro całą robotę może odwalić taki komputerowo wygenerowany avatar, który nic nie zawali, powie to co mu się każe i jeszcze nie zażąda za to pieniędzy.

W Chinach tacy prezenterzy zostali przyjęci bardzo ciepło, a wielu ludzi nie widzi większej różnicy. Programy informacyjne pracują więc nad stworzeniem całego sztabu takich avatarów, które będą mówiły do widzów w różnych językach.

Wirtualni prezenterzy poprowadzili już ponad 3400 wydań wiadomości i spędzili z widzami około 10 000 godzin. Całkiem nieźle, prawda? Wszystko wskazuje więc na to, że tak maluje się przyszłość. Tylko czekać, aż podobne pomysły zawitają w nasze skromne progi.

#5. OpenAI stworzyła tak dobry algorytm, że muszą go ukryć przed światem



OpenAI to organizacja non profit zajmująca się tworzeniem i doskonaleniem sztucznej inteligencji. Celują oni oczywiście nie w wojskowe maszyny do zabijania, a w algorytmy, których zadanie polegało będzie na czynieniu naszego życia łatwiejszym. Ostatnio stworzyli jednak coś tak dobrego, że aż nam tego nie pokażą.

Mowa o algorytmie GPT2, którego zadaniem było wyłapywanie fake newsów z internetu. Brzmi super! W końcu żyjemy w czasach, w których każdy może wygenerować jakąkolwiek informację i puścić ją w świat. Nic więc dziwnego, że jesteśmy dosłownie zalewani fałszywymi newsami, które czasem trudno odróżnić od tych prawdziwych. Tym właśnie miał zajmować się GPT2.

Niestety algorytm stał się tak dobry w tym co robi, że zaczął nawet tworzyć własne fałszywe informacje na wysokim poziomie. Były one bardzo trudne do wyłapania i odróżnienia od prawdziwych. OpenAI zdecydowała więc, że nie udostępni algorytmu publicznie, a zachowa go dla siebie. Ich zdaniem w niepowołanych rękach mógłby wyrządzić zbyt wiele szkód, których konsekwencje mogły być naprawdę poważne.

Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 82519x | Komentarzy: 145 | Okejek: 330 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

26.03

25.03

24.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało