Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wspominamy stare NBA: Shaquille O'Neal – czyli jak mylić pierogi z kiełbasą, niszczyć obręcze i nagrywać z Michaelem Jacksonem

66 580  
144   27  
Wszyscy pamiętamy tego gościa. To jedna z ikon pewnego, minionego już czasu.

Aż trudno uwierzyć, że w tym roku minęło 7 lat od zakończenia kariery Shaquille'a O'Neala – jednego z najbardziej charyzmatycznych centrów w historii NBA. Mierzący (oficjalnie, nie wszystkie źródła są w tej kwestii precyzyjne) 216 centymetrów gigant zadebiutował w lidze w 1992 roku w barwach Orlando Magic, jednak większość sympatyków koszykówki kojarzy go głównie jako zawodnika Los Angeles Lakers, w których to barwach zdobył 3 tytuły mistrzowskie.

Shaq to nie tylko „Jeziorowcy”

Urodzony w 1972 roku środkowy po czterech latach spędzonych w Orlando i ośmiu w Los Angeles przez drugą część swojej kariery zmieniał kluby znacznie częściej. Pomiędzy 2004 a 2011 rokiem reprezentował też barwy Miami Heat (w barwach drużyny z Florydy Shaq występował przez ponad 3 sezony, w 2006 roku zdobywając z nią Mistrzostwo NBA), Boston Celtics, Cleveland Cavaliers i Phoenix Suns (w każdej z tych drużyn O'Neal spędził po kilkanaście miesięcy). I nawet jeśli pod koniec kariery center z wytatuowanym na ramieniu logo Supermana nie był tak pierwszoplanową postacią (w barwach Celtów po raz pierwszy w karierze osiągał średnio mniej niż 10 punktów w meczu; na parkiecie znajdował się natomiast przez 20 minut), to mimo wszystko udowadniał swoją przydatność – swój najlepszy wynik w rzutach z gry (66% z oddanych prób trafiało do kosza) osiągnął właśnie w ostatnim sezonie.

O'Neal i jego była partnerka, gwiazda reality show, Nicole „Hoopz”Alexander


Shaq to nie przyjemniaczek

O'Neal wydaje się mocno zdystansowanym, sympatycznym gościem, który uwielbia żartować – także z siebie. Tymczasem na parkiecie lepiej było nie wchodzić mu w drogę. Doskonale przekonał się o tym Charles Barkley – jego dzisiejszy komentatorski kumpel z TNT. Byli koszykarze pomimo upływu czasu nadal nie szczędzą sobie złośliwości, a w latach dziewięćdziesiątych podkoszowe starcia Shaqa i Chucka emocjonowały cały świat basketu. W 1999 roku w trakcie spotkania Los Angeles Lakers z Houston Rockets obaj panowie solidnie starli się po złośliwym rzuceniu piłką przez Barkleya w głowę O'Neala – Shaq zaprezentował swoje bokserskie umiejętności, a do akcji błyskawicznie dołączyli się też pozostali gracze. Największy bad boy NBA z tamtych czasów, Dennis Rodman, także na własnej skórze doświadczył siły O'Neala – w starciu z Chicago Bulls został odepchnięty przez gracza z numerem 34 – wkurzonego do granic możliwości „Robaka” powstrzymywał duet Scottie Pippen – Michael Jordan. Jednak nie tylko przeciwnicy z parkietu musieli mieć się na baczności – symbol Lakersów, Kobe Bryant, przez wiele lat był skonfliktowany ze swoim centrem; nie jest tajemnicą, że w trakcie treningów kilka razy zdarzało się, że w ruch szły pięści. Czas jednak leczy rany – aktualnie „Czarna Mamba” i O'Neal żyją w zgodzie, podkreślając wzajemny szacunek.


Shaq nie znał polskiej kuchni

Komplementując jeden z meczów Marcina Gortata O'Neal wykazał się kulinarną ignorancją – chcąc nawiązać do polskiej kuchni, pomylił kiełbasę z pierogami, krzycząc w trakcie akcji pochodzącego z Łodzi środkowego „barbecue pierogi alert!”. Shaqowi zresztą bardzo spodobało się samo słowo „pierogi”, które kilkukrotnie wypowiedział w niezwykle zabawny sposób. Na szczęście w studiu znajdował się wtedy inny wielki fan jedzenia – Charles Barkley – który wytłumaczył swojemu dawnemu rywalowi, że ten prawdopodobnie pomylił pierogi z kiełbasą. Rzecz jasna, także grający wówczas w Washingon Wizards Marcin Gortat skomentował na Twitterze to zabawne nieporozumienie. W akcję uświadamiającą włączyła się nawet polska ambasada, która przesłała Shaqowi (oraz jego kumplom ze studia) porcję pierogów, kiełbasę oraz trzy puszki Okocimia. O'Neal ze smakiem zajadał się na wizji i można być pewnym, że na organizowanych przez siebie grillach będzie popisywać się znajomością naszych stereotypowo narodowych potraw.


Shaq nie potrafił rzucać wolnych

Wydawałoby się, że rzuty wolne (nazywane przez niektórych osobistymi) są jednym z najłatwiejszych elementów koszykarskiego rzemiosła. Stajesz nieatakowany w odległości 3 metrów i 96 centymetrów od kosza i po prostu rzucasz – wydawałoby się, że to żadna większa filozofia. Tymczasem dla O'Neala było to niezwykle trudne zadanie – w trakcie kariery drogę do kosza znajdowało średnio 52% jego rzutów z linii, a najlepszy roczny wynik w tym aspekcie to 62% trafionych wolnych – miało to miejsce w sezonie 2002-03 (co zaskakujące, Lakersi po latach dominacji w tym sezonie dość szybko odpadli z play-offów, przegrywając z San Antonio Spurs). Czasami jednak nawet co drugi rzut wielkiego środkowego nie kończył się zdobyciem punktów – w jednym z sezonów skuteczność Shaqa spadła nawet do 42%. Taka strategia faulowania doczekała się zresztą nazwy „Hack-a-Shaq” – wystarczyło tylko powstrzymać silnego centra niezgodnie z regulaminem, a perspektywa zdobyczy punktowej znacznie się oddalała. O'Neal przekonywał jednak dziennikarzy, że w trakcie kariery oddawał po 200 treningowych rzutów wolnych, a powodem niepowodzeń była presja meczowa, działająca na niego dekoncentrująco. Mimo tego nigdy nie chciał skonsultować tej kwestii z psychologiem: „Nie wierzę w to” – zapewniał Shaquille. Szczęśliwy emeryt (podobno) od kilku lat nie oddał ani jednego rzutu z okolic czwartego metra.


Shaq raczej nie doczeka się Oscara

Shaq jakiś czas temu na antenie śmiał się z Charlesa Barkleya i jego roli w „Kosmicznym meczu”, ale czy aby na pewno miał ku temu powody? „Czarodziej Kazaaam”, komedia, w której w 1996 roku wystąpił O'Neal, to koszmarnie nieudana produkcja, która w wielu zestawieniach najgorszych filmów w historii znajduje się w samej czołówce; na IMDb osiągnęła oszałamiającą średnią ocenę 2,9.

Inną z – nazwijmy to umownie – kulturowych aktywności koszykarza była działalność raperska – nagrał cztery studyjne albumy, a za debiutancki krążek „Shaq Diesel” z 1993 zgarnął nawet platynę. Największym muzycznym wyróżnieniem był jednak gościnny występ w utworze „2 Bad” na płycie Michaela Jacksona „HIStory: Past, Present and Future, Book I”. W jednym z wersów zainspirowanym klasycznym rapem w wykonaniu Run-DMC koszykarz nawinął, że „jestem naprawdę niepokonany, gdy w mojej drużynie gra MJ” – to oczywista dwuznaczność inicjałów: chodzić mogło zarówno o Króla Popu, jak i Michaela Jordana. O'Neal jeszcze w trakcie koszykarskiej kariery swoje showmańskie umiejętności wykorzystywał w reality show „Shaq Vs.”, w którym mierzył się z gwiazdami sportu w ich dyscyplinach – boksował się z Oscarem de la Hoya, pływał z Michaelem Phelpsem i... jadł hot dogi na czas z Charlesem Barkleyem.


Shaq nie miał litości dla obręczy

Zawodnicy NBA to solidne chłopy, lubiące dobrze podjeść. Tacy koszykarze jak Oliver Miller czy Shawn Kemp udowadniali, że nawet będąc grubasem można trafić na parkiety najlepszej ligi świata – a nawet, jak w przypadku tego drugiego, zostać ich gwiazdą. Shaq (którego imię znaczy po arabsku nic innego jak „Mały wojownik”) jednak – dosłownie – zjadał wszystkich swoich potężnych oponentów. W swoich pierwszych sezonach był bardzo atletyczny (debiutował ważąc 136 kilogramów, z czego większość stanowiły mięśnie), by z czasem nabierać dodatkowego nadbagażu, pozwalającego mu na bezlitosne traktowanie zarówno przeciwników, jak i koszykarskiego sprzętu – jeszcze w trakcie gry w Lakersach wnosił na wagę ponad 170 kilogramów. Obręcze zrywał jednak już jako młodzian w Louisiana State University, a tę umiejętność szlifował w Orlando Magic, kiedy to jeszcze korzystał częściej z niewiarygodnej siły niż kilogramów. W błędzie byłby jednak każdy, kto widziałby w niszczeniu koszy boiskową agresję – po raz kolejny dała o sobie znać artystyczna natura byłego gracza Lakersów – Shaq kolekcjonował połamane przez siebie obręcze, po czym zmienił je w eksponat sztuki współczesnej.


Shaq nie musi martwić się o następcę

Wielu obecnych zawodników NBA wywodzi się z koszykarskich rodzin. Stephen Curry, Larry Nance Jr. czy Tim Hardaway Jr. od dzieciństwa podpatrywali swoich ojców występujących na parkietach najlepszej koszykarskiej ligi na świecie. I nie będzie żadnym zaskoczeniem, gdy już całkiem niedługo do grona nieco starszych kolegów dołączy urodzony w 2000 roku Shareef O'Neal. Niestety, we wrześniu tego roku okazało się, że mierzący 206 centymetrów młody skrzydłowy ma problemy z sercem i musi przejść operację, w konsekwencji której opuści cały swój pierwszy sezon na uczelni UCLA. Nie ma jednak większych powodów do niepokoju – w dalszej perspektywie jego życiu, a nawet karierze koszykarskiej, nic nie zagraża. Shaq jest dumnym tatą – doczekał się piątki pociech o dość oryginalnych imionach (pozostałe dzieci nazywają się Taheara, Amirah, Shaqir i Me'Arah), co jak na standardy NBA nie jest i tak najlepszym wynikiem – Karl Malone (dawny gwiazdor Utah Jazz) czy Scottie Pippen mogą pochwalić się siódemką potomstwa. Niestety – test ciążowy sygnowany przez O'Neala okazał się fejkiem...


Oglądany: 66580x | Komentarzy: 27 | Okejek: 144 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

12.12

11.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało