Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Cześć, jestem Gef! Czyli historia pewnego para(nie)normalnego zjawiska

41 225  
127   18  
Wszyscy znamy setki historii o niewyjaśnionych zjawiskach jak duchy, demony, yeti, posłanka Pawłowicz, Nessie, chupacabra, kosmici czy inne potworki. Jest jednak kilka takich opowiastek, które wykraczają poza utarte szablony. Jedną z nich jest historia z malowniczej wyspy Man, którą chcę się dziś podzielić.

Wyspa Man słynie z braku ograniczeń prędkości podczas odbywających się od początku XX wieku wyścigów, które uchodzą za nieudane, jeśli przynajmniej jeden z uczestników nie zginie, i ze zjawisk paranormalnych. Dziś skupimy się na trzecim punkcie. Przenosimy się na wyspę Man z początku lat trzydziestych XX wieku. Na jednej z farm żyła tam sobie skromnie rodzina Irvingów. Tata Jim, mama Margaret i córka Voirrey wiedli spokojne życie do jesieni 1931 roku i nie spodziewali się, że wkrótce wzbudzą zainteresowanie całego świata. A zaczęło się dość niewinnie.


Ze strychu zaczęły dochodzić odgłosy drapania, mruczenia, prychania i inne świadczące o tym, że do rodziny Irvingów wprowadził się jakiś zwierzęcy lokator. Wkrótce gość zaczął płacić za wynajem - rodzina znajdowała w domu prezenty w postaci świeżo upolowanych małych zwierząt.

Pan Irving dla żartu postanowił nauczyć najemcę innych dźwięków niż te, którymi do tej pory ich raczył. Ku zdumieniu rodziny, zwierzę było w stanie je powtórzyć. Voirrey nauczyła zwierzaka prostych wierszyków, a sprytny zwierzak szybko się uczył i wkrótce nauczył się komunikować z rodziną. Zwierzątko nazwano Gef. Powiedział on Irvingom, że jest mangustą urodzoną w 1853 roku w Indiach, lubił śpiewać i bardzo dużo przeklinał. Gef był łakomczuchem, do jego ulubionych potraw należał bekon, parówki (wtedy jeszcze było w nich mięso), banany i czekoladki. Był także nieśmiały i nie pokazywał się, rodzina widziała go tylko kilka razy przemykającego z kąta w kąt. Podobno miał żółty kolor, był mniejszy od dorosłego szczura i miał puszysty ogon.


No tak, nuda na odludnej farmie, nielegalnie pędzony alkohol, sporysz, powodów sfiksowania rodzinki i wymyślenia mówiącej mangusty (białe myszki są takie mainstreamowe) mogło być wiele. I tu zaczynają się rzeczy, które już trudniej wyjaśnić.

Inni świadkowie także zaczęli odczuwać obecność niecodziennego stworzonka. Gef nie lubił obcych w domu i nie patyczkował się w wyrażaniu swoich uczuć. Zrzucał na nich przedmioty, nie szczędził im kąśliwych uwag, np. pani, która pochwaliła się, że leci do Afryki, głośno życzył odpadnięcia śmigła w samolocie. Gości potrafił przywitać w progu słowami "Niech was szlag!" i było to wtedy, kiedy miał dobry humor. Gef lubił plotki, często zakradał się domów sąsiadów i powtarzał Irvingom, co tam usłyszał. Nie dało się wyjaśnić skąd Irvingowie znają treść rozmów, które były prowadzone w domach oddalonych o kilka kilometrów od ich farmy.

Okazało się także, że da się wytłumaczyć obecność mangusty na wyspie Man. W 1912 roku jeden z farmerów sprowadził kilka do zwalczania szczurów (musiały to być wyjątkowo wredne szczury, skoro zamiast kota kupił maszynki do zabijania kobr), później wypuścił je na wolność.


Sława Gefa wkrótce przerosła wyspę. Pojawiło się wiele teorii, Gef miał być poltergeistem, chowańcem, wymysłem, wybrykiem natury, nieznanym gatunkiem, nigdy jednak nie udało się go jednoznacznie zaklasyfikować w kategoriach zjawisk nadprzyrodzonych.

Historią zainteresowali się najsłynniejsi badacze zjawisk tej natury z Herewardem Carringtonem, Nandorem Fodorem i Harrym Price'em na czele. Ten ostatni poprosił Voirrey, wokół której skupiało się zjawisko, by nakłoniła Gefa do odbicia swoich łapek w plastelinie i pobrał próbkę, która rzekomo była jego sierścią. Śladów nie udało się przyporządkować do żadnego znanego zwierzęcia, a sierść okazała się sierścią psa Irvingów. Według Price'a Gef był wymysłem dziewczynki, która miała być brzuchomówcą. Dieta Gefa też dziwnie przypominała ulubione smakołyki Voirrey.


Jednak Price nigdy nie był w stanie tego udowodnić ani wypełnić luk w swojej teorii. Irvingowie opuścili farmę w 1937 roku. Jej nowy właściciel nie uświadczył obecności żadnych nietypowych kotokształtnych przez 10 lat, kiedy to podobno zastrzelił w okolicach domu zwierzę, które przypominało mangustę. Sprawa przycichła aż do lat siedemdziesiątych, kiedy jeden z dziennikarzy odnalazł Voirrey. Kobieta powiedziała, że zawsze była wyczulona na zjawiska paranormalne, co sprawiało, że ludzie się jej bali. Stwierdziła także, że Gef istniał naprawdę.

Oglądany: 41225x | Komentarzy: 18 | Okejek: 127 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało