Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas

Myślałeś już o kupnie drona? Oto dlaczego go nie potrzebujesz (i będziesz żałował, że go kupiłeś)

52 083  
169   64  
Drony, drony, wszędzie tylko te drony. Jeśli nie mieszkasz w jaskini, a na wakacje nie jeździsz do sanatorium w Pcimiu Dolnym, to na pewno przynajmniej raz w życiu widziałeś to urządzenie w akcji. Mały, głośny, irytujący, wzbudzający zainteresowanie wśród obserwatorów i robiący wiele szumu - to właśnie dron.


Historia dronów konsumenckich wcale nie jest taka długa. Tak naprawdę zaczęły one podbijać serca klientów dopiero w 2013 roku wraz z premierą DJI Phantom 1. Był on stosunkowo słabo wyposażony, w porównaniu z najnowszymi modelami, jednak na tamten czas stanowił prawdziwy cud techniki. Kompaktowy, stylowy, lot na jednej baterii trwał nawet 10 minut, a za nagrywanie odpowiadała jedna z kamer GoPro, którą można było zainstalować na pokładzie urządzenia.

17270331eb63963dji_phantom_1.jpg

Firma DJI zdecydowała się na agresywną kampanię, dzięki której szybko zdominowała rynek i zdobyła monopol w segmencie tanich dronów użytkowych. To właśnie DJI sprawiła, że taki Kowalski czy Nowak mogli sobie pozwolić na posiadanie własnego drona, który robi filmy znacznie lepsze od tych „nagrywanych kalkulatorem”.

Oczywiście od czasu do czasu konkurencja próbuje wypuścić na rynek taniego drona „dla każdego”, jednak nie wychodzi im to najlepiej i ich modele kupowane są zdecydowanie rzadziej od swoich odpowiedników z DJI. Powód jest bardzo prosty: drony od innych producentów są po prostu gorsze i to jest fakt. Za podobną cenę otrzymujemy urządzenia z uboższym wyposażeniem, mniejszą ilością (lub całkowitym brakiem) czujników, gorszymi rozwiązaniami w kwestii ładowania baterii etc. - wymieniać można naprawdę długo.

17270417623a3e9parrot_bebop_09.jpg

Czy jednak stosunkowo niskie ceny dronów automatycznie sprawiają, że każdy polski Janusz powinien sobie takiego drona kupić?

W życiu wielu mężczyzn na pewno kiedyś przyszedł taki moment, w którym zaczęli oni rozważać zakup takiej „zabawki” dla siebie. Może stało się to po zobaczeniu drona w akcji na wakacjach all inclusive w Grecji, może stało się to po obejrzeniu filmu zmontowanego przez znajomego amatora, a może ktoś kiedyś pozwolił takiemu facetowi polatać własnym dronem, przez co rozbudził drzemiące w nim dziecko. Taki facet na moment zapomniał o całym świecie i, jak przystało na dziecko, zaczął w kółko powtarzać jedno tylko słowo: CHCĘ!

Trzeba jednak przekonać żonę/rodziców/dziewczynę/konkubinę czy kogokolwiek, z kim dzieli się zobowiązania finansowe i kiedy już uda się to zrobić, pojawia się kolejny problem: jakiego drona wybrać?

Najpierw sprawdzamy, na który model nas aktualnie stać, a potem i tak to olewamy i kupujemy taki, jakim lata kolega, żeby nie robić gorszych filmów. Oszukujemy się, że może zrobimy sobie kurs na operatora drona, zarobimy na tym jakieś pieniądze, że urządzenie w końcu się zwróci, a poza tym to nie jest aż tak drogie, a zabawa z używania przednia i zdecydowanie warta tych pieniędzy.

W końcu nadchodzi ten dzień! Kupujecie swojego Mavica Air, Mavica Pro, Pro 2, Zoom czy może tylko Sparka. Odbywacie swój dziewiczy lot, ręce wam się trzęsą z podekscytowania, staracie się ze wszystkich sił nie rozbić urządzenia przy pierwszym locie i jakoś się to udaje.

1727034ade37a3cDrone_Crash_1200x801.jpg

Łapiecie lekkiego bakcyla, loty odbywają się coraz częściej, dołączacie do jednej z grup na Facebooku, która zrzesza „droniarzy amatorów”, chwalicie się swoimi produkcjami, które zdaniem waszym i waszej mamy są świetne, jednak wiele brakuje im nawet do bycia OK, ponieważ z filmowaniem i fotografią nigdy nie mieliście zbyt wiele wspólnego. Towarzystwo wzajemnej adoracji rozwija się i wraz z nowymi kolegami robicie sobie dobrze i chwalicie swoje mizerne obrazki.

Tak mijają tygodnie beztroskiego użytkowania. Lecicie ze swoją zabawką nawet na wakacje, montujecie z tego jakiś film, który na YouTubie ma całe 12 wyświetleń po kilku miesiącach, i jesteście z tego dumni. Dron jednak coraz rzadziej jest wyciągany z torby i coraz rzadziej nim latacie. Sprzęt kurzy się gdzieś w kącie, żona suszy wam głowę, że zapłaciliście za niego kilka tysięcy, a prawie go nie używacie i każe wam go sprzedać. Na początku zapieracie się, bo przecież licencja, zarabianie na filmach i zdjęciach, bo przecież sen o byciu droniarzem. Niestety rzeczywistość okazuje się być nieco bardziej brutalna i szybko weryfikuje wasze wielkie plany i marzenia.

Poza towarzystwem wzajemnej adoracji z facebookowej grupy droniarskiej oraz kolegą, który też ma drona, nikt was nie rozumie. Z żalem wystawiacie więc swojego Mavica czy innego Sparka na portalu aukcyjnym za kwotę znacznie niższą od tej, którą za niego musieliście zapłacić. W międzyczasie wyszły bowiem nowe modele, a ceny starszych poleciały na łeb. W końcu znajduje się kupiec, a wy żegnacie swojego małego przyjaciela z łezką w oku. Nie żałujecie jednak, w końcu powoli zbliża się zima, a wy i tak nie odbywalibyście w tym czasie lotów. Patrzycie po raz ostatni na pudełko i oddajecie go nowemu właścicielowi.

Tak właśnie kończą się przygody z dronami 90% nabywców tych zabawek. Jeśli więc kiedykolwiek myślałeś o zakupie drona, a nie jesteś zawodowym filmowcem/fotografem, który zrobi z urządzenia prawdziwy użytek, to lepiej daruj sobie. Szkoda pieniędzy.

Oglądany: 52083x | Komentarzy: 64 | Okejek: 169 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało