Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Co najdziwniejszego widziałeś u kogoś w domu pracując jako "złota rączka"?

41 743  
151   17  
W każdej pracy zdarzają się sytuacje niecodzienne czy zaskakujące, po prostu takie, które przytrafią się raz na całe życie. Takie właśnie zdarzenie na łamach Quory opisał Richard Taylor, odpowiadając na pytanie o najdziwniejszą rzecz znalezioną w czyimś domu w czasie pracy tam.


Przyjąłem zlecenie na budowę płotu wokół wynajętego domu. Kiedy przyjechałem obejrzeć teren, wzdłuż granicy działki leżały dziesiątki pełnych worków ze śmieciami. Powiedziałem właścicielowi, że będzie musiał je usunąć, zanim zacznę pracę oraz że będę potrzebował dostępu do prądu. Właściciel powiedział, że mogę korzystać z gniazdka znajdującego się w garażu zaraz obok tylnego wejścia.

W dniu, w którym mieliśmy zacząć pracę, przyjechałem na miejsce. Śmieci były uprzątnięte, ale na podwórku roznosił się niemożliwy do wytrzymania fetor. OK, nie mój problem. Zrobiliśmy ile się dało na początku, ale później potrzebowałem prądu. Zacząłem szukać tego gniazda z tyłu, ale nigdzie go nie mogłem znaleźć. Przy okazji znalazłem wiele śladów zbieractwa i gromadzenia przez tego dziwnego właściciela.




Zauważyłem, że drzwi do garażu są uchylone, więc je otworzyłem. W środku były dziesiątki wanien na prowizorycznych regałach, a do nich prowadziły jakieś rurki. Już wiedziałem, co zaraz znajdę. Zajrzałem do pierwszej z brzegu wanny. Była wypełniona jakimiś gryzoniami.

W drugiej było kilka martwych szczurów. Trzecia była wypełniona wodą, na której unosiły się rozkładające się szczury.




Zdałem sobie sprawę, że jedyną drogą wyjścia z tego piekła są drzwi, którymi wszedłem, a jeśli ktoś je zamknie, będę uwięziony. Spanikowałem i uciekłem. Zapach śmierci i gnicia był tak duszący, że puściłem pawia w krzakach.

Sądziłem, że za całość odpowiada osoba wynajmująca dom, więc uznałem, że właściwym postępowaniem będzie zawiadomienie o tym właściciela. Zadzwoniłem do niego, a jego reakcja była bardzo dziwna i spowodowała, że zamarłem. Powiedział: "Zostań tam. Do nikogo więcej nie dzwoń" i się rozłączył. Szybko spakowałem swoje narzędzia, a moim pracownikom kazałem spadać. Zajęło nam to mniej niż 3 minuty. Przestawiłem samochód i zaparkowałem w pewnej odległości, tak żebym mógł obserwować co się będzie działo.




Właściciel pojawił się już chwilę później i wyskoczył z samochodu, nerwowo się rozglądając. Za paskiem miał pistolet. Był wyraźnie wkurzony i zaczął do mnie wydzwaniać.

Zadzwoniłem na policję i opisałem wszystko co widziałem, zrobiłem to jadąc już do domu. Kiedy dojechałem na miejsce, ON TAM NA MNIE CZEKAŁ! Znowu zadzwoniłem na policję, a oni wysłali radiowozy. Facet został aresztowany. Funkcjonariusze spędzili 12 godzin, usuwając nielegalną hodowlę jaszczurek, płazów, szczurów i laboratorium produkujące metamfetaminę.




Jego "najemcę" znaleziono w domu ukrywającego się z bronią, okazało się, że jest poszukiwany za kilka przestępstw, w tym zabójstwo i rabunek. Cała akcja pojawiła się w mediach lokalnych, nawet wspomniano o tym w krajowej telewizji. Miałem wiele szczęścia, że wyszedłem z tego z życiem i bez żadnych obrażeń. Przynajmniej fizycznie. Nadal mam koszmary z pływającymi szczurami.

To ciemne zdjęcie z czarnymi wannami na regałach (u góry, drugie zdjęcie - red.) jest mojego autorstwa.


Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 41743x | Komentarzy: 17 | Okejek: 151 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

12.12

11.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało