Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

7 praktycznych rzeczy, które warto wiedzieć o sprzątaniu zwłok

50 486  
221   54  
Sprzątanie miejsca zbrodni to nic przyjemnego – nie tylko w pośpiechu przed przyjazdem policji…

#1. Zawód: czyściciel

Sprzątanie miejsc zbrodni wymaga sporych umiejętności, specjalistycznych środków, a także niemałej odporności psychicznej i fizycznej. Widoki zastawane w miejscach, w których popełniono przestępstwo, to rzecz, do której trudno się przyzwyczaić. I nie trzeba wcale brutalnego morderstwa, by narobić niezłego bałaganu. Wystarczy nieszczęśliwy wypadek. To dlatego „pośmiertnym sprzątaniem” zajmują się profesjonaliści. Nierzadko pracujący w firmach rodzinnych, przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

#2. Franczyza



Co bardziej zdeterminowane osoby mogą wejść do branży na zasadzie franczyzy – istnieją na świecie sieci łączące profesjonalistów w sprzątaniu zwłok pod jednym szyldem. To zupełnie jak w McDonald’s, tylko że zamiast serwowania hamburgerów, zamiata się trupy. Mimo dość atrakcyjnych zarobków, tłumu chętnych z zewnątrz – jak można się domyślać – nie ma. Zapotrzebowanie natomiast, biorąc pod uwagę szeroki zakres usług świadczonych „przy okazji”, stale rośnie – bo i rośnie np. liczba popełnianych samobójstw.

#3. Samobójstwo wygrywa



Co w tym zawodzie oznacza „trafić szóstkę w totka”? Najkrócej mówiąc – samobójstwo. Nie wszyscy samobójcy oczywiście podcinają sobie żyły w wannie (najlepiej cudzej, by nie martwić rodziny), niemniej jednak zwykle oznacza to minimum bałaganu. Zarówno ze względu na sam fakt odebrania sobie życia, jak i późniejszego śledztwa, mającego za zadanie ustalić, czy zmarły na drugą stronę oby na pewno przeniósł się sam, bez pomocy tzw. osób trzecich. Ograniczony do minimum udział policji, techników i innych śledczych przekłada się zwykle na najmniejszy „bałagan wtórny”.

#4. Krew



O tym, że krew beznadziejnie się zmywa, wie każdy, kto widział jakikolwiek kryminalny serial telewizyjny czy amerykański film. Można trzeć w nieskończoność, a krwawe drobinki i tak przetrwają w najmniej oczekiwanych miejscach, gotowe ujawnić się natychmiast po podświetleniu odpowiednim urządzeniem. Jak więc wywabić krwawe plamy choćby i z kamienia? Profesjonalne rozwiązanie stanowi mieszanka talku z rozcieńczonym amoniakiem. I ta wiedza może przydać się każdemu – zarówno temu, kto pomylił się przy krojeniu chleba, jak i… sąsiada.

#5. Bezpośrednie zagrożenie



Osoby chcące pracować przy sprzątaniu miejsc zbrodni muszą liczyć się z dużym ryzykiem – rozkładające się zwłoki to bomba biologiczna tylko czyhająca na to, by zaatakować co mniej ostrożnych. To dlatego miejsce pracy firmy zajmującej się uprzątaniem zwłok bardzo często pomylić można z planem filmu katastroficznego. Szczelne kombinezony, maski, rękawice, groźnie wyglądające pojemniki, chemikalia i skrzynie–na–całe–zło. Do tego dochodzi jeszcze umiarkowanie przyjemna konieczność pozbycia się wszystkiego, co „posprzątane”. A to wymaga również specjalistycznego transportu.

#6. Remont do tego



Na spakowaniu nieboszczyka w czarny worek (obowiązkowo z widowiskowym zapięciem na ekspres) praca ekipy sprzątającej miejsca śmierci się nie kończy. Przeciwnie – zazwyczaj to dopiero początek całego morza atrakcji. Zadanie sprowadza się również do tego, aby uporządkować wszystkie elementy świadczące o tym, że mogło dojść do tragedii. Naprawić połamane meble, poustawiać wszystko w oryginalnym porządku, niekiedy nawet odmalować ściany. Chodzi o to, aby krewni ofiary mogli jak najszybciej wrócić do normalności – a w tym raczej mocno przeszkadzałoby np. codzienne obserwowanie dziury w meblu, którą głową wybił upadający dziadziuś.

#7. Najgorsza rzecz?



Co jest w usuwaniu zwłok i sprzątaniu miejsc zbrodni najgorsze? W tej jednej kwestii zgadzają się wszyscy – smród. Rozkładające się ciała i ich różnego rodzaju pozostałości wydzielają woń, która nawet najwytrwalszych potrafi położyć na kolana. To dlatego profesjonaliści zawsze pracują w maskach separujących ich od drażniących, a przy tym niebezpiecznych dla zdrowia oparów. Zresztą „zapach śmierci” jest od lat uważany przez naukowców za najgorszy smród – co ma zresztą swoje biologiczne uzasadnienie w naturze (niedający się przegapić aromat ostrzega inne osobniki, że stało się coś złego).

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 50486x | Komentarzy: 54 | Okejek: 221 osób