Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas

Tytus, Romek i A’Tomek - rzeczy, których mogłeś nie wiedzieć o komiksie twojego dzieciństwa

43 429  
256   43  
Gdy mówimy o sześćdziesięciolatkach, najczęściej do głowy przychodzi obraz dość poważnego pana na kilka lat przed emeryturą. Tymczasem osobnik, który radośnie i beztrosko fika, nadal próbując się uczłowieczać - Tytus de Zoo, wierny druh Romka i A'Tomka i jedna z najważniejszych i najbardziej charakterystycznych postaci polskiego komiksu - obchodził niedawno ten okrągły jubileusz.



Gdy Henryk Jerzy Chmielewski – czyli nieoceniony Papcio Chmiel – tworzył postać małpiszona pochodzącego z egzotycznego Trapezfiku, z pewnością nie spodziewał się, jak popularny stanie się jego włochaty bohater – choć Tytus przeżył różne ustroje i realia, zazwyczaj udawało mu się uniknąć ideologicznego zaszufladkowania i ścisłego przypisania do konkretnej rzeczywistości, przez co nawet pierwsze księgi dziś czyta się z przyjemnością.

A od prapremiery komiksu minęła dosłownie prawdziwa epoka – w czasie gdy (wyglądający jeszcze zupełnie inaczej) de Zoo pojawiał się w pierwszych historyjkach publikowanych w „Świecie Młodych”, Elvis Presley szykował się do służby wojskowej, pierwsze mistrzostwo NBA zdobywali Boston Celtics, a na rozpoczęcia budowy Muru Berlińskiego należało czekać jeszcze 4 lata. Nie można jednoznacznie stwierdzić, że praca nad komiksami to recepta na długowieczność, ale coś musi być na rzeczy – stale odmładzany przez Tytusa Papcio 7 czerwca 2018 roku obchodził 95. urodziny!



W wydanej w roku 1999 autobiografii zatytułowanej „Urodziłem się w Barbakanie” i opowiadającej o młodzieńczych latach, Chmielewski (słowami Tytusa) dość przekornie, lecz bezskutecznie, starał się znaleźć przyczyny nieobecności najsłynniejszego człekokształtnego w Polsce na kartach życiorysu swojego twórcy: Ale dlaczego nie ma nic w tym nędznożycie o mnie? Dlaczego nie ma nic o moim mozolnym uczłowieczaniu się przez prawie pół wieku? I chyba trudno się dziwić autorowi, który chociaż w poświęconej sobie książce chciał nieco zdystansować się od bohatera, przez pryzmat którego najczęściej jest odbierany jako artysta.

Na oficjalnej stronie zacytowany jest fragment kolejnej autobiograficznej książki („Tytus zlustrowany”), który opisuje historię pojawienia się wygadanej małpy na kartkach komiksu:
Z głupiej plamy powstał mądry Tytus. Ba, i to nie wszystko. Tytus nawet imienia nie dostał zwyczajnie. – Z tuszuś powstał, w tusz się obrócisz, nadaję Ci imię Tusz de Zoo – powiedział do niego Papcio Chmiel, gdy plama zamieniła się w szympansa. Jednak chwilę później przyszedł Romek. – Ty, Tusz – powiedział, a A’Tomek sprostował – Nie ma imienia Tytusz, tylko Tytus. I tak zostało.



Istotną częścią tytusowych komiksów był zawsze element dydaktyczny – w końcu harcerze w swoich licznych przygodach udowadniali, że dobro i sprawiedliwość zawsze powinny zwyciężać; sami bohaterowie wielokrotnie dawali nauczkę różnym szemranym typom. Tymczasem nie wszyscy zrozumieli zawarte tam przesłanie – około trzydziestu lat temu okradziony został nawet... Papcio Chmiel – złodziej połasił się na oryginalne plansze z XIV księgi przygód Tytusa, a zguba znalazła się dopiero po długim czasie na strychu niejakiego Jacka K..

A jak właściwie trafiła tam ta część historii polskiego komiksu? Sam zainteresowany przekonywał, że prace Chmielewskiego znalezione zostały na śmietniku, a w świetle prawa doszło do zasiedzenia ruchomości – był to pretekst do wystawienia cudownie odnalezionych grafik na aukcję: oczywiście za niebanalną sumkę, bo jak inaczej traktować 300 tysięcy złotych. Sprawa jednak trafiła do sądu – na całe szczęście, wyrok był korzystny dla zmęczonego procesami Papcia i materiały zostały zwrócone prawowitemu właścicielowi.



Na przestrzeni sześćdziesięciu lat naturalnie nie wszystkie artystyczne decyzje Chmiela były trafne. Czkawką odbiło się stworzenie Tytusowi partnerki – jasne, wpuszczenie nieco świeżego powietrza do wesołego tercetu mogło wydawać się nawet niezłym pomysłem, jednak Szympansia (znana też jako Szympsia), z domu Papciówna, okazała się zbyt sztuczną i nie budzącą sympatii wiernych fanów postacią. Na szczęście Papcio zorientował się dość szybko i pożegnał się z nową bohaterką bez większych ceregieli sprawiając, że Tytus ponownie stał się kawalerem.

Jeśli chodzi o drugoplanowe postaci, w zupełności wystarczający jest profesor T. Alent (oficjalna charakterystyka: tusza beczkowata, włosy siwe rozwiane, oczy wybałuszone, nogi krótkie), którego futurystyczne wynalazki (jak chociażby Sensofalograf, Elektroantycymbałolograf, Elektroabecadłowpychogłów czy Arerografolot) oprócz gimnastyki języka, umożliwiają chłopakom wyruszanie w abstrakcyjne podróże. Papcio Chmiel zawsze dbał o uwspółcześnienie swoich komiksów – pomimo coraz bardziej imponującego wieku, starał się nadążać za technicznym postępem, nawet jeśli w zamierzeniu te futurystyczne wynalazki momentami lekko trąciły naiwnością – jak chociażby dewirtualizator (i cały system komputerowy) z księgi „Tytus internautą”.

Od pewnego czasu jednak nowe przygody wesołej trójki umiejscowione są w historycznych okolicznościach – Chmielewski mając na uwadze edukację młodych czytelników, wrzuca swoich bohaterów w realia Powstania Warszawskiego, Bitwy pod Grunwaldem czy nawet wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych.



Film „Tytus Romek i A'Tomek wśród złodziei marzeń” był próbą przeniesienia przygód wesołej gromady na srebrny ekran. Niestety, pomimo gwiazdorskiej obsady dubbingu (w kolejności zgodnej z tytułem: Marek Kondrat, Wojciech Malajkat i Piotr Gąsowski), efekt był dość mizerny – o wszelkich minusach filmu w recenzji na portalu Stopklatka napisał Marcin Kamiński. Scenariusz autorstwa Małgorzaty Sikorskiej-Miszuk nie dorównywał Papciowemu poczuciu humoru, które uniwersalnie trafiało do odbiorców w różnym wieku: „Tytus, Romek i A'Tomek wśród złodziei marzeń” jest filmem dla dzieci, tylko dla dzieci, a dorośli towarzyszący swoim pociechom na projekcji wynudzą się śmiertelnie. Filmowe perypetie głównych bohaterów pozbawione były lekkiej, ale zarazem wkręcającej akcji znanej z komiksów: Fabuła jest najsłabszym elementem filmu, którego w tej sytuacji nie ratuje nawet ciekawa animacja autorstwa Leszka Gałysza, produkcji nie ratowała też muzyka Wojciecha Waglewskiego.

Niczym Święty Graal traktowana jest za to przez fanów człekokształtnego produkcja Telewizji Polskiej z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, będąca dość wierną ekranizacja pierwszych komiksów. Powstały jednak zaledwie dwa odcinki tego serialu, które (ku ogromnej uciesze sentymentalnych fanów) można obejrzeć na YouTube.


Zespół Blenders na płycie „Fankofil” umieścił nawiązujący do trójki bohaterów Papcia utwór „Banan i drzewo”. Ciekawa dyskusja wywiązała się pod fragmentem wideo tego numeru: autor teledyskowej animacji, Marek Kuźnicki, pokrótce przedstawił historię powstania klipu, który miał być wykorzystany jako materiał promujący produkcję pełnometrażowego filmu. Wzięliśmy do tego Blendersów, bo uważaliśmy, że nadają się do Tytusa, Romka i A'Tomka bez charakteryzacji. Największym problemem było to, że PolyGram nie pozwalał emitować jako teledysku. Co ciekawe, pełnej wersji „Banana i drzewa” nie ma w swoich zbiorach nawet Papcio Chmiel.

Tytusa cytował też – choć w znacznie bardziej poważnym kontekście – wokalista zespołu Armia, Tomasz Budzyński. W utworze „Inaczej niż zwykle” padają słowa Życie ludzkie jest ważniejsze niż czyjeś małe interesy, które w piątej księdze „Podróż do ćwierć koła świata” spragniony de Zoo wypowiedział podczas niszczenia automatu z napojami na pustyni.

Muzyk, który zresztą pojawiał się w koszulce z (nie do końca) uczłowieczonym szympansem, widział w buntowniczej wypowiedzi Tytusa coś więcej: Te słowa bardzo mi się spodobały i ponieważ chciałem je wykorzystać do mojej prywatnej akcji przeciwko aborcji. Chciałem wykorzystać ten rysunek z tej księgi Tytusa Romka i A'Tomka, aby zrobić koszulkę i dodać: „Aborcja stop” i "Powstrzymać ludobójstwo". Chciałem w takiej koszulce występować i chciałem być uczciwy względem Papcia Chmiela, autora i zadzwoniłem do niego. On jak usłyszał, że chcę wykorzystać rysunek, to bardzo chętnie się zgodził. Natomiast, gdy usłyszał, że wiąże się to z napisem „Aborcja stop”, to wycofał zgodę. W filmie „Exodus” opowiadającym o życiu Roberta Brylewskiego, Budzyński pojawia się jednak w opisywanej koszulce z Tytusem i antyaborcyjnym napisem.


Ten sympatyczny komiks (kierowany przecież w gruncie rzeczy do najmłodszych) na warsztat brali też bezkompromisowi parodyści – Bartosz Słomka w 1995 roku zaprezentował swoją interpretację przygód Tytusa: „Tyfus, Homek i Erotomek”. Już sam tytuł i nawiązująca do „Kapitana Klossa” okładka nie budziły wątpliwości: zarówno co do źródeł inspiracji, jak i charakteru parodii. Postaci, które pojawiały się w opowieści (Adolf Hitler czy Teresa Orlowski, dziś zapomniana już niemiecka gwiazda porno) również dalekie były od pozytywnie moralizatorskiej narracji oryginału. Autor jednak zaznaczył, że nie miał żadnych złych zamiarów – na samym wstępie skierował do Papcia Chmiela kilka słów tłumaczących jego zamiary: Album jest moim własnym (wariackim) hołdem. Proszę nie odbierać mojego komiksu jako osobistego afrontu.

W ostatnim czasie widać ponowne zwiększenie zainteresowania Tytusem – w kioskach pojawiła się okolicznościowa reedycja wszystkich ksiąg, Media Markt niedawną promocję (odebraną dość niejednoznacznie – z jednej strony doceniono odkurzenie komiksowych sześćdziesięciolatków, z drugiej skrytykowano ewidentny ukłon w stronę komercji) oparł na wizerunku wesołej trójki, a we wrocławskim Centrum Historii Zajezdnia można było obejrzeć wystawę poświęconą dziełu życia Papcia Chmiela. Tytus w księdze XVIII przekonywał: Jestem prawie człowiekiem, a niektórych ludzi nawet przewyższam kulturą. I pozostaje tylko liczyć, że kolejne pokolenia docenią niewątpliwą kulturę człekokształtnego pana de Zoo, który – niestety – coraz częściej niesprawiedliwie traktowany jest jak relikt przeszłości, na równi z „Czterema pancernymi i psem”.


Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 43429x | Komentarzy: 43 | Okejek: 256 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało