Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Oto Ed Kemper - inteligentny morderca, który oszukał system

92 166  
334   26  
Kto mógłby spodziewać się, że Albert Fish, zupełnie niegroźnie wyglądający szcześćdziesięciolatek z okolicy, był pedofilem, mordercą i kanibalem, John Wayne Gacy – przebierający się za klauna jowialny grubasek brutalnie pozbawił życia 33 chłopców i mężczyzn, a w telewizyjnej „Randce w ciemno” pojawił się uśmiechnięty, długowłosy Rodney Alcala, który zapomniał powiedzieć, że w czasie wolnym – oprócz fotografowania – zdarza mu się też zabić kobietę.


Pewnie sporo ludzi uważa, że w sytuacji bezpośredniego zagrożenia mogłoby sobie poradzić nawet z doświadczonym zabójcą. W końcu mamy tendencję do wiary w siebie, a adrenalina w takich momentach jest w stanie wyzwolić skrywane wewnątrz pokłady siły. I pewnie jest w tym sporo racji, ale... nie do końca. Są momenty, kiedy praktycznie każdy z nas (może z wyłączeniem doświadczonych posiadaczy broni czy mistrzów sztuk walki) byłby z góry skazany na śmierć.

Edmund Kemper, morderca mający na sumieniu dziesięć osób, to postać budząca przerażenie już samym wyglądem. 206 centymetrów wzrostu i grubo ponad sto kilogramów wagi to warunki fizyczne pozwalające na dominację podkoszową w siłowej przecież lidze NBA czy osiąganie sukcesów w pchnięciu kulą. W błędzie byłby jednak każdy, kto Kempera odbierałby tylko jako gigantycznego fizola. Kolejnym z jego zabójczych atrybutów była niezwykła inteligencja – IQ 145 – która pozwoliła mu na umiejętną manipulację i dzięki której bez większego wysiłku sprawiał wrażenie osoby godnej zaufania.


Młody Ed

Kemper urodził się 18 grudnia 1948 roku w kalifornijskim Burbank, a pierwsze zwiastuny późniejszych tragedii miały miejsce już w dzieciństwie. Rodzina, delikatnie mówiąc, nie rozpieszczała małego Eda (dobra, to skrót myślowy, jako noworodek ważył 6 kilogramów, a już w dzieciństwie patrzył z góry na wszystkich równieśników). Jego ojciec (też zresztą mający na imię Edmund), był weteranem II Wojny Światowej, a później pracował przy testach bomby jądrowej – jak sam jednak przyznawał, czas spędzony na froncie to nic w porównaniu z życiem z Clarnell – toksyczną matką przyszłego mordercy. We wspomnieniach Eda była ona „chorą, wściekłą, głodną i bardzo smutną kobietą”. Kemper miał bardzo dobry kontakt ze swoim ojcem, dlatego bardzo źle przeżył rozwód swoich rodziców. Stało się to, gdy miał 9 lat – od tego czasu mieszkanie z toksyczną rodzicielką, która nadużywała alkoholu i zamykała go na noc w piwnicy, było dla niego jeszcze większym piekłem.

Już jako dziesięciolatek Ed charakteryzował się ogromnym okrucieństwem – zdarzyło mu się zabić kota, wykopać jego martwe ciało, po czym odciętą głowę nabić na naostrzony pal. Jak widać, późniejsze nekrofilskie skłonności dawały o sobie znać całkiem szybko... Nie było to jednak ostatnie kocie morderstwo, którego dokonał przerośnięty nastolatek – pozbawił życia nawet rodzinnego pupila, który okazywał więcej uwagi jego siostrze. Co więcej, jak sam później przyznawał, równie wiele satysfakcji dawało mu ukrywanie tego faktu. Niepokojąca była też inna z jego „zabaw”: lalki młodszej o trzy lata Allyn pozbawiał głowy i kończyn. W wolnym czasie lubił też podglądać nauczycielkę, a inną z jego ulubionych rozrywek było „krzesło elektryczne”, podczas której młody Kemper wcielał się w rolę skazańca w trakcie egzekucji.

Kemper miał zaledwie 15 lat, gdy uciekł od matki, chcąc zamieszkać z ojcem i jego nową rodziną – ten jednak nie miał zamiaru zajmować się synem z pierwszego małżeństwa. Niedługo później przyszły morderca trafił do swoich dziadków, rodziców Edmunda seniora, którzy mieszkali w górskim North Folk – nastolatek szczerze nienawidził tego miejsca. Podczas jednej z kłótni z (niebezpiecznie kojarzącą się ze znienawidzoną matką) babcią dokonał czynu, który mrozi krew w żyłach – odbezpieczył broń i wypalił w stronę starszej pani, trafiając ją w głowę, oraz dwukrotnie w plecy (niektóre źródła podają, że nieboszczka została już po śmierci dodatkowo dość solidnie pociachana kuchennym nożem). Chwilę później jego ofiarą został także dziadek wracający właśnie z zakupów – pobudki tego wydarzenia miały mieć podłoże „humanitarne”: Kemper nie chciał, żeby starszy pan przeżył szok związany z zobaczeniem zmasakrowanego ciała swojej żony. Młody zabójca, po uprzedniej konwersacji z matką, sam zadzwonił na policję. „Chciałem zobaczyć jakie to uczucie zabić babcię” – opowiadał zszokowanym funkcjonariuszom.

Diagnoza – schizofrenia paranoidalna. Kemper został osadzony w szpitalu stanowym w Atascadero, w połowie drogi pomiędzy Los Angeles a San Francisco. Pracownicy placówki jednak już po szybkich obserwacjach zakwestionowali jego chorobę psychiczną. To właśnie wtedy w pełni objawił się jego talent do manipulacji, którym ulegli nawet doświadczeni psychiatrzy. Nastolatek zachowywał się wzorowo, a żeby nie budzić większych podejrzeń, udowadniał nawet swoją przydatność w codziennym życiu szpitala – w trakcie pierwszego pobytu w odosobnieniu Ed pracował nad testami psychologicznymi; kilkunastu z nich zresztą nauczył się na pamięć. Dzięki temu prostemu oszustwu młody psychopata miał niezbyty dowód na swoją normalność. „Wszystko z nim w porządku” – stwierdzili opiekunowie, i Kemper wyszedł na wolność w dniu swoich dwudziestych pierwszych urodzin. To się nazywa skuteczna amerykańska resocjalizacja!


Warunki fizyczne mordercy muszą robić wrażenie

Ed (oceniony przez „specjalistów” jako niegroźny dla siebie i społeczeństwa) ponownie zamieszkał z matką (która w międzyczasie zdążyła ponownie wyjść za mąż i znów się rozwieść) i na nowo odżyły koszmary dzieciństwa – kłótnia goniła kłótnię, a ich relacja, pomimo upływu lat, pozostawała toksyczna. Wydawało się, że Kemper chciał posmakować normalnego życia – wrócił do szkoły, aspirował też do pracy w policji, jednak nie został przyjęty do służby ze względu na warunki fizyczne. Pomimo tej zawodowej porażki, podejmował się różnych – najczęściej dość niewdzięcznych – prac, co pozwoliło mu na usamodzielnienie się i wynajęcie mieszkania ze znajomym. Nie zakończyło to jednak jego relacji z matką, która regularnie nękała go telefonami, a nawet zdarzało się jej niespodziewanie odwiedzać znienawidzonego przecież syna (który ze względów finansowych też nierzadko zmuszony był wracać do rodzinnego mieszkania). Nie zważając na niepowodzenia, Ed nadal starał się odnaleźć w tradycyjnym modelu życia – poznał nawet dziewczynę (choć bardzo młodą, bo szesnastoletnią), z którą niedługo później zaręczył się. Pozorna normalność nie była w stanie wygrać jednak z odzywającą się ponownie potrzebą zabijania.

Autostop. To właśnie podwożenie nieznajomych dziewczyn podkręcało instynkty Kempera, który dość szybko wrócił na ścieżkę zbrodni, czując (dosłownie i w przenośni) krew. Jego mordercza działalność w pełni uaktywniła się w latach 1972 i 1973. Z racji, że matka Eda pracowała na uniwersyteckim campusie, na jego samochodzie znalazła się naklejka zezwalająca na wjazd na teren uczelni. W ten sposób (wygadany przecież) Kemper nie budził podejrzeń, a kolejne nieświadome autostopowiczki chętnie wsiadały do jego auta. To właśnie młode przedstawicielki płci pięknej (jedna z nich miała zaledwie piętnaście lat) były najłatwiejszym celem – frustracja emocjonalna i seksualna wzrastała w Edzie coraz bardziej. Zabójca był jednak na tyle godny zaufania, że kobiety czasami nawet rozmawiały z nim o dokonywanych w okolicy morderstwach. Co więcej, zdarzało mu się poruszać ten temat z poznanymi w barze zaprzyjaźnionymi policjantami. „Byłem emocjonalnym impotentem” – wspominał po latach, porównując wszechogarniającą chęć zabijania do uzależnienia od alkoholu i narkotyków.


Najmłodsza z ofiar Kempera, piętnastoletnia Aiko Koo

Opis czynności, jakie dokonywał z ciałami zamordowanych dziewczyn przypomina scenariusz filmu gore. Seks z martwymi kobietami, obcinanie ich głów (to sprawiało mu największą, także erotyczną, satysfakcję – dekapitację porównywał ze zbieraniem łowieckich trofeów) i kończyn, wrzucanie ich do plastikowych worków – modus operandi co do joty przypominał młodzieńcze „zabawy” lalkami swojej siostry. Kemper z zimną krwią zamordował sześć autostopowiczek, korzystając zarówno z pistoletu, młotka, jak i siły własnych rąk. I jak pewnie nietrudno się domyślić, gdy puściły wszystkie jego hamulce, za cel obrał sobie osobę, która od zawsze kojarzyła mu się jak najgorzej. Jego matka, Clarnell, w trybie nagłym zakończyła ziemską przygodę, kiedy to kochany synek pozbawił ją (i jej najlepszą koleżankę, Sally Hallett) życia 20 kwietnia 1973 roku. Były to ostatnie ofiary gigantycznego zabójcy, który – jakby nie dość było mu wcześniejszego przekraczania kolejnych granic człowieczeństwa – swoją morderczą serię uwieńczył stosunkiem z odciętą głową i ciałem matki. Na koniec skusił się jeszcze na partyjkę darta, gdzie tarczą były zwłoki Clarnell, po czym wyrwał jej język oraz struny głosowe i... pojechał na drinka. „Zbyt obrzydliwe, żeby to była prawda” – nie bez przesady te słowa znalazły się w tytule jednego z artykułów o Kemperze. Niestety, czasami rzeczywistość okazuje się wyprzedzać nawet najbardziej chorą wyobraźnię.


Clarnelle Strandberg, matka Kempera

Kemper niecierpliwie chciał trafić na telewizyjne informacje dotyczące śmierci jego matki – bez skutku. Aby nie przedłużać oczekiwania, cztery dni później – podobnie jak po zabiciu swoich dziadków – zadzwonił na policję i przyznał się do dokonanych przez siebie zbrodni; początkowo funkcjonariusze nie chcieli uwierzyć w to, co słyszą. Ed, który już po zatrzymaniu dwukrotnie próbował popełnić samobójstwo, wnioskował o karę śmierci dla siebie (użył nawet określenia „tortury”), jednak w Stanach zawieszono wówczas ten sposób wymierzania sprawiedliwości. 8 listopada 1973 roku został skazany na osiem wyroków dożywocia. Kemperowi kilkakrotnie odmawiano możliwości wnioskowania o warunkowe zwolnienie, a wiele razy sam rezygnował z tej opcji. Najbliższą okazję na przedwczesne opuszczenie więzienia będzie miał w 2024 roku. Czy z niej skorzysta? Bardzo wątpliwe. Wydaje się, że sam Ed najbezpieczniej i najpewniej czuje się w odizolowaniu – uważany jest za modelowego więźnia (należy jednak pamiętać, że gdzieś wcześniej padły już te słowa...), który angażuje się w życie placówki – zajmuje się pracami ceramicznymi, pomaga w organizacji psychiatrycznych wizyt osadzonych i nagrywa audiobooki dla niewidomych. Przyrodni brat mordercy, ukrywający swoją prawdziwą tożsamość pod nazwiskiem David Weber, przyznaje jednak, że wielu krewnych do dziś żyje w strachu, a on sam zastrzeliłby Kempera, gdyby ten tylko zbliżył się do jego rodziny.


Mugshot z 1973 roku

Do dzisiaj ogromne wrażenie robi wywiad z 1984 roku, w którym Kemper spokojnie, ważąc słowa, opowiedział o swoim życiu i zbrodniach. Jednym z najbardziej znanych fragmentów tej spowiedzi było stwierdzenie „zabiłem ją, nie uderzyłem jej, ale zabiłem ją” – zupełnie tak, jakby morderca w racjonalny – i jakby broniąc się przed zarzutami o brutalność – sposób podchodził do swoich „dokonań”. Z uśmiechem na twarzy wspominał obcinanie głów ofiarom, które porównywał do dekapitacji kurczaków, które pamiętał z dzieciństwa. Podczas wspominania ostatnich chwil życia matki, twarz Eda zalała się łzami – ale czy aby na pewno szczerymi? Może także i wszystkich widzów wywiadu Kemper, niczym swoje ofiary, chciał nabrać i tym samym zrzucić z siebie część odpowiedzialności? Nietrudno dojść do takich wniosków, bo płaczący morderca winą za swoje zbrodnie obarczył Clarnell i jej patologiczne wychowanie. Do tej mrożącej krew w żyłach rozmowy wrócili twórcy netflixowego serialu „Mindhunter”. Brawurowo wcielający się w postać Kempera Cameron Britton świetnie oddał złożoność i przerażającą elokwencję tej postaci.


Kemper bardzo chętnie został brany na warsztat przez popkulturę. Był jedną z inspiracji dla powstania postaci Bufallo Billa z „Milczenia Owiec” (który jako nastolatek także zabił swoich dziadków) i został bohaterem wielu piosenek, w szczególności zespołów metalowych. Temat gigantycznego seryjnego mordercy podejmowały między innymi grupy System Of A Down (w utworze „Fortress” pada nazwisko Eda), Macabre (numer pod wiele mówiącym tytułem „Edmund Kemper Had a Horrible Temper”) czy japońska kapela Church Of Misery („Killfornia (Ed Kemper)”). W 2008 roku premierę miał niskobudżetowy, fatalnie przyjęty przez krytykę film „Kemper: The CoEd Killer”, bardzo luźno oparty na prawdziwej historii. Profesor kryminologii Scott A. Bonn, nawiązując do przejawiającego się w kulturze popularnej mitu seryjnego mordercy przyznał, że wokół Eda powstał specyficzny klimat fascynacji, niczym w przypadku filmowych potworów – naukowiec porównał go nawet do Freddy'ego Krugera.


Trzeba przyznać, dość specyficzny tytuł piosenki...

Choć Kemper raczej nigdy już nie poczuje smaku wolności, to jego przerażająca – i tragiczna zarazem – historia jest bardzo wymownym ostrzeżeniem. Zarówno dla aparatu sprawiedliwości, który powinien bardzo czujnie analizować podobne przypadki, dla młodych kobiet – czasami zbyt szybko ufającym nieznajomym, jak i dla wszystkich, którzy fascynując się krwawymi filmami gloryfikują brutalność i inspirują się złem.

Oglądany: 92166x | Komentarzy: 26 | Okejek: 334 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

10.12

09.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało