Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas

Dziecko w oknie, zielona szkoła i inne anonimowe opowieści

58 011  
231   14  
Dziś przeczytacie także o filmiku od dziewczyny, starszej siostrze, sklepowych kombinacjach, planach na przyszłość i niechęci do alkoholu.


Od parunastu dni jestem w podróży służbowej. Wczoraj moja dziewczyna wysłała mi intymny film, w którym dość frywolnie zabawia się wibratorem. Napisała, że nudzi się sama w domu i że chciała mi zrobić spontaniczną niespodziankę. Zrobiło mi się bardzo miło i muszę powiedzieć, że naprawdę się postarała, bo dynamiczne ruchy kamery sprawiły, że ten filmik oglądało się z zapartym tchem.

Zasnąłem cholernie ukontentowany, samemu sobie gratulując tak spontanicznej i napalonej ukochanej.

Dziś rano dopiero coś do mnie dotarło. Moja dziewczyna zabawiała się wibratorem na łóżku, a jej poczynania rejestrowane były ruchomą kamerą, czyli… zaraz, zaraz. Ktoś musiał ją nagrywać! Jeśli dopiero po kilku godzinach ten fakt sobie uświadomiłem, to nawet nie chcę wiedzieć ile razy już wcześniej przyprawiła mi poroże.

***

Miałam 16 lat, gdy przyszedł na świat mój brat. W ten dzień czułam, jakbym to ja urodziła dziecko. Wiedziałam, że to ja będę się nim opiekowała i że muszę go chronić. Niestety przed naszą matką.

Odkąd pamiętałam w domu było piekło. Melina zmieniała się choć na chwilę w normalny dom tylko przed wizytą pani z MOPS-u. Co chwilę inny "tatuś" w domu, wizyty znajomych zakrapiane alkoholem, bicie, wyzywanie od najgorszych, przypalanie mojego ciała papierosami czy dawanie mi piwa dla zabawy przy kolegach było codziennością. Nie raz musiałam chodzić po różnych innych "domostwach" tego typu i szukać matki, gdy nie wracała po 22 do domu, bo bałam się zostawać sama w nocy, albo spać w zamkniętej łazience, żeby nie dobierał się do mnie kolejny kolega matki, która w tym czasie spała pijana lub naćpana.

I do takiego domu trafiło niewinne maleństwo. Matka całą odpowiedzialność za dziecko od razu zrzuciła na mnie. Wiele razy nie szłam do szkoły, tylko zostawałam w domu, bo na przykład dziecko było chore. W końcu brat zaczął nazywać mnie mamą. Zajmowałam się nim najlepiej jak umiałam.

Gdy skończyłam technikum, poszłam do pracy, znalazłam kawalerkę i wystąpiłam o bycie matką zastępczą. Sprawę wygrałam, a nasza rodzicielka skwitowała to słowami - w końcu mam tego bachora z głowy.

Kiedy ktoś pyta, czy to moje dziecko, to zawsze odpowiadam, że tak.
Wiedziałam o tym już w dniu jego narodzin.

***

Od lat jestem zmorą sklepów z odzieżą sportową. A wszystko to przez moją paskudną budowę ciała. Mam wielkie dupsko i absolutny brak piersi. Gdy idę do sklepu, zdejmuję z wieszaka dwuczęściowe kostiumy i idę zabunkrować się w przymierzalni. Tam montuję własny komplet, łącząc dół od zestawu XXL z górą od zestawu S. Wiem, że to podłe i że w ten sposób narażam sklep na straty, ale nie stać mnie na zakup obu kompletów.

***

Od paru lat wyniszcza mnie emocjonalnie jedna sytuacja z życia.Po prostu nie umiem sobie wybaczyć i śni mi się to po nocach.

Popołudniowe lato, gorąco jak cholera. Mój półtoraroczny synek uciął sobie drzemkę z moim partnerem w naszym łóżku. Z racji pogody okno było otwarte. Po jakimś czasie też mnie lekko zmogło, więc ułożyłam się obok synka. Gdy oczy robiły się coraz cięższe, spojrzałam jeszcze raz na to okno i w myślach sobie powiedziałam, że na pewno obudzi mnie młody jak wstanie, więc nie muszę się martwić i go zamykać, bo się podusimy przez ten upał, a tak przynajmniej jest przewiewnie. Mieszkaliśmy na czwartym piętrze.

Nie wiem ile czasu spaliśmy, ale obudziło mnie walenie do drzwi. Tak dobrze mi było, nie chciało mi się wstawać. W końcu za piątym uderzeniem przeklęłam i leniwie pomaszerowałam do drzwi. Otwieram, a tam "sporych rozmiarów" spocony i zasapany nie mogący wydusić z siebie słowa machający tylko rękami facet. Dotarło do mnie...
Dosłownie jakbym dostała czymś ciężkim w głowę!!
Kalkulacja: dziecko wstało, okno!!
Wbiegam do sypialni, w łóżku go nie było. Już byłam pewna.
Okno miało roletę, więc nie mogłam dostrzec, czy dalej tam jest...

Zawołałam go delikatnym miłym i spokojnym głosikiem. Odsunął roletę i spojrzał na mnie takimi radosnymi oczkami, uśmiechając się od ucha do ucha. Siedział na parapecie z nóżkami poza oknem, machając nimi. Z młodym często bawiliśmy się, że ja go goniłam, a on uciekał. Byłam pewna, iż potraktuje to właśnie jak tę zabawę. Wzięłam głęboki oddech i ponownie zawołałam go w ten sam sposób co za pierwszym razem, podchodząc do niego wolno, po czym sięgnęłam go chyba za pampersa i zrzuciłam go z tego parapetu do domu. Ręce i nogi trzęsły mi się jak nigdy dotąd, tak mocno go obejmowałam, że mało go nie udusiłam.

Facet opowiedział mi później, że mieszka naprzeciwko na trzecim piętrze i paląc papierosa na balkonie dostrzegł, jak mały sobie siedział i obserwował otoczenie. Temu panu jestem wdzięczna do dzisiaj... Nie dość, że czwarte piętro, brak windy, bo stara kamienica, to jeszcze domofon nie działał. Zanim on się dostał do środka, wbiegł na nasze piętro, dopukał się do nas, to aż mnie skręca... Nie mogę nawet myśleć, ile mój synek czasu spędził w tym oknie...

Czuję się z tym okropnie pomimo tego, że ostatecznie nic mu się nie stało. Czuję się tak za każdym razem, kiedy tylko o tym pomyślę, a niestety to non stop do mnie wraca, skręca mnie normalnie od środka.

Patrzę na mojego sześciolatka i nie umiem nawet myśleć o tym, że przez moją głupotę mogłoby go już nie być. Wstydzę się i nigdy mu tego nie opowiem...

***

Kiedy byłem mały, chciałem zostać skrzypkiem, ale moi rodzice powiedzieli, że nie będą płacić za lekcje gry, bo to zawód dla kobiet. Gdy chodziłem do gimnazjum, postanowiłem, że będę fryzjerem, ale mój ojciec powiedział, że tylko geje pracują jako fryzjerzy. W liceum bardzo spodobał mi się balet i pomyślałem, że wspaniale by było zapisać się do szkoły baletowej. Mój tata powiedział mi wówczas, że wydziedziczy mnie, jeśli to zrobię, bo przecież baletmistrzami są tylko pederaści.

Dziś mam 30 lat. Jestem gejem. Pracuję w korpo od 8 do 16. Gdyby nie moi głupi rodzice, mógłbym być zawodowym muzykiem, fryzjerem albo tancerzem.

***

To była trzecia klasa szkoły podstawowej, zielona szkoła, byłem w pokoju razem z 4 kolegami. Byliśmy tam przez tydzień, więc były wyznaczone specjalne dni, w których mieliśmy odkurzać i sprzątać nasze pokoje. Gdy przyszedł czas na nas, jednemu z kolegów wpadł do głowy pomysł żeby wessać sobie rurą od odkurzacza swoje przyrodzenie. Gdy pierwszy bardzo podniecony skończył, pozostali po kolei zabawiali się z odkurzaczem (jakkolwiek to brzmi), a ja stałem w drzwiach i patrzyłem, czy ktoś nie idzie. Doszło do tego, że "odkurzaliśmy" codziennie.

Kiedyś to, k...a, było.

***

Opiszę, dlaczego nie mam ani odrobiny współczucia i zrozumienia dla ludzi, którzy pod wpływem alkoholu narobili sobie kłopotów.
Przez takich ludzi straciłem dwie bliskie osoby.

Mój brat zawsze pił z umiarem, tak nas wychowano. Pewnego dnia wybrał się na grilla do znajomych, była tam też dziewczyna, która wpadła mu w oko. Następnego dnia mieli wybrać się do kina. Niestety, pozostali znajomi nie żałowali sobie picia. Jeden z nich wpadł na "zabawny" pomysł, żeby z zaskoczenia wepchnąć mojego brata do strumienia płynącego przez działkę. Zrobił to i poszedł dalej się bawić. Paweł uderzył głową o kamień, stracił przytomność. Dopiero kiedy jego koleżanka wróciła z łazienki, zobaczyła co się stało i wezwała pogotowie. Rozrywkowy kolega dostał śmieszny wyrok w zawiasach. Bo przecież młody, popili sobie, nie myśleli co robią. Mój brat jest rośliną. Leży, ślini się, załatwia w pampersy, nie wie co się dzieje. Ale przecież to była tylko dobra zabawa...

Przyjaciel, którego znałem od piaskownicy. Był na imprezie. Jedna wypita panienka się do niego kleiła, w końcu zaproponowała, żeby gdzieś pojechali i "bzykali się do rana". Słyszało to dużo osób. Niestety Michał dał się namówić. Rano panienka stwierdziła, że na trzeźwo by nic jej takiego do głowy nie przyszło, nigdy by tak nie zrobiła, więc to był gwałt. Poskarżyła się mamusi, pojechały na policję, w dodatku trafiły na policjantkę feministkę. Kolegę oskarżono. Ludzie od razu go skazali, bo przecież wykorzystał biedną, nieświadomą dziewczynę.

Nie wytrzymał presji, powiesił się. Kiedy miesiąc wcześniej jechałem do pracy w Niemczech, żegnałem wesołego, szczęśliwego chłopaka. Michał był jedynakiem, jego ojciec zmarł, kiedy byliśmy w podstawówce. Jego mama do dziś leczy się psychiatrycznie, wyprowadziła się do siostry, bo "wychowała zboczeńca i gwałciciela" . Panienka nie poniosła żadnych konsekwencji, mnóstwo ludzi jej współczuło i głaskało po główce.

Dlatego ani trochę nie żałuję ludzi, którzy płaczą, bo po alkoholu wpadli w kłopoty. Myślcie sobie co chcecie, ale dla mnie picie nigdy nie będzie usprawiedliwieniem głupoty i braku wyobraźni.

Oglądany: 58011x | Komentarzy: 14 | Okejek: 231 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało