Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Sposób na poranne wstawanie, wyprawka dla malucha i inne anonimowe opowieści

45 091  
184   33  
Dziś przeczytacie także o szczerych rodzicach, poszukiwaniach telefonu, chłopaku wprawiającym w zażenowanie i przemyślenia o śmieszkowaniu z Podlasia.

Szczerość w rodzinie

Wczoraj postanowiłam powiedzieć moim rodzicom o tym, że od jakiegoś czasu spotykam się z pewnym chłopakiem. Aby jednak nie robili sobie wielkich nadziei odnośnie jego prezencji, zgodnie z prawdą od razu przyznałam, że mój ukochany nie jest przesadnie ładny. Moja mama, nie przerywając szorowania kuchenki, odrzekła: „Kochanie, patrząc na twoją twarz, tyłek i piersi, również nie oczekiwaliśmy, że umawiasz się z Adonisem. Prawdę mówiąc, to i tak spora niespodzianka. Twój ojciec na przykład nie oczekiwał niczego...”.
- Ta… - mruknął ojciec zza gazety. - Pocieszające jest to, że dzieci bardzo często urodę dziedziczą po swoich dziadkach. Jest więc nadzieja, że przynajmniej wasze potomstwo będzie ładne.

***

Siła umysłu

Wsiadłam sobie do samolotu, zajęłam miejsce przy oknie, czekałam na odlot. Przypomniało mi się, aby włączyć tryb samolotowy w telefonie. Ale pojawił się problem - nie wiem gdzie jest telefon! Najpierw rzecz jasna sprawdziłam w torebce. Następnie
sprawdziłam siedzenie, kieszenie w spodniach, wszędzie jednak pusto. Ogarnęła mnie panika.

Poprosiłam kobietę siedzącą obok, aby użyczyła mi swojego telefonu i poświeciła na podłogę. Śpieszyłam się, bo pomyślałam, że jak samolot się zacznie wzbijać tak "pod kątem", to ten telefon przeleci podłogą na szary koniec samolotu i już go nigdy nie zobaczę. Pani poświeciła mi telefonem, pan z trzeciego siedzenia też się zaangażował w poszukiwania.

W miejscu gdzie stykała się podłoga i ściana była taka szczelina - pomyślałam sobie, że to tam musiałam upuścić ten zasrany telefon. Zaczęłam mieć wizje, że on gdzieś cicho wpadnie między jakieś kable, nastąpi awaria podczas przelotu nad oceanem i taki będzie finał.

Już miałam zrozpaczona prosić o pomoc stewardessy, kiedy przypomniało mi się, że moja koszula ma taką małą kieszonkę, dosłownie na cycku i że akurat idealnie mieści się w niej mój telefon. OK, jeden problem rozwiązany... ale jak tu teraz nie wyjść na idiotkę?

Wykonałam jakiś dziwny (i równie bolesny) manewr, jakbym się schylała i sięgała daleko za siebie, aby zakryć ruch ręką, którą wyjmowałam telefon z kieszonki, kładłam go na podłodze i przysunęłam bliżej pani i pana obok. Gdy go podniosłam, powiedziałam tylko z ulgą "ojej, znalazłam!".

Bez morału, po prostu był to jeden z momentów mojego życia, gdy poczułam jak silna może być głupota.

***

Chutliwa Agnieszka

Od jakiegoś czasu spotykam się z Agnieszką. Dziewczyna ta, oprócz swoich niewątpliwie istotnych, pozytywnych cech charakteru, bardzo lubi uprawiać seks, więc sporą część czasu, który spędzamy ze sobą, poświęcamy na bzykanie się. Wynajmuję mieszkanie z dwoma osobami, ona natomiast mieszka sama, zatem to u niej mamy w zwyczaju się widywać.

Wczoraj podczas gry wstępnej zapytałem Agnieszkę, czy ma prezerwatywy. „Kurczę” - rzekła bez zastanowienia. - „Skończyły mi się w piątek...”. Kiedy biegłem do apteki dotarło do mnie, że w piątek się nie widzieliśmy, a w środę zostawiłem u niej nowe opakowanie z 12 sztukami kondomów. Zamiast do apteki, poszedłem na przystanek autobusowy i wróciłem do siebie. Chyba muszę przestać łudzić się, że za pośrednictwem Tindera mogę poznać wartościową partnerkę.

***

WSTYDZĘ SIĘ SWOJEGO MĘŻCZYZNY.

Nie to, że ogólnie się wstydzę jego istnienia. Że kitram go przed światem, bo mi wstyd, spotykamy się tylko w domu i żaden z moich znajomych go nie zna. Nic z tych rzeczy.

Jesteśmy już razem kilka dobrych lat. Jest wspaniałym facetem, naprawdę, ale czasami mam ciarki wstydu na całym ciele przez jego zachowanie. I można by sobie pomyśleć „widziały gały co brały”, ale nie do końca. Akceptuję go takiego jakim jest, ma trochę specyficzne poczucie humoru, ale on to, co napiszę dalej, robi tylko przy moich znajomych, przy swoich zachowuje się normalnie.

Mega seksistowskie teksty do moich koleżanek (od razu sprostuję, że nie jest to próba podrywu, to jest tok myślenia, że skoro to moja dobra koleżanka, to może sobie w ten sposób pożartować, bo nikt się nie obrazi) typu: obejmuje Karolinę i mówi „to może my pójdziemy do pokoju, widzę, że masz na mnie ochotę, he, he”. NA PIERWSZYM SPOTKANIU! Na grillu, kiedy koleżanka zapytała, czy została jeszcze jakaś kiełbasa powiedział „ja mam jeszcze jedną, ale nie dam ci tak przy wszystkich, he, he”.
Wieśniackie żarciki typu:
- Powiedz „słońce”.
- Słońce.
- Masz cycki gorące.
Boże, on ma 28 lat! Rozmawiałam z nim o tym, że moi znajomi czują się zażenowani, ja jestem zażenowana. Mówiłam mu, że niektóre jego teksty są wręcz chamskie, że ktoś może odebrać to jako brak szacunku itd. Ale on nie widzi problemu, bo to tylko żarty.
Tak, żarty, za niektóre powinien dostać Nobla Żenady.

No i teraz koniec. Tak bardzo mnie to zaczęło irytować, że przy spotkaniu z jego znajomymi, kiedy jeden powiedział, że idzie do łazienki, ja wstałam i głośno powiedziałam „pójdę z tobą, może porucham”. Wszyscy spojrzeli się na mnie, a ja wytłumaczyłam jemu i jego znajomym, że tak zachowuje się w stosunku do moich koleżanek i według niego jest to śmieszne. Oczywiście z kolegą nie poszłam do łazienki, a on chyba coś zrozumiał, bo ostatnio zachowuje się normalniej przy moich znajomych.

***

Podlasie zaczyna się bronić

Tak się tylko zastanawiam, czy ten popularny ostatnio cały hejt na Podlasie (nie jestem z Podlasia jak coś) nie jest przypadkiem wymyślony przez ludzi z Sosnowca, aby odwrócić od nich uwagę...

***

Zawsze miej się na baczności

Zupełnie nie wiem co o tym myśleć… Wczoraj podjechałem do dużego supermarketu w moim mieście. Zaparkowałem sobie i już miałem iść na zakupy, gdy koło mnie zatrzymał się radiowóz. Pan policjant, bardzo zresztą miły, powiedział, że chciałby zaparkować na miejscu koło mojego, ale gabaryty jego samochodu są dość duże i byłby bardzo wdzięczny, gdybym swoje auto przesunął dosłownie parę centymetrów w lewo. „Jasne” - powiedziałem i wsiadłszy do mojego pojazdu, raz-dwa udostępniłem panom policjantom niezbędną dla nich ilość przestrzeni.

Gdy wyszedłem z samochodu, ten sam sympatyczny stróż prawa, który przed momentem poprosił mnie o przysługę, wlepił mi mandat za… jeżdżenie samochodem bez zapiętych pasów.

***

Ta najważniejsza wiadomość tego roku

Wróciłem do domu z pracy i zastałem dziwny widok. Moja narzeczona siedziała na sofie i układała w kostkę małe ubranka. Sweterki, czapki, małe wełniane buciki. Spojrzałem na nią i już byłem przygotowany wziąć to na klatę – „ciąża”, myślę.

Jednak nie.

Zimowa wyprawka dla naszego buldoga.

***

Wie jak korzystać z życia

Zawsze bardzo lubiłam sobie pospać. Od października jednak nie mam już możliwości leżeć do góry zadem do 11, bo w tym semestrze praktycznie wszystkie zajęcia na uczelni mam na 9. Mimo wczesnego kładzenia się spać i 10 budzików na telefonie co minutę, półświadomie wyciszałam alarm. Przez pierwsze dwa tygodnie zdążyłam już wykorzystać praktycznie wszystkie spóźnienia.

Widmo wyrzucenia z uczelni skłoniło mnie do mocno eksperymentalnych rozwiązań. Mianowicie co wieczór w internecie wynajdywałam kolejną firmę, która miała system oddzwonień na stronie (coś w stylu: nikogo nie ma w biurze, zostaw nam swój numer, a oddzwonimy! Wybierz godzinę..”). W ten sposób przez ostatnie tygodnie między 7.30-8.00 budzi mnie miły pan/pani, żeby przedstawić mi ofertę firmy. Zdążyłam rozeznać się w ofercie wszystkich sieciówkowych siłowni, producentów garnków, mopów, środków czystości, a nawet gresu. Zawsze punktualni i z rabatem specjalnie dla mnie na produkt, który zmieni moje życie.

Przepraszam Was, drodzy telemarketerzy.

Oglądany: 45091x | Komentarzy: 33 | Okejek: 184 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało