Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najmocniejsze cytaty ostatnich dni - Totalna kompromitacja na sylwestrze w TVP2

168 343  
368   400  
W dzisiejszym odcinku o skandalu, jaki wywołały sylwestrowe koncerty w największych polskich stacjach i oburzających słowach Maryli Rodowicz. Oberwało się zwłaszcza Dwójce...

z24322814IE,-Sylwester-marzen-z-Dwojka-.jpg

#1. Smutne słowa przedszkolanki: "Kasjerka z dyskontu zarabia więcej ode mnie"

Czytelniczka Magda w liście opublikowanym na jednym z portali żali się na fatalną sytuację nauczycieli w Polsce. Kobieta, która pracuje w przedszkolu, twierdzi, że pedagodzy nie są należycie opłacani:
Jakim cudem człowiek troszczący się o życie innych i harujący po godzinach może liczyć na znacznie niższą wypłatę niż osoba pracująca w takich branżach jak rozrywka, handel czy finanse? Zupełnie nie widzimy różnicy między tym, co ważne i ważniejsze. Albo widzimy, ale na korzyść mniej istotnych spraw. Mam na to konkretny i bardzo bolesny dla mnie przykład z życia. Okazuje się, że przeciętnej kasjerce wiedzie się znacznie lepiej ode mnie.

Magda jest przekonana, że zawody zaufania publicznego powinny wiązać się z wyższymi zarobkami:
Nie twierdzę, że jestem jakaś niesamowita i tylko dlatego powinnam dostawać więcej. Wydaje mi się jednak, że wykonując zawód zaufania społecznego, mam prawo liczyć na godną zapłatę. Jednak nie w Polsce. Tutaj sprzedawczyni okazuje się ważniejsza od nauczyciela czy lekarza.

Kobieta zastanawia się, dlaczego w naszym kraju "nieistotne" zawody są stawiane wyżej w hierarchii ważności od tych, które kształtują myślenie najmłodszych obywateli:
Żyłam chyba w jakimś matriksie. Słyszałam, że kasjerzy zarabiają coraz lepiej, ale nie zdawałam sobie sprawy ze skali. To już nie jest ostatni szczebel drabiny wynagrodzeń. Raczej gdzieś tak w środku. Prawie wszyscy mają pełne etaty, biorą przynajmniej 3500 zł brutto, do tego prywatna opieka zdrowotna, karta na siłownię, paczki na święta. (...) Potem się wszyscy dziwią, że w szkołach i szpitalach nie ma kto pracować. Serio? Skoro łatwiej dorobić się w markecie, i to bez wykształcenia, to chyba nie ma w tym nic szokującego. Gdybym wiele lat temu miała świadomość, jak to się rozwinie, to pewnie dziś też kasowałabym wasze wigilijne zakupy.

Zdesperowana Magda postanowiła ratować swój budżet, pracując dorywczo w szpitalu. Twierdzi, że sama pensja nauczyciela nie wystarczała jej do godnego życia.

rsKvVy8Erp.jpg

#2. Jamesa Bonda powinna zagrać trans-kobieta? Tak uważa pewien aktor...

Aktor Dominic West w rozmowie z "The Sunday Times" przyznał, że nie miałby nic przeciwko temu, by w rolę Agenta 007 wcieliła się Hannah Graf - brytyjska żołnierka, która kilka lat temu była mężczyzną.
Uważam, że jest piękną kobietą, która mogłaby być Bondem. To jest świetny pomysł. Powinniśmy mieć transpłciowego Bonda, szczególnie że w brytyjskiej armii nie brakuje transgenderycznych osób

Co na to sama zainteresowana?
Nie sądzę, że w najbliższym czasie zostanę aktorką, ale nie ma powodu, aby nie było transpłciowego Bonda. Widzieliśmy zbyt wielu mężczyzn w roli superbohaterów. Kobiety zawsze grają drugoplanowe role.

Witamy w XXI wieku...

methode%2Fsundaytimes%2Fprod%2Fweb%2Fbin%2Fda7762c2-061f-11e9-b3c0-56b0c89cd9f9.jpg?crop=2667%2C1500%2C0%2C0&resize=685

#3. Epidemia świerzbu w Berlinie. Wymowne słowa korespondenta TVP

Cezary Gmyz odniósł się na Twitterze do rosnącej w ostatnich latach liczby zachorowań na świerzb za naszą zachodnią granicą:

157et0o.png

Pod wpisem korespondenta TVP internauci typują winnych epidemii:
Przyczyny rosnącej fali gwałtów też nie są znane.
Jak przyjadą Ukraińcy, to się zrzuci na nich.
A przyczyną nie są przypadkiem imigranci? Ci sami, których Merkel tak ochoczo przyjęła, którzy "ubogacają" jak mogą kraj i zapewniają "poczucie bezpieczeństwa" ludziom - jeszcze trzeba dołożyć chorobę żywcem ze średniowiecza, świerzb.

Niemcy oficjalnie nie wypowiadają się na temat możliwych przyczyn takiego stanu rzeczy.

#4. Episkopat przypomina wiernym: Msza noworoczna jest obowiązkowa

Jeżeli pierwszego stycznia nie poszedłeś do kościoła, popełniłeś wielki błąd. Ks. Paweł Rytel-Andriani, rzecznik episkopatu, ostrzegał:
Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki jest w Polsce świętem nakazanym. (...) 1 stycznia za publiczne odmówienie hymnu Przyjdź Duchu Święty (Veni Creator) można uzyskać odpust zupełny.

Skoro Kościół każe, to trzeba się słuchać.

51071-manstandinginchurch.1200w.tn.jpg

#5. Szkolny oprawca po latach napisał do swojej ofiary wiadomość z przeprosinami

24-letni Mina Gerges jest aktywistą na rzecz środowisk LGBT. Mężczyzna, który ma egipskie korzenie, przed ośmioma laty musiał zmagać się z wieloma rasistowskimi atakami w szkole, do której uczęszczał. Rówieśnicy gnębili go za piskliwy głos, akcent, nadwagę i zainteresowanie sztuką. Pod koniec roku Mina opublikował na Twitterze wiadomość, którą przysłał mu jeden z prześladowców:
Cześć. Chciałbym przeprosić za każdą zje**ną rzecz, którą powiedziałem na twój temat w liceum. Ciąży mi to. Mam nadzieję, że wszystko u ciebie dobrze.

24-latek nie ukrywał zaskoczenia, ale i zadowolenia z takiego obrotu spraw:
Takiego rodzaju energii potrzebuję w 2019 roku.

Mniej kłótni, więcej dobroci.

Dvj4RVoVsAAyEsE.jpg:large

#6. Mistrzyni warcabów o porównaniach do piłkarzy i braku dotacji ze strony Ministerstwa Sportu

W czasach gdy miliony Polaków ekscytują się kolejnymi druzgocącymi porażkami naszych piłkarzy, przymyka się oko na prawdziwych mistrzów. Natalia Sadowska to dwukrotna mistrzyni świata w warcabach stupolowych, która ma na swoim koncie zwycięstwo m.in. z 16-krotną mistrzynią Zoją Gołubiewą. Osiągnięcia Natalii budzą szacunek, zwłaszcza że finansowo jest zdana wyłącznie na siebie. W 2017 roku Ministerstwo Sportu cofnęło dotację dla tej dyscypliny. Sadowska w rozmowie z portalem Sport.pl nie zamierza z tego powodu rozpaczać i zachowuje skromność:
Nie mam zamiaru porównywać nas do piłkarzy czy siatkarzy, bo wiem, że to kompletnie inne światy. Przede wszystkim z powodu zainteresowania. Fakty są jednak takie, że rocznie wystarczałoby nam dofinansowanie w wysokości chociaż 50-100 tys. złotych. W skali miesiąca dla Ministerstwa Sportu to przecież żadne pieniądze. Szkoda, że jest jak jest, bo warcaby to naprawdę fajny sport, który rozwija intelektualnie. Także dzieci, wśród których mamy mistrza świata U-10. (...) Toczyliśmy walkę o to, by nie wyrzucano nas z grona sportów finansowanych. Była to jednak walka z wiatrakami. Były już prezes Polskiego Związku Warcabowego jeździł po całej Warszawie, pukał do wielu drzwi, ale od każdych się odbijał. Na razie nie zanosi się na to, by prędko się coś zmieniło.

Nasza mistrzyni nie ukrywa jednak, że wsparcie finansowe ze strony rządu bardzo by jej pomogło:
Po mistrzostwie świata z Karpacza przysługiwało mi stypendium w wysokości 2 tys. złotych miesięcznie. Nie dostałam jednak ani grosza. A szkoda, bo z taką podstawą grałoby się lżej. Większość tego, co ugram na zawodach, mogłabym traktować jako premię, którą sama sobie wyszarpałam. Teraz nie mogę pozwolić sobie na żadną słabość, nie wspominając o jakimś wypadku losowym, jak np. złamanie ręki. Dopóki będę w czołówce, będzie okej, ale gdy przydarzy się słabszy rok, trzeba będzie się zastanowić do dalej.

Postawa godna prawdziwego mistrza.

1543647156_k70nie_fb_plus.jpg

#7. Filmowy Ron Weasley o tym, dlaczego od lat nie oglądał wszystkich części serii o Harrym Potterze

Rola rudego przyjaciela Harry'ego zapewniła Rupertowi Grintowi światową sławę i olbrzymie pieniądze. Tym większe zaskoczenie budzi fakt, iż aktor od dawna stara się trzymać jak najdalej filmów ze swoim udziałem, a przebrnięcie przez więcej niż trzy pierwsze części jest dla niego prawie niemożliwe. Dlaczego?
Sądzę, że te pierwsze filmy jeszcze są OK. Obejrzałem niedawno "Kamień filozoficzny", pierwszy raz od premiery, i podobał mi się. Ale z późniejszymi częściami miałbym problem. Ostatni film z serii, który jeszcze byłbym w stanie obejrzeć, to chyba "Więzień Azkabanu".

30-letni dziś gwiazdor nie ukrywa, że kariera aktorska na zawsze zmieniła jego życie:
Nie pamiętam życia przed filmami. Czuję, jakbym w trakcie tej drogi utracił jakąś cząstkę siebie. Będąc sławnym, stajesz się postacią, którą grasz, nawet nie wcielając się dłużej w rolę.

Rupert wyznał też, jak wyglądało jego życie po zakończeniu zdjęć do ostatniej części:
Dręczyło mnie to uczucie, że ominęło mnie normalne życie. Straciłem kontakt z większością znajomych ze szkoły. Zrobiłem sobie przerwę od aktorstwa, bo chciałem spróbować normalności.

Majątek aktora szacowany jest na 50 milionów dolarów.

cd3e92185c29bcbbbb943b6e629475de.png

#8. Internautka, która "ma uczulenie na lewackie myślenie", miażdży strajkujących nauczycieli

Użytkowniczka Twittera o pseudonimie Nietereska odniosła się do ogólnopolskich strajków nauczycieli, którzy domagają się m.in. wyższych płac i lepszych warunków pracy:
Czy nauczyciel, w zmowie z lekarzem oszukujący ZUS i całe społeczeństwo, ma moralne prawo do kształtowania postaw młodych Polaków, do upominania ucznia w razie wagarów, do wymagania, aby obowiązek szkolny traktować z powagą, estymą, zaangażowaniem osobistym? Co najmniej wątpliwe.

Wypowiedź blogerki spotkała się z oburzeniem internautów. Nie brakowało wypowiedzi osób związanych blisko z nauczycielami:
Zapraszam do szkoły, skoro taki miód. Moja żona jest nauczycielem. Nie strajkuje. Kocha to, co robi. Gdybyśmy mieli żyć z jej wypłaty, skończylibyśmy na obiadkach w MOPS. Nie ma pani pojęcia o temacie.

Nietereska w obliczu braku argumentów decydowała się na agresję:
Uważaj, żebyś w głowę nie zarobił czyimś kamieniem. Rzucam pierwsza.

Kobieta na swoim profilu pisze, że "ma uczulenie na lewackie myślenie".



#9. To kibole decydują o losach piłkarskiego klubu? Dziennikarz o nieudanych próbach ratowania Wisły Kraków

Były mistrz Polski jest w poważnych tarapatach. Piłkarze od miesięcy czekają na wypłatę zaległych wynagrodzeń, a jedyna nadzieja na ratunek to pozyskanie nowego inwestora. To jednak nie będzie łatwe - jak zdradza dziennikarz Szymon Jadczak, kibole też chcą mieć coś do powiedzenia w tej kwestii:
(...) kibole próbowali wymusić na jednym z potencjalnych inwestorów dodatkową kasę dla siebie w ramach przejęcia klubu, innego, który chciał odsunąć bandytów od Wisły, skutecznie zastraszyli, a działaczowi, który chciał nagłośnić patologię w klubie grożono śmiercią.

Dzień wcześniej Jadczak informował o podejrzanych przelewach prezes klubu:
300 tys. dla stowarzyszenia SKWK powiązanego z bandytami, 60 tys. dla męża, kolejne tysiące dla siebie - tak prezes Sarapata rozdysponowała kasę za ostatnie mecze. Niech ktoś w końcu zajmie się tą patologią.

Dziś Komisja ds. Licencji Klubowych PZPN zawiesiła licencję Wiśle Kraków. Przyszłość klubu wisi na włosku.

491546458136.jpg

#10. Sylwestrowa katastrofa w telewizji. Maryla Rodowicz broni "artystów" posiłkujących się playbackiem

W trakcie imprez sylwestrowych artyści biorą ogromne pieniądze za zaśpiewanie z playbacku kilku piosenek. Dotychczas nikomu to nie przeszkadzało. Na szczęście w tym roku miarka się przebrała i ludzie zaczęli mówić głośno o tym, że nie podoba im się robienie z nich idiotów. Zwłaszcza że śpiew udawały nawet największe "wokalnie" osobistości, takie jak Edyta Górniak.

Po sylwestrowych koncertach przez internet przelała się fala hejtu na oszukujących wykonawców. Najbardziej oberwało się TVP2:
Wszyscy jadą z playbacku.
Który prawdziwy muzyk godzi się na występ z playbacku?! To chyba nie kocha tak naprawdę tego, co robi, tylko kocha pieniążki, które za to dostaje! No tak się składa, że mój mąż jest muzykiem, a dokładnie perkusistą i kocha to, co robi, a te koncerty czy Polsat, czy TVP2, czy też TVN - wszystko do d*py!

Internauci nie mieli litości m.in. dla przebrzmiałego wokalisty Modern Talking, który śpiewał swoim głosem sprzed lat:
Masakra! Miał być sylwester marzeń, a jest sylwester emerytów, śpiewających z playbacku.

Oberwało się też nastoletniej gwiazdce Roksanie Węgiel, która śpiewała nawet wtedy, gdy nie miała mikrofonu przy ustach:
Za fuszerkę nie powinni płacić!

Bardziej wyrozumiała dla kolegów i koleżanek dla fachu była Maryla Rodowicz, która uświetniła polsatowski koncert:
Oczywiście rozumiem, że czasem są warunki na scenie nie do pokonania, chociaż ostatnie zimy są łagodne. Ja jestem odporna - w Chorzowie, kiedy śpiewałam ludowe piosenki, byłam boso i miałam gołe plecy. Mówią o mnie, że „jej deską nie dobijesz". (...) Playback jest mega trudny, bo trzeba się skupić, żeby trafiać z tekstem, w związku z tym nie ma spontanu i swobody w śpiewaniu. Zdarzało mi się wychodzić na scenę z katarem i chorym gardłem. To horror. Krótko mówiąc - śpiewanie na żywo jest łatwiejsze! Można zagadać do publiczności, tworzy się jakaś więź.

Jeśli sama Maryla Rodowicz twierdzi, że śpiewanie z playbacku jest trudniejsze, to w przyszłym roku równie dobrze możemy urządzić sobie Sylwestra ze Spotify.

playback-na-sylwestrach-504815-article.jpg

>>> W ostatnim odcinku pisaliśmy o 100-latce, która zdradziła sekret długowieczności

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 168343x | Komentarzy: 400 | Okejek: 368 osób