Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Ciekawostki i informacje z "Legend" Gwiezdnych wojen - Sojusz Rebeliantów

27 930  
132   18  
Dziś przedstawię wam garść faktów o Rebelii pochodzących z Legend (rozszerzonego uniwersum) Gwiezdnych wojen.

Jaka jest historia Sojuszu dla Przywrócenia Republiki?

Wszystko zaczęło się od senatorów, którzy nie byli zadowoleni z nadzwyczajnej władzy Palpatina, mimo chylenia się Wojen Klonów ku końcowi. Stworzyli oni Delegację 2000, która sprzeciwiała się zdobywaniu przez kanclerza nowych przywilejów i wprowadzeniu rządu Moffów. W rezultacie 63 senatorów zostało aresztowanych, przez co połowa z delegacji uciekła ze strachu przed Palpatinem. Pozostali za radą Padme Amidali w tajemnicy przeciwstawiali się dyktatorowi.

Przez totalitarne rządy Imperium wiele planet buntowało się (w tym Naboo i Kamino), lecz powstania te były krwawo tłumione. Jedynym co utrzymywało w całości Imperium były rządy strachu, a nie lojalność.



Powstanie Sojuszu Rebeliantów nastąpiło dzięki Vaderowi i jego uczniowi - Galenowi Markowi (Starkiller). Sith kazał swojemu uczniowi zjednoczyć przywódców powstań przeciwko Imperium, aby doprowadzić do wojny domowej. Miało to na celu odwrócenie uwagi Imperatora, dzięki czemu Darth Vader mógłby pokonać swojego mistrza i zająć jego miejsce. Momentem kulminacyjnym było zniszczenie jednej z głównych stoczni Imperium, zrzucając na nią niszczyciel gwiezdny. Dzięki temu sabotażowi ludność Galaktyki uwierzyła, iż da się pokonać Imperatora.

Wszystko jednak było planem Palpatina, który porwał senatorów i mistrza Kotę, gdy ci zgromadzili się w jednym miejscu. Jednak Galen ocalił porwanych kosztem własnego życia. Ocaleli, w tym Bail Organa, Mon Mothma i Garm Bel Iblis założyli jeden ruch przeciwko Imperium - Sojusz dla Przywrócenia Republiki, którego znakiem był symbol rodziny Galena Marka.



Na początku Bail Organa finansował Rebelię, Garm Bel Iblis tworzył flotę, a Mon Mothma dostarczała ludzi. Większość operacji wojskowych i powstań kończyła się porażkami, ze względu na przytłaczającą przewagę Imperium. Rebelia zrozumiała, iż nie jest w stanie wygrać w konwencjonalnej walce.

Dlatego strategia wojskowa Rebelii została zmieniona. Na masową skalę stosowano taktykę "uderz i uciekaj", przez co w większości przypadków Imperium było bezsilne. Podczas szybkich ataków wrogie wojska nie mogły liczyć na przewagę liczebną i wsparcie, mimo ogólnej przewagi Imperium nad Sojuszem Rebeliantów. Często nawet duże operacje, takie jak przejęcie planów Gwiazdy Śmierci z planety Scarif, odnosiły sukces, gdyż lokalne garnizony nie były w stanie odeprzeć sił Rebeliantów do czasu przybycia posiłków.



Wraz z sukcesami, do Rebelii zaczęło dołączać coraz więcej sojuszników. Po zniszczeniu Gwiazdy Śmierci całe planety przeprowadzały otwarte bunty przeciwko Imperium, a wojna domowa w Galaktyce przyjęła charakter totalny.
Mimo kontrataków Imperium (w tym zniszczenia bazy na Hoth) Rebelia wciąż stanowiła zagrożenie, zwłaszcza że Flota Rebeliantów nie została namierzona, a przywódcy, w tym jeden Jedi, wciąż żyli.

Zniszczenie drugiej Gwiazdy Śmierci wraz z Imperatorem doprowadziło do rozpadu Imperium, przez co Sojusz Rebeliantów przestał być potrzebny i zmienił się w Sojusz Wolnych Planet, a następnie w Nową Republikę.



Jakie były najlepsze oddziały Rebeliantów?

Rebelianci nie mogli liczyć na przewagę liczebną lub doskonały sprzęt i wyposażenie. Braki musieli nadrabiać wyszkoleniem i odwagą, dzięki której nie bali pójść się na skrajnie niebezpieczne misje...

Warci wspomnienia są Szturmowi Żołnierze Rebelii, którzy byli niezastąpieni podczas desantów. Byli lepiej wyszkoleni od zwykłych żołnierzy oraz posiadali mocniejszy pancerz i silniejszą broń. Każdy z nich był w stanie poświęcić życie dla Sojuszu Rebelii bez żadnego zawahania.



Komandosi z Sił Specjalnych Sojuszu (zwani w też SpecForce) potrafili wkraść się na pokład statku lub stacji kosmicznej w celu jej przejęcia lub zniszczenia. Ci komandosi pochodzili głównie z oddziałów Republiki lub zdezerterowali z sił Imperium. Byli najbardziej utalentowani i wyszkoleni ze wszystkich oddziałów Sojuszu Rebeliantów. Dawano im najnowocześniejsze uzbrojenie i pancerz, na jaki mogła pozwolić sobie Rebelia. Do dyspozycji mieli dwa rodzaje pancerzy – lekki do działań na pokładzie statku, lub ciężki w działaniach w przestrzeni kosmicznej. Niezwykle dobrze radzili sobie w walkach na krótki dystans.



Rebeliantami, których najbardziej obawiali się Moffowie i Gubernatorzy sektorów byli Infiltratorzy. Sami nie musieli znać się dobrze na otwartej walce, lecz ich działania należały do najbardziej szkodliwych dla Imperium.
Infiltrator był w stanie doprowadzić do buntu całe osady lub miasta, tworzyć zbrojne oddziały Rebeliantów z lokalnej ludności oraz sabotować strategiczne instalacje Imperium. Rzadziej zdarzało im się wykonywać porwania i zabójstwa.



Nie możemy zapomnieć o pilotach myśliwców. Byli oni zdecydowanie lepiej wyszkoleni, utalentowani i oddani swojej sprawie niż ich oponenci. Dużą zaletą była ich różnorodność - wielu z nich uczyło się na swoich planetach, inni w Imperialnych Akademiach, a niektórzy byli znakomitymi szmuglerami. Dzięki temu mogli wymieniać się swoimi doświadczeniami, czyniąc ich bardziej przygotowanymi na niespodziewane sytuacje. W przeciwieństwie do innych oddziałów szturmowców, piloci dysponowali lepszym uzbrojeniem od sił imperialnych. Ich myśliwce miały nawet własne tarcze i hipernapędy. Siły myśliwców stanowiły osobną gałąź sił zbrojnych Sojuszu Rebeliantów.



Dlaczego Sojusz Rebeliantów nie korzystał z łowców nagród?

Główną przyczyną był specjalny certyfikat nadawany przez Imperium dla łowców nagród, który regulował ich pracę. Dawał on wiele przywilejów, w tym legalność pracy i dostęp do normalnie zakazanych broni. W zamian łowcy nagród nie mogli brać zleceń od terrorystów (w tym Rebeliantów) i atakować Imperium. Dzięki przywilejom łowcy chętnie współpracowali z Imperium, które często kupowało usługi tych najemników.

Dodatkowo Rebelia nie miała zbyt wielu środków na wynajmowanie łowców nagród, przez co potencjalni najemnicy mogli zostać przekupieni. Poza tym perspektywa bycia ściganym przez całe Imperium nie była zbyt atrakcyjna dla ludzi, którzy zabijają jedynie dla pieniędzy.
Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze przyczyny ideologiczne. Rebelianci i tak nie chcieli korzystać z usług bezwzględnych łowców nagród, którzy są w stanie zabić niewinnych ludzi, aby wykonać swoje zadanie w zamian za nagrodę.



Jak doszło do powstania na Naboo?

Na planetę przybył inkwizytor Malorum, który chciał rozpocząć prywatne śledztwo, mające na celu odkrycie prawdy stojącej za śmiercią Padme, dzięki czemu mógłby zająć miejsce Dartha Vadera. Obi Wan zaniepokoił się, gdyż domyślał się, że Malorum może odkryć Luke'a i Leię, dlatego wysłał tam Ferusa Olina, jednego z ocalałych Jedi. Inkwizytor został pokonany, lecz Ferus działał dalej. Namówił królową Naboo i Gungan, aby zaatakowali mały garnizon Imperium, w którym potajemnie są skrywane nielegalne ładunki wybuchowe. Atak się powiódł, a Imperium nie mogło nic z tym zrobić, gdyż agresja na Naboo obróciłaby senatorów przeciwko Palpatinowi. Dlatego jedynym działaniem podjętym przez imperialnych było szpiegowanie królowej Apailany.

Po pewnym czasie okazało się, iż skrywa ona prawie tuzin Jedi. Szybko wysłano elitarny 501 legion do miasta Theed, gdzie przebywała królowa wraz z rycerzami Jedi. Gdy strażnicy odmówili wydania królowej, żołnierze 501 legionu zaatakowali miasto, szybko pokonując większość z jego obrońców. Rycerze Jedi wraz z Apailaną starali się uciec, lecz królowa wraz z większością z nich zginęła na miejscu. Wiadomo jednak, iż Ferusowi Olinowi udało się zbiec.

Następnie na Naboo ściągnięto całe legiony szturmowców, wraz z ciężkim sprzętem i gwiezdnymi niszczycielami. Wprowadzono rząd marionetkowy, najechano na osady Gungan, którzy później byli prześladowani przez Imperium. Naboo stało się przyczółkiem militarnym, a wojska stacjonowały tam jeszcze przez kilka lat po Bitwie o Endor.



Dlaczego Imperator mocno obawiał się Rebelii?

Jak zauważył Maciek Cherokee, Rebelia stanowiła niewielką siłę w Galaktyce w porównaniu do potężnego Imperium, które miało w posiadaniu miliony żołnierzy i dziesiątki tysięcy gwiezdnych niszczycieli. Mimo to Palpatin cały czas przejmował się istnieniem tego ruchu i nie mógł się doczekać jego unicestwienia. Dlaczego tak mało liczny ruch był solą w oku Imperatora?


  • Po pierwsze Sojusz dla Przywrócenia Republiki był spadkobiercą systemu, który miał zniszczyć Palpatin. Dowódcami Rebelii nie byli byle buntownicy, ale wybrani senatorzy i znani oraz szanowani admirałowie.
  • Po drugie w Sojuszu Rebeliantów Imperator widział resztki Zakonu Jedi. Kultywowali oni jego wartości, a w jego szeregach znajdowało się kilku niedobitków Jedi. Znali oni prawdę o historii tego zakonu, która nie mogła dostać się do wiadomości publicznej. Odrodzenie się Jedi było śmiertelnym zagrożeniem dla Sithów.
  • Po trzecie mimo drobnych sił zbrojnych Rebelia mogła niszczyć kluczowe instalacje, skupiając wszystkie swoje siły w jednym miejscu. Przegrane bitwy z buntownikami osłabiały wizerunek Imperium, przez co coraz więcej ludzi sabotowało działania Imperium bądź otwarcie walczyło z reżimem.
Dlatego zniszczenie Rebelii było kluczowe dla Imperatora. Oznaczałoby to ostateczny kres Republiki oraz Jedi, a nadzieja na obalenie Imperium zginęłaby wraz z Sojuszem Rebeliantów, przez co zakończyłby się również powstania przeciw władzy Sitha.

To tyle wiadomości w tym artykule. Jeżeli ten artykuł Ci się podobał, a przegapiłeś któryś z poprzednich, kliknij w odpowiedni link poniżej:
... i niech Moc będzie z tobą

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
19

Oglądany: 27930x | Komentarzy: 18 | Okejek: 132 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.10

15.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało