Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najsmutniejsze momenty z pracy w seks-branży

122 171  
250   39  
Większość ludzi wie, że kariera związana z seksem nie należy do najłatwiejszych. Są jednak momenty, które uznać można za szczególnie trudne. O tych najsmutniejszych opowiedzieli ci, którzy trudnili się niesławnymi zawodami.


#1.

Małżonkowie wynajęli mnie na trójkąt. Lesbijskie doświadczenie było na jej liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Właśnie przeszła rekonwalescencję po podwójnej mastektomii i zdiagnozowano u niej nieuleczalnego guza mózgu, mimo że jest po chemioterapii. Gdy z mężem byliśmy na osobności (w pełni ubrani), zdradził, że "nie zostało jej już zbyt dużo czasu". Sposób, w jaki na siebie patrzyli był tak piękny. Czysta miłość.

#2.

Byłam dominą i panią do towarzystwa, a moje najsmutniejsze doświadczenie dotyczy jednego z moich Uległych. Widziałam się z nim kilka razy. Był chorobliwie otyły, ale bardzo inteligentny, zabawny i odnosił sukcesy zawodowe. Strasznie lubił, gdy zadawano mu ból, a nasze sesje były z tych bardziej ekstremalnych. Po wszystkim chciał się przytulać, rozmawiać i trochę się pośmiać. Pewnego dnia po naszej sesji powiedział, że w końcu przechodzi na emeryturę i planuje udać się w samotną podróż w poszukiwaniu nowych doświadczeń. Niedługo później od znajomego znajomego dowiedziałam się, że facet zmarł. Bazując na czasie, w jakim się to stało, nie sądzę, by doczekał swoich wakacji. Miałam innych klientów, cierpiących na depresję, tkwiących w kiepskich małżeństwach czy po prostu niezadowolonych ze swojego życia, ale to była jedyna osoba, o śmierci której się dowiedziałam i to w tak smutnych okolicznościach.

#3.

Miałem kilka klientek w swoim i sąsiednim mieście. Były nieco starszymi kobietami, spełnionymi zawodowo, które pragnęły dyskretnego towarzystwa.

Większość z nich chciało się tylko przytulać i rozmawiać lub leżeć ze mną i słuchać muzyki. Niektóre lubiły narkotyki, a prawie wszystkie piły wino. Każda była samotna.

Jedna z nich ciągle bywała na imprezach lub delegacjach. Bardzo towarzyska, powodziło jej się. Kiedy wracała do domu, kontaktowała się ze mną. Któregoś razu na święta powiedziała mi, że była mężatką, a swoją firmę założyła z mężem. Niestety, mężczyzna zmarł. Stwierdziła, że żyła szczęśliwym życiem, ale trwało to za krótko. Myślę, że szukała kogoś, kto "zastąpi" jej męża, ale nikt nie był w stanie mu dorównać.

Związki są trudne, a potem umieramy.


#4.

Pracowałam jako pani do towarzystwa przez jakieś półtora roku. Miałam stałego klienta, który w wieku 30 paru lat miał kilka problemów natury psychicznej. Był Azjatą, a jego rodzina nie wierzyła w choroby psychiczne. Nie zadawał się z nikim poza członkami rodziny. Przeszedł załamanie nerwowe rok wcześniej i musiał odejść z pracy. Sprzedał dom i wprowadził się do rodziców. Uprawiał seks wyłącznie z prostytutkami. Nigdy nie był randce, nie miał też ani jednej koleżanki.

Rezerwował spotkania całonocne i nawet nie uprawialiśmy seksu, po prostu chciał towarzystwa. Płacił 3500 dolarów za to, że u niego nocowałam. Raz powiedział, że jestem jego najlepszą przyjaciółką. To strasznie smutne, biorąc pod uwagę, że nie byłoby mnie tam, gdyby mi nie płacił. Moje serce pękło. Bardzo mi na nim zależało, od czasu do czasu nadal o nim myślę.

#5.

Miałam kolesia, któremu zrobiłam kilka prywatnych tańców... Kumpel zabrał go do klubu, bo dopiero co był po rozwodzie. Płakał. Chciałam go jakoś pocieszyć... Przez większość czasu trzymałam go w ramionach. Oczywiście nie było to zbyt pomocne. Striptizerka nie zastąpi ci żony, z którą byłeś przez 20 lat, szczególnie gdy nigdy nie byłeś z nikim innym. Kurwa. Prawie sama się wtedy popłakałam.

#6.

Z tej strony tancerka. Miałam wielu klientów, którzy zabierali mnie do prywatnego pomieszczenia i zaczynali płakać. Współczułam im, ale robiłam wszystko, by ich pocieszyć i nigdy ich nie naciągałam. Pewnej nocy przyszedł jednak koleś z kupą kasy w gotówce. Jakieś 5-10 tysięcy dolarów, nie wiem ile dokładnie. Kilka dziewczyn podeszło do niego, ale szybko odeszły. Podeszłam z nim pogadać, chciał iść na prywatny taniec, ale potrzebował pomocy z chodzeniem, bo był już stary. W pokoiku zaczął opowiadać o jego żonie, która zmarła będąc w ciąży i jak bardzo by chciał, by wciąż z nim była. Poprosił, bym znalazła grubą tancerkę, żeby mógł udawać, że to jego zmarła żona. Trochę dziwne, ale pracowałam też w żłobku, więc zapytałam, czy nie chce, bym poopowiadała mu historie o dzieciakach, którymi się zajmuję. Zgodził się, więc podzieliłam się różnymi słodkimi anegdotami. Wyjął wielki zwitek studolarówek i położył na stoliku obok kanapy. Chciałam spędzić z nim tak całą noc, biorąc tylko swoją normalną godzinną płacę, co i tak było niemałą sumą. Jednak inne tancerki zauważyły kasę, więc przekupiły bramkarza, by wykopał mnie pod fałszywym pretekstem "pozwalania kolesiowi na dotykanie mojej cipki". Potem ochroniarz zwinął kasę, twierdząc, że ten "złamał zasady" i podzielił się nią z dwiema tancerkami. To był mój ostatni dzień pracy w tym miejscu.


#7.

Miałam klienta, który nie mówił za bardzo po angielsku. Kiedy leżeliśmy razem, wyjęłam telefon i rozmawialiśmy za pośrednictwem Google Translate. Powiedział, że 4 miesiące wcześniej zmarła jego żona i po raz pierwszy od tej pory czuje się normalnie.

#8.

U jednego z moich klientów, mających serce ze szczerego złota, zdiagnozowano w zeszłym roku stwardnienie rozsiane. Jego rodzice zmarli, a brat atakował go każdego dnia, bo nie dostał żadnego spadku, chociaż źle ich traktował. Biedak przechodził przez trudny okres, chciałabym móc zrobić cokolwiek, by poczuł się lepiej, ale od czasu diagnozy zamknął się w sobie.

Kolejny naprawdę świetny klient, najsłodszy mężczyzna na świecie, żyje z Parkinsonem. Nie wiedziałam, dopóki nie zapytałam go dlaczego trochę trzęsą mu się ręce. Zawsze zwalałam to na poddenerwowanie lub ekscytację.

Ostatnia smutna sprawa to klient, któremu poradziłam, by poszedł do lekarza, bo ma na genitaliach coś, co wygląda jak brodawka. Po badaniach okazało się, że to rak. Ta może być jednak pozytywna, bo okazało się, że rozwija się powoli i są szanse na wyleczenie. Niedawno stracił rodziców, więc to też dla niego trudny okres.

Słyszałam też o kilku klientach, którzy zmarli. Strasznie mnie to smuci, ale nie mogę nawet przekazać kondolencji. Wiem, że znałam ich tylko z jednej strony, którą dzieliliśmy, ale brakuje mi ich.

#9.

Zarabiam na kamerkach. Było wiele smutnych historii - zmarłe żony, rozwody i tym podobne, ale przypadek jednego kolesia poruszył mnie szczególnie. Nazwijmy go Stefanem.

Podczas transmisji publicznej dostałam od niego zaproszenie na prywatną. Kiedy znaleźliśmy się "sami", chciał tylko rozmawiać o moim życiu. Bez nagości czy czegokolwiek, nie włączył swojej kamerki. Więc siedziałam sobie i gadałam o sobie przez jakieś 2 godziny za 5 dolarów za minutę - nie odezwał się ani słowem. W końcu zaczęło mi brakować tematów, a ten tylko napisał "Dzięki. Mogę kupić dostęp do twojego Snapchata?". Oczywiście się zgodziłam, dałam namiary i się wylogował.

Tydzień później dostałam od Stefana snapa z pytaniem, czy moglibyśmy znowu udać się na priv. Poszliśmy i historia się powtórzyła - chciał, żebym mówiła jak minął mi dzień i opowiadała jakieś losowe historie z mojego życia. Znowu minęły dwie godziny. Robiliśmy tak raz w tygodniu przez miesiąc, zanim zapytał o Skype'a (gdzie mogłabym go zobaczyć). Zgodziłam się. Nadal nie wiedziałam dosłownie nic o tej osobie.

Zadzwoniłam o umówionej godzinie i nie odebrał połączenia. Napisałam więc na snapie, bo nie wiedziałam, czy wszystko OK. Stwierdził, że zmienił zdanie i chce zrobić to samo co zawsze, tak żebym go nie widziała. Zgodziłam się. Tym razem jednak pisał do mnie i odpowiadałam.

Opowiedział mi swoją historię. Mieszka w Szwajcarii i jest programistą. Dla bezpieczeństwa nie chciał mówić nad jakim oprogramowaniem pracuje. Nigdy nie miał dziewczyny i jest prawiczkiem. Ma 36 lat. Cierpi na niepokój społeczny, który jest wręcz paraliżujący - od ukończenia studiów nie rozmawiał twarzą w twarz z kobietą. Nawet za pośrednictwem kamerki. Powiedział, że jest odrażający i czuje się winny nawet patrząc na kobiety, bo to dla nich obraźliwe i niepożądane. Próbowałam słuchać i być wyrozumiałą.

Pod koniec rozmowy zapytał, czy mógłby włączyć swoją kamerkę i spróbować nawiązać rozmowę. Nie miałam nic przeciwko.

Uruchomił kamerkę i moim oczom ukazał się zupełnie zwyczajnie wyglądający koleś. Z lekką nadwagą, ale ładną twarzą i fajną fryzurą, wyglądający na zadbanego. Byłam zaskoczona i zasmucona tym, że myśli o sobie tak źle. Gadaliśmy jeszcze przez kilka godzin i pożegnaliśmy się.

Na drugi dzień dostałam snapa od Stefana. Napisał, że czuje się tak świetnie, że w końcu powiedział "cześć" recepcjonistce w pracy. Odpowiedziała i uśmiechnęła się do niego. Był podekscytowany zupełnie normalną interakcją społeczną.

Więcej już nie spotkaliśmy się na video chacie, ale wysyłał mi snapy za każdym razem, gdy udało mu się z kimś zamienić kilka słów. Z tego co słyszałam ostatnio, ma dziewczynę.


#10.

Historia znajomej, która pracowała w biznesie typu "wynajmij mnie na noc".

Koleś zapytał, czy mogłaby do niego wpaść. Przez telefon nie wspominał o seksie - chciał tylko, żeby przyszła głodna. Sądziła, że podnieca go karmienie kogoś albo coś w tym stylu. Kiedy się zjawiła, ugotował jej posiłek. Wielkie, przepyszne danie. Później zaczął się otwierać i zdradził, że niedawno zmarła jego żona i uwielbia gotować, ale nie cierpi gotować tylko dla siebie.

#11.

Byłam cam-girl. Miałam regularnego klienta, który zawsze płacił za prywatną transmisję. Nie rozbierałam się. Chciał, abym ubierała się jak zadowolona kura domowa i mówiła mu co na obiad i jak się mają dwa psy i kot (wyimaginowane?). Chciał, żebym mówiła, że mieszkamy we Włoszech, zapomniałam już gdzie dokładnie. Opisywał mi duży dom z basenem i tak dalej. Właściwie to chciał się ze mną bawić w dom. Wczuwałam się w rolę, a on odwiedzał mój kanał każdego dnia.

Był tylko bardzo samotnym mężczyzną pragnącym czyjegoś zainteresowania i jakiejś interakcji. Czułam się źle, kiedy bez ostrzeżenia rzuciłam tę robotę. Czasami zdarza mi się o nim myśleć. Mam nadzieję, że jego fantazje się spełniły i ma swoje wymarzone życie.

Oglądany: 122171x | Komentarzy: 39 | Okejek: 250 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało