Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Samobójstwo w hotelu Gotham

45 044  
243   22  
John William Warde, dwudziestosześcioletni nowojorczyk, popełnił samobójstwo 26 lipca 1938 roku. Skoczył z gzymsu przy oknie na siedemnastym piętrze hotelu Gotham, położonego na skrzyżowaniu Piątej Alei i 55. Ulicy na Manhattanie. Przez 11 godzin młody człowiek wahał się, czy skoczyć. Tymczasem trzystu nowojorskich policjantów starało się utrzymać porządek, by tłum swoim zachowaniem nie prowokował Johna do skoku.

Kliknij i zobacz więcej!
Powodem, dla którego John William Warde chciał targnąć się na swoje życie, była uwaga poczyniona przez jego siostrę, która bardzo go zdenerwowała. W pokoju 1714 prócz Johna i jego siostry znajdowały się również inne osoby. Mężczyzna rzucił się w stronę okna, wyszedł i stanął na gzymsie, gdzie stał do późnego wieczora.

Kliknij i zobacz więcej!

Setki policjantów, strażaków i wolontariuszy próbowało zapobiec samobójstwu. Administracja hotelu zwróciła się do psychiatry J. Presnera, aby przekonał Warde'a, u którego podejrzewano depresję kliniczną. Psychiatra rozpuścił tabletki w wodzie, które podano samobójcy, ale to nie pomogło.

Kliknij i zobacz więcej!

Kliknij i zobacz więcej!

Policjant Charles Glasco przez wiele godzin próbował przekonać Warde'a, aby nie skakał. Rozmawiali o baseballu, tenisie stołowym i piknikach oraz o wielu innych tematach. Glasco zdjął mundur, odznakę i kaburę pistoletu, udając portiera hotelowego, który straciłby pracę, gdyby John skoczył.

Kliknij i zobacz więcej!

Kliknij i zobacz więcej!

Kliknij i zobacz więcej!

Glasco niemal przekonał Warde'a, aby się cofnął, ale pewien fotograf wpadł do pokoju (nikt nie wie, jak się do niego dostał) i próbował zrobić zdjęcie. W rezultacie Ward zeskoczył. Glasso był wściekły. Gdyby nie fotograf, Warde najprawdopodobniej by nie skoczył. Podczas długiej rozmowy z Glasco Ward zdradził mu sekret, którego Glasco nigdy nie ujawnił, tak jak obiecał Warde'owi. Nie wiadomo, czy miało to coś wspólnego z samobójstwem Warde'a.

Kliknij i zobacz więcej!

Kliknij i zobacz więcej!

Warde skoczył o 22:38. Kiedy spadał, rozbił swym ciałem szklany baldachim nad wejściem do hotelu i upadł na bulwar. Upadek Warda obserwowało 10 000 osób zgromadzonych na skrzyżowaniu Piątej Alei i 55. Ulicy. Przed skokiem Warde'a tłum krzyczał: "Teraz skoczy!". W momencie jego upadku zapadła cisza...

Kliknij i zobacz więcej!

Niektóre źródła podają, że gdy John William Warde podejmował ostateczną decyzję o skoku, ktoś z tłumu krzyknął: "Pospiesz się, skacz teraz!". John William Ward, stojąc na gzymsie, musiał czuć tę obojętność.

Kliknij i zobacz więcej!

Sprawa była szeroko dyskutowana i przyjęto nowe zasady ochrony miejsca zdarzenia i wyraźnie określono krąg osób uprawnionych do kontaktu w podobnych sytuacjach. Pod koniec lat 40. w policji pojawili się specjalni negocjatorzy.

Oglądany: 45044x | Komentarzy: 22 | Okejek: 243 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.01

17.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało