Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Nie wrzuciłem zdjęcia dzika na profilowe, bo uważam tę akcję za idiotyczną

67 819  
459   194  
Jak zwykle w takich przypadkach uważam całą aferę za splot złych i dobrych intencji, ignorancji i cynizmu.

Jakiś czas temu polski rząd ogłosił plan wybicia tysięcy dzików. Miałoby to zapobiec rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń, który zagraża nie tylko populacji dzików, ale też innych zwierząt leśnych oraz hodowanych przez człowieka świń. Tak przynajmniej uważają Ministerstwo Środowiska i Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które wydały pozwolenie na odstrzał. Trzeba przyznać, że podana przez ministerstwo liczba robi duże wrażenie. 200 tysięcy. Biorąc pod uwagę, że dla przeciętnego Polaka 10 tysięcy wyrażone w złotych to kwota wręcz niewyobrażalna, to ile musi pomieścić liczba dwa pierdyliardy razy większa. Tematem musiały zainteresować się media. „Hekatomba”, „eksterminacja”, „holokaust”, „rzeź” krzyczą nagłówki w największych portalach internetowych. Trudno już odróżnić tabloid od „poważnej gazety”, ale to nieważne, bo historia każe nam iść obok siebie pod rękę. Matka pozwala córce malować się do szkoły, ojciec godzi się z synem, z którym nie rozmawiał od ostatnich mistrzostw świata w piłce nożnej, somsiad przestaje podpierdalać somsiada do urzędu skarbowego, wszyscy zapuszczamy szczecinę na grzbiecie. Naród się jednoczy, ryjemy nosami w ziemi. Wszyscy jesteśmy dzikami.

Już słyszę głosy nazywające mnie nieczułym bydlakiem. Nie powiem, zdarza mi się zjeść tatara z sarny albo kiełbasę z dzika, ale to nie znaczy, że lubię patrzeć na bezsensowne okrucieństwo. Nie uważam jednak, by zabijanie tysięcy dzików nosiło znamiona okrucieństwa, a tym bardziej bezsensownego. W zasadzie to w ogóle nie mam zdania na ten temat, bo żaden ze mnie przyrodnik, ekolog, weterynarz czy tym bardziej myśliwy. Nie trafiają do mnie kwestie moralne – czym różni się zabicie 200 tysięcy dzików od zabijania milionów kurczaków, świń czy krów dziennie? Przedstawię natomiast pewne liczby i fakty, które obnażą absurdalność tego całego zajścia. Wszystkie przytoczone informacje można bez trudu znaleźć w Internecie.

Jak już wspomniałem, nie znam się ani na dzikach – wiem tyle, że mi smakują i że trzeba przed nimi uciekać, gdzie pieprz rośnie – ani na afrykańskim pomorze świń, a już w szczególności na sposobach kontrolowania liczby zarażeń afrykańskim pomorem świń wśród dzików. W przeciwieństwie też do wielu osób, które ten temat podnieca i skłania do podpisywania petycji, prowadzenia ostrej partyzantki w Internecie czy nawet organizowania się w grupy protestacyjne wychodzące na ulicę, staram się nie popadać w pęd jebania wszystkiego i wszystkich dookoła tylko dlatego, że tak robią wszyscy. Być może dzięki temu oszczędzam olbrzymie ilości energii, które potem wykorzystuję z pożytkiem na oglądanie Netflixa albo rozeznawanie się w aktualnie grzanym temacie. I proszę sobie wyobrazić, że te pokłady zgromadzonej energii pozwoliły mi odkryć, że tak naprawdę nie wiadomo, ile dzików żyje w Polsce, bo dane, na których opierają się media, przygotował Polski Związek Łowiecki, który sam przyznaje, że nie wie, ile dzików żyje w Polsce. Może być 200 tysięcy, może być milion, metody pomiarowe PZŁ nie są miarodajne, co przyznaje sam PZŁ, który nie dysponuje dokładnymi metodami pomiarowymi, przez co stan populacji jest najprawdopodobniej niedoszacowany. Dziki to nie ludzie – urzędnik GUS-u nie zapuka do ich drzwi i nie zapisze na karteczce liczby osobodzików mieszkających w gospodarstwie domowym. Ale nawet jeśli liczba dzików faktycznie wynosi te 200 tysięcy, to nie oznacza, że wybicie 200 tysięcy dzików doprowadzi do anihilacji tego gatunku zwierząt w Polsce. Ktoś powie, że oprócz natury nieczułego bydlaka mam też problemy z matematyką, a ja wtedy odpowiem, że śmierdzi mu z ryja. Odeślę go później do drugiej strony tego dokumentu i zapytam tego człowieka, co widzi. Dla ułatwienia wskażę palcem:

„Muflon”, he he.

„Licz.” to liczba dzików w Polsce, „poz.” to liczba pozyskanych (tak jak pozyskuje się upierdliwego komara) sztuk, zaś dane pochodzą bezpośrednio od PZŁ. Co widzisz? Bo ja widzę swój triumfalny marsz na podest sceny, na której wręczają mi nagrodę Nobla z matematyki, i dziękuję Alecowi Baldwinowi, bez którego to wszystko nie byłoby możliwe.


Nikt już nie dziękuje Alecowi Baldwinowi, nikt.

W latach 2012–2017 pozyskiwano rocznie od prawie 210 do nawet 310 tysięcy dzików rocznie. Pamiętasz te wielkie protesty sprzed lat? Nie chodziło o ACTA. Jak dziś kojarzę dzień, w którym na mrozie skakałem i krzyczałem „Kto za odstrzałem dzika, ten z policji, hop hop hop”. Skoro przez ostatnie kilka lat nikomu nie chciało się protestować w obronie dzików, to dlaczego dzisiaj Internet zalewa fala komentarzy oburzenia w tej sprawie? Czy ludzie w ogóle wiedzą, że odstrzał dzików prowadzi się regularnie, a może nagle uświadomili sobie, że w ten sposób kontroluje się populację dzika? Wiedzą, że istnieje coś takiego jak kontrola populacji?


Dlaczego nie można zrobić kupy bez sikania? Tak dużo pytań, tak mało odpowiedzi.

Trzeba jednak przyznać, że owce podręcznikowo ruszyły w pęd. Gdyby zapytać, o co im tak naprawdę chodzi, to bez chwili zawahania odparłyby, że o „dziki”, a jakże! Tak jak wcześniej chodziło o „trybunał konstytucyjny”, „sądy”, „puszczę”, „Aleca Baldwina”. Niektórych nie można po prostu odcinać od źródeł oburzenia, bo umarliby jak po odłączeniu od aparatury podtrzymującej życie.

Nie ufam też ministerstwu, bo kto normalny wierzy w to, że słowa odzwierciedlają prawdziwe intencje polityków. Polska miała dostać od Unii 35 milionów euro dotacji na walkę z ASF, ale nie dostała, bo się po dotację nie zgłosiła. Nie wiem czy ministerstwo zaniedbało działania w tej sprawie, czy polski rolnik przestał brać kasę z Unii (ale serio, kto nie weźmie, jak dają za darmo). Prawdopodobnie obie strony zechcą to sobie wyjaśnić przy urnie w wyborach parlamentarnych, które czekają nas w tym roku. Daleki też jestem od promowania teorii spiskowych, ale w czasie gdy pół Polski składało wniosek o adopcję dzika, rząd przyjął projekt ustawy, zgodnie z którą będzie można między innymi karać przedsiębiorców za przestępstwa popełnione przez osoby wykonujące dla nich zlecenia, nawet jeśli przedsiębiorca nie miał bladego pojęcia, że dana osoba świadomie popełnia czyn zabroniony. Albo ktoś tym steruje, albo partia rządząca potrafi wyczuć moment, albo potwierdza się po raz kolejny, że świat to wielki chaos, nad którym nikt nie panuje.


Tak naprawdę dobrze wiadomo, o co chodzi.

Jedno jest pewne: temat odstrzału dzików szybko ucichnie. Media spróbują grzać atmosferę wbrew komunikatom ministerstwa czy kół łowieckich o tym, że odstrzał dzików to nic nadzwyczajnego. Część gawiedzi pozostanie również niewzruszona na płynące z Unii informacje, które chwalą Polskę za odstrzał dzików i walkę z ASF. Trudno zresztą się spodziewać, by ludzie w swojej masie nagle zapragnęli dowiedzieć się czegoś w temacie, który ich tak poruszył, a już tym bardziej nie oczekujmy, że spojrzą na niego krytycznie. Dobrze przynajmniej, że szybko im się znudzi, tak jak znudziła ich wojna w Jemenie czy opłakana sytuacja Rohindżów z Mjanmy.

PS. W międzyczasie Niemcy pochwalili się odstrzałem w zeszłym sezonie 820 tys. dzików. Co jak co, ale u nich zlecone przez rząd eksterminacje gatunków zawsze przechodzą bez protestów.

Oglądany: 67819x | Komentarzy: 194 | Okejek: 459 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.01

22.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało