Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Damski bokser, niechęć do nowych technologii i inne anonimowe opowieści

59 635  
206   24  
Dziś przeczytacie także o polowaniu na maskotkę, przespaniu się z przypadkowym kolesiem, dzieleniu się z matką i awaryjnej gumce.



Wiem, że ma być anonimowo, ale moje imię jest jest tutaj kluczowe. Mam na imię Zuzia.
Jestem w sklepie i spokojnie robię zakupy z młodszym bratem. Zapytał, czy może coś słodkiego, więc kazałam mu pójść po jakieś żelki itp. Przechodząc między alejkami, zobaczyłam taką sytuację. Jakaś baba kłóciła się z jedną z pracownic o maskotki słodziaki. Stanęłam obok i udając, że coś wybieram z półki, słuchałam ich kłótni. Brzmiała ona mniej więcej tak:
Pracownica: Niech pani się uspokoi! Tłumaczę przecież pani, że "zajączek Zuzia" się skończył. Może pani weźmie inną?
Baba: Niech mi pani nie mydli oczu!! Widziałam, że gdzieś w sklepie leży!
Nagle mój brat zawołał mnie głośno: ZUZIA!
Ta baba jak porażona! Popchnęła pracownicę i biegnie w stronę mojego brata. Krzyczy jak z głośnika: WIEDZIAŁAM, KU*WA!! GDZIE TA MASKOTKA?!!
Podbiegła do niego i się drze: ONA JEST MOJA!!!!!
Mój brat przerażony nie wie o co jej chodzi.

Trzeba było jej to wszystko wytłumaczyć. Słuchała z miną mordercy. Po wszystkim z szybkością geparda złapała inną maskotkę i poszła do kasy. Ta pracownica prawie posikała się ze śmiechu, jak tylko ta baba odeszła.

Uważajcie w biedrze ze swoimi imionami.:D

* * * * *

Impreza w domu koleżanki z liceum, sporo ludzi, większości nawet nie poznałam. Napiłam się wtedy pierwszy raz w życiu wódki. Ludzie podzielili się na grupki. Palacze siedzieli w ogrodzie, osoby pijące przy stole w jadalni, a część w sypialni, gdzie graliśmy w butelkę. Był to już ten moment imprezy, kiedy każdy był solidnie wstawiony.

Nie zaskoczę Was, przespałam się na tej imprezie z chłopakiem. Dwie kreski na teście zwiastowały kłopoty. Od koleżanki dostałam numer telefonu do przyszłego tatusia. Umówiliśmy się na spotkanie jeszcze tego samego dnia. Podaliśmy sobie rękę i przedstawiliśmy się sobie. Wiem, jak to brzmi. Tomasz był zaskoczony informacją o ciąży, ale ku mojemu zdziwieniu nie uciekł, nie wypierał się i nawet nie zarządzał testu na ojcostwo. Przez cały okres ciąży był dla mnie ogromnym wsparciem. Zakochaliśmy się w naszym dziecku... i w sobie również.

Dziś, po paru latach, pierścionek zaręczynowy błyszczy na moim palcu, a w planach pojawia się nawet siostra lub brat dla naszej małej księżniczki. Tylko nigdy dzieciom nie opowiem, jak się z tatą poznaliśmy ;)

* * * * *

Parę lat temu, kiedy mieszkałam jeszcze w rodzinnym domu, wstałam w nocy czując silną potrzebę napicia się soku z lodówki. Idąc do kuchni, zastałam moich rodziców uprawiających seks w salonie. Czym prędzej zasłoniłam więc oczy i zdegustowana pisnęłam pod nosem coś w stylu „Właśnie ukradliście moją niewinność...”. Na odpowiednią reakcję nie musiałam długo czekać. „Bzdura. Całe osiedle wie, że niewinność skradł ci Maciek z bloku obok!” - odparł radośnie ojciec, podniósłszy głowę spomiędzy ud mej rodzicielki.
Tego dnia przyznałam się sama przed sobą - najwyższy czas ogarnąć się, znaleźć pracę i zamieszkać samemu...

* * * * *

Moja dziewczyna należała do osób, które gardzą podręczną technologią w postaci smartfonów. Przez dwa lata naszego związku usiłowałem ją przekonać, że w nowoczesnych komórkach jest potężny potencjał. No, bo zobacz kochanie – tu masz GPS i mapy, więc nigdy się nie zgubisz. A tu jest program do słuchania muzyki. Tutaj natomiast możesz sprawdzić pogodę, a jak wejdziesz w tę aplikację, to uzyskasz dostęp do kamerek on-line transmitujących na żywo życie pingwinów w australijskim zoo. No, bo przecież lubisz pingwiny, prawda?

W końcu odłożyłem trochę kasy i na gwiazdkę wręczyłem mojej ukochanej nowiutkiego Samsunga. Trochę trwało zanim ogarnęła wszystkie funkcje telefonu. Kiedy to jednak zrobiła, zanurkowała w niezliczonej ilości programów, które można sobie pobrać. Jakże cieszyła się, gdy znalazła aplikację do liczenia kalorii, jakże dziękowała mi, gdy odkryła apkę z przepisami kucharskimi, jakże szczęśliwa była, gdy ściągnęła soft do rozpoznawania muzyki lecącej w radio…

…jakże się wku#wiłem, gdy pobrała sobie Tindera i zaczęła mnie radośnie zdradzać z jakimiś napalonymi fraglesami z Internetu!

* * * * *

Moja matka złapała mnie na paleniu zioła za domem. Wkurwiła się strasznie i rozdarła się dlaczego jej nie powiedziałem! Bo ona zawsze chciała też spróbować, ale nie wiedziała gdzie i jak dostać, a ja tu sobie popalam i jej nie daję!

Co było robić, podzieliłem się. Matce zrobiło się niedobrze i poszła "przeczekać aż przestanie umierać", a ojcu powiedzieć, że się zatruła kiełbasą.

* * * * *

Przez dwa ostatnie lata w moim portfelu nosiłem tzw. awaryjną gumkę. Powód był prosty – moja dziewczyna miała dość ostry temperament jeśli chodzi o „te sprawy” i czasem potrafiła nas ponieść wyobraźnia w najmniej oczekiwanym miejscu. Zazwyczaj miałem ze sobą odpowiednie zabezpieczenie, ale uznałem, że ten kondom ostatniej szansy to dobry pomysł. A więc przez dwa lata związku nosiłem gumkę zawsze przy sobie. Aż do pewnej lipcowej soboty, kiedy to wpadłem na imprezę do mojego kumpla. Spotkałem tam innego kumpla, Błażeja, który właśnie poderwał jakąś dziewczynę i desperacko potrzebował… prezerwatywy. „Widzisz, ziomeczku - powiedziałem - Dla takich chwil jak ta, warto zawsze nosić przy sobie awaryjną gumeczkę...”. Wyjąłem ze schowka swój skarb i wręczyłem go Błażejowi. Gdyby godność mu na to pozwoliła, całowałby mnie w podzięce po butach...

Następnego wieczora spotkałem się z moją ukochaną. Powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę. Weszliśmy do klatki schodowej wieżowca, w którym mieszka, lecz zamiast do niej – na siódme piętro, pojechaliśmy na samą górę. Tam pokazała mi drabinkę, która jak się okazało – prowadziła do włazu w suficie. Nie było żadnej kłódki ani zabezpieczeń. Po chwili staliśmy dachu. Mieliśmy u stóp całe miasto, a nad nami było już tylko niebo malowniczo ufajdane mleczną drogą.
Poczułem jej delikatną rękę rękę wsuwającą się w moje spodnie. „Zróbmy to!”

Nie kupiła historii o zdesperowanym koledze. Kiedy zobaczyła, że z mojego portfela zniknęła prezerwatywa, uznała, że ją zdradziłem wieczór wcześniej. W tych malowniczych okolicznościach zostałem zwyzywany od parszywych dziwkarzy i rzucony. Gdzie się podziałaś, karmo?

* * * * *

Uderzyłem kobietę...
Zanim przejdę do konkretów, mam do was pytanie: co jest nie tak z obecną młodzieżą?

Od lat trenuję sporty walki, wie o tym tylko moja żona i kolega, z którym to uczęszczam na treningi, robię to dla siebie, nie na pokaz - poprawiłem wadę postawy, schudłem, wyglądam całkiem fajnie. Masa pozytywów.

Wracałem z treningu i w tramwaju zostałem zaczepiony przez 3 dziewczyny w wieku około 19 lat, łatwo mogłem zauważyć, że jest z nimi 3 osobników w podobnym wieku z grupy sebixowatych. Olałem zaczepki i nie reagowałem, co sprawiło, że bardziej się nakręcali. Myślę, że to był błąd, poczuli się pewnie widząc, że ofiara nie jest agresywna.

Kulminacyjnym punktem był "mój" przystanek, wysiadam ja oraz "wesoła ekipa" i tu następuje coś, za co mi wstyd i mam okropne wyrzuty sumienia. Pobiega do mnie jeden z (jak mniemam) sebixow i chce mnie uderzyć, na co ja się uchylam i walę go tak w zęby, że ekstrakcji poddaje się co najmniej jeden ząb, na co jego koledzy ruszają z odsieczą, i niestety jedna z dziewczyn też. Chciałem kopnąć jednego z nich w głowę, ale się uchylił, dziewczyna już nie... Widzę to jak w zwolnionym tempie, jak dostaje butem w śliczną buzię i traci kontakt z światem.
Nie mam pojęcia, czy coś jej zrobiłem, bez zastanowienia, korzystając z szoku pozostałych uczestników, po prostu uciekłem.

Kto zna prawa fizyki ten wie, że takiego kopnięcia, w które wkłada się siłę, nie da się tak po prostu zatrzymać, widziałem i wiedziałem, że ja trafię, ale nie mogłem z tym nic zrobić. Pomimo że to był napad, jest mi wstyd, bardzo wstyd.

Może lepiej było dać się lekko skopać?

<<< W poprzednim odcinku m.in. nauczka dla męża i naprawianie dachu


Oglądany: 59635x | Komentarzy: 24 | Okejek: 206 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

12.12

11.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało