Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Samochód i zima - trochę uwag o tym jak jeździć, by było bezpiecznie

56 208  
280   188  
No i stało się. Jak co roku 22 grudnia zaczyna się zima. A wraz z nią otwieramy sezon na: Łolaboga tyle śniegu nawaliło, jak żyć i jeszcze gdzieś jechać? Zatem jak jechać? Ostrożnie, ale nie tylko. Kilka rad dla tych, co prawo jazdy mają od niedawna. A i starsi posiadacze plastiku może z czegoś skorzystają.

Po pierwsze - opony

Muszą być takie dostosowane do zimy i koniec. Kto uważa, że jest inaczej i na letnich sobie poradzi, niech lepiej nie uruchamia samochodu w zimę. Już sobie nie poradzi. Czemu?

No ale jak to? Przecież dawniej nie zmieniali i się żyło

Tak, żyło się, ale jak nie zmieniali wszyscy. I każdy jechał na letnich. Ale teraz jak większość kierowców ma zimówki, to taki delikwent na letnich stanowi dla nich zagrożenie. Nie ma opcji, by w sytuacji awaryjnej na śniegu zahamował tak samo sprawnie jak osoba posiadająca opony zimowe. I jeszcze dawniej opony robione były z bardziej miękkiej mieszanki gumy, która tak bardzo na mrozie nie twardniała. Do tego dochodził bieżnik, który radził sobie z wodą i błotem pośniegowym. Obecnie letnie opony mają twardą mieszankę i bieżnik zrobiony tak, by spełniał swoje zadanie na asfalcie suchym i mokrym i przy temperaturach powietrza powyżej 5 - 8 stopni Celsjusza. Natomiast zupełnie nie nadaje się na śnieg i błoto pośniegowe. Czyli nie porównujmy tego, co było dawniej, a co jest teraz.

A ja to nie wymieniam, bo zimy u nas tyle, co kot napłakał

A jak jednak napłacze i sypnie śniegiem? W końcu to zima. I ma prawo dowalić śniegiem. Nie zmieniasz - Twoja sprawa jak na jakimś łuku opuścisz drogę. Ale jak przez własną głupotę okaleczysz kogoś, bo spowodujesz wypadek, to już nie będzie to tylko Twoja sprawa. Serio, nie warto ryzykować.

Ja mam wywalone, mam wielosezonówki

Czy takie opony są dobre? Są jak założysz jako nowe przed zimą i na pierwszą zimę i pierwsze lato są świetne. Na drugą zimę wcale rewelacji nie ma. A to odczułem na własnej skórze. Przed wyjazdem do Zakopanego kupiłem opony wielosezonowe. I szło nieźle. Za rok na tych samych oponach pojechałem w te same miejsca i zaczęły się problemy z trakcją. A wyjazd z parkingu pod górkę okazał się niemożliwy. Pomogli życzliwi ludzie. I w tym momencie pojechałem do wulkanizatora, kupiłem nowe opony zimowe. Na szczęście moje auto miało chyba najpopularniejszy rozmiar 195/65 R15, więc nie miałem problemów z zakupem. Po ich zakupie problemy z trakcją się skończyły i znów mogłem wyjeżdżać z parkingu pod górkę. I podobnie dobrze szło w następnym roku i kolejnym. Na trzeci rok nie sprawdziłem, bo sprzedałem auto. Ale dzięki temu teraz wiem - nie ma złotego środka w postaci opon wielosezonowych.

Mam zimówki, na nich jeszcze 4 mm bieżnika, to z sezon pojeździ

Otóż nie - nie pojeździ. 4 mm dla zimówki, to jej definitywny koniec. To, co w letnich określa się jako: "Jeszcze sporo mięsa zostało" w zimówkach oznacza agonię. Ma to związek z nacięciami, które zwiększają przyczepność opony. Te klocki pomiędzy nacięciami (szczelinami chwytnymi) nazywają się lamele. I by pokazać Ci w czym rzecz spójrz na rysunek przekroju zimówki.

Znalezione obrazy dla zapytania lamele opony przekrój

Jak widać im bliżej końca opony, tym lameli mniej. I właśnie dlatego 4 mm uważa się w oponach zimowych za kres jej bezpiecznego użytkowania. Masz mniej bieżnika? Wymień opony na nowe. Nie ryzykuj. Nie warto. I jak masz przedni napęd sugeruję mniej zużyte opony założyć na tylną oś. Bo jak tył odciąży się na łuku drogi (a to może nastąpić chociażby poprzez zdjęcie nogi z gazu), to możesz strzelić pięknego pirueta, który niekoniecznie może skończyć się dobrze. A prościej jest wyczuć moment kiedy tracisz przyczepność na przedniej, napędzanej osi.

Mam napęd na cztery koła i nieograniczoną trakcję, więc jakie opony bym nie założył i tak pojedzie

Otóż niezupełnie. Też mam w jednym ze swoich aut stały napęd na 4 koła. I mam w nim opony zimowe. I potwierdzam, potrafi na śniegu o wiele więcej niż auto z napędem na jedną oś. Bo o ile takim autem rusza się praktycznie zawsze, o tyle takie auto hamuje jak każde inne. Rozpędzić się to nie problem. Gorzej z hamowaniem. A skoro poruszyłem temat hamowania, to przejdźmy do kolejnego punktu, czyli:

Po drugie - technika jazdy

Skoro temat opon mamy załatwiony, to zajmijmy się samą jazdą. Zima ma to do siebie, że drogi robią się śliskie. A zauważyłem, że sporo kierowców nie zdaje sobie z tego sprawy i zapierdziela ile fabryka dała, jakby to był środek upalnego dnia w lato. O ile auto jedzie do przodu, problemu nie ma. Zaczyna się robić źle, gdy przyjdzie zmienić kierunek jazdy, lub zahamować.

Odstępy przed poprzedzającym pojazdem

Zwiększ go. Dla własnego bezpieczeństwa. Naprawdę warto. Nie ma co niepotrzebnie ryzykować i liczyć na to, czy uda się wyhamować. Jak pada śnieg, to zwłaszcza przed sygnalizacją świetlną robi się bardzo niebezpiecznie i ślisko. Bowiem ruszające pojazdy często zaczynają buksować kołami robiąc lodowisko przed światłami. Więc by się nie stresować naprawdę warto trzymać bezpieczną odległość i jeszcze mały zapasik. Ma to zasadnicze znaczenie zwłaszcza zimą. A jak stoisz pod światłami albo w korku i jesteś ostatni - nie podjeżdżaj do poprzednika. Zostaw sobie te minimum 4 metry zapasu. Uważnie obserwuj lusterka. Jak widzisz, że ten z tyłu nie wyhamuje - masz margines bezpieczeństwa. Zawsze możesz podjechać te parę metrów do przodu i dzięki temu ocalisz tył swojego auta, albo wydatnie zminimalizujesz uderzenie w tył auta.

Prędkość i jej wytracanie

Dostosuj ją do warunków panujących na drodze. Nie szalej. Bo potem może się okazać, że zamiast upragnionego wyhamowania przed skrzyżowaniem, albo przed przejściem dla pieszych hamulec masz wbity w podłogę, ABS pracuje i robi co może, a Ty lecisz dalej jak strzała. O ile uda Ci się przelecieć przez skrzyżowanie bez wypadku, to będziesz miał tylko nauczkę na przyszłość. Ale jak spowodujesz wypadek, to ta nauczka zrobi się bolesna. Tak, nowe auta są bezpieczne i dają złudne poczucie bezpieczeństwa. Bo przyspieszam, elektroniczni asystenci pomagają, korygują tor jazdy. A potem podczas hamowania wkracza bezlitosna starodawna fizyka, której praw nie da się oszukać. Miej to na uwadze.

Ruszanie spod świateł

Pada śnieg, a Ty hamujesz pod światłami. Próbujesz ruszyć i tu rodzą się problemy, bo dodajesz gazu, silnik wyje, licznik wskazuje jakieś chore wartości, a samochód stoi w miejscu. Zwłaszcza, jak jest trochę pod górkę. Dlaczego tak się dzieje? Bo poprzednicy już wyślizgali tam niezłe lodowisko. Na to są dwie rady. Po pierwsze jak jesteś pierwszy w kolejce zatrzymaj się trochę dalej od świateł niż zazwyczaj. Tam będzie więcej przyczepności. Ruszysz i pojedziesz siłą rozpędu. Albo nie wjeżdżaj w ślady poprzedników. Wjedź, gdzie nie rozjechane. Jest szansa, że ruszysz bez większych problemów. I delikatnie z gazem. Najlepiej ruszać z dwójki i takie ruszanie powinieneś poćwiczyć.

Błoto pośniegowe

Tu większego zagrożenia nie ma. Chlapie i tyle. No właśnie chlapie. Oszczędź pieszych i nie ochlapuj ich tym błotem. Zwolnij, by nie chlapać. Bo serio, nie ma dla pieszego większej przyjemności nad oberwanie zimną mieszaniną śniegu, błota i chemii, którą sypane są drogi. Trochę empatii. Ty jedziesz w suchym i ogrzewanym samochodzie, a pieszy takiego komfortu nie ma. Nie pogarszaj jego sytuacji.

Po trzecie: zagrożenia

Gołoledź

Czyli tak zwany czarny lód. Często niewidoczna na drodze. Jedziesz i nagle okazuje się jak mocno w czarnej d.. jesteś. Jak pada deszcz, a temperatura jest w okolicach zera, a wcześniej były mrozy, to gołoledź masz jak w banku. A na lodzie nie ma mocnych. Jak musisz jechać, pełzaj jak najwolniej. Zero gwałtownych manewrów. Przez wzniesieniem delikatnie rozpędź samochód, by jak najdalej wjechać siłą rozpędu. Hamowanie tylko silnikiem. Hamulce i tak nic nie dadzą.

Śnieg

Jak jest sypki, to opony zimowe doskonale sobie z nim radzą. Ale jak jedziesz i pada gęsty śnieg, to jazda w takich warunkach jest ciężka. Zwłaszcza, jak opady połączone są z bocznym wiatrem. Masz wtedy złudzenie, że cały czas skręcasz. Jak jesteś sam na nieznanej drodze - kieruj się słupkami przydrożnymi. A jak takich słupków nie ma - czasem lepiej zatrzymać się i poczekać na inne auto. Jest szansa, że to ktoś, kto zna tę drogę i możesz za nim pojechać bezpiecznie. I nie czuj się za pewnie, jak sypie śnieg i opony ładnie kleją. Przestaną, jak pod świeżą warstwą śniegu pojawi się lód.

Lokalne oblodzenia

To, że temperatura jest w okolicach zera, ale na plusie nie oznacza, że jest bezpiecznie. Na mostach i wiaduktach może być ślisko. Bardzo uważaj w tych miejscach. Także niebezpiecznie się robi zaraz po wyjeździe zza ekranów dźwiękochłonnych. Zwłaszcza jak wieje. Ekrany chronią przed tym wiatrem. Wyjeżdżając zza nich w twój samochód uderza boczny wiatr. Dodając do tego śliską drogę może być nieciekawie.

Rady i porady

Dbaj o czystość świateł

Zarówno przednich jak i tylnych. Dodatkowo policja zaleca czyszczenie rejestracji. Warto zatem zjechać i podczas opadów śniegu przeczyścić światła. O ile w starszych samochodach śnieg na lampach nie jest problemem, bo stopią go żarówki, które cały czas prócz świecenia się grzeją, o tyle w autach wyposażonych w oświetlenie LED czy xenon takiego komfortu już nie ma. I trzeba te światła czyścić ze śniegu co jakiś czas, bo z tyłu przestajemy być widoczni, a z przodu zwyczajnie oślepiamy. O ile przód załatwią nam spryskiwacze świateł, jeśli samochód jest w nie wyposażony, o tyle tył odśnieżyć trzeba. A nawet posiadając oświetlenie halogenowe warto od czasu do czasu umyć reflektory. Zobacz jak często musisz przemywać szybę. Światła brudzą się tak samo. A to wpływa na to, co widzisz (albo czego nie widzisz) przed samochodem.

Wyreguluj światła

Gdzie? W każdej stacji kontroli pojazdów. Usługa taka jest tania, z reguły kosztuje do 30 złotych, albo czasami jest za darmo. A dobrze ustawione światła to Twoje bezpieczeństwo. Zwłaszcza zimą, kiedy bardzo szybko zapada zmrok.

Kup nowe pióra wycieraczek

O ile nie zrobiłeś tego przed jesienią, to przed zimą warto to zrobić. Czysta szyba to podstawa o tej porze roku.

Zadbaj o sprawny ABS

Jeżeli Twój samochód jest wyposażony w ten system, to musi być on sprawny. Czemu? W autach fabrycznie nie wyposażonych w ABS istnieje takie ustrojstwo jak korektor siły hamowania tylnej osi. Dzięki temu ustrojstwu tylna oś nie blokuje się podczas hamowania. Bo jak wiemy podczas tego manewru tylna oś jest odciążana, a dociążany jest przód. A zablokowana tylna oś, to utracona sterowność samochodu. I tu drobna uwaga dla posiadaczy aut bez ABS. Sprawdź na stacji kontroli pojazdów różnicę w skuteczności hamowania kół na tylnej osi. Jak będzie za duża - zlikwiduj problem. W hamulcach bębnowych często problem jest banalny i sprowadza się do dobrego wstępnego wyregulowania samoregulatora (zbyt mały odstęp pomiędzy bębnem, a szczęką i już mamy problem), albo do wymiany zatartego cylinderka. To ważne, by hamulce tylnej osi brały z podobną siłą. Dzięki temu przy hamowaniu na śliskim samochód zahamuje pewnie jadąc na wprost, zamiast tańczyć oberka. W samochodach z ABS rolę takiego korektora pełni elektronika systemu, która nie dopuszcza do zablokowania się kół. W przypadku, gdy ta elektronika jest wyłączona nic nie czuwa nad tylną osią, która zwyczajnie się blokuje. I jak oglądasz filmy z różnymi przypadkami drogowymi, to podczas gwałtownego hamowania samochodu z zepsutym ABS zablokowane są tylne koła.

Dobre rady

Przed trasą zatankuj samochód do pełna, a w drogę weź picie i jakieś czekoladowe batony lub ciastka. Naprawdę nie wiadomo, co się w trasie wydarzy i może powstać korek, w którym spędzisz parę godzin. A w takim przypadku warto mieć zapas paliwa, by trochę podgrzać wnętrze w aucie, oraz coś do picia i jedzenia. I zawsze miej przy sobie szczotkę do odśnieżania samochodu. I zawsze przed jazdą odśnieżaj cały samochód. Bo podczas jazdy samochód się ogrzewa, pod śniegiem tworzy się warstwa wody. I podczas hamowania nieodśnieżoną z dachu czapę śniegu masz na przedniej szybie. A to bardzo niebezpieczne.

Ćwicz poślizgi

Na opuszczonym ośnieżonym parkingu lub pustym placu prowokuj samochód do utraty przyczepności. Powyłączaj elektronicznych asystentów, zostaw tylko ABS i ćwicz. Patrz gdzie samochód traci przyczepność i ucz się wychodzić z poślizgów. Poznaj swoje auto. Naprawdę warto.

Kilka słów na koniec

Tak, wiem, że temat omówiłem bardzo skrótowo, ale chciałem w nim zawrzeć najważniejsze informacje. Mam nadzieję, że pomogłem kilku osobom, które wezmą sobie do serca powyższe uwagi. Mi pozostaje życzyć szerokiej zimowej drogi i tyle powrotów, co wyjazdów. A jeśli masz swój patent na jazdę zimą umieść go w komentarzach. I uczmy się na błędach innych:


Oglądany: 56208x | Komentarzy: 188 | Okejek: 280 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.01

22.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało