Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

MŻJDD - wszyscy kumple uważają go za nienormalnego

85 450  
238   47  
A w dzisiejszym MŻJDD coś o nieudanych związkach, bardzo dziwny koleś i bombowa wieść na Nowy Rok! Przygotowaliśmy też coś więcej niż zwykle, zapraszamy.

#1.

Puściłem takiego bąka w samochodzie, że mi się obydwie córki porzygały.

#2. Nawet się z zięciem nie napił

Po raz pierwszy przyjechałam do Polski z moim Czechem. Ojciec alkoholik najpierw ostentacyjnie spal najebany w piwnicy, a potem przyszedł do stołu, podczas gdy odbywała się wieczerza, wyjął litr wódki i wypił to z gwinta. Moja Mama nie pije od 12 lat i starała się, by w końcu święta były normalne.

#3. Uczciwy - najważniejsze

Mój narzeczony powiedział mi uczciwie, że zakochał się w innej kobiecie i nie jest w stanie dłużej mnie okłamywać, więc musimy się rozstać. Przyjęłabym to z większym spokojem, gdyby nie fakt, że jestem w 6 miesiącu ciąży.

#4. Od tego odcinka publikujemy też wpisy z komentarzy pod poprzednimi wpisami - piszcie śmiało swoje historie i pod tym

Wyprowadziłem się na najgłębszą wieś, po to, żeby mieć ciszę, spokój i świeże powietrze. W remont domu zainwestowałem kupę kasy.50 km do pracy w jedną stronę - nic to, mój azyl zrekompensuje wszystkie niedogodności. No i proszę Państwa, sąsiad, którego stodoła znajduje się praktycznie w granicy, postanowił otworzyć najbardziej prymitywną z prymitywnych piaskownię, ziejącą hałasem i pyłem.

#5. A tym studentem był Albert Einstein

Mam 22 lata, zdałem maturę, jestem na studiach, mam całkiem niezłe oceny (zazwyczaj jestem o włos od stypendium), jestem członkiem samorządu wydziału, starostą roku, również mam stałą pracę... tylko że jestem taką lebiodą z matematyki, że nie potrafię w głowie wykonać najprostszych obliczeń i często muszę liczyć na palcach. Zawsze modlę się przy tym, żeby nikt mnie nie zauważył i zawsze wychodząc gdziekolwiek oprócz komórki mam przy sobie awaryjny mini kalkulator w formie breloka do kluczy... Moje Życie Jest Do Dupy...

#6. Zdjęcie z Placu Zbawiciela, ale zbawienia raczej nie doznał

W drodze na egzamin miałem kraksę samochodową z winy tego drugiego - jak się okazało, mojego profesora. Mnie policja przytrzymała dłużej, a on oblał mi egzamin pod moją nieobecność.

#7. A tę historię mogliśmy przeczytać 100 odcinków temu [klik]

#8. Pamiętajmy też, że MŻJDD to nie tylko smutki, ale też śmieszki z życia ;)

Kilka lat temu ułożyłem plan doskonały, w wyniku którego moja dziewczyna miała stać się moją narzeczoną. Ja jestem strasznym cholerykiem. Moja luba ma to do siebie, że jest w swoim sercu harcerką pełną gębą, więc wiedziałem, że nim nastąpi romantyczna kolacja we dwoje, należy zaplanować dzień w terenie. Mało tego, wkręciłem ją do organizacji wszystkiego, włącznie z romantyczną kolacją, by wyszło, że to po prostu dzień dla nas. Nic więcej. Rozkład dnia, a była to niedziela, zaczął się od zabrania rowerów samochodem do parku narodowego, przejażdżki i następnie pikniku. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Po wypakowaniu rowerów z samochodu i przejechaniu niecałych dwustu metrów pojawił się pierwszy problem. Spadł mi łańcuch. Oczywiście między szprychy a zębatkę i oczywiście na podjeździe. Siła mojego nacisku była tak duża, że nie mogłem go stamtąd zabrać. Ni cholery się nie chciał ruszyć. Prawie mnie krew zalała, ale! Niedaleko był ładny staw i wybranka mego serca powiedziała: "podjedźmy tam i zjedzmy przy stawie". Staw! Tak jest! Rozstawiliśmy sobie pudełko, wyciągnęliśmy ściereczki, oparłem się ręką o ziemię... w gumę do żucia. Zdrapywałem ją przez moment i kiedy już mieliśmy jeść, ze stawu wylazł pies, podbiegł i otrzepał wodę na nas, na jedzenie i na wszystko inne. Odechciało nam się jeść. Popatrzeliśmy na siebie i postanowiliśmy wracać. Wtedy miała się zacząć druga część planu - wspólne zakupy i gotowanie! Ona to uwielbia.

No, ale jestem nieogarnięty i cholerne Zielone Świątki zamknęły mi wszystkie sklepy! Nie ma tego złego, pomyślałem, coś jest w zamrażarce! Damy radę! Pogotowaliśmy, przebraliśmy się w eleganckie ciuchy, siadamy i... nie chce nam się jeść. Trochę zmęczeni dniem, trochę za bardzo przejęci, by wszystko wyszło. W tle leciało Florence and the Machine, które luba bardzo lubi, więc mówię "jak nie teraz, to nigdy!".

Ona zamyka oczy, ja biorę pierścionek, klękam obok niej. Mówię jej, by otworzyła oczy i się odwróciła. Robi to pośpiesznie, sukienka była zaczepiona o krzesło, straciła równowagę i na mnie upadła. Śmiejemy się, sadzam ją na krześle, robię podejście drugie i kiedy już mam powiedzieć magiczne słowa, coś mi strzyka i strzela po mojej prawej. Oczom moim ukazuje się jakiś dwudziestocentymetrowy pożar stroika, znajdującego się dookoła świeczki zapalonej do kolacji. Szybkie skoki i latanie tam i z powrotem, akcja gaśnicza. Kiedy ochłonęliśmy, luba spojrzała mi w oczy i powiedziała "Tak, tylko już, proszę, nie klękaj!". Wtedy właśnie zauważyłem, że wszystko to działo się przy wspaniały utworze "Kiss with a fist". Zwróciliśmy oboje na to uwagę i postanowiliśmy przemilczeć.

Skończyliśmy na kanapie, oglądając Discovery Channel i pijąc piwo, absolutnie zmachani dniem. I chociaż wszystko skończyło się dobrze, to w mordę, jakiego myśmy mieli pecha w ciągu dnia.

Tak przy okazji, w sierpniu była druga rocznica.

#9. No i kto wygrał na punkty?

Nie dalej jak przedwczoraj, moja kobieta zrobiła mi karczemną awanturę o własne stringi. Zapomniała, że je kupiła w komplecie do halki podczas jednego ze swoich wypadów na zakupy, a że się przeprowadzaliśmy, to znalazły się one w mojej torbie na siłkę... No i oczywiście stwierdziła, że ja na pewno jeżdżę do jakiegoś burdelu, a nie na siłownie itp. Przez kilka godzin miałem niezły ubaw, ale po 12 godzinach stwierdziłem, że jednak znajdę w jej szafie resztę od tych majtek, bo zaczynała mnie już boleć głowa od tego gamonia. Myślicie, że usłyszałem słowo

#10. Regular everyday normal motherfucker (pamiętamy)

Wszyscy kumple uważają mnie za nienormalnego. Chciałbym mieć normalnie dom, rodzinę, dzieci itd. a nie latać po knajpach i pukać co popadnie, jak oni. Problem w tym, że ciężko mi znaleźć dziewczynę, którą kręciłoby to, co mnie, czyli zdrowy, poważny związek.

#11. Pewnie pił...

Zwolnili mnie z pracy 31 grudnia po 11-godzinnej zmianie. Cudowny sylwester...

Do następnego odcinka specjalnego potrzebujemy kilku
Waszych historii zaczynających się od słów:

"Zwolnili mnie z pracy..."
(publikacja już we wtorek!)

Możesz wysłać je do nas w wiadomości prywatnej,
na anonimowe.opowiesci@gmail.com
albo na Facebooka MŻJDD


Oglądany: 85450x | Komentarzy: 47 | Okejek: 238 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało