Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Ci Polacy żydowskiego pochodzenia zmienili oblicze świata!

52 405  
261   92  
Żydzi dotarli na polskie ziemie jeszcze za czasów Mieszka I. Odtąd integralną częścią losów naszej ojczyzny są też dzieje żydowskiej mniejszości. Niektórzy z nich odcisnęli mocne piętno nie tylko na historii miejsca swego urodzenia, ale także i świata. Przed wami kilku polskich, eksportowych Żydów, którzy osiągnęli wyjątkowy sukces poza granicami naszego kraju.

Georges Charpak

Urodzony w obecnie należącej do Ukrainy Dąbrowicy chłopak naprawdę nazywał się Jerzy, ale po tym, jak w wieku 12 lat przeprowadził się wraz z rodzicami do Paryża, zmienił imię na „Georges” - było ono nieco łatwiejsze do wymówienia przez Francuzów. Ostatni rok II wojny światowej spędził w obozie koncentracyjnym w Dachau, a po wyzwoleniu rozpoczął we Francji swoją karierę naukową. Georges poszerzał wiedzę z dziedziny fizyki eksperymentalnej, a z czasem znalazł posadę w Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych.


Przez lata prowadził doświadczenia z dziedziny obserwacji cząstek elementarnych. Dzięki jego pracy udało się stworzyć tzw. detektory cząstek oraz komorę wieloprzewodową – urządzenie, dzięki któremu uczeni mogą z dużą dokładnością opisywać tor ruchu cząstek. Za swój ogromny wkład w rozwój nauki Charpak w 1992 roku dostał Nagrodę Nobla.

Maksymilian Faktorowicz

Już samo imię i nazwisko tego urodzonego w Zduńskiej Woli mężczyzny brzmi znajomo. Kiedy młody Maks przyszedł na świat w 1877 roku, jego ojciec – handlarz, rabin i robotnik w fabryce włókienniczej, nie miał wystarczająco dużo pieniędzy, aby zapewnić swojemu dziecku odpowiednią edukację. W rezultacie młody Faktorowicz już od najmłodszych lat zagoniony został do pracy. Był pomocnikiem dentysty, chłopcem na posyłki w aptece, a po przeprowadzce do Łodzi przyuczał się do zawodu twórcy peruk i kosmetyków. Przy okazji sporo eksperymentował, co pozwoliło mu nie tylko nabrać doświadczenia, ale i tworzyć zupełnie nowe, nieszablonowe preparaty.


Przez krótki czas Maks poszerzał swoją wiedzę w Berlinie, gdzie pomagał najbardziej znanemu berlińskiemu fryzjerowi i styliście. Mając zaledwie dwadzieścia lat i bardzo długą praktykę w tym zawodzie, Faktorowicz otworzył w Moskwie sklep z perukami i artykułami drogeryjnymi. Mało tego! Stał się też znanym wśród moskiewskich elit specjalistą i osobistym doradcą kosmetycznym carskiego dworu.
Jako 32-latek pojechał na targi do USA i już stamtąd nie wrócił. Popyt na jego produkty był tak wielki, że młody przedsiębiorca otworzył tam swój salon z perukami i kosmetykami. Dobrze trafił – w tamtym czasie rozpoczynały się właśnie „złote czasy Hollywood”, a popyt na charakteryzatorów filmowych był tak wielki, że Faktorowicz szybko zakasał rękawy.


Oprócz pracy na filmowych planach, Maks opracował też pakowane w tubki preparaty, służące do błyskawicznego nakładania makijażu. To on stał się też autorem wyrazu „make-up”, a w 1929 roku odebrał… Oscara. Nagrodę przyznano mu za przemienienie Borisa Karloffa w monstrum doktora Frankensteina.
Pamiętacie bladolicego Rudolfa Valentino? Bożyszcze tłumów i obiekt westchnień milionów kobiet było Włochem o dość ciemnej karnacji. To Faktorowicz opracował specjalny puder, którym rozjaśniano twarz amanta kina niemego.
Młody przedsiębiorca już pod koniec pierwszej dekady XX wieku produkował i sprzedawał własne linie kosmetyków i przyborów do makijażu, a dwie dekady później produkty oznaczone logo „Max Factor” eksportowane były do niemalże 100 krajów świata!


Hirsz, Schmuel i Abraham Wonsalowie

Krasnosielc to wieś (do niedawna - miasto) położona na Mazowszu. To tam, na terenie ówczesnego zaboru rosyjskiego, na świat przyszło trzech braci Wonsalów. W 1889 roku rodzina pojechała do Niemiec. W Bremie Wonsale wsiedli na pokład parowca i wyruszyli w długą podróż do amerykańskiego miasta Baltimore, skąd później przeprowadzali się do kilku innych miejsc, aby na dłużej zatrzymać się w Pensylwanii. Tam bracia zastawili majątek swojej rodziny, sprzedali konia oraz drogi zegarek swojego ojca. Wszystko to po to, aby kupić… projektor. Był on im potrzebny do otworzenia niewielkiego kina typu nickelodeon, czyli miejsca, gdzie za pięć centów można sobie obejrzeć film.


Parę lat później, zebrawszy odpowiedni kapitał, młodzi biznesmeni rozpoczęli dystrybucję filmów, a niedługo potem, po dokooptowaniu do swojej drużyny najmłodszego brata – Jacka, zajęli się filmową produkcją. Z czasem, w 1924 roku, założyli własną wytwórnię.
Mimo że przyszli na świat jako Hirsz, Schmuel i Abraham Wonsalowie, Amerykanie poznali ich jako Henry’ego, Harry’ego i Alberta Warnerów – twórców światowej sławy hollywoodzkiej marki Warner Brothers.

Adolf Beck

Adolf Beck, a właściwie Abraham Chaim Beck urodził się w 1863 roku w ubogiej, żydowskiej rodzinie z Krakowa. Mimo słabego startu, udało mu się zdobyć dobrą edukację. Skończył studia medyczne na prestiżowym Uniwersytecie Jagiellońskim. Miał szczęście – niedługo po ukończeniu edukacji rozpoczął pracę w Zakładzie Fizjologii i Histologii, gdzie jego mentorem i przełożonym był sam Napoleon Cybulski – wielki polski uczony, człowiek, który jako pierwszy (wraz z Władysławem Szymonowiczem) odkrył i opisał hormonalne zadanie, jakie w ludzkim organizmie pełni nadnercze. Wyizolował także adrenalinę.
W1890 roku Beck pisał swoją pracę doktorską pt. „Oznaczenie lokalizacyi w mózgu i rdzeniu za pomocą zjawisk elektrycznych”.


Jego eksperymenty polegały na wykorzystaniu potencjału bioelektrycznego komórek, wzmocnieniu ich za pomocą odpowiednich urządzeń elektrycznych i tworzeniu czytelnego zapisu, za pomocą którego można by obserwować funkcje poszczególnych części mózgu. W ten sposób, pod okiem Cybulskiego, młody doktorant stworzył elektroencefalogram (EEG) – jedno z najważniejszych, stosowanych do dziś diagnostycznych narzędzi neurologicznych!

René Goscinny

Wiele osób zarzuca Januszowi Chriście splagiatowanie postaci Asteriksa i Obeliksa, twierdząc, że polski Kajko i Kokosz to tylko taka słowiańska kopia bohaterów przedstawionych na łamach komiksu przez René Goscinnego. W rzeczywistości jednak oba te twory są polskie, a jeden jest nawet polsko-żydowski! Twórca „Asteriksa” oraz przezabawnych historii o przygodach Mikołajka na świat przyszedł wprawdzie w Paryżu, jednak jego rodzicami byli warszawiak Stanisław Simkha Gościnny oraz Anna Bereśniak-Gościnna, która pochodziła z małej wsi koło Żytomierza, miasta wówczas należącego do Polski, a obecnie znajdującego się na ziemiach należących do Ukrainy.


Para poznała się w Paryżu i przeprowadziła do Buenos Aires, gdzie dużą część dzieciństwa spędził młody René i jego brat. Po śmierci ojca Anna Bereśniak-Gościnna wraz z dwójką swoich dzieci przeprowadziła się do Nowego Jorku, skąd w 1945 roku René uciekł do Francji, aby zaciągnąć się do armii i uniknąć służby wojskowej w USA. Do Stanów Zjednoczonych wrócił jednak trzy lata później i przez jakiś czas pracował jako ilustrator oraz autor książek dla dzieci. Na początku lat 50. Goscinny, za namową szefa World Press Agency, przeprowadził się do Paryża, gdzie poznał Alberta Uderzo. Panowie zaprzyjaźnili się i rozpoczęli współpracę, która ciągnęła się aż do śmierci René. Oczywiście najbardziej znanym ich dziełem są przygody wąsatego Galla.


Goscinny zmarł w wyjątkowo pechowy sposób – wyzionął ducha podczas rutynowego testu wysiłkowego u kardiologa…
Na cześć Goscinnego Francuzi ochrzcili w 1965 roku swego pierwszego satelitę imieniem Asterix, a Polacy postawili autorowi „Mikołajka” pomnik. Można go zobaczyć na Saskiej Kępie. Zostało on odsłonięty w 2013, a na uroczystość tę przyjechała sama córka pisarza – Anne Goscinny.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 52405x | Komentarzy: 92 | Okejek: 261 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.01

22.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało