Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

7 o(d)pornych zwierząt, których nie udało się udomowić

64 887  
269   47  
Udomowienie przez człowieka większości zwierząt nie wychodzi na dobre – oznacza albo zaprzęgnięcie do ciężkiej pracy, albo lądowanie na talerzu. Znalazły się jednak i takie, które wyczuły pismo nosem i na wszelkie próby udomowienia zareagowały uprzejmym sp…

#1. Żarłacz biały

Pierwsze pytanie nasuwa się samo – komu, na Boga, chciałoby się próbować udomowić ważącego tonę rekina?! Cóż, badaczom, pracownikom oceanariów, ogrodów zoologicznych… Tych, którzy próbowali, nie było mało. Tych, którym się powiodło, nie było wcale. Zdolny do przemierzania wszerz i wzdłuż całych oceanów żarłacz biały w zamknięciu umiera dosłownie w ciągu kilku dni. Z braku miejsca do życia, do oddychania, z braku żywego (!) pożywienia. Najdłużej trzymany w niewoli żarłacz przeżył zaledwie 16 dni, pierwszy, który trafił do zamknięcia – zaledwie kilka godzin. Nawet w wielkich akwariach żarłacze tłuką głowami o szyby, stając się przy tym niezwykle agresywne.

#2. Zebra

174651387d314db2.jpg

Chęć udomowienia zebr nie wzięła się z niczego – koloniści podążający w głąb Afryki w XIX i XX wieku szybko zorientowali się, że przywiezione z Europy konie nie radzą sobie zbyt dobrze z nowymi warunkami. Padały jeden za drugim, nie wytrzymując gorąca i tropikalnych chorób. Sprowadzanie nowych zwierząt było kosztowne i czasochłonne. Dlatego właśnie zwrócono się do podobnych, przynajmniej z wyglądu, zebr. Te jednak, płochliwe i agresywne, bardzo skutecznie oparły się próbom poskromienia, dotkliwie raniąc wielu ochotników próbujących ich dosiąść.

#3. Łoś

17465147b19f8613.jpg

Określanie niezbyt lotnych ludzi mianem łosi okazuje się mocno krzywdzące… dla łosi. To kolejne zwierzęta, które zawczasu wyczuły, że święci się coś niedobrego. Zresztą czego dobrego spodziewać się, kiedy Karol XI, król Szwecji, postanowił zastąpić nimi służące w armii konie? Plan był całkiem niezły – wielkie i groźne łosie bardzo szybko wypłoszyłyby całą kawalerię przeciwnika. Cóż, nie udało się. Agresja łosi okazała się nie do poskromienia (zwłaszcza w okresie godowym), a ich zróżnicowana dieta – trudna do zapewnienia. Co więcej, łosiom nie brakowało wcale rozsądku – gdy tylko zanadto zbliżyły się do frontu walk, brały nogi za pas i tyle je widziano.

#4. Słonie

1746515df6fd55b4.jpg

Mimo że słonie już od ponad 3 tysięcy lat wykorzystywane są przez człowieka, m.in. jako środek transportu, narzędzie pracy czy nawet walki, to nigdy nie zostały w faktyczny sposób udomowione. Służą człowiekowi jedynie dzięki bezpośredniemu schwytaniu i odpowiedniej tresurze, pozostając w dalszym ciągu dzikimi zwierzętami – ze wszystkimi ich „dzikozwierzęcymi” cechami. Oficjalna terminologia wymaga, by za udomowione zwierzęta uznawać tylko takie, które hodowane są przez człowieka od co najmniej dwunastu pokoleń. W przypadku słoni ten warunek nie został spełniony.

#5. Kojot

1746516d3a2dae05.jpg

Kojoty wyznają naturalną i pod wieloma względami zupełnie zrozumiałą zasadę, że dla własnego zdrowia najlepiej jest trzymać się z dala od ludzi. To jednak nie przeszkodziło człowiekowi podjąć prób udomowienia kojotów. Ani ponieść w tym aspekcie dotkliwej porażki. Na przeszkodzie stanęła agresywność zwierząt oraz choroby – wścieklizna czy tularemia. Skrzyżowanie kojotów z psami, czyniące potomstwo mniej agresywnym, doprowadziło do powstania hybrydy gatunków, ale nie udomowienia. Próby „wychowywania” kojotów od małego, poprzez oddzielenie ich od dorosłych, prędzej czy później i tak kończyły się pogryzieniem „opiekunów”, w których zwierzęta widziały potencjalną ofiarę i czekały jedynie na dogodny moment do ataku.

#6. Hipopotam

1746517c241e6ce6.png

Sam fakt, że hipopotamy zabijają więcej ludzi niż lwy, słonie, gepardy, bawoły i nosorożce razem wzięte oraz to, że mimo ogromnej wagi biegają szybciej niż najszybszy z ludzi, powinno wystarczyć za przeważający argument, by trzymać się od nich z daleka. Udomowienie? Karkołomne zadanie, za które nikt rozsądny nie powinien się brać. Człowiek jednak nie słynie z przesadnego rozsądku, a więc znaleźli się i tacy, którzy postanowili wziąć się za „wychowanie” hipopotama. Jednym z takich fantastów był (!) Marius Else z Południowej Afryki. Zginął w 2011 roku – z „rąk” 5–letniego hipopotama, którego próbował oswoić. Mimo początkowych pozytywnych rokowań (Els ponoć na hipopotamie nawet jeździł) przeznaczenia nie udało się oszukać. Samo zwierzę zaś stało się znane z terroryzowania okolicy.

#7. Szop pracz

174651855cbb7db7.jpg

Ze swoimi niezwykłymi umiejętnościami szopy pracze doskonale nadawałyby się do pomocy ludziom. Sprawdziłyby się wszędzie, gdzie potrzebna byłaby szybka wspinaczka, zręczność i zwinność. Sęk w tym, że jeszcze żaden szop nie wykazał choćby odrobiny woli współpracy. Z natury agresywne gryzą, kiedy są złe, kiedy są głodne i kiedy tylko mają na to ochotę. Co gorsza, roznoszą wściekliznę. Zamknięte w pomieszczeniu bardzo szybko zaczynają je demolować, a dzięki „dłoniom”, którymi posługują się nie gorzej niż ludzie, otwierają wszystko, co tylko da się otworzyć. Z tego względu zyskały sobie sławę mistrzów ucieczki. I z tego względu wszelkie próby ich udomowienia spaliły na panewce.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Oglądany: 64887x | Komentarzy: 47 | Okejek: 269 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało