Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

To się nigdy nie zdarzyło, ale zdarzyć by się mogło - jak mogłaby wyglądać dziś polska motoryzacja

62 391  
299   102  
W tym artykule popuścimy wodze fantazji. Wymyślę alternatywną rzeczywistość, a motywem przewodnim będą wybrane prototypy i projekty samochodów osobowych stworzonych po II Wojnie Światowej. Tak więc przepraszam za totalną niepoprawność polityczną. Zatem... Wojna się skończyła, Rosja ma Polskę gdzieś, jesteśmy krajem prawdziwie wolnym...

Rok 1948. Polska dźwiga się ze zniszczeń wojennych. Polacy coraz bardziej potrzebują własnego samochodu osobowego. We współpracy z Fiatem w Warszawie budowana jest fabryka, która obecnie jest znana jako koncern FSO - czyli czołowy europejski producent samochodów. Ale wróćmy do początków. W roku 1951 po zakończeniu budowy Włosi przekazują nam nowoczesne maszyny i dają możliwość produkcji samochodu FIAT 1400. Jest to licencja, za którą zapłaciliśmy barterem.

Fiat 1400 z 1951 roku

Ale Włosi wyciągnęli wnioski z niefortunnej umowy sprzed wojny i tym razem w umowie nie było zapisu, który zabraniałby konstrukcji własnych modeli czy produkcji i montażu na terenie Polski samochodów innych marek. I dlatego już w roku 1953 powstaje w Polsce samochód Pionier Furgon. Jest to tak potrzebny mały samochód dostawczy, który jest wręcz rozchwytywany przez małych przedsiębiorców. Wytwarzany początkowo w Zakładach Samochodowych Ministerstwa Transportu Drogowego i Lotniczego stał się takim hitem, że zakłady w Warszawie nie nadążały z podażą i auto produkowano także w Bielsku-Białej w tamtejszym WSM (od 1971 roku znana jako FSM). Samochód ten robi także furorę w całej Europie. Dzięki niemu naprawdę odradza się polska motoryzacja.

Dziś zastanawiamy się czemu Pionier był taki popularny. Otóż zwyczajnie trafił na swój czas. W Europie zaczęła rozwijać się drobna przedsiębiorczość i taki samochód był bardzo potrzebny, o czym świadczy łączna sprzedaż na poziomie 800 000 sztuk. Jego atutami była także niezawodność i niska cena, co sprawiło, że ludzie polubili tego brzydala. Masa samochodu wynosiła 865 kg, a ładowność 300 kg. Pioniera napędzał silnik o pojemności 496 cm³ i mocy 13 KM. Napęd przedni.

Znalezione obrazy dla zapytania Pionier Furgon

W roku 1956 Fiat 1400 zaczyna robić się delikatnie przestarzały. Inżynierowie z FSO nawiązali współpracę z inżynierami z ZSRR (na prośbę tych drugich). Polacy mieli za zadanie unowocześnić wygląd samochodu GAZ M20 Pabieda i dostosować go do czasów obecnych. Nasi podjęli rękawicę i tak oto powstał GAZ M20-U. Samochód ten jak wiemy był także przez trzy lata produkowany u nas pod nazwą Warszawa M20-U. A działo się to z tego powodu, że Rosja jako wtedy kraj biedny i uciskany przez komunistyczny reżim nie miał wystarczająco dużo pieniędzy, by zapłacić nam za modernizację, zgodził się zatem na wytwarzanie tego samochodu w Polsce.

Jeśli jesteś fanem klasyków, rozglądaj się raczej za Warszawą M20-U niż za GAZ-em. Powód jest prosty. Warszawy były o wiele lepiej i staranniej wykonane. W Rosji wtedy nikt nie dbał o jakość produktów. I tak ludzie kupowali to, co producenci łaskawie rzucali na rynek. Warszawa miała dodatkowo na środku atrapy reflektor, który skręcał wraz z kołami. Rosjanie zrezygnowali z takich fajerwerków. Samochód napędzał dolnozaworowy silnik o pojemności 2120 cm³. Polacy popracowali nad nim poprzez danie nowoczesnego gaźnika, zmianę stopnia sprężania i regulację czasu otwarcia zaworów. Pozwoliło to osiągnąć 65 KM zamiast 50, jakie oferowała Pabieda. Napęd klasyczny. Jednak samochód ten większej furory nie zrobił, był traktowany jako produkt przejściowy pomiędzy Fiatem a tym, co miało nadejść...

Znalezione obrazy dla zapytania Warszawa M20-U

Pod koniec lat 50. na świecie wybuchła moda na mikrosamochody. Polacy też swoje mikrosamochody mieli. Na szczęście moda była przejściowa i o samochodach można tylko powiedzieć, że były. Niczym szczególnym się nie wsławiły. Wyprodukowano po około 50 000 szt. każdego modelu. A były nimi:

Wyprodukowany w roku 1957 Fafik. Ważył on 270 kg, napędzany był jednocylindrowym silnikiem pochodzącym ze skutera Osa M50. Parametry silnika to: pojemność 148 cm³, moc 6,5 KM, spalanie 4.5 l/100 km. Pojazd osiągał prędkość do 70 km/h. Napęd tylny...


Oraz zaprezentowany również w roku 1957 i wdrożony do produkcji w tymże samym roku Smyk. Silnik o pojemności 349 cm³ rozwijał moc 15 KM i spalał około 5 l/100. Samochód ważył 470 kg i osiągał prędkość 70 km/h. Jako ciekawostka - pojazd posiadał niezależne zawieszenie wszystkich kół. Produkcja obu aut odbywała się ostatecznie w WSM. Napęd tylny.


I oto mamy rok 1959. Przełomowy dla FSO. Bowiem w tym roku zaczyna się produkcja wyjątkowego samochodu. Powstał on we współpracy z Carrozzeria Ghia z Turynu. Samochód ten nosi nazwę Warszawa Ghia (Warszawa 225) i jest oferowany w dwóch wersjach nadwoziowych. Jako sedan i kombi. Oba nadwozia charakteryzują się bardzo nowoczesną linia i oba są - co tu dużo pisać - śliczne. Samochód wyprzedził swoje czasy i nic dziwnego, że stał się hitem sprzedażowym i najbardziej pożądanym w Europie modelem w latach 1959, 1960 i 1961. Zdobył wiele prestiżowych nagród w Polsce i na świecie.

Uznanie jakim się cieszył niech obrazuje fakt, że podczas 8 lat produkcji zbudowano ponad 1 500 000 tych samochodów. Jak na owe czasy to liczba zawrotna. Samochód napędzał górnozaworowy silnik S-21 o pojemności 2120 cm³ i mocy 70 KM. Trzybiegowa skrzynia z nadbiegiem pozwalała rozpędzić samochód do około 150 km/h. Był to jak na owe czasy bardzo przyzwoity wynik. Napęd klasyczny.

Wersja sedan:

Znalezione obrazy dla zapytania warszawa ghia

Znalezione obrazy dla zapytania warszawa ghia

Wersja kombi:



Wnętrze samochodu:


Rok 1960. Powstaje pierwszy polski samochód sportowy. Jest nim FSO Syrena Sport. I natychmiast zdobywa uznanie w kraju i poza jego granicami. Klienci ustawiają się w kolejkach, by kupić Syrenę. Początkowo samochód napędzał silnik o pojemności 698 cm³ i mocy 35 KM. Zastosowano manualną 4-biegową skrzynię biegów. Napęd przedni, masa własna 710 kg. Od początku liczono się z tym, że w tym samochodzie zastosowany silnik to absolutne minimum, dlatego też już w następnym roku trafił pod maskę samochodu nowoczesny silnik o pojemności 1700 cm³ i mocy 57 KM. I to dało Syrenie prawdziwego kopa. Samochód został wyprodukowany w 450 000 egzemplarzy i produkowany był głównie na eksport. Bardzo chętnie kupowali go Anglicy, gdzie na ich rodzimym rynku wykosił takich producentów jak Triumph, Morgan czy Lotus.


W roku 1961 ukazał się następca Pioniera Furgon. A w zasadzie następczyni, bo była nim Syrena Mikrobus. Pojazd genialny, dziś określany jako minivan. Zabierała 7 osób, a po wymontowaniu dodatkowych siedzeń cechowała się ogromną przestrzenią ładunkową. Nowatorska konstrukcja opłaciła się, bo pojazd znów zdobył uznanie w oczach klientów z całego świata, o czym świadczy liczba 689 000 wyprodukowanych egzemplarzy. Waga samochodu to 900 kg, a jego ładowność - 480 kg. Pierwsze egzemplarze napędzane były silnikiem dwusuwowym o pojemności 746 cm³ i mocy 27 KM. Jednak to okazało się zbyt mało i już w późniejszych latach produkcji montowano trzycylindrowe dwusuwowe jednostki o pojemności 842 cm³ i mocy 40 km, które wystarczały do sprawnego poruszania się pojazdu. Napęd przedni.


Nadszedł rok 1964. Przełomowy pod każdym względem, jeśli idzie o samochody osobowe produkowane w naszym kraju. Po pierwsze do produkcji weszła Warszawa 210. I był to atak naszego producenta na segment dziś określany jako E. A sam samochód... dziś byłoby to auto premium. Sześciocylindrowy rzędowy silnik o pojemności 2,5 litra i mocy o mocy 82 KM napędzał koła tylne poprzez sterowane hydraulicznie sprzęgło i czterostopniową skrzynię biegów. W wersji ekonomicznej skierowanej do mniej zamożnych klientów, ale chcących posiadać auto prestiżowe, zamontowano znany z Syreny Sport silnik o pojemności 1700 cm³ i mocy 57 KM. Samochód jak na ten prestiżowy segment sprzedawał się bardzo dobrze. Wyprodukowano 346 000 egzemplarzy Warszawy 210.


Na zdjęciu Warszawa 210 w otoczeniu unikatowych prototypów Syren

Drugim przełomem była Syrena 110. To miał być prosty samochód dla mas i taki był. Podobał się zarówno w Polsce, jak i w Europie. Luksusów żadnych nie miał, za to wszystko rekompensowała cena. Samochód kosztował mniej niż Citroen 2CV, a oferował znacznie więcej. Przede wszystkim sam wygląd samochodu był nowoczesny. Był to jeden z pierwszych samochodów o nadwoziu hatchback na świecie. Można powiedzieć, że to on rozpętał to hatchbackowe szaleństwo, które trwa do dziś. Wyprodukowano prawie 2 miliony sztuk Syreny 110. Pojazd napędzał znany z Syreny Mikrobus dwusuwowy trzycylindrowy silnik o pojemności 842 cm³ i mocy 40 KM. Napęd przedni.

Na zdjęciu Syrena 110. W tle nieudany prototyp o nazwie Syrena 105. Na nim testowano między innymi układ napędowy i podwozie Syreny 110.


I trzeci przełom to mikrobus SFA-4 Alfa. Zaprojektowany przez Zdzisława Beksińskiego pojazd charakteryzował się futurystycznym kształtem. Jak bardzo futurystyczny był? Cóż - świat dogonił go 15 lat później. Tyle lat zajęło całemu światu otrząśnięcie się z nokautu, jaki zadał SFA-4. Pojazd produkowano przez 14 lat i z taśm montażowych zeszło ponad 2 miliony sztuk tego samochodu. Symbol rewolucji seksualnej i nieodłączny kompan ruchu hipisowskiego w Polsce i na świecie. Ile nowych obywateli zostało poczętych w tych autach, to tylko one same wiedzą. Do napędu użyto znany z Warszawy Ghia górnozaworowy silnik S-21 o pojemności 2120 cm³ i mocy 70 KM. Napęd klasyczny.



We współpracy z Fiatem powstawał mozolnie projekt auta, które stworzyło nową klasę. Klasę hot - hatch, choć wtedy nikt o tym nie myślał. Model nazwano FSO 125p Coupé i jak na owe czasy (rok 1971) był samochodem westchnień wielu. Produkcja ruszyła pełną parą, a nabywców nie odstraszała nawet wysoka cena pojazdu. FSO miało już wtedy ugruntowaną pozycję na rynku za sprawą Warszaw, więc klienci kupowali pojazd w ciemno. I nie zawodzili się. Samochód reklamowany jako rodzinny pojazd sportowy spełniał pokładane w nim nadzieje. Wnętrze mieściło 4 dorosłe osoby. Samochód ważył tylko 900 kg. Silnik o pojemności 1500 cm³ osiągał moc 90 KM i rozpędzał samochód do 170 km/h. Napęd klasyczny. Przez 3 lata produkcji wypuszczono 223 000 szt. tego pojazdu. Jeśli zastanawiasz się od kogo zgapili projektanci Scirocco, to już wiesz.




Spadkobiercą Syreny Sport był zaprezentowany w 1974 roku FSO 1100/1300 Coupé. Liczba w nazwie zależała od pojemności silnika, jaką montowano w aucie. Silnik o pojemności 1116 cm³ osiągał moc 55 KM przy 6500 obr/min, co pozwalało rozpędzić auto do 140 km/h. Większy silnik o pojemności 1290 cm³ osiągał moc 67 KM rozpędzał auto do 167 km/h. Napęd klasyczny. Masa własna wynosiła 770 kg. Ale nie prędkość była najważniejsza, a to jakie doznanie dawał ten pojazd na zakrętach. Zakręty to był żywioł tego auta. To on wytworzył modę na kształt klina. No i miał szpanerskie, otwierane światła. Wyprodukowano 196 000 egzemplarzy samochodu, co jak na auto sportowe jest wynikiem bardzo dobrym.





W roku 1977 FSO wypuściła następcę samochodu 125p Coupé. Był nim FSO Ogar. Podobnie jak poprzednik samochód miał być praktycznym hatchbackiem o sportowej linii nadwozia. I znów się udało. Sportowe akcenty podkreślały chowane reflektory. Zresztą sylwetka auta była bardzo na czasie. Pojawiły się krągłości, które na dobre zaczęły być modne na świecie pięć lat później. Zastosowano silnik o pojemności skokowej 1481 cm³ i mocy 82 KM. Samochód sprzedawał się wyśmienicie (podobnie jak i inne produkty FSO).

Przez 9 lat produkcji sprzedano ponad 6 000 000 samochodów. Dziś Ogary są bardzo poszukiwane przez miłośników driftu, a wszystko za sprawą klasycznego napędu i doskonałej precyzji prowadzenia. Drifterzy wkładają w auto któryś z nowoczesnych silników FSO (nie ma z tym problemów) i upalają samochody jeżdżąc bokiem. Jeśli zaprezentowane w roku 1986 Volvo 480 z czymś ci się kojarzy, to już wiesz, gdzie szukać inspiracji projektantów Volvo. Na zdjęciu OGAR w specyfikacji na rynek USA (masywne zderzaki i markery po bokach).



Od roku 1978 zaczęliśmy produkcję Poloneza. Samochód bardzo nowoczesny z piękną linią nadwozia. Nadwozie cechowały cztery okrągłe światła z przodu i podniesiona przy szybie i delikatnie opadająca linia bagażnika - hit wśród samochodów z tamtego okresu. Nic więc dziwnego, że ten czterodrzwiowy sedan z klasycznym napędem z miejsca podbił serca klientów. Całości obrazu dopełniła legendarna już jakość produktów z FSO. Nie było mowy o rdzewieniu rantów drzwi, niedopasowanych elementach wnętrza czy wyjących wałach napędowych. Silniki do remontu kapitalnego osiągały przebiegi ponad 800 000 km. Pojazd napędzały silniki o pojemnościach od 1.3 i 1.5 litra i mocach od 60 - 82 KM. W późniejszych latach dołączyły mocne jednostki 1.5 - 106 KM i 1.5 TURBO o mocy 190 KM, oraz 1.6 i 2.0 o mocach od 87 do 112 KM. Był dostępny także dwulitrowy turbodiesel o mocy 84 KM, ale w trosce o środowisko FSO zaprzestała jego produkcji już w latach 90. Polonez produkowany jest do dziś, i obecnie wytwarzana jest już 8 generacja modelu.

Znalezione obrazy dla zapytania polonez sedan

Rok 1983 to kolejny przełom i kolejna podróż w nieznane. Tym razem zaatakowało FSM. I znów postawili wszystko na jedną kartę i zaprezentowali Beskida, czyli jednobryłowe auto miejskie. Napędzały go silniki benzynowe mniejszy o pojemności 594 cm³ i mocy 28 KM oraz większy o pojemności 704 cm³ i mocy 30 KM. Oba dwucylindrowe. Napęd przedni. Samochód po raz kolejny okazał się strzałem w dziesiątkę. Jakość produktów FSM stała na wysokim poziomie (może nie aż tak perfekcyjnym jak FSO), niemniej jednak naprawdę nie było się do czego przyczepić. Ze względu na kształt nadwozia pojazd mógł się pochwalić ogromem miejsca w środku i całkiem pojemnym bagażnikiem.

I wyrób FSM, jak wiemy, był kochany w Europie. Ceniono go właśnie za przestrzeń wewnątrz, nowatorską i ładną bryłę nadwozia. Przez cały czas produkcji był unowocześniany i modernizowany. Tym razem świat potrzebował tylko 10 lat, by podnieść się z ciosu zadanego przez FSM i zacząć produkować samochody o podobnej bryle. Beskid zmasakrował konkurencję pod względem liczby sprzedanych aut. Dla porównania - Renault Twingo I, które jest łudząco do Beskida podobne i wyprodukowane 10 lat po Beskidzie sprzedało się w liczbie 2 476 648 sztuk. I cóż to jest w porównaniu z 7 500 000 sprzedanych Beskidów? Oto jak lubiane było i jest to auto!




Nadszedł rok 1986. I świat znów oszalał na punkcie FSO. Bo oto pojawił się następca Syreny 110 (której wyprodukowano 3 generacje). Samochód w zasadzie był kontynuacją samochodów z segmentu, który zajmowała dotąd Syrena, jednak postanowiono zrobić model od podstaw i dlatego zmieniono nazwę, bo ponoć stara nazwa się już opatrzyła. Samochód nazwano WARS. W samochodzie zastosowano silniki o pojemnościach: 1116 cm³, który osiągał moc 54 KM przy 6500 obr/min. oraz 1290 cm³, który osiągał moc 61 KM. Samochód może i nie był żwawy w trasie, ale był robiony jako oszczędne auto miejskie i z tej funkcji wywiązuje się bardzo sprawnie. Produkowany do dziś, obecnie produkowana jest 6 generacja modelu, który przez wszystkie lata produkcji sprzedał się w liczbie 18 000 000 egzemplarzy i jest niewątpliwym hitem sprzedażowym FSO.



Ułacha - Warsy dwa. A w tle jakaś koreańska jednorazówka

A dziś? Dziś kontynuujemy produkcję samochodów, które zostały zaprezentowane w powyższym artykule. Oczywiście nie są to te same auta, tylko ich najnowsze generacje. Produkujemy między innymi:

Poloneza:

Znalezione obrazy dla zapytania polonez nowy

Warsa:


Warszawę:


Beskida:


I wiele innych, których nie sposób wymienić. Polska pod względem sprzedanych aut w zeszłym roku uplasowała się na 5. miejscu na świecie (za Japonią, USA, Niemcami i Francją). W tym roku ma szansę na znaczny skok w tabeli, jako że prawdopodobnie dojdzie do skutku przejęcie FIATA. A wraz z nim do koncernu FSO dołączą takie marki jak Chrysler, Lancia, Alfa Romeo, Maserati i Ferrari. Portfolio FSO zaczyna wyglądać naprawdę imponująco. Po tym przejęciu będzie to trzeci co do wielkości koncern na świecie. Oby tak dalej...

Errata:

I jak się podoba moja wizja alternatywnej rzeczywistości? Piękna, co nie? Czy tak mogło się stać? Może nie z takim rozmachem, ale gdybyśmy sami podejmowali decyzje i nie byli zależni od ZSRR, to kto wie, gdzie byśmy byli teraz? Mieliśmy i mamy wspaniałych inżynierów i projektantów. Gdyby tylko mogli rozwinąć skrzydła... Jeszcze kilka słów wyjaśnień. Przedstawione powyżej samochody to prototypy (poza Fiatem 1400, który miał być robiony w FSO, póki Rosjanie nie kazali zerwać nam umów), które nigdy nie weszły do produkcji, a którym dorobiłem historię. Zgadzają się jedynie daty i poniekąd silniki.
Poniżej lista zmyślonych silników i samochodów:

Nie było czegoś takiego jak GAZ M20-U. Był za to prototyp Warszawy M20-U
Syrena Sport - dodałem jej silnik 1700 cm³ o mocy 57 KM, który rzeczywiście powstał, ale do Warszawy 210.
Syrena Furgon. Silnik pojemności 746 cm³ i mocy 27 KM z Syreny 105 to moja inwencja.
FSO 1100/1300 Coupé - wyszedł tylko jeden prototyp z mniejszym silnikiem. Został zniszczony na polecenie władz.
Zdjęcia nowych projektów (podpisane jako Polonez i Wars) to w zasadzie koncept Poloneza, Warszawa to jeżdżący prototyp Warszawy M20 GT (Mustang w przebraniu), a Beskid to w zasadzie Ryś 126 SP - ma to być spadkobierca Malucha.

Napęd przedni - silnik z przodu napędza koła przednie
Napęd klasyczny - silnik z przodu napędza koła tylne
Napęd tylny - silnik z tyłu napędza koła tylne
I to chyba tyle.

Oglądany: 62391x | Komentarzy: 102 | Okejek: 299 osób