Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

O tym, jak 500 plus doprowadziło do powstania nowego gatunku - Homo Socjalicus

91 191  
1288   329  
Na wstępie od razu uprzedzam. Są to tylko i wyłącznie moje osobiste spostrzeżenia. Nie jest to w żadnym wypadku zdanie redakcji Joe Monstera, więc proszę się pastwić nade mną. A wiem, że temat jest drażliwy i budzi emocje od zawsze.

Niechorze, wakacje, rok 2018


Moje dzieciaki chcą zwiedzić wszystkie polskie latarnie. Niewiele im brakuje, dlatego pojechaliśmy do tej miejscowości. Zwiedzanie latarni i parku miniatur minęło zupełnie przyjemnie. Ciekawie zaczęło się robić przed wystawą Lego. Dzieciaki chciały na nią pójść, więc nie widziałem przeszkód. Ja nie wejdę, bo na piętrze, a ja wózkowicz, więc zakupiłem im bilety (po 12 złotych były albo coś koło tego), żona kupiła dla siebie i poszli. Jak im bilety kupowaliśmy, z busa wysypała się rodzina. Ale jaka... Weszli do środka i już od drzwi zaczyna się wrzask głowy rodziny - jakie zniżki mają dla nich. Jeszcze dobrze biletów nie odebraliśmy i od razu słyszymy, czy na kartę dużej rodziny (jak się okazało, mieli 10 dzieci) to zniżki są? Były. Bilety po 9 zł. OK, wolno im. Ale jeszcze za dużą grupę to też chyba, bo biletów 12 biorą. Tak się gość wykłócał, że powinny się zniżki łączyć, bo z pieniędzmi krucho, że pani mu te bilety po 8 zł pchnęła. Poszła gromadka na górę, ja zostałem z panią na dole, a głowa rodziny jeszcze podeszła do mnie i mówi:

- A czemuś pan zniżek nie brał? Widzę, żeś pan na wózku, zniżki się należą. Ja to dzieciaków mam, jak to 500 plus wprowadzili, to jeszcze dorobiłem, to się trojaczki urodziły i wszędzie korzystam. Miasto mi tego busa dało, jeszcze prawo jazdy na D zasponsorowali, mieszkanie mam z socjala, zniżki na dużą rodzinę wszędzie, z pińcet plus mam 5 tysięcy, zapomogi z rodziną i socjala biorę prawie 4 tysiące. Nie pracujemy, bo się nie opłaca. Kasy mamy jak lodu za nic. I mówię panu jak jest, bo pan też pewnie na rencie siedzisz i nic nie robisz. Kombinować to trza umić. Potem idziemy do figur, bo dzieciakom obiecałem i jeszcze zniżki z biletów dołożę.

No tu troszkę nie wytrzymałem i odrzekłem panu:

- Tak, zgadza się, na rencie jestem i tak, mam 500 złotych na dziecko. Ale prócz tego jeszcze pracuję i żona też pracuje po to, by nas było stać choćby na bilety za pełną kwotę. I pojadę do figur woskowych obok i też się nie będę jak przychlast o bilety kłócił. I mogę spojrzeć na siebie w lustro co rano, bo to, co w podatkach odprowadzam co miesiąc, starczy i na moją rentę, i na 500 plus, i na pana jeszcze robię. Właśnie po to, by pan miał te 5000 złotych na dzieciaki.

Gość się zaśmiał, powiedział, że głupi jestem i polazł. Gabinet figur woskowych należał do tej samej firmy. Po zwiedzeniu jednej wystawy miało się 10% zniżki na drugą. Po tym, jak głowa rodziny znikła na piętrze, pani wykonała telefon. Na drugą wystawę płacili pełną kwotę (dzieciaki mu jęczały). Nas chcieli wpuścić za darmo. Jak to koleś usłyszał zaczął robić awanturę. Pani odrzekła mu ze spokojem:
- Choć raz pan coś ludziom zasponsorował. Ja takich jak pan sponsoruję co miesiąc.
Koleś wszedł, a my na moją prośbę zapłaciliśmy za bilety normalnie minus 10%. Za to dali nam w gratisie pamiątki.


Trasa E77, jeden z sieciowych fast foodów z USA

Zgłodnieliśmy, zajechaliśmy na jedzenie. Jak zawsze do sieciówki. Nauczyłem się tego po tym, jak zjadłem żurek w jednej z karczm, a potem miałem przymusowy postój na każdej stacji paliw. Może i niezdrowo, ale bezpiecznie. Włażę, chcę zamawiać, a tu jakiś koleś podlatuje i awanturę robi. Leci to mniej więcej tak:

- Czemu tu są 3 bekony? Zawsze były 4. To skandal!
- Proszę pana, są 3 większe, wagowo się zgadza.
- Jakie wagowo? Na sztuki powinniście kłaść, z kierownikiem zmiany poproszę.
- Rozmawia pan z kierownikiem.
- To skandal! Okradacie mnie. Państwo daje dziecku pieniądze, ja za te pieniądze dziecku jedzenie kupuję, na wódkę nie przeznaczam. I nie po to kupuję, by go jakiś Amerykanin okradał.

I dalej w tym tonie.

Ustąpili, zrobili mu burgera nowego. Pieniacz usiadł, po czym... zabrał się do jedzenia tego burgera. Dziecku dał tego wybrakowanego z 3 bekonami. Już mu ilość nie przeszkadzała. Siedziałem obok, więc słyszałem jaki dumny był, że oszukał Amerykanów i że od tego nie zbiednieją, złodzieje i imperialiści.

Ja w tym czasie zamawiałem jedzenie dla siebie i syna. A syn w tym wieku jest, że je co widzi, a chude toto jak patyk. Ponieważ nie było kanapki XXL z 3 kawałami mięsa, kupiłem z dwoma, ale XXL. Przynieśli jakiegoś małego burgerka.

Zerknąłem na zamówienie - no jest XXL. Podjechałem do pani wyjaśniać.

Powiedziałem grzecznie, że prawdopodobnie pomylili zamówienia i mi juniora dali zamiast XXL, ale to nie szkodzi, młody sobie poradzi z dwoma i (by nie robić festiwalu spierdolenia) ja zaraz dopłacę za tę małą kanapkę, a oni niech zrobią jeszcze tę z zamówienia, a pomyłka prawdopodobnie wynikła z tej zadymy i ja to rozumiem, cóż, zdarza się.

Pani powiedziała, że absolutnie ich wina i żebym nie wygłupiał się z zapłatą. Młody pochłonął małego burgera w czasie jak robili właściwego, dużego wziął do samochodu na drogę, nalaliśmy do kubków coli na podróż i wychodzimy. W tym czasie pan pieniacz robił sobie chyba 8 dolewkę. Do jednego kubka na spółkę z synem. Jak ich mijaliśmy, dogoniła nas pani i wręczyła kupon ze zniżką 50% na następne zamówienie i z przeprosinami. Pieniaczowi burger stanął w przełyku. Pierwszy raz widziałem taką minę.

Socjal na 100%

Państwo da. Otóż nie - nie da. Państwo nie ma. Ja dam z własnych podatków. Ty, który pracujesz, dasz z własnych podatków. Ja jestem tego świadomy, więc pracuję po to, by inni nie musieli na mnie dokładać. Bo tak mnie wychowano. Nauczono szacunku do pracy i takie wartości wpajam swoim dzieciom. A jakie wartości wpoi ojciec z gatunku Homo Socjalicus swoim dzieciakom? "Kombinujcie, bo tak będzie najlepiej"? "Państwo da"? To kto będzie pracował na to, by państwo dało? Albo "synek - dają kasę, to walcz o więcej darmochy i kombinuj". Nieważne jak, ale kombinuj. Byle jak najwięcej darmochy. I rodzi się taki pretensjonalny styl życia. Cel 500 plus może i był szczytny, za to jego skutki powoli zaczęły przerastać tych, którzy zaplanowali ten dodatek. Każde rozdawnictwo rodzi patologię. Dochodzi już i do takich ewenementów:


Tak, beneficjenci tego programu już planują jak odebrać innym beneficjentom, by sobie przytulić jak najwięcej. Nie mówiąc już o odbieraniu najbogatszym, bo im nie potrzeba. Ludzie - oni PRACOWALI na to, co teraz mają. Właśnie taka patologia się rodzi i w takiej patologii będą wychowywane dzieci.

Idea programu była szczytna, tyle że trendu nie odwróciła. Rodzi się nadal za mało dzieci, a jeszcze doszło do tego, że sporo z tych dzieci może nie pracować, bo rodzice nie pracowali i jakoś to było. Takie wartości wynieśli z domu i według takich będą żyć. I garstka ludzi będzie pracować na nierobów, socjal dla nich i na emerytury dla osób starszych. Bo że Ty pracujesz na swoją emeryturę, to można sobie między bajki włożyć. Ty pracujesz na wysokość emerytury, a pieniądze na nie państwo będzie miało z podatków, jakie ściągnie od osób obecnie pracujących. Podobnie jak Twoje pieniądze idą między innymi na emerytury dla Twoich rodziców. Trzeba to zrozumieć i jak najszybciej naprawić ten program, który co do założenia nie jest zły, ale co do samego sposobu wykonania już tak. Bo niby czemu ja mam płacić większe podatki, wyższe akcyzy, by sponsorować takiemu dzieciorobowi i leniowi rodzinę? Bo to już za daleko zabrnęło. I w głowach beneficjentów rodzi się takie coś:


No właśnie.

A wystarczyło podnieść kwotę wolną od podatku. Albo ustalić, że taki program przysługuje rodzinom, które mają roczny dochód brutto na poziomie 25 000 złotych. I to dochód z pracy, a nie z socjalu. Od razu by było inaczej. Samotni rodzice - dochód 12 500 zł. Rodzice z niepełnosprawnością posiadający zaświadczenie o niezdolności do pracy i samodzielnej egzystencji, a posiadający dzieci, mieliby tak jak dotychczas to 500 plus. Bo na serio, nasze dzieci się zbuntują, jak będą musiały pracować na 20 nierobów liczących na socjal. I ani się obejrzymy, a na nasz rynek pracy wejdą inni, tacy, którym będzie się chciało pracować. Co powoli już się dzieje. A ci inni będą pracować za mniejsze pieniądze. I zamiast gonić zachód pod względem zarobków, nadal pozostaniemy na wschodzie. Bo pracodawca zatrudni tego, kto będzie tańszy. I będzie narzekanie, że ceny mamy zachodnie, a zarobki wschodnie. Sami na własne życzenie to sobie robimy. Zachodowi zarobki i obecny poziom życia (w tym socjal) się z nieba nie wzięły. Sami sobie na to ciężko zapracowali. My jesteśmy na etapie dorabiania się i w połowie drogi na własne życzenie zaczynamy rezygnować z wyższych zarobków.


Drodzy niepracujący beneficjenci programu 500 plus i innych zapomóg socjalnych. Sami ciężko pracujecie (o ironio, nie pracując) na to, by te zarobki były tak niskie. O tym pisałem powyżej.

Tak więc moje zdanie jest takie. Pomoc dla rodzin - tak. Ale nie w tej formie.

Gdyby zamiast rozdawnictwa państwo wprowadziło ulgi podatkowe, wybudowało więcej państwowych żłobków i przedszkoli, dawało darmowe obiady w nich oraz szkołach, dawało rodzicom pracującym większe dodatki na wczasy, nie lepiej by było? Czy wtedy nie dopingowałoby to do pracowania i uczciwego zarabiania? Na pewno zmniejszyłaby się liczba wiecznie roszczeniowych ludzi, którzy uważają, że czy się stoi, czy się leży, 500 plus się należy. Nie przypomina Wam to czegoś? Czegoś z niedalekiej przeszłości? Owszem. Komuna upadła, a socjalizm w naszym kraju zaczyna się mieć dobrze. Bardzo dobrze.

Oglądany: 91191x | Komentarzy: 329 | Okejek: 1288 osób