Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Pierwsi hakerzy działali dużo wcześniej, niż sobie to wyobrażasz

38 319  
189   30  
Hakowanie zwykle kojarzy nam się z całymi linijkami kodu, które pojawiają się i znikają na ekranie komputera, do którego właśnie ktoś się włamuje. Haker niemal zawsze nosi okulary (przecież komputer psuje wzrok), w których odbija się wszystko to, co wyświetlane jest na monitorze.

Palce hakera suną zręcznie po klawiaturze, niczym para węgorzy eksplorujących dno jeziora. W końcu następuje moment kulminacyjny i haker uzyskuje dostęp do ściśle tajnych danych wywiadowczych, które od razu kopiuje na swoją dyskietkę.

Tak przynajmniej całą sprawę przedstawia się na filmach. Nie trzeba chyba nikomu mówić, że ma to niewiele wspólnego z rzeczywistością. W prawdziwym życiu hakowanie wygląda nieco inaczej, a nawet sami komputerowi włamywacze różnią się od tych filmowych.

https://youtu.be/zfy5dFhw3ik
Pierwsi hakerzy pojawili się na świecie znacznie wcześniej, niż niejeden z nas może sobie wyobrażać. Byli oni obecni na długo przed powstaniem internetu, a nawet na długo przed zbudowaniem pierwszego komputera. Włamywali się do czego tylko mogli. Były to więc sieci telefoniczne, pierwsze sieci komputerowe, a nawet telegrafy. Większość z nich robiła to dla zysku, są jednak tacy, którzy robili to z poczucia misji. Nie możemy zapomnieć również o tych, którzy chcieli po prostu zrobić sobie z kogoś jaja.

Jednak kiedy tak naprawdę narodziło się hakerstwo i od czego to się zaczęło?

#1. Nevil Maskelyne w służbie ludzkości

174657161a0a4ffMaskelyne.jpg

Nevil Maskelyne znany był jako magik oraz wynalazca. Swojego popisowego numeru nie wystawił on jednak na żadnej scenie i nikt mu za niego nie zapłacił. Wziął w nim natomiast udział inny wynalazca: Guglielmo Marconi. Cała rzecz miała miejsce w trakcie jednej z pierwszych prezentacji bezprzewodowego telegrafu w 1903 roku. Marconi przekonywał swoją widownię, że wysyłane w ten sposób wiadomości będą całkowicie bezpieczne i nikt niepożądany nie będzie miał do nich dostępu.

W pewnym momencie telegraf zaczął wariować. Na samym początku w kółko wystukiwał jedno słowo: rats (ang. szczury). Po chwili nastąpiła cisza i telegraf wystukał krótki limeryk: „There was a young fellow of Italy, who diddled the public quite prettily”. Oczywiście miało to na celu ośmieszenie Guglielma i pokazanie publiczności, jak „bezpieczny” jest jego telegraf.

Maskelyne wyjawił później, że zrobił to dla dobra ogółu. Zdemaskował kłamstwa Włocha i przy okazji nieźle się przy tym ubawił.

#2. Rene Carmille, człowiek, który zhakował Holocaust

174657324fa60ddRene_Carmille.jpg

Bardzo często mówi się o nim jako o „pierwszym etycznym hakerze” lub „człowieku, który zhakował Holocaust”. Rene żył w latach 1886-1945 i był ekspertem od automatów dziurkujących oraz rewizorem we francuskiej armii. W trakcie II wojny światowej był podwójnym agentem i członkiem francuskiego ruchu oporu, a jego hakerstwo uratowało wiele ludzkich istnień.

Carmille był ekspertem od maszyn, których rząd Vichy używał do przetwarzania informacji. Były to maszyny do kart perforowanych. Naziści za ich pomocą spisywali i katalogowali obywateli pochodzenia żydowskiego. Rene zgłosił siebie oraz swoje „dziurkacze” jako ochotników. Nie chciał jednak mordować Żydów, a wręcz przeciwnie.

Carmille tak sprawnie manipulował maszynami i samymi danymi, że spis ludności żydowskiej na terenie Francji szedł bardzo wolno, a sami Niemcy mieli z tym dość sporo problemów. Rene działał w pełnej konspiracji i szło mu to tak dobrze, że nie przyłapano go przez kilka dobrych lat. Dopiero w roku 1944 odkryto jego intrygę. Mężczyzna ostatecznie wylądował w obozie koncentracyjnym Dachau, gdzie zmarł w 1945 roku.

#3. David Condon, pierwszy telefoniczny haker

1746574c37fb479stary_telefon.jpg

Phreaking to hakowanie sieci telefonicznych w celu uzyskania tańszego (lub nawet darmowego) połączenia. Obecnie nie stosuje się już zbyt często podobnych sztuczek, jednak w latach 60. oraz 70. phreaking był prawdziwą plagą. Na samym początku wystarczyło tylko odtworzyć odpowiedni dźwięk do słuchawki, aby móc włamać się do sieci. Oczywiście ludzie najczęściej robili to, aby uzyskać darmowe połączenie. Metoda ta stwarzała jednak dużo większe możliwości.

Pomysłodawcą i twórcą całego phreakingu był David Condon. Dokładnie w 1955 roku mężczyzna postanowił przetestować metodę, na trop której wpadł nieco wcześniej. Zakładała ona istnienie specjalnego kodu dźwiękowego, dzięki któremu pracownicy linii telefonicznych mogli łączyć się z centralą, skąd przekierowywano ich połączenia do dowolnego miejsca na świecie całkowicie za darmo. Davidowi udało się zrealizować plan, a samą melodię zagrał na flecie zabawce. Condon użył tego sposobu zaledwie kilka razy i robił to tylko po to, aby zaoszczędzić trochę gotówki. Mężczyzna nie miał pojęcia, że dzięki niemu narodzi się cały ruch, a sam phreaking stanie się tak popularny. Ludzi stosujących podobne przekręty można śmiało nazwać pierwszymi prawdziwymi hakerami.

#4. Joybubbles i jego niezwykłe umiejętności

https://youtu.be/vVZm7I1CTBs
Condon mógł sobie być pierwszym „phreakerem”, jednak prawdziwym ojcem założycielem całego ruchu był Joybubbles, a właściwie Joe Engressia. Mężczyzna był niewidomym geniuszem (a przynajmniej tak go nazywano) z niesamowitymi zdolnościami. Engressia potrafił wydawać z siebie taki gwizd, jaki nie udawał się nikomu innemu. Właśnie dzięki swojej wyjątkowej zdolności Joybubbles był w stanie hakować sieci telefoniczne.

Po raz pierwszy dokonał tego w roku 1957, kiedy miał zaledwie 7 lat. Jego zdolności zapewniały mu darmowe połączenia bez potrzeby używania instrumentów lub zabawek, jak miało to miejsce w przypadku Condona. Engressia zaczął nawet robić na tym prawdziwe pieniądze. W młodym wieku inkasował od znajomych i przyjaciół zaledwie jednego dolara, aby umożliwić im darmowe rozmowy telefoniczne na duże odległości.

W końcu jednak powinęła mu się noga, a sam mężczyzna został skazany i otrzymał wyrok w zawieszeniu. W późniejszym czasie Joybubbles stał się nawet kimś w rodzaju celebryty, kiedy w magazynie Esquire opublikowano cały artykuł poświęcony jego osobie. Mężczyzna pojawił się nawet w telewizji, jednak jego sława nie trwała zbyt długo.

#5. Allan Scherr i pierwsze zhakowane hasło komputerowe

17465680083fd0eAllan_Scherr.jpg

Pierwszy komputer chroniony hasłem był również pierwszym komputerem, którego hasło zostało złamane - a wszystko to dzięki jednemu człowiekowi, znanemu jako Allan Scherr.

MIT ustawiło pierwsze hasło komputerowe w 1962 roku. Placówka dysponowała zaledwie garstką komputerów, z których korzystała cała masa studentów. Kierownictwo wpadło więc na pomysł, aby dla każdego użytkownika ustanowić unikalne hasło, za pomocą którego uczniowie logowaliby się do komputerów. Każde konto posiadało również limit czasowy, aby studenci nie korzystali ze sprzętu zbyt długo.

Tak się złożyło, że na MIT studiował wtedy Allan Scherr. Mężczyzna miał dość ciągłych limitów i chciał korzystać z komputera ile tylko chce. Stworzył więc specjalną kartę perforowaną, której zadanie polegało na oszukaniu komputera. Dzięki niej Scherr zdobył listę haseł wszystkich użytkowników - w tym profesorów - i korzystał z nich za każdym razem, kiedy dopadał go limit.

Po czasie Allan podzielił się hasłami ze swoimi kolegami, aby wszyscy mogli używać urządzeń do woli. Ekipa wpadła nawet na pomysł, aby logować się na konta nauczycieli i zostawiać im tajemnicze wiadomości. Tak oto powstał pierwszy komputerowy trolling.

#6. Pierwsi ludzie nazywani „hakerami”

1746575a90f92f7Tucker_Carlton.jpg

Pierwszym człowiekiem, który kiedykolwiek użył słowa haker, aby określić osoby łamiące zabezpieczenia, był Carlton Tucker, profesor pracujący na MIT. W 1963 roku placówka była dosłownie bombardowana atakami na sieć telefoniczną. Phreaking dał się więc pracownikom (i samym studentom) bardzo mocno we znaki. Żartownisie nawiązywali połączenia z Harvardem i robili to tak często, że uniemożliwiało to normalne użytkowanie sieci.

Wtedy właśnie Tucker nazwał włamywaczy hakerami. Wprawdzie w środowisku studentów istniało już słowo „hakować”, jednak oznaczało ono po prostu pracę z urządzeniami elektronicznymi. Carlton zagroził każdemu hakerowi, obiecując, że jeśli wyjdzie na jaw, kto jest za to odpowiedzialny, to na pewno skończy on za kratkami.

#7. RABBITS, czyli pierwszy wirus komputerowy

174657288212423rabbits.jpg

Pierwszym wirusem komputerowym w historii może być program nazwany RABBITS. Nikt tak naprawdę nie wie, kto go stworzył ani w jakim celu został powołany do życia. Wiadomo natomiast, że za jego pomocą został zainfekowany sprzęt na Uniwersytecie Waszyngtońskim.

RABBITS był małym i bardzo prostym programem, który potrafił się powielać. Kiedy uruchomiono go na komputerze, tworzył kopie samego siebie i mnożył się jak króliki (stąd jego nazwa). Po czasie maszyna przestawała radzić sobie z tak dużą ilością danych do przetworzenia i się wyłączała.

Kilka lat później powstał pierwszy sieciowy wirus - nazwany Wabbit. Działał dokładnie na tej samej zasadzie, jednak jego twórca postanowił puścić go w świat za pomocą arpanetu (wczesna wersja internetu).

#8. Steve Jobs i Steve Wozniak zaczynali od hakowania

17465769043860bWozniak_i_Jobs.jpg

Przed założeniem Apple'a Steve Wozniak był tylko biednym studentem, którego fascynowały komputery. Pewnego dnia, czytając magazyn Esquire, natknął się na artykuł opisujący działalność phreakera Joybubblesa. Wozniak tak bardzo zainteresował się tematem, że zaprosił mężczyznę do siebie i godzinami dyskutował z nim o włamywaniu się do sieci telefonicznych.

Po czasie Wozniak rozpoczął pracę nad urządzeniem, które miało automatycznie umożliwiać phreaking bez potrzeby wydawania z siebie dziwnych dźwięków. Metodą prób i błędów w końcu mu się udało, a sama maszyna została nazwana Blue Box. Wozniak pochwalił się swoim wynalazkiem koledze. Steve Jobs niemal natychmiast wyczuł w tym pieniądze i wpadł na pomysł produkcji Blue Boxów i sprzedaży ich na terenie uczelni. Wozniak odpowiadał za technologię, a Jobs za sprzedaż. Po czasie para założył firmę Apple, a w ich relacji nic się nie zmieniło.

17465698dede1c6Blue_box.jpg

Tak właśnie powstała jedna z najbogatszych firm na świecie. Wszystko zaczęło się od hakowania.

Oglądany: 38319x | Komentarzy: 30 | Okejek: 189 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało