Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Nie wszystkie starsze panie są miłe i sympatyczne. Dorothea Puente to prawdziwa "babcia z piekła rodem"

58 807  
225   41  
Celowo wstrzymaliśmy się z publikacją tego artykułu do 23 stycznia. Obawialiśmy się, że po tej lekturze z dużym dystansem podeszlibyście do wizyty u swojej babci. Cukierki i kawa nie cieszyłyby się dużym wzięciem...

Urocza starsza pani, Dorothea Puente.

Gdy w 1988 roku policja wszczęła dochodzenie w sprawie tajemniczego zniknięcia jednego z lokatorów - na terenie jej ogródka dokonano makabrycznego odkrycia. Nic nie wskazywało, że sympatyczna Dorothea, która wyglądała jak typowa miła babcia z przedmieścia, skrywa aż tak mroczną tajemnicę.

Kliknij i zobacz więcej!

Fakt, nie miała w życiu łatwo. Urodzona w 1929 roku, straciła oboje rodziców zanim ukończyła 10 rok życia. Mieszkała w sierocińcu, pracowała jako prostytutka, miała czterech mężów i wielokrotnie padała ofiarą przemocy domowej. Wszystkie dzieci, które urodziła albo oddała do adopcji, albo zmarły w młodym wieku. Była wielokrotnie aresztowana i sporo czasu spędziła za kratkami. Swoje "powołanie" znalazła dopiero pracując jako... pielęgniarka opiekująca się osobami starszymi, niepełnosprawnymi, schorowanymi i niedołężnymi.
Na początku odwiedzała potrzebujących w ich domach, z czasem odkryła jednak, że łatwiej i więcej można zarobić przyjmując gości pod swój dach.

Kliknij i zobacz więcej!

Jej prywatny dom opieki cieszył się dużą popularnością wśród pracowników opieki społecznej, ponieważ Dorothea nie wybrzydzała i przyjmowała każdego, uzależnionych od alkoholu, narkotyków, zawsze ludzi słabych, starszych i bezbronnych. Pracowników socjalnych przekonywała, że jej podopieczni nie są w stanie sami się podpisywać, dlatego też to ona zarządzała ich finansami. Odbierała pocztę swoich gości, realizowała ich czeki z instytucji socjalnych, sobie zostawiając lwią część, a im wypłacając niewielkie kieszonkowe. Policja oszacowała, że miesięcznie osiągała dochody w wysokości 5 tys. dolarów.

Kliknij i zobacz więcej!

Ofiarami padali ci goście, którzy zaczynali się skarżyć i narzekać. Zadziwiająco często "wyjeżdżali nagle do rodziny", "popełniali samobójstwa" albo znikali w innych, dziwnych okolicznościach. Zaradna pani domu brała wówczas kolejnego podopiecznego i historia powtarzała się od nowa...

Kliknij i zobacz więcej!

Pierwszą "wpadkę" Dorothea zaliczyła w 1982 roku, kiedy systematycznie podtruwany Malcom McKenzie zgłosił swoje obawy na policję. Jego zarzuty okazały się słuszne i 18 sierpnia 1982 roku pani Puente została skazana na 5 lat więzienia. Podczas odsiadki prowadziła romantyczną korespondencję z niejakim Evertonem Gillmouthem. Po przedterminowym wyjściu na wolność Dorothei już w 1985 roku, para postanowiła się pobrać. Zamieszkali w domku przy 1426 F Street w Sacramento, w stanie Kalifornia i... słuch o Gillmouthu zaginął. Dorothea pobierała jego emeryturę, a zaniepokojonym krewnym mężczyzny tłumaczyła, że starszy pan "zachorował". Taki stan rzeczy trwał przez 3 lata. W międzyczasie przez feralny dom przewinęło się prawie 40 sublokatorów.

Kliknij i zobacz więcej!

Nie wiadomo jak długo trwałby makabryczny proceder Dorothei Puente, gdyby nie rodzina starszego, niepełnosprawnego Alberto Montoyi. Nie dali się zbyć wykrętnym odpowiedziom gospodyni domu i po krótkim okresie wahania zadzwonili na policję. Wizyta stróżów prawa, 11 listopada 1988 roku, w domu przy 1426 F Street nie przyniosła żadnych rezultatów. Sympatyczna staruszka o ujmującym wyglądzie powiedziała, że pan Montoya wyjechał nie podając żadnych powodów i poczęstowała gości kawą i ciasteczkami. Policjanci nie znaleźli nic podejrzanego i już opuszczali posesję, gdy ich uwagę przykuł smród, który dolatywał od strony ogródka.

Kliknij i zobacz więcej!

Tak, Dorothea zdawała sobie sprawę, że gnijące ciała strasznie śmierdzą. Próbowała wielu środków: zasypywała doły wapnem, używała wybielaczy o zapachu silnie cytrynowym, a sąsiadom wmawiała, że pod jej starym domem gniją trupy szczurów.
Jednakże tym razem policjanci nie pokpili sprawy i zdobyli nakaz przeszukania ogródka "babci z piekła rodem". Najpierw odkryli ciało 78-letniej Leony Carpenter, a to był dopiero wierzchołek góry lodowej...

Kliknij i zobacz więcej!

W sumie na terenie jej ogórka wykopano ciała siedmiu osób, poprzednich pechowych lokatorów domu przy 1426 F Street. Wszyscy byli w podeszłym wieku, byli schorowani albo mocno uzależnieni od narkotyków bądź alkoholu i wymagali opieki. Niewielu miało bliskich krewnych, z którymi utrzymywali jakikolwiek kontakt, dlatego też stawali się łatwymi łupami dla przedsiębiorczej staruszki, która inkasowała ich socjalne czeki nawet kilka miesięcy po ich śmierci.

W tym momencie policjanci wykazali się wielką nieostrożnością i dali się, po raz kolejny już, zmylić niewinnemu wyglądowi staruszki, która zarzekała się, że nic o trupach nie wie i poprosiła, czy może wyjść z domu... po zakupy. Uzyskawszy zgodę stróżów prawa (!), szybko udała się na lotnisko i wylądowała w Los Angeles. Tam w barze poznała emeryta, który prawdopodobnie miał być jej kolejną ofiarą. Na swoje szczęście mężczyzna miał w zwyczaju oglądać wiadomości telewizyjne, gdzie rozpowszechniono zdjęcia poszukiwanej Dorothei. Z hotelowego telefonu zadzwonił na policję i pani Puente w końcu trafiła za kratki.

Kliknij i zobacz więcej!

Podejrzewano, że morderczyni może mieć na sumieniu nawet i 15 ofiar. Swoim gościom serwowała wraz z posiłkami śmiertelne dawki środków usypiających i uspokajających. Gdy to nie wystarczyło, starsza pani dusiła swoje ofiary poduszką. Nocą, gdy cała okolica spała, okrutna staruszka zakopywała rozczłonkowane zwłoki w ogródku.

Została oskarżona o dziewięć morderstw (w tym swojego niedoszłego męża oraz jednej współlokatorki jeszcze przed pierwszym aresztowaniem w 1982 roku), ale udowodniono jej tylko trzy. To wystarczyło, by w 1993 roku Dorothea Puente została skazana na podwójne dożywocie bez możliwości ubiegania się o wcześniejsze zwolnienie.
Zmarła z przyczyn naturalnych 27 marca 2011 roku. Do końca swoich dni powtarzała, że jest niewinna. Zarzekała się, że wszyscy mieszkańcy jej domu zmarli z przyczyn naturalnych, jednakże nie potrafiła wyjaśnić, jak ich rozczłonkowane ciała znalazły się u niej w ogródku.

Kliknij i zobacz więcej!

Podczas odbywania kary w więzieniu w Central California Women's Facility w Chowchilla, w stanie Kalifornia pani Puente wydała... książkę kucharską pt. "Gotowanie z seryjną morderczynią. Przepisy Dorothei Puente".
Dom przy 1426 F Street, w którym straciło życie wielu pensjonariuszy dziś służy jako... atrakcja turystyczna. Przy wejściu na posesję znajduje się tabliczka, a na niej napis:

"Intruzi wchodzący na ten teren zostaną odurzeni i zakopani w ogródku”

Kliknij i zobacz więcej!

Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 58807x | Komentarzy: 41 | Okejek: 225 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

16.02

15.02

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało