Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Szczepić czy nie szczepić? Kilka słów od lekarza

44 062  
469   220  
Temat gorący stał się dość dawno, ale jako że ciągle nie stygnie, dołożę trochę do pieca. Dowiemy się (albo przypomnimy sobie), jak to się stało, że szczepienia okazały się być fajne, jak to się stało, że przestały być fajne i dlaczego fajne jednak są. Jednocześnie chcę zwrócić uwagę na aspekty, o których mniej się mówi, a nie tylko powtarzać to, co można znaleźć wszędzie. Ale po kolei.

vaccine-3_qwhxprr.jpg

Autorka tekstu jest lekarzem.

Niezbyt skomplikowane było to zdanie, jednak zdecydowałam się wydzielić je z tekstu, żeby dać chwilkę osobom przeciwnym szczepieniom (pozwolę sobie skrótowo nazywać Was później antyszczepionkowcami, chociaż samo określenie zdaje się mieć wydźwięk negatywny - chodzi mi o skrótowość) na zaczerpnięcie głębokiego wdechu, a następnie wypuszczenie powietrza z pełnym zrezygnowania westchnieniem, wyrażającym mniej więcej „o nie, znowu stek bzdur konowałów”.

Jeśli po tym westchnieniu nadal jesteście z nami, proszę, byście poświęcili chwilkę na przeczytanie, bo przecież warto poznać argumenty drugiej strony. Jeśli nie macie ochoty, to poproszę jedynie o przewinięcie na samą końcówkę, gdzie piszę, dlaczego to nie do końca jest tak, że szczepienia powinny być dobrowolne, ponieważ każdy rodzic ma prawo decydować o swoim dziecku. A więc do rzeczy.

17346-a-flu-vaccine-shot-pv.jpg

Szczepienia to wynalazek dość stary…

…i nie będę tego mocno rozwijać, bo nie ma sensu przepisywanie tutaj Wikipedii czy innych mniej poczytnych źródeł. Zwłaszcza że niekoniecznie ma to znaczenie - to, co stare jednocześnie kusi doświadczeniem i trąci stęchlizną. Może bronić się i obalać jednocześnie.

Warto wspomnieć jedynie o najbardziej spektakularnym przykładzie z historii szczepień, to jest szczepionce przeciw ospie prawdziwej, którą opracował Edward Jenner. Śmiertelność Wikipedia określa na 10–80%, jednym słowem nie byłoby zbyt fajnie to złapać… No i nie złapiemy, bo w roku 1980 ospa została uznana za eradykowaną, to jest wyeliminowaną. Nadal jednak istnieją w świecie pojedyncze próbki jej wirusa.

Wiecie, dlaczego byłoby nieprzyjemnie, gdyby któryś z nich teraz został uwolniony? Bo od wielu lat szczepienia zostały wstrzymane, dlatego teraz odporna jest już tylko nieco starsza część populacji. Po co bowiem szczepić na chorobę, której już nie mamy? Możliwe, że antyszczepionkowcy sądzą, iż jesteśmy jako lekarze frajerami - było szczepić dalej, fajna okazja do wstrzykiwania dzieciom jakiegoś syfu, skoro o to w szczepieniach chodzi. No cóż, nie skorzystaliśmy.
13529155829514.jpg

O autyzmie związanym ze szczepieniami słów kilka

Chyba każdemu znana jest sprawa nieszczęsnego artykułu, który mówił o szkodliwości szczepień. Napisał go niejaki Wakefield i opublikował w czasopiśmie medycznym „Lancet”. Później toczono wieloletni proces (więc to nie tak, że został uciszony przez „lekarską mafię”) przeciwko jego autorowi - ostatecznie utracił prawo wykonywania zawodu, a sam artykuł wycofano po 12 latach od jego ukazania się. Opisane dowody przeciwko szczepionce MMR (przeciwko odrze, śwince i różyczce) okazały się spreparowane - ale co z tego, skoro informacja poszła w świat, a dzisiaj wiele osób uważa, że to Wakefield stał się ofiarą, bo ośmielił się powiedzieć coś niewygodnego. Nie powołam się na argument o firmach farmaceutycznych, bo akurat widziałam go już po obu stronach. Firmy farmaceutyczne, produkujące szczepionki, uciszyły Wakefielda, który wykrył przekręt. Firmy farmaceutyczne, które produkują leki na choroby, przed którymi miały chronić szczepienia, opłaciły Wakefielda, żeby wstrzymać wyszczepianie (i móc sprzedawać swoje leki).

Zastanówmy się jednak, dlaczego, pomimo tego, że coraz większa ilość rodziców nie szczepi swoich dzieci, częstość występowania autyzmu ciągle wzrasta? Jednocześnie w drugą stronę - dlaczego, skoro za autyzm odpowiadają szczepienia, większość szczepionych dzieci nie ma powikłań? Chciałam tutaj wspomnieć o badaniu w Japonii, gdzie po wycofaniu MMR (z innych powodów) ciągle wzrastała częstość występowania autyzmu - ale wiarygodność tych badań antyszczepionkowcy już podważają, więc chyba nie ma to sensu, bo sprowadzi się do przedstawienia argumentów jednej strony, których druga nie „łyka” - jeśli jesteście zainteresowani, znajdziecie sobie więcej informacji w sieci.

Nasuwa się jeszcze jedno pytanie. Dlaczego nie poszukamy źródła autyzmu chociażby w tym, że coraz mniejsze dzieci, kiedy tylko zaczynają jakkolwiek rozumować, dostają w swoje pulchne uroczym niemowlęcym tłuszczykiem łapki tablety i smartfony? Autyzm jako odnalezienie swojego własnego świata i wyalienowanie się z tego rzeczywistego zdaje się współgrać z życiem w świecie wirtualnym. To jednak tylko moja (i wielu lekarzy) luźna sugestia, a nie potwierdzony badaniami fakt - podkreślę.
syringe_needle_disposable_syringe_bless_you_medical_doctor_injection_hypodermic_syringe-554675.jpg!d

Ciekawostka o szczepieniach na Ukrainie

Ostatnio pojawiła się informacja o potencjalnym przekraczaniu granic tylko przez osoby szczepione. Widziałam komentarze dotyczące ludności narodowości ukraińskiej - że przestaną przyjeżdżać do Polski, bo tam szczepień nie ma. No cóż, błąd. Miałam w pracy kontakt z dziećmi z Ukrainy, szczepionymi według tamtejszego kalendarza. Nie wiem, czy szczepienia są tam obowiązkowe do tego stopnia, co u nas, ale zdecydowanie istnieją. Więcej - właściwie pokrywają się z naszymi. Skąd ten mit, że tamtejsza ludność nie jest szczepiona, nie wiem.
syringe_disposable_syringe_needle_hypodermic_syringe_vaccination_pension_bless_you_dissolved_drug-1375161.jpg!d

Każdy rodzic ma prawo decydować o swoim dziecku…

…ale nie powinien decydować o innych. To na koniec (zgodnie z zapowiedzią na początku tekstu), ale nie powinniście tej informacji traktować jako najmniej istotnej, właściwie jest dokładnie odwrotnie - głównie dla niej piszę ten artykuł. Może jest Wam znane pojęcie odporności populacyjnej. Jeżeli tak, wybaczcie szybciutkie wyjaśnienie dla niezaznajomionych z nim. Odporność populacyjna polega w skrócie na tym, że gdyby pośród osób odpornych znalazła się osoba nieodporna, także ona jest bezpieczna - bo wszystkie inne są odporne, a tym samym nie zachorują, więc ta nieodporna nie ma skąd złapać infekcji.

I tutaj dochodzimy do tego, drodzy rodzice, że nie decydujecie tylko za swoje dzieci. W społeczeństwie są dzieciaki, które nie mogą zostać zaszczepione na niektóre choroby, choćby bardzo chciały. To mogą być dzieci po przeszczepie, po leczeniu onkologicznym, z różnego rodzaju chorobami układu immunologicznego. Nie mogą zostać zaszczepione np. MMR. Jednocześnie o ile jest szansa, że dziecko z normalną odpornością nawet pomimo braku szczepienia jest w stanie poradzić sobie z tymi chorobami bez powikłań, o tyle dziecko o obniżonej odporności jest już bardziej zagrożone.

Weźmy sobie teraz za przykład szkołę w miejscowości A, do której uczęszcza 100 dzieci. Jedno z nich jest, powiedzmy, po przeszczepie nerki, w związku z czym nie otrzymało MMR. Nazwijmy to dziecko Stasiem. Pozostałe 99 - szczepione. Połowa z tych dzieci dojeżdża do szkoły z miejscowości B. Okazuje się, że dziecko z miejscowości B, z którym te dzieciaki bawią się na podwórku, choruje na odrę. No i co? No i nic. Dzieci szczepione mają mniejszą szansę zachorowania (oczywiście nie jest zerowa, ale nie traktujcie tego jako argument przeciw szczepieniom - po prostu w medycynie właściwie nie występuje coś takiego jak „zawsze” albo „nigdy”), a tym samym przeniesienia infekcji do szkoły, gdzie czyhałaby na Stasia. Nawet jeśli któreś zachoruje, to oceńmy szansę, że akurat to chore dziecko zetknie się ze Stasiem i je zarazi.

Rozważmy teraz drugą hipotetyczną sytuację. Mamy Stasia, 19 nieszczepionych dzieci oraz 80 szczepionych. Nieszczepione w miejscowości B bawią się z chorym na odrę dzieckiem i ją łapią. Przynoszą do szkoły. Szansa, że Staś zetknie się z jednym z 19 chorych dzieci jest już większa, niż że zetknie się z jednym jedynym. Do tego Staś ma mniejsze szanse na przejście tej choroby bez poważnych powikłań. Stanowi dla niego poważne zagrożenie.

Rodzice tych 19 dzieciaków decydowali o swoich dzieciach, to prawda, niby ich prawo. Ale dlaczego zdecydowali także za Stasia? Właśnie po to istnieje powszechny obowiązek szczepień. Nie po to, by odebrać Wam prawo do decydowania o Waszych dzieciach, ale by chronić takich Stasiów.
pf-ake3278-num.jpg?auto=format&con=3&dpr=1&fm=jpg&ixlib=php-1.1.0&mark=rawpixel-watermark.png&markalpha=90&markpad=13&markscale=10&markx=25&q=75&usm=15&vib=3&w=1400&s=6d8a6b149cc09f98790083c2526cda80
Powiem jeszcze przy tej okazji krótko o różyczce. Sama w sobie nie jest bardzo ciężką chorobą, zwykle przebiega bezproblemowo (sama przechorowałam).

No, chyba że trafi na kobietę w ciąży. Wtedy może prowadzić do poważnych uszkodzeń płodu, z wadami serca, narządów wzroku i słuchu oraz zaburzeń neurologicznych.

Drodzy nieszczepiący rodzice, pomyślcie o swoich córkach i ich dzieciach - o tym, co może się stać, kiedy za wiele lat Wasze córki w ciąży mogą zetknąć się z wirusem różyczki.

Czy któraś babcia/któryś dziadek chciał(a)by żyć z piętnem obwiniania się o kalectwo wnuka? Czy powiecie sobie z satysfakcją, patrząc w niewidzące oczy wnuczka, „przynajmniej moja córka nie miała autyzmu”?

Z tym pytaniem (i zdjęciem zaćmy wywołanej wrodzoną różyczką) Was zostawiam.
Cataracts_due_to_Congenital_Rubella_Syndrome_%28CRS%29_PHIL_4284_lores.jpg
Źródła: 1, 2, 3
Zdjęcia pochodzą z licencji CC0.

Oglądany: 44062x | Komentarzy: 220 | Okejek: 469 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało