Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Zwyczaje seksualne Japończyków

89 595  
342   55  
Japończycy to naród, który tworzył swoją kulturę, przejmując jej elementy od bardziej rozwiniętych społeczeństw. Choćby ikoniczne japońskie kimono to tak naprawdę lekko zmodyfikowany chiński strój, często we wzory zainspirowane sztuką Indii - w podobny sposób powstało japońskie podejście do seksualności.

Prosty lud, wyznający animizm, zachwycił się cywilizacją konfucjańskich Chin, potem zaś kulturą wiktoriańską - to nawarstwianie się różnych wpływów ukształtowało japońską seksualność, czyniąc ją niemal tak trudną do zrozumienia, jak fizyka kwantowa.

Do XIX wieku nikt nawet nie próbował przekonać Japończyków, że seks może być czymś złym, nieczystym i niebezpiecznym, a pojęcie "czystości przedmałżeńskiej" praktycznie nie istniało w świadomości mieszkańców wysp. Zasada była prosta - kto nie ma małżonka, może robić cokolwiek i z kimkolwiek tylko ma ochotę, chociaż po ślubie też to różnie bywało... Sprawa byłaby prosta i na tym moglibyśmy poprzestać, gdyby nie wpływy innych kultur, które kształtowały japońskie społeczeństwo, a których podejście do roli płci i seksualności było diametralnie różne od tego, co sobie na początku umyślili Japończycy.

Wiśnia i skała

Przenieśmy się na Wyspy Japońskie kilka stuleci przed naszą erą. Nie nazwę tego miejsca Japonią, bo kraj jeszcze nie istnieje - archipelag jest zamieszkiwany przez prostą ludność z prymitywną (w porównaniu do Chin) kulturą, a poszczególne plemiona i królestwa walczą ze sobą o dominację. Prosty lud nie zna religii ani filozofii innej niż shinto - japońska wersja animistycznych wierzeń. Każdy element przyrody - strumień, góra, drzewo - ma swoją duszę, a człowiek jest zaledwie częścią otaczającej go natury. Natura jest groźna i przerażająca - zalesione góry to tak naprawdę aktywne wulkany, ziemia nieustannie się trzęsie, a od czasu do czasu wyspy nawiedzają tsunami. Do tego ciągłe wojny z okolicznymi plemionami, słabo rozwinięta medycyna - życie jest niebezpieczne, więc należy modlić się do bóstw o przychylność i cieszyć się każdą chwilą spędzoną na świecie, póki to jeszcze możliwe. Ludzkie życie jest piękne, ale kruche, a japońskie mity wyjaśniają, dlaczego tak jest.
Bóg Ninigi no Mikoto, spacerując brzegiem morza, napotkał piękną kobietę - boginkę kwiatów wiśni, Konohanasakuya-hime. Zachwycony jej urodą, postanowił od razu udać się do jej ojca, aby poprosić go o rękę wybranki. Ten jednak zaproponował mu swoją starszą córkę, Iwanaga-hime, boginkę kamieni i skał, jednak ten oddał już swoje serce Pani Kwiatów. Ojciec ostatecznie oddał mu córkę, a z ich związku narodzili się pierwsi ludzie. Dlatego właśnie nasze życie jest ulotne i przemijające jak kwiaty wiśni, nie zaś wieczne jak skała.
Skoro każdy dzień mógł być tym ostatnim, każda chwila przyjemności, znajdowanej w kontemplowaniu piękna przyrody, muzyce, jedzeniu, tańcu i miłości była czymś istotnym, czego nie wolno przegapić i nieludzkim byłoby uniemożliwiać sobie czerpanie radości z życia. Jeśli dodamy do tego typowy dla wierzeń animistycznych kult płodności, zrozumiemy podejście pierwszych Japończyków do kwestii cielesności. Seks to było coś dobrego, wręcz świętego. Sprawiał przyjemność, dawał życie, zapewniał boską przychylność, nie mógł być więc czymś złym.

Yobai

Powszechnym zwyczajem było od niepamiętnych czasów yobai, praktykowane przez Japończyków aż do początku XX wieku. Zwyczaj polegał na tym, że pod osłoną nocy mężczyzna zakradał się do sypialni kobiety i jeśli tylko nie narobiła hałasu, spędzał z nią noc. Musiał jednak odejść wraz z pierwszym pianiem koguta, aby uniknąć zostania nakrytym. Kiedy amant został przyłapany przez rodzinę panny, nie stanowiło to dla niego zagrożenia, jednak lepiej było starać się nie dać zauważyć, ponieważ jeśli mężczyzna został kilkukrotnie nakryty na yobai, rodzina dziewczyny uznawała, że ten zamierza ją poślubić.
W pewnym momencie zostało nawet wprowadzone prawo, które miało na celu ochronę praktykujących yobai. Przepisy zakazywały zabijania obcych, nagich mężczyzn zastanych w swoim domu, ponieważ przybyli w celu odbycia yobai i nie zasługiwali na karę - co innego ubrani, którzy uznawani byli za złodziei i bez litości mordowani.

Przyłapani na yobai

Wypada też wspomnieć o roli kobiety w dawnych czasach - otóż było zupełnie standardowo, jak to u innych prostych ludów - społeczeństwo było dość równouprawnione. Kobiety dziedziczyły ziemie i majątki, zajmowały istotną pozycję w rodzinie i zajmowały się sprawami religijnymi. Rola kobiety to matka i kapłanka, nie gorsza od mężczyzny - wojownika i rolnika, a jedno bez drugiego nie mogło istnieć. Czasem nawet kobiety władały całymi plemionami, jak pierwsza udokumentowana w źródłach chińskich japońska władczyni, Himiko. Jej ród, Yamato, stopniowo przejął kontrolę nad pozostałymi królestwami, co doprowadziło do powstania Japonii w V i VI wieku ze scentralizowaną władzą i rodem cesarskim.

Królowa Himiko

I tak, drodzy Bojownicy, wyglądało podejście pierwszych Japończyków do seksualności. Proste jak budowa cepa, prawda?

Nara i Heian

Kiedy sytuacja w państwie wreszcie się ustabilizowała, możliwe było już spokojne prowadzenie wymiany kulturowej z Chinami - nowoczesnym i niezwykle rozwiniętym cesarstwem. Japończycy przejęli od nich wszystko - od strojów, przez pismo, po religię buddyjską i filozofię. Kultura Japonii, którą dziś znamy, ukształtowała się właściwie dopiero w tym okresie. Modne, nowoczesne i pożądane było to, co chińskie, w tym filozofia konfucjańska. W dawnych, niebezpiecznych czasach cicha, potulna i służalcza kobieta była bezwartościowa, jednak w czasie pokoju można było pozwolić sobie na delikatność. Reforma Taika, na wzór idei konfucjańskich, ograniczyła prawa kobiet do dziedziczenia ziem i oficjalnie pozbawiła je prawa do obejmowania urzędów państwowych, choć jeszcze w dalszym ciągu w okresie Nara kobiety dość często obejmowały tron cesarski i mieszały się w sprawy polityczne. Z biegiem czasu jednak coraz bardziej egzekwowano stosowanie się do zasad kultury chińskiej. Japońskie damy siedziały zamknięte w domach, nie wolno im było nawet pokazywać twarzy - z obcymi rozmawiały zza parawanu, często z twarzą dodatkowo osłoniętą wachlarzem. Oficjalnie nie miały dostępu do nauki i nie wypadało nawet, aby potrafiły czytać chińskie pismo - odpowiednik naszej łaciny, język nauki. Idealnie byłoby, gdyby kobietę przez całe jej życie widziało tylko dwóch mężczyzn - ojciec i mąż. Wtedy to rozpoczęła się era Heian, czyli okres największego rozpasania w historii Japonii.


Dworskie yobai

Era Heian jest uznawana za złoty wiek Japonii, okres rozwoju sztuki i kultury dworskiej. Kraj przez stulecia odpoczywał od wojen, a nieniepokojeni niczym przedstawiciele klas wyższych robili to, co Japończycy lubią najbardziej - delektowali się życiem. Wysoko urodzone kobiety, odsunięte od poważnych spraw, spędzały całe życie na strojeniu się, pisaniu wierszy i opowiadań hiraganą, która miała zastąpić im "męskie" kanji i omawianiu miłosnych afer. Jedną z ulubionych rozrywek dam był romans, czyli w gruncie rzeczy bardzo wysublimowana wersja yobai. Romans zaczynał się od podglądania - ponieważ kobieta całe życie spędzała w domu, a nawet - kiedy znajdowali się w nim goście - za parawanem, adorator musiał się mocno nagimnastykować, aby móc ocenić, czy kobieta jest warta jego zachodu. Czaił się więc w pobliżu zamieszkiwanego przez nią pawilonu i podglądał ją zza krzaków albo przez szczeliny w ścianach i drzwiach. Kiedy już zdecydował się poświęcić swój czas na romans z daną kobietą, wysyłał jej list - najczęściej w formie wiersza na wachlarzu lub kawałku barwionego i perfumowanego papieru. Kobieta oceniała nigdy niewidzianego przez siebie mężczyznę po charakterze pisma, stopniu wyrafinowania wiadomości, doborze koloru i zapachu papieru. W tym momencie to ona decydowała, czy uczynić z mężczyzny swojego kochanka - mogła odpowiedzieć na wiadomość lub zignorować ją. Jeśli mężczyzna otrzymał odpowiedź, zakradał się do jej komnaty i spędzał z wybranką noc, a działały tu te same reguły, co podczas wiejskiego yobai, z tym że kochankowi wypadało opuścić komnatę wybranki przed świtem, aby zdążył napisać "list poranny", w którym wyrażał radość ze wspólnie spędzonej nocy. Damie wypadało mieć tylko jednego kochanka w jednym czasie, zaś wyznacznikiem wartości mężczyzny była jak największa ilość kochanek, co często stawało się przyczyną zazdrości ze strony kobiet. Jeśli zaś mężczyzna odwiedził kobietę przez trzy noce z rzędu i specjalnie się z tym nie krył, oznaczało to, jak na wsi, chęć zawarcia małżeństwa.
Ono no Komachi przyciągnęła swoim pięknem uwagę dworzanina imieniem Fukakusa no Shosho, który zapałał do niej wielką miłością i poprosił ją o rękę. Komachi była jednak dumna i okrutna, i choć wiedziała, że jest przeznaczona cesarzowi, obiecała wyjść za Shosho, jeśli ten odwiedzi ją sto razy z rzędu. Otumaniony uczuciem zgodził się i noc w noc udawał się do domu ukochanej. Nie osiągnął jednak swojego celu, gdyż dziewięćdziesiątej dziewiątej nocy, podczas pory monsunowej, zginął, przeprawiając się przez rwącą rzekę.


Kiedy już kobieta stawała się zamężna, w teorii miała dochować wierności mężowi i zrezygnować z romansów, a w przeciwnym wypadku groziła jej kara śmierci. W praktyce jednak w najwyższych warstwach społecznych małżeństwa z miłości nie zdarzały się prawie nigdy, bo miały na celu głównie umocnienie sojuszu między rodami i spłodzenie męskich potomków. Z rzadka bywało tak, że pomiędzy małżonkami pojawiało się uczucie, a skoro się ono nie pojawiało, małżonkowie odbębniali swoje obowiązki wobec rodziny, a na nic więcej nie mieli ochoty. Oczywistym było więc, że shintoiści, mimo zakazów prawnych, zwykle nawet w małżeństwie nie odchodzili od zabawy w romanse i nierzadko spotykało się to nawet z cichą akceptacją. Po śmierci męża lub rozwodzie kobieta wracała na utrzymanie rodziny, gdzie mogła już bez żadnych przeszkód zabawiać się z kochankami. Konfucjańska filozofia nie mogła powstrzymać wyznawców shintoizmu przed korzystaniem z uroków życia.

Shunga

W takim artykule nie można oczywiście nie wspomnieć o shunga, czyli japońskiej pornografii. Artyści ukiyo-e, czyli obrazów masowo "drukowanych" za pomocą drewnianych form, tworzyli także różnej maści obrazy erotyczne. Mogły one przedstawiać spółkującą parę, kobietę, której podmuch wiatru, dziecko lub pies przypadkowo odsłonił piersi, półnagie kobiety podczas kąpieli czy wizyty w łaźni; sceny mające rozbawić oglądającego, jak na przykład pokazane wcześniej w artykule przedstawienie yobai, a także obrazy, które zaledwie sugerowały, że zaraz dojdzie do "czegoś poważniejszego". Shunga zwykle nie przedstawiały nagich osób, a zamiast tego choć w niewielkiej części przykryte materiałem, które - gdyby nie ogromne rozmiary narządów płciowych postaci - mogłyby być przez nas uznane za całkiem wysublimowane. Oczywiście Japończycy to Japończycy, toteż między tymi wszystkimi wyrafinowanymi dziełami sztuki nie mogło zabraknąć przedstawień stosunku kobiety z ośmiornicą.



Chatki nad rzeką Kamo

Japończycy nie do końca zrozumieli zamysły konfucjanizmu. W Chinach cicha, skromna i usłużna żona była darzona ogromnym podziwem i szacunkiem, a te uchodzące za najlepsze pisały poradniki dla innych kobiet o tym, jak należy być dobrą żoną. Najbardziej cnotliwe żony cesarzy były niemal czczone. Japończycy zaś zrozumieli zamysł głównie w ten sposób, że kobieta w tym nowocześniejszym państwie jest po prostu gorzej traktowana, dlatego przyjęli zasadę "Szanuj mężczyznę, pogardzaj kobietą". W praktyce nie oznaczało to otwartego pogardzania wszystkimi kobietami, w końcu Japończycy są bardzo dobrze wychowanym narodem - przede wszystkim pogardzana miała być własna żona, która to, poślubiona zwykle w celu zawarcia sojuszu z innym rodem, miała tylko i wyłącznie urodzić mężowi dziedzica. O własnej żonie mówiono "moja głupia żona", o cudzej - "czcigodna małżonka". Po zawarciu małżeństwa kobieta szybko zachodziła w kilka ciąż, a podczas ciąży i po uzyskaniu satysfakcjonującej liczby synów z żoną się nie współżyło, zwykle w najlepszym wypadku małżonkowie żyli ze sobą jak rodzeństwo. Ponieważ po zakończeniu ery Heian czasy stały się niespokojne, spędzanie całych dni i nocy na romansowaniu z innymi szlachciankami nie wchodziło w grę, tak samo jak posiadanie wielu żon. Skoro jednak Japończycy tak lubili cieszyć się pięknem przemijającego życia, a dworskie yobai nie wchodziło już w grę, musiała rozwinąć się prostytucja. Mężczyźni w taki sposób porównywali żony do kurtyzan:
Ptaszek w klatce, który głośno krzyczy w nocy, będzie dobrze sprzedany, zaś krzyk domowego kurczaka nie jest mile widziany
Podejście Japończyków do seksualności sprawiło oczywiście, że zawód ten nie był pogardzany, ale postrzegany jako coś naturalnego. Jeśli prostytutka zechciała zająć się innym rodzajem pracy lub wyjść za któregoś z klientów, mogła wrócić do życia w społeczeństwie jako porządna kobieta. Ponieważ czasy były niespokojne, rząd chciał kontrolować działalność prostytutek, bo to właśnie w ich towarzystwie spędzali czas wszelkiej maści opozycjoniści. Powstały więc specjalnie wyznaczone dzielnice rozkoszy, w których można było oferować takie usługi. Dzielnice były otoczone murem, a prostytutki miały zakaz opuszczania ich, aby uniemożliwić im mieszanie się do spraw politycznych, o których przecież tak dużo wiedziały od swoich klientów. W dzielnicach takich jak Shimabara w Kioto dostępne były usługi seksualne każdego rodzaju - od wyrafinowanych kurtyzan biegłych we wszelkich dziedzinach sztuki, w tym miłosnej, przez wystrojone panie, dobre głównie w łóżku, po zwykłe, tanie, kiepsko wyedukowane i niezbyt wyrafinowane. Poza dzielnicami rozkoszy można było też skorzystać z usług nielegalnych prostytutek, które nocami rozstawiały na noc nad rzeką Kamo proste, drewniane chatki, w których przyjmowały klientów, a które znikały wraz ze wschodem słońca. Zwykle władze przymykały na to oko, choć jeśli takiej kobiecie się nie poszczęściło, musiała udać się do Shimabary, aby tam legalnie pracować w zamknięciu.


Kurtyzany i błazny, czyli skąd się wzięła gejsza

Skupmy się jednak na najbardziej wyrafinowanych kurtyzanach, oiran, bo to od nich zaczyna się historia gejsz. Kobiety te, poza najbardziej wyrafinowanymi usługami seksualnymi, miały klientom do zaoferowania dużo więcej - grę na instrumentach, śpiew, taniec i rozmowę. Oiran była czarującą, zadbaną, pięknie ubraną i świetnie wychowaną kobietą. Ale to nie z tej profesji wywodziły się gejsze! Po kilkunastu latach, podczas których oiran nie miały kontaktu ze światem zewnętrznym, w swoim repertuarze miały głównie hity minionej dekady. Aby przywrócić przyjęciom dawną świetność, wynajmowano taikomochi - błaznów, którzy nie pozostając w bliskich relacjach z klientami, mogli spokojnie poruszać się po całym mieście. Znali więc najmodniejsze pieśni i bez skrępowania opowiadali sprośne dowcipy, z których zaśmiewali się klienci. Pewnego razu jeden z gości zauważył ze zdziwieniem, że w skład zabawiającej go grupy taikomochi wchodzi kobieta - nazwał ją wtedy onna geisha - kobietą-artystą.


Onna geisha cieszyły się dużym zainteresowaniem ze strony klientów, których mogły zabawiać lepiej niż kurtyzany oraz, z racji bycia nierzadko piękną kobietą, były bardziej pożądanym towarzyszem w męskim gronie niż otoko geisha - jak wkrótce zaczęto nazywać męską mniejszość przedstawicieli tego zawodu. W niedługim czasie męski zawód błazna zmienił się całkowicie w kobiecy zawód gejszy, który polegał - jak taikomochi - na zabawianiu klientów i kurtyzan. Ponieważ jednak Japończycy nie widzieli żadnych przeszkód we współżyciu z jakąkolwiek niezamężną kobietą, zdarzały się sytuacje, kiedy klienci wybierali nowoczesne, modne i zabawne gejsze zamiast staroświeckich kurtyzan. Nie uszło to uwadze rządu, który dał gejszom wybór - mogły założyć skromne kimono, przestać ozdabiać włosy kwiatowymi szpilami i porzucić sypianie z klientami, albo zarejestrować się jako kurtyzana i podjąć pracę w zamkniętej dzielnicy. W przypadku złamania zakazu, gejsza miała stracić prawo do wykonywania zawodu na kilka lat lub nawet na zawsze. Wtedy to ostatecznie została ustalona rola gejszy jedynie jako artystki i towarzyszki podczas przyjęć. Niektóre gejsze zgodziły się na te warunki i skupiły się przede wszystkim na edukacji w dziedzinach sztuki, inne zaś, mimo zakazów, oferowały także innego rodzaju usługi. Ikonicznym przedstawieniem gejszy-prostytutki jest obraz pary na małej, krytej łódce - akt odbywał się na przykład pod pretekstem wspólnej przeprawy na drugą stronę rzeki.

8043883a-19a1-48fa-8848-cfbbc5cfa791_570.Jpeg

Kwestia prostytucji w świecie gejsz jest złożona i niejednoznaczna. Zawód gejszy z założenia nie wiąże się z seksem, jednak ze względu na podejście Japończyków do tematu, różnie to bywało. Pozostaje jeszcze inna kwestia - jako że w kraju uprawianie "wolnej miłości" nigdy nie było czymś społecznie niewłaściwym, nawet gejsza, która nie uprawiała prostytucji, mogła wejść w relację seksualną z klientem. Bywało więc czasem tak, że gejsza tylko zabawiała gości na przyjęciach. Czasem wchodziły w nietrwałe, intymne relacje z klientami, a niektóre nawet porzucały zawód, aby zostać żoną mężczyzny poznanego w pracy.

Gejsza dojrzała, gejsza niedojrzała

Na pewno wielu z Was liczy na omówienie kwestii mizuage - dla niewtajemniczonych, inicjacji seksualnej, która stanowić miała przejście od niedojrzałej uczennicy, maiko, do pełnoprawnej gejszy. Otóż inicjacja przed zostaniem gejszą była nie tyle konieczna, co oczywista. Kwiecisty strój, uroczy makijaż, czerwony kołnierz kimona z powiewającymi, długimi rękawami i mnóstwo kwiatowych spinek we włosach miały sygnalizować niewinność i brak doświadczenia, zaś skromny i elegancki strój gejszy z krótkimi rękawami - dojrzałość. W dawnej Japonii za oczywiste uważało się, że dziewczyna ubrana jak maiko jest jeszcze niezorientowana w sprawach seksu, zaś geiko w dorosłym stroju pierwsze doświadczenia ma już za sobą. Kobieta niedoświadczona nie mogła uważać się za dorosłą, kobiet niedoświadczonych - poza mniszkami - praktycznie nie było. Skoro więc gejsza, jako kobieta z zasady niezamężna, nie mogła pozwolić sobie na wejście w dorosłość, jakim był ślub, przeprowadzano ceremonię mizuage. Formułka z popularnych stron internetowych mówi, że dziewictwo maiko było sprzedawane temu, kto zaoferował najwyższą cenę. Nie jest to do końca prawdą - okasan, czyli "szefowa", przed mizuage wybierała maiko opiekuna - człowieka, którego uważała za najbardziej zaufanego, który mógłby troszczyć się finansowo o młodą gejszę. Ta osoba miała prawo do przeprowadzenia mizuage, a kwota "oferowana za dziewictwo" była po prostu prezentem na dobry start w dorosłym życiu. Danna - "mężem", czy raczej opiekunem, stawała się często osoba, która nawiązała już wcześniej relację z daną maiko, bo w końcu kto chciałby zobowiązać się do opieki finansowej nad obcą kobietą?

Gejsze, lata 30

Mizuage było jednak uznane przez rząd za prostytucję i zakazane w 1957 roku. Ustawa ta położyła także kres istnieniu dzielnic rozrywki, takich jak Shimabara.
Dziś już ubiór gejszy pokazuje tylko ile czasu upłynęło, odkąd rozpoczęła szkolenie. Kwiecisty strój i mocny makijaż maiko z biegiem czasu tracą wyrazistość, aż w końcu zostanie tylko proste kimono, skromne uczesanie i naturalny makijaż, które oznaczają, że gejsza nie potrzebuje już przyciągać uwagi swoim wyglądem, a zamiast tego ma do zaoferowania nadzwyczajną biegłość w sztuce i konwersacji. W domyśle zmiana kimona furisode z długimi rękawami na skromniejsze tomesode oznacza dojrzałość - także seksualną - ale w praktyce czas i sposób inicjacji gejszy zależy jedynie od niej. Zdarzają się więc doświadczone maiko, jak i geiko-dziewice.
A co z instytucją danna dzisiaj? Tak jak dawniej, nie każda gejsza posiada taką osobę, choć większość z nich marzy o kimś, kto będzie czuwał nad ich karierą. Kiedy już gejsza zdobędzie opiekuna, czasem łączy ich uczucie, a w jeszcze innym przypadku wsparcie finansowe może wynikać wyłącznie z uznania dla jej umiejętności artystycznych lub czystej sympatii. Zdarzają się przypadki, w których kobieta porzuca karierę gejszy, aby wstąpić w związek małżeński z dotychczasowym klientem, a niektóre gejsze otwarcie mówią, że liczą na poznanie przyszłego męża w ten właśnie sposób.

Wystrojona maiko i skromna gejsza

Wykorzenić rozpustę

Odkąd władzom Japonii zaczęło zależeć na wkupieniu się w łaski Zachodu, aby kraj został uznany za nowoczesny i cywilizowany, starano się wykorzenić dawne praktyki, przyjmując europejskie podejście do seksualności. Nie zrozumieli konfucjanizmu, nie zrozumieli też zachodnich wartości, a próba przejęcia części kultury od innej cywilizacji znów skończyła się karykaturalnie. Do niedawna swobodnie podchodzącej do kwestii seksu społeczności zaczęto narzucać europejskie zasady w najbardziej radykalnej formie - dziś na przykład uczniom szkół zakazuje się wchodzenia w jakikolwiek związek. Wiemy już, że Japończyk nie będzie w pełni respektował zakazów w tej dziedzinie życia, ale mimo wszystko społeczeństwo wywiera dość mocny nacisk na te sprawy. Zanikł zwyczaj yobai, współżycie przed ślubem jest widziane jak najgorzej, prostytucja zaś nielegalna. A po ślubie - po staremu. Współżycie do spłodzenia dziecka - tym razem jednego - po czym życie jak brat z siostrą. Żona to dalej domowy kurczak, a ptaszków w klatce już nie ma. Seks jest oficjalnie traktowany jako coś wstydliwego, nieczystego, a ponad 25% młodych Japończyków i 45% młodych Japonek twierdzi, że nie odczuwa potrzeby przeżywania takich doświadczeń. Skoro zatem Japończycy nie mogą już pozostawać w zdrowych, intymnych relacjach z innymi osobami, kraj ten stał się miejscem idealnym na rozwój wszelkich dewiacji i perwersji.

6

Oglądany: 89595x | Komentarzy: 55 | Okejek: 342 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.11

17.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało