Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Najpopularniejsze strony i aplikacje, które są całkowicie zakazane w innych krajach

58 582  
157   35  
Wielki Brat patrzy, Wieli Brat czuwa. Z tym że w każdym kraju pojęcie Wielkiego Brata rozumiane jest w nieco inny sposób. Każde państwo chce zakazać swoim obywatelom czegoś innego, każdy kraj ma własne niewygodne sprawy i tematy, o których nie powinno się mówić i wreszcie w każdym kraju cenzurowane są inne treści.


Dzieje się to nawet w miejscach, w których panuje pozorna „wolność”. Tam również pewnych tematów nie można poruszać, nie można krytykować pewnych rzeczy i w ogóle nie można mieć własnego zdania w wielu kwestiach, bo kogoś to może przecież urazić. Czym jednak różni się to od tej „złej cenzury“? Dzisiaj nie będziemy się nad tym rozwodzić, tym razem postanowiłem skupić się właśnie na tej złej cenzurze, która obecna jest w wielu miejscach na świecie.

Pewnie zdajecie sobie z tego sprawę, że w wielu krajach dostęp do poszczególnych serwisów internetowych jest zablokowany. Bez kombinowania z VPN-em nie odwiedzimy największych światowych witryn, jeśli będziemy znajdować się na terytorium danego państwa. Jak to jednak wygląda w praktyce?

#1. Strona jw.org w Rosji



Zacznę może od czegoś, co wielu z was może nie mówić zupełnie nic. Strona jw.org to witryna obracająca się wokół Chrześcijańskiego Zboru Świadków Jehowy - to ci sami, którzy chodzą od drzwi do drzwi i chcą rozmawiać o Jezusie Chrystusie. Rosjanie mają jednak z nimi ostro na pieńku.

Rosyjski rząd już niejednokrotnie podejmował mniej lub bardziej jawne próby walki ze Świadkami Jehowy. Niektóre z nich owocowały częściowymi blokadami witryn typu jw.org na terenie Rosji. Rosjanie oskarżają administratorów strony o: ekstremizm i promowanie mowy nienawiści, powstrzymywanie swoich wyznawców od przyjęcia właściwej opieki medycznej, powodowanie rozłamów całych rodzin czy wykorzystywanie dzieci przy ciężkich pracach.

To tylko część zarzutów skierowanych ze strony Rosji do Świadków Jehowy. Nic więc dziwnego, że wszystkie te ataki spowodowały w końcu całkowitą blokadę jednej z największych na świecie stron zrzeszających wyznawców.

#2. FaceTime, Skype, Snapchat, Telegram oraz WhatsApp w krajach arabskich



Co ma wspólnego ze sobą wiele krajów na Środkowym Wschodzie? Chodzi może o religię? A może o całą masę innych rzeczy, które z tej właśnie religii wynikają? Czy chodzi może o wielkie pokłady ropy? A może o całą masę pieniędzy, która ze sprzedaży tej właśnie ropy stale się powiększa?

Wszystko powyżej można uznać za prawidłową odpowiedź. Tym razem chodzi mi jednak o blokadę serwisów typu VoIP (Voice over Internet Protocol) – to technika umożliwiająca przesył dźwięków mowy za pomoczą łącza internetowego. Wśród tych serwisów możemy więc wymienić m.in.: Skype, Snapchat czy FaceTime. W każdym z krajów wygląda to oczywiście w nieco inny sposób, jednak przyczyna raczej jest ta sama: pieniądze.

Rządy wielu krajów Środkowego Wschodu posiadają spore udziały w wielkich firmach świadczących usługi telekomunikacyjne. Nie ma w tym więc nic dziwnego, że usilnie starają się oni maksymalnie zwiększyć dochody firm, w których posiadają jakieś udziały. Jak jednak przekonać ludzi, aby więcej do siebie dzwonili? Najprościej zakazać korzystania z serwisów typu VoIP lub po prostu zablokować dostęp do nich.

Oczywiście w niektórych krajach arabskich powodem jest cenzura lub coś podobnego, jednak jest to zaledwie margines w porównaniu z tymi przypadkami, kiedy chodzi o pieniądze. Nie zawsze jest to jawna blokada. Katar na przykład po prostu zakłóca działanie poszczególnych stron, aby ludzie sami się zrazili i nie chcieli z nich korzystać. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich Snapchat, FaceTime i WhatsApp obłożone są całkowitą blokadą. W Arabii Saudyjskiej sprawy miały się podobnie, jednak w 2017 roku zniesiono blokadę. Nawet w Maroko wiele podobnych serwisów było całkowicie zablokowanych w 2016 roku. Rząd zniósł jednak blokadę po kilku miesiącach.

#3. Telegram oraz Instagram w Iranie



Telegram jest bardzo popularną aplikacją na terenie Iranu. Statystyki mówią, że korzysta z niego niemal połowa społeczeństwa. To bardzo dużo biorąc pod uwagę, że jedynie 50 mln Irańczyków (z łącznej liczby ponad 81 mln) ma w ogóle dostęp do internetu.

Telegram oraz Instagram zostały tam zablokowane dosłownie tylko na chwilę. Miało to miejsce między 30 grudnia 2017 roku a 13 stycznia 2018 roku. Powód? Niepokoje targające islamską częścią społeczności, które ostatecznie dotknęły cały kraj.

Ludzie organizowali się na grupach na Telegramie i komunikowali za jego pomocą. Do podobnych celów wykorzystywany był Instagram, choć w nieco mniejszym stopniu. Rząd niestety nie mógł wpływać na treści udostępniane za pomocą aplikacji, w związku z czym postanowił je po prostu zablokować. Szybko jednak im przeszło.

#4. Niemal każda, większa strona w Chinach



Specjalista z Google'a powiedział kiedyś, że internet przyszłości będzie podzielony co najmniej na dwie części. Jedna z nich będzie jego ocenzurowaną wersją, która będzie funkcjonowała w nieco mniej liberalnych krajach, a druga będzie dostępna dla tej „normalnej” reszty świata. Trzeba przyznać, że jego słowa się sprawdzają. Wygląda bowiem na to, że internet w Chinach niebawem może stać się czymś zupełnie innym niż na przykład w naszym kraju.

Już teraz mieszkańcy Chin nie mają dostępu do serwisów społecznościowych, takich jak choćby: Facebook, Twitter czy Instagram. Podobny los spotkał największą wyszukiwarkę, jaką jest Google, czy strony takie jak Wikipedia oraz setki serwisów z newsami, jak choćby New York Times. Sprawy zaszły już tak daleko, że w Chinach powoli zaczyna rozwijać się całe pokolenie ludzi, którzy nie mają pojęcia o istnieniu tych serwisów.

W Chinach działa specjalna agencja - Cyberspace Administration of China – która decyduje o tym, które strony będą dopuszczone do użytku przez obywateli, a które zostaną całkowicie lub częściowo zablokowane. Dostawcy najpopularniejszych usług czasem próbują w jakiś sposób dostać się na rynek chiński. Tworzą nawet specjalne wersje swoich serwisów, które spełniają wszystkie rygorystyczne wymagania obowiązujące na miejscu.

#5. Telegram w Rosji



No i znowu ta Rosja. Kraj swego czasu miał poważne problemy z Telegramem – to ta sama aplikacja służąca do komunikowania się, która była zablokowana w Iranie. Rosjanie twierdzą, że za pośrednictwem appki porozumiewali się ze sobą terroryści i w ten sposób organizowali ataki. W związku z tym władze wystąpiły z oficjalną prośbą do właścicieli komunikatora, aby ci umożliwili im dostęp do poszczególnych wiadomości – właściciele Telegramu jednak odmówili i wtedy się zaczęło.

Rosja walczyła z Telegramem na wiele sposobów. Najpierw pojawił się pomysł z blokadą komunikatora, jednak okazało się, że jego serwery nie znajdują się na terenie kraju, a więc nic nie można im zrobić. Później zaczęło się masowe blokowanie adresów IP powiązanych z aplikacją. Niestety spora część tych adresów należała do wiodących na rynku rosyjskim firm, co stworzyło poważne problemy. Władze kraju próbowały nawet konsultować się z Google Cloud oraz Amazon Cloud, aby ci zablokowali dostęp do Telegramu na terenie Rosji, jednak z tego również nic dobrego nie wynikło.

Rosjanie to oczywiście bardzo zaradny naród, który potrafi radzić sobie w wielu sytuacjach. Kiedy więc korzystanie z Telegramu było utrudnione, ci zaczęli obchodzić blokady za pomocą VPN-ów. Rosyjski rząd musiał interweniować po raz kolejny, nakazując dostawcom internetu, aby ci blokowali dostęp do Telegramu za pośrednictwem VPN.

Wygląda więc na to, że każde rozwiązanie zaproponowane przez władze, rodzi tylko nowe problemy – i tak to już się tam ciągnie od dłuższego czasu.

#6. Wikipedia w Turcji



W sobotę 29 kwietnia 2017 roku Wikipedia została zablokowana na terenie Turcji. Pewnie sami wciąż pamiętacie, jak wielka afera wytworzyła się wokół całej tej sprawy. Wielu internautów wyrażało swój sprzeciw, niektórzy bojkotowali kraj, a sama Wikipedia ubolewała nad faktem, iż nie będą oni w stanie działać na terenie Turcji. Skąd jednak podobna decyzja?

Wszystko stało się po tym, jak Wikimedia Foundation – organizacja zarządzająca m.in. Wikipedią – odmówiła cofnięcia publikacji dwóch artykułów oskarżających Turcję o wspieranie grup terrorystycznych odpowiedzialnych za wojnę domową w Syrii.

Zanim jednak Wikipedia została zablokowana na terenie kraju, kilku użytkowników postanowiło edytować całe artykuły wymazując wszystkie fragmenty, w których negatywnie wypowiadano się o Turcji. Wikimedia przywróciła je jednak w dość szybkim czasie i tak już zostało do dzisiaj.

Władze Turcji oczywiście próbowały się wybielić. Wysyłali oni różnego rodzaju pisma, które miały stanowić dowody na brak zaangażowania kraju we wspieranie jakichkolwiek grup terrorystycznych. Zarząd Wikimedia był jednak nieugięty. Stwierdzili, że oni nie edytują artykułów, a za samą publikację odpowiedzialni są niezależni twórcy.

#7. YouTube w tylu krajach, że głowa mała



YouTube blokowany jest m.in. w: Chinach, Iranie, Sudanie, Południowym Sudanie, Turcji, Syrii i Pakistanie. Zaczniemy może od Chin. Blokada YouTube'a ma już u nich dość długą historię. Ciągnie się ona bowiem gdzieś od 2008 roku. Jest to jedyny kraj, w którym blokada serwisu nie ma większego związku z wyznawaną tam religią. Przejdźmy więc do całej reszty.

W Iranie blokada YouTube'a pojawiła się jako pierwsza. Stało się to w 2006 roku, po tym jak w serwisie udostępniono seks-taśmy pewnej irańskiej gwiazdy filmowej. Kolejna blokada miała miejsce w 2009 roku (po wyborach prezydenckich), a ostatnia po roku 2012, kiedy to w serwisie YouTube pojawił się mega kontrowersyjny film zatytułowany: „The Innocence of Muslims”. Ta amatorska produkcja spowodowała blokadę YouTube'a w wielu innych islamskich krajach, takich jak: Sudan, Sudan Południowy i Pakistan.

W tym ostatnim blokada została zniesiona po roku 2016, kiedy to twórcy serwisu zdecydowali się udostępnić dla Irańczyków osobną wersję YouTube'a, w której władze miały możliwość wprowadzania pełnej cenzury na treści, które im nie odpowiadały. Jeśli natomiast chodzi o Syrię, to YouTube został tam zablokowany w 2011 roku, kiedy rozpoczęła się wojna domowa.

#8. Reddit w Rosji



Tak, to znowu Rosja! Tym razem jednak mieli oni lekkie spięcia z Redditem. Wszystko zaczęło się od publikacji na stronie całego obszernego poradnika dotyczącego uprawy „magicznych grzybków”. Są one nielegalne w wielu krajach, w tym na terenie całej Rosji.

Roskomnadzor – rosyjski odpowiednik amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności – napisał nawet do administracji portalu z prośbą o usunięcie kontrowersyjnych treści, a przynajmniej zablokowanie dostępu do nich na terenie kraju. Niestety wiadomość prawdopodobnie została zignorowana, bowiem jakiś czas później cały Reddit był niedostępny u naszych dalekich, słowiańskich braci.

Po pewnym czasie przywrócono pełny dostęp Rosjanom, a to wszystko dzięki interwencji administracji Reddita i pozbyciu się całego artykułu z serwisu. Na Reddicie wieszano później w związku z tym psy twierdząc, że nie zależy im na wolności słowa w internecie. Ci jednak odbili piłeczkę mówiąc, że bardziej zależy im na pełnym dostępie do ich treści niż na wolności słowa i tak cała sprawa się zakończyła.

Nie był to już pierwszy raz, kiedy to Rosjanie blokowali całe strony ze względu na artykuły dotyczące narkotyków. Swego czasu zablokowali nawet Wikipedię przez wzgląd na wpis o marihuanie.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Oglądany: 58582x | Komentarzy: 35 | Okejek: 157 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.03

22.03

21.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało