Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Jak wygląda życie w Nowej Zelandii? Tym razem będzie nieco z przymrużeniem oka...

54 101  
307   23  
Ja to jednak jestem bardziej ciekawa Nowej Zelandii”, piszą do mnie ludzie, kiedy opisuję wspomnienia z innych krajów. Ile można pisać o tej Zelandii, odpowiadam, nie wystarczy, że mieszkam tu od trzech lat? Skoro ten kraj nadal ludzi ciekawi, to powiem parę słów, ale tak z przymrużeniem oka. Jak wygląda to życie w Nowej Zelandii?

#1. Przede wszystkim proszę i dziękuję. Tutaj nawet znaki drogowe to robią!

Rozmawialiśmy sobie ostatnio z mężem. Jak skończyliśmy temat, powiedziałam „dziękuję”, wstałam i zaczęłam robić coś innego.
A za co ty mi dziękujesz?
Aaa, tak jakoś, chyba z przyzwyczajenia.
Ale ja nic nie zrobiłem.
Ja w pracy też nic nie robię, a wszyscy mi za wszystko dziękują.





Z przepraszaniem w Nowej Zelandii jest podobnie. W zeszłym roku zdarzyło mi się przeprosić administratora budynku za to, że przyszła do nas kolejna paczka w tamtym tygodniu.


No need to apologise!

#2. Sporo rzeczy jest za darmo

Mam na myśli hojność, z którą spotykam się w Auckland regularnie. Czasem mam wrażenie, że tu wszystko można mieć za darmo, wystarczy dobrze się zakręcić, wiedzieć na jakich stronach szukać. Ludzie rozdają sprzęty RTV i AGD, każdą możliwą elektronikę, książki, płyty, ubrania, jedzenie. Ludzie dzielą się tym co mają, czasami widuję wystawione reklamówki z kabaczkiem, pomarańczami lub cytrynami z czyjegoś ogrodu. Kawiarnia pod domem wystawiła niedawno karton owoców kaki z podpisem „poczęstuj się”.


Darmowe kaki w kawiarni pod domem

#3. Poczucie humoru jeszcze mnie nigdy nie zawiodło



#4. Skoro Irlandia jest 5 lat za Europą, to Nowa Zelandia jest 10 lat za Irlandią

Dolar nowozelandzki jest główną, ale nie jedyną walutą, za którą można tu nabyć dobra. Pozostałe środki płatnicze zmieniają się w zależności od pory roku. Wiele kawiarni, w tym ta pod naszym domem, przyjmuje w zamian za serwis owoce. Jesienią, kiedy w sezonie była feijoa, każdy kto miał jej krzak w ogrodzie mógł przynieść worek owoców i coś sobie w zamian zamówić. Aktualnie mamy sezon na grejpfruty, więc wywiesili ogłoszenie:
„1 kg grapefruit = 1 coffee”.



#5. Nowozelandzka siła perswazji jest ujmująca


Skoro nalegają!

#6. Jest to również kraj artystycznych dusz

Chciałbyś publikować swoją twórczość, ale nie masz gdzie? Na naszym osiedlu w Morningside powstało „Poet tree”, do którego każdy może przyczepić wszystko, co mu leży na sercu.



#7. Przydrożna sprzedaż kwitnie

Podchodzisz do „stoiska” bez sprzedawcy, czyli budki z napisem „honey”. Cennik jest przypięty do każdej półki, na samym dole puszka na pieniądze.
Jestem w Nowej Zelandii trzy lata, a wiara w ludzi z jaką spotykam się na co dzień nadal robi na mnie wrażenie! Przydrożna sprzedaż miodu na Wyspie Waiheke:



#8. Auckland – smokefree city?

Papierosy – dla niektórych żaden problem, dla mnie otoczenie pełne dymu to jedna z najbardziej znienawidzonych rzeczy z dzieciństwa. Niechęć do tytoniu pozostała, silna jak nigdy dotąd, a okazjonalny przymus znoszenia czyjegoś smrodu kończy się tym, że odchodzę z towarzystwa.

Plany Rady Miejskiej miasta Auckland, aby przed 2025 rokiem w całym mieście obowiązywał zakaz palenia mają się zaskakująco dobrze. W lipcu zakaz palenia objął 90 barów, kawiarni i restauracji na świeżym powietrzu. W sierpniu dołączy kolejne 600 knajp, a przez najbliższe 7 lat zakaz ma zacząć obowiązywać w całym centrum miasta, na plażach i wszystkich obszarach zurbanizowanych. Zakaz palenia nie dotyczyłby jedynie własności prywatnych!

Nie wiem, gdzie będę mieszkać w 2025 roku, ale perspektywa życia w mieście wolnym od dymu brzmi kusząco!


Auckland, Nowa Zelandia

#9. Yes, yes, yes… and no

Turystka z Nowej Zelandii została zatrzymana w 2016 roku przez służby graniczne z Kazachstanu, które stwierdziły, że Nowa Zelandia jest ósmym stanem Australii, nie autonomicznym krajem. Nie oni pierwsi, nie oni ostatni!



#10. Place zabaw dla dorosłych

Trwa dyskusja w Radzie Miejskiej Auckland na temat budowy placów zabaw dla dorosłych. Zwolennicy pomysłu są przekonani o ewentualnych korzyściach zdrowotnych, takich jak spowolnienie demencji starczej (tylko najpierw trzeba byłoby namówić 70-parolatków do regularnego korzystania ze zjeżdżalni dla dorosłych). W końcu pieniądze podatników poszłyby na pożyteczny cel?



Zauważyłam ostatnio trend, że Polonia brytyjska szuka innych możliwości. Często biorą pod uwagę Australię i Nową Zelandię. Są ludzie, którzy tu zajechali i znaleźli el dorado, ale są też tacy, którym Nowa Zelandia nie pasuje, wiadomo, że wszystkim nie dogodzisz. Całe szczęście należę do tej pierwszej grupy
5

Oglądany: 54101x | Komentarzy: 23 | Okejek: 307 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało