Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

10 technologicznych gadżetów, które każdy z nas miał w swoim dzieciństwie

71 149  
253   164  
Lata 90. XX wieku. Dla wielu osób był to jeden z najpiękniejszych okresów w całym ich życiu. Nasza gospodarka budziła się do życia, powstawało wiele firm, które obecnie są prawdziwymi gigantami na rynku, a zakupy robiło się głównie na targach i bazarach.

Sam dobrze pamiętam, że w mojej okolicy wielki targ organizowany był co poniedziałek. Zjeżdżali się na niego handlarze z dalekich okolic i wystawiali wszystko, co mogło się sprzedać.
Takie bazarki miały zwykle jedną wspólną cechę: można było na nich kupić mnóstwo sprzętu elektronicznego. Na ogół były to oczywiście towary z Chin, które w kwestii jakości pozostawiały wiele do życzenia, za to nadrabiały ceną, dzięki czemu chętni zawsze się znajdowali.

Takiemu bazarkowi zawdzięczam zdecydowaną większość gadżetów z mojego wczesnego „arsenału technologicznego”. Zapewne wielu z was posiadało w swoim domu coś podobnego i pewnie wielu z was z nostalgią wraca do tamtych czasów. Dzisiaj postanowiłem przywołać nieco wspomnień i przedstawić przynajmniej część tego, co miało się w swojej kolekcji za dzieciaka.

#1. Tamagotchi

174775846cc5623Tamagotchi.jpg

W człowieku od najmłodszych lat pojawia się chęć opieki nad drugą istotą. W większości przypadków rodzice kupują swojemu dziecku psa, kota, chomika, papugę lub – jeśli dziecko wyjątkowo nie jest rozgarnięte – rybki. Co jednak zrobić, kiedy mieszkanie małe albo dziecko ma uczulenie na sierść zwierząt? Wraz z rokiem 1996 przybyło rozwiązanie.

Było to niewielkie urządzenie, którego pierwsza wersja została wyprodukowana przez firmę Bandai w Japonii. Gadżet nosił nazwę Tamagotchi, co stanowiło zlepek słów „tamago” (jap. jajko) oraz watch (ang. doglądać, opiekować się).

Na nasze szczęście na rynku szybko pojawiło się mnóstwo podróbek. Zalały one oczywiście wszystkie okoliczne bazarki, a ich cena była stosunkowo niska. Każdy rodzic mógł więc pozwolić sobie na to, aby obdarować swoje dziecko podobnym prezentem.

Urządzeniem sterował bardzo prosty komputer. W praktyce wyglądało to tak, że my – jako opiekunowie – mieliśmy za zadanie karmić, myć, a często nawet ubierać wirtualnego stworka. Zwierzę oczywiście z czasem rosło i robiło się coraz bardziej wymagające. Opieka sama w sobie nie była trudna i jeśli ktoś nie zapomniał o swoim wirtualnym przyjacielu, to osiągnięcie przez niego dorosłej formy nie było wielkim wyczynem.

Tamagotchi stało się prawdziwym hitem. Samych oryginalnych urządzeń od Bandai sprzedano na świecie ponad 76 mln – w tym miejscu warto dodać, że kopie stanowiły zdecydowanie większą część rynku. Całkiem nieźle, prawda?

Tamagotchi z czasem oczywiście się rozwijało i urządzenie zyskiwało coraz więcej funkcji. Ludzie stracili jednak zainteresowanie gadżetem wraz z pojawieniem się na rynku pierwszych smartfonów. Twórcy aplikacji szybko stworzyli własną wersję symulatora opiekuna nad wirtualnym stworzeniem, która oczywiście była znacznie bardziej zaawansowana.

#2. Walkie-talkie

17477595e3fa426Walkie_talkie.jpg

Walkie-talkie (czyli po prostu krótkofalówki) stanowiły część obowiązkowego wyposażenia każdego chłopca, który bawił się z kolegami „w wojnę”. Polem działania mógł być nawet miejski park, a jako broń służyły zwykłe patyki. Nie było to oczywiście ASG, w jakie bawi się młodzież w dzisiejszych czasach, jednak przynosiło naprawdę dużo frajdy.

Posiadanie krótkofalówek dawało wielką przewagę każdemu zespołowi. Możliwość komunikowania się na odległość nawet kilkudziesięciu metrów sprawiała, że z łatwością można było zaskoczyć przeciwnika. Walkie-talkie przydawały się jednak w trakcie wielu innych zabaw.

Wprawdzie oryginalne produkty były swego czasu dość drogie i wielu rodziców nigdy w życiu nie zdecydowałoby się na kupienie czegoś podobnego swojemu dziecku, jednak w tym przypadku znów z pomocą przychodzili nasi skośni bracia z Azji. Podróbki obecne były na każdym targu i można je było znaleźć już za kilkanaście złotych.

Po czasie telefony komórkowe zaczęły być coraz bardziej powszechne i przyszedł nawet moment, w którym rodzice obdarowywali podobnymi gadżetami swoje dzieci. Był to koniec popularności walkie-talkie, choć w pewnych sytuacjach wciąż okazywały się przydatne.

#3. Zegarek z kalkulatorem

174776222fc4ccaZegarek_z_kalkulator.jpg

W latach 90. z okazji Pierwszej Komunii Świętej zwykło się dawać różne rzeczy. Bardzo popularnym prezentem był rower. Jeśli jakiś wujek lub ciotka sprawili nam coś podobnego, to można było o sobie mówić, jako o szczęściarzu. Zdecydowanie mniej popularnym prezentem były komputery – do tego trzeba było mieć naprawdę zamożnych członków rodziny. Na kolejnych miejscach znalazły się pierwsze konsole (w tym te kieszonkowe) oraz zegarki.

Elektroniczny zegarek stanowił marzenie niejednego chłopca. Jeśli jeszcze taki czasomierz miał podświetlaną tarczę, to już można było szpanować w szkole. Totalnym luksusem było posiadanie zegarka z kalkulatorem! Wprawdzie mało kto robił z niego prawdziwy użytek, jednak taki kawałek elektroniki dawał +10 do lansu. Jeśli jednak dodatkowo zegarek posiadał melodyjki, to już w ogóle wygrywało się życie i całe osiedle oraz szkoła były twoje.

#4. Kieszonkowe konsole z grami

17477538fa35085Kieszonkowa_konsola.jpg

Tego typu „konsole z grami” można było podzielić na dwie kategorie. Jedną z nich stanowiły urządzenia wyposażone w całą masę różnych gier: od wyścigówek, przez tory z przeszkodami aż po Tetrisa. Drugą część rynku stanowiły tzw. „ruskie gierki”. Mieliśmy tam m.in. wilka łapiącego do koszyka jajka i kilka podobnych produkcji.

Jeśli ktoś miał nieco bardziej bogatych rodziców, to mógł pochwalić się prawdziwym Game-boyem. Niestety zaledwie garstka dzieciaków miała podobne szczęście w tamtym czasie, więc trzeba było zadowalać się podróbkami podobnymi do tych, jakie wymieniłem powyżej.

1747764a6962ae7ruskie_gry.jpg

Śmierć tego typu gadżetów przyszła oczywiście wraz z pierwszymi telefonami, na których mogliśmy grać w takie kultowe tytuły, jak choćby Snake.

#5. Walkman

1747760cd3cd59aWalkman.jpg

Dzisiaj dzieciaki mają smartfony, za pośrednictwem których mogą słuchać takiej muzyki, jaka tylko im się zamarzy. Oni nie znają trudów zdobywania kaset ulubionych wykonawców, aby tylko móc sobie ich posłuchać w trakcie drogi do szkoły. Do tego dochodzi jeszcze pirackie kopiowanie oryginalnych nośników od kolegi i ta rozpacz, kiedy odtwarzacz „wciągnął kasetę”.

W międzyczasie oczywiście były jeszcze odtwarzacze MP3, jednak zniknęły one mniej więcej równie szybko, jak się pojawiły. Tzw. Walkmany – a więc przenośne odtwarzacze kaset – trwały na rynku znacznie dłużej i większość nastolatków lat 90. miała coś podobnego na swoim wyposażeniu.

Oryginalny odtwarzacz służył nawet naszemu starszemu rodzeństwu, ponieważ na rynku pojawił się już pod koniec lat 70. XX wieku i został wyprodukowany przez firmę Sony. Trzeba przyznać, że przenośne odtwarzacze płyt CD wcale nie zmiotły go z rynku, jak ma to zwykle miejsce. Walkman trzymał się dzielnie i służył nawet jeszcze na początku XXI wieku. Produkcja została bowiem oficjalnie zakończona w roku 2010.

#6. Furby

1747752921313a3Furby.jpg

Pamiętacie te wszystkie reklamy z włochatymi stworkami? Można było do nich mówić, klaskać w ręce i nawet pokazywać im różne gesty, a one naprawdę reagowały. Jak na tamte czasy Furby stanowił prawdziwie kosmiczną technologię. Niestety wielu rodziców nie było stać na zakup podobnej zabawki dla swojego dziecka, ponieważ cena kosmatego przyjaciela wynosiła zwykle kilkaset złotych.

Zabawka światło dzienne ujrzała po raz pierwszy w 1998 roku, kiedy to miała swoją premierę. Do dzisiaj sprzedała się w ponad 16 mln egzemplarzy, a sam Furby produkowany jest do teraz. Oczywiście nowe wersje posiadają wiele usprawnień, dzięki którym m.in. potrafią łączyć się ze smartfonem.

#7. Wskaźnik laserowy


Dzisiaj wskaźniki laserowe używane są tylko przez posiadaczy kotów oraz profesorów/nauczycieli. Ci pierwsi korzystają z niego w trakcie zabawy ze swoim pupilem, natomiast ci drudzy w trakcie zajęć z uczniami.

Wskaźniki w takich celach potrafią być niezwykle przydatne. Mają całkiem niezły zasięg, wyświetlana kropka jest dobrze widoczna nawet przy mocnym świetle, a sam wskaźnik kosztuje dosłownie grosze. Wciąż można go kupić na terenie różnego rodzaju targów oraz bazarków, choć w większości przypadków mamy do czynienia z egzemplarzami wyprodukowanymi w Chinach.

Wielu rodziców nie chciało kupować podobnych rzeczy swoim pociechom, ponieważ w łatwy sposób można było zrobić sobie (lub komuś) krzywdę. Wystarczyło nieco dłużej poświecić światłem podobnego lasera prosto w oczy i już tragedia gotowa. Sprawa była bardzo poważna, ponieważ ktoś mógł nawet przez to stracić wzrok.

Niejednokrotnie zdarzały się też przypadki łamania prawa z użyciem podobnego gadżetu. Wystarczyło świecić nim w okna przelatującego nad nami samolotu, aby w ten sposób znacznie utrudnić pilotowi nawigację. Brzmi to może niewiarygodnie, jednak jeśli laser był mocny, to światło docierało nawet na duże odległości przez co dosłownie zalewało całą kabinę pilotów. W USA z tej przyczyny dokonano nawet wielu zatrzymań.

#8. Pegasus i jego podróbki

1747756b49efc82Pegasus.jpg

Pegasusa chyba miał każdy dzieciak w latach 90. XX wieku. Podróbki konsoli można było znaleźć na każdym straganie, a one same często leżały zaraz obok tych wszystkich dyskietek z grami „9999 in 1”. Najzabawniejsze było jednak to, że w rzeczywistości była to tylko jedna gra, w której na przykład Mario miał zmieniony kolor spodni. To temat na osobny wpis. Przejdźmy więc do rzeczy.

Pegasus robił ogromną furorę wśród dzieci i młodzieży. Jeśli rodziców nie było stać na prawdziwe Playstation, a produkty firmy Nintendo również były raczej poza zasięgiem ich portfeli, to wtedy sięgali po podróbki Pegasusa. Konsola zapewniała solidną dawkę różnorodnej rozrywki. Można było grać samemu, z kolegami lub nawet można było strzelać do kaczek za pomocą dołączonego do zestawu pistoletu.

#9. Magnetowid

174775499224782Magnetowid.jpg

Nieodłączną częścią miejskiego krajobrazu lat 90. były nie tylko targi i bazarki, na których mogliśmy kupić wszystkie wymienione powyżej gadżety. Były to również wypożyczalnie kaset wideo, dzięki którym mieliśmy dostęp do ulubionych filmów za grosze. Do odtwarzania tego wszystkiego służyły oczywiście tzw. magnetowidy, a więc odtwarzacze kaset wideo.

Nieco bardziej przedsiębiorcze osoby wyposażały się od razu w dwa urządzenia, dzięki czemu byli w stanie przegrywać kasety i puszczać je dalej w obieg. Najczęściej jednak wypożyczało się kilka filmów, przetrzymywało kilka dni, aby nie wzbudzać podejrzeń pracownika wypożyczalni i przegrywało na własne nośniki. Dzięki temu nasza domowa biblioteczka wzbogacała się o nowe tytuły za naprawdę niską cenę.

#10. Nokia 3210

17477551b572144Nokia_3210.png

Nokia 3210 to gadżet, który ledwo łapie się na naszą listę z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest późna premiera. Miała ona miejsce pod koniec lat 90. a więc w roku 1999. Drugim powodem jest wysoka cena. Raczej niewielka część rodziców decydowała się na zakup czegoś podobnego dla swojego dziecka.

Zawsze można było korzystać jednak z telefonu rodziców lub starszego rodzeństwa i bić kolejne rekordy w Snake'u. Takim rekordem chwaliło się później przed kolegami w klasie i w ten sposób zdobywało u nich dodatkowe punkty.

Nokia 3210 była prawdziwym hitem. Na świecie sprzedano łącznie ponad 150 mln egzemplarzy, co stanowiło naprawdę imponujący wynik, jak na tamte czasy!

Oglądany: 71149x | Komentarzy: 164 | Okejek: 253 osób