Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Fame MMA - czyli internetowa patologia bijąca się po pyskach w oktagonie

66 027  
137   53  
To jeden z tych artykułów, w którym trzeba wiele opowiedzieć, ale tak naprawdę nie chce się za wiele powiedzieć.



Zacznijmy od tego, że internet ma drugie dno, pod którym jest trzecie i czwarte i tak dalej. Na drugim dnie można kupić nielegalną broń i nagie zdjęcia naszej ulubionej sąsiadki, a temat, który dziś poruszymy jest tak beznadziejny w swojej istocie, że nie sięgnął nawet tej części internetowego mułu. A szkoda, bo przez to jest łatwo dostępny.

Internetowa patologia - ogólnodostępna dla wszystkich, w każdym miejscu, o każdym czasie, dla widzów w każdym wieku i o dowolnym poziomie inteligencji, wrażliwości i trzeźwości umysłu. Czyli, nie ukrywajmy, rozrywka dla pół-mózgów, trolli i osób wszelako niedojrzałych, czy to życiowo, fizycznie, czy emocjonalnie. Niestety tych ostatnich, czyli po prostu dzieciaków, jest naprawdę dużo i z pomocą pieniędzy od rodziców potrafią skutecznie napędzać cały ten "biznes".

Jak to wygląda?

Wyobraźmy sobie rodzinę Iksińskich - matka alkoholiczka, konkubent, synek dresik, pijaczek bez szkoły i życiowych aspiracji - codzienne picie, burdy i istne menelskie Bizancjum wódą i szlugiem płynące. Sielanka, która jest regularnie przerywana wizytami wkurwionych sąsiadów i policji. Czy warto to pokazywać szerszej publice? Okazuje się, że warto.

Wyobraźmy sobie scenariusz z Pamiętników z Wakacji - Ania jest dziewczyną Roberta, ale jak poszła z nim na imprezę, to po kątach robiła lody Jurkowi. Czy to temat do omawiania w internecie? Okazuje się, że tak.

To obraz niemałej części polskiej sfery YouTube. Transmisje na żywo z "rodzinnych" imprez, a raczej pijatyk i burd. Dramaty obyczajowe tworzące się między "twórcami" na portalu. Wyzwiska, groźby, obite mordy, zgłoszenia, bany, odbite dziewczyny lecące za popularnością swoich wybranków.

Jak to działa?

To się sprzedaje. Dobrze się sprzedaje. Dzisiejsze media internetowe dają coraz to nowe możliwości zarabiania, a internetowym "patusom" ciężko odmówić kreatywności w tej kwestii. W trakcie swoich transmisji na żywo udostępniają oglądającym możliwość wysyłania im dotacji. Są to przeważnie niewielkie kwoty, które wpływają na ich konto - mogą zaczynać się od 2-3 zł. Do każdej dotacji można dołączyć wiadomość, która może zostać odczytana przez syntezator mowy w głośnikach imprezowiczów i ponadto wyświetli się na ekranie streamu.

Dlaczego ktoś miałby wpłacać te 3 złote? Z prostego względu, można przecież napisać tym debilom, że są tymi debilami. Syntezator mowy odczyta to w ich głośnikach i będzie śmiesznie. Proste jak wyśmiewanie wioskowego kretyna. Odważne niczym rzucanie w nauczycielkę kulką z papieru, kiedy jest odwrócona tyłem do klasy. Szlachetne i górnolotne jak tykanie zapitego menela patykiem z kupą.

Nasi bohaterowie wcale się tym nie przejmują i potrafią położyć się spać z włączoną transmisją na żywo, a setki i czasem nawet tysiące osób zgromadzonych na streamie obserwuje coraz to nowe obelgi wysyłane pod ich kątem. Tymczasem patologia internetu sobie śpi i zarabia hajs słodko chrapiąc.

Czy na tym się zarabia?

Same dotacje mogą opiewać na łączne kwoty rzędu kilku tysięcy złotych w ciągu jednego dnia transmisji. Część zabierze operator, część podatki, a część dotacji co sprytniejsi widzowie, którzy płacili pay-palem, po prostu wycofają i "patolodzy" nie dostaną z tego nic.
Nikt nie wierzył, że ten format utrzyma się dłużej niż parę tygodni, jednak wytrzymał kilka długich miesięcy, a coraz to nowe dramaty serwowane przez głównych bohaterów wciąż napędzają ten "biznes". Gawiedź piszczy i skacze z radości na widok kolejnych karkołomnych głupot, które wymyślają internetowi "twórcy".

Nic nie trwa jednak wiecznie. Widza trzeba bez przerwy pobudzać, a co się dzieje, kiedy pomysły zaczynają się kończyć? Do akcji wkraczają ludzie, którzy znają się na internecie i biznesie nieco lepiej. W skrajnych przypadkach po wielu banach na YouTubie streamerzy przenoszą się na stronki z porno-kamerkami i uprawiają na wizji swój patolski seks za tokeny. Na to spuścimy zasłonę milczenia.

Lud chce chleba i igrzysk!

W tym miejscu pojawiają się całe grupy jutuberów, którzy podejmują głos i zaczynają opowiadać się po stronie tego czy innego patologicznego kanału. Z międzykanałowych dramatów kolejni użytkownicy zaczynają tworzyć filmy z "ciekawostkami".

"[DRAMA] Z kim puściła się Dominika na ostatniej imprezie - ZOBACZ KONIECZNIE!"
Te filmy zyskują setki tysięcy wyświetleń, więc zaczynają się nimi interesować coraz to większe postaci YouTube'a. Ci ludzie wiedzą jak robić hajs, więc zabierają się porządnie do roboty. Koleś z kanału X wyzywa na pojedynek kolesia z kanału Y? Świetnie - zorganizujmy im oficjalne pranie po mordach!

Tutaj pojawia się, nie żartujemy, profesjonalnie i z wielką pompą zorganizowana impreza mieszanych sztuk walki. Mieszanych głównie z pyskówkami, wielkimi groźbami, kolejnymi dawkami patologii i alkoholu, ale wciąż na końcu rozchodzi się o pranie po mordach. To coś jak walki gladiatorów w rzymskim Koloseum, tylko bez gladiatorów i bez Koloseum.

Tu pojawia się Fame MMA

Kilku łebskich, umysłowo zwinnych i przedsiębiorczo sprytnych gości postanowiło wynieść te internetowe pyskówki na wyższy poziom. Chcą się prać po mordach? Niech się leją - damy im prawdziwą galę MMA - wielkie hale, oktagony, prawdziwa publiczność, płatna transmisja w internecie. Źródełko pieniędzy pełną gębą, a wszystko jak najbardziej profesjonalnie zorganizowane. Brzmi jak żart i rzeczywiście opiera się na zasadzie "freak fight", czyli na walkach, dosłownie tłumacząc, dziwolągów.

W tym miejscu nie jest to sport pełną gębą, ale zdecydowanie jest to wielki show dla wszystkich zainteresowanych internetowymi dramatami i twórcami filmików kategorii B, C i te de. No i dla tych, którzy chcą po prostu obejrzeć, jak ludzie piorą się po pyskach.
Pierwsza gala miała miejsce końcem czerwca 2018 i była wielkim i niespodziewanym sukcesem. Jaki to sukces, jeśli większość z nas w ogóle o tym nie słyszała - można by spytać. Nie można jednak dać zwieść się pozorom - w świecie polskiej młodzieży było to naprawdę wielkie wydarzenie, a transmisje i filmy z nagraniami zgarnęły nawet milionowe wyświetlenia! To, że czegoś nie widzimy, nie oznacza, że to nie istnieje i że nie jest czymś naprawdę wielkim.

Druga gala Fame MMA - kontynuacja sukcesów

Nadszedł więc czas na drugą galę - jeszcze lepiej zorganizowaną i przy jeszcze większym zainteresowaniu nie tylko publiczności, ale również osób i organizacji ze świata sportu. Pierwsza gala została kompletnie pominięta w dużych mediach dla dorosłych ludzi - ciężko stwierdzić, czy dlatego, że "nikt" o gali nie wiedział, czy może nie widziano w tym żadnego potencjału. Druga gala zaczęła odbijać się lekkim echem w mediach i coraz to więcej sportowych i plotkarskich portali zaczyna podejmować ten temat. Głównie za sprawą drastycznych wydarzeń, które miały miejsce podczas walki wieczoru - jeden z zawodników okrutnie złamał sobie nogę, kopiąc swojego przeciwnika. Jego łydka dosłownie się na nim złamała.

Walki internetowych dziwolągów - bojkotować, popierać, jak się w ogóle do tego ustosunkować

To pytanie, przed którym stoją w tej chwili polskie media. Jak widzicie, my też jesteśmy ostrożni i staramy się nie napędzać popularności poszczególnym twórcom, a jedynie informujemy czytelników o tym, że coś dużego się w polskim internecie (i sporcie?) dzieje. Wiadomo, osoby, które wychodzą tutaj do oktagonu, nie są profesjonalnymi zawodnikami i sportowcami, ciężko więc promować te wydarzenia w kategorii sportu.
Niektórzy sportowcy widzą w tym jednak wiele pozytywów. Przede wszystkim obiecująca wydaje się perspektywa tego, że wielu młodych ludzi skupi się w tym miejscu na sporcie i w ciągu kolejnych 10 lat Polska wyda na świat całą masę mistrzów wszelakich sztuk walki. To tylko jeden z argumentów sportowego świata. Kolejnym jest aspekt ekonomiczny - większa popularność walk dziwolągów zwróci większą uwagę na zawody profesjonalistów, co, jak łatwo się domyślić, przelicza się na niemałe pieniądze i zwiększa ogólny prestiż takich zawodów.

Co stoi na przeszkodzie? Amatorszczyzna. Nie można wiele zarzucić organizatorom, jednak sami zawodnicy to ludzie, którzy przygotowywali się do swoich walk ledwie kilka tygodni, a w wielu przypadkach nigdy wcześniej nie mieli kontaktu z żadnymi sztukami walki. Część z uczestników prawie w ogóle się nie przygotowała sportowo, co jest nie tylko mało widowiskowe, ale również głupie i niebezpieczne. Widmo ciężkich kontuzji wisiało nad Fame MMA od samego początku i we wspomnianej wyżej walce spełniło się w 100%. Młody mężczyzna doznał tak ciężkiego złamania, że wymagał operacji, a jego rehabilitacja potrwa w najlepszym przypadku kilka miesięcy. Wyklucza go to ze "świata sportu" i powinno wykluczyć go również z życia, które przynosiło mu do tej pory zyski - czyli z picia na ekranie. Kto wie, może to wszystko wyjdzie mu na dobre. Może sport w tym wypadku zmieni również i jego życie.

Kolejną wielką wątpliwością dotyczącą takich walk jest to, że promują one osoby, które znane są właśnie z patologicznych zachowań. Z jednej strony wrzucamy oglądające to dzieciaki w świat sportu, z drugiej jednak strony promujemy w młodzieżowym środowisku osoby, które wsławiły się piciem, biciem, łamaniem prawa, niezwykle beznadziejnym zachowaniem, pyskówkami i całą resztą internetowego gnoju. To trochę tak, jakbyśmy promowali w naszym pięknym kraju zachowania pokroju bijatyk na sztachety pod salami weselnymi. Wiadomo, takie rzeczy się dzieją, ale nie robimy z tego narodowego sportu i nie piszemy o tym artykułów.

Jaka jest przyszłość Fame MMA

W tym miejscu wszystko się rozstrzyga. Prawdopodobnie pomimo ciężkich kontuzji i internetowej patologii gale wciąż będą się odbywać, a świat sportu i mediów zacznie zwracać na nie coraz większą uwagę. Jeśli wszystko pójdzie w stronę sportową i zawodnicy zaczną się profesjonalizować, to przyszłość będzie wyglądała obiecująco i będziemy mogli wtedy otwarcie i bez zażenowania o tym porozmawiać. Szanse na taki obrót spraw są niemałe, ponieważ już przed drugą galą część z zawodników przeszła profesjonalne szkolenia pod okiem prawdziwych trenerów. W tej chwili to jednak jeszcze taka zabawa w piasku pod blokiem - jedni chcą dobrze się bawić z poszanowaniem świata i obyczajów, drudzy chcą wpaść i ukraść komuś grabki, trzeci odbijają dziewczyny dwóm pierwszym, a czwarci cwaniakują, że jakich to oni grabek w domu nie mają.

Jeśli natomiast organizatorzy stwierdzą, że wolą utrzymywać to wszystko na poziomie rynsztokowych dramatów i pamiętników z wakacji, opierając wszystko na wielkich sensacjach obyczajowych, to prawdopodobnie jeszcze przez długie lata nie będzie nawet o czym rozmawiać w dużych mediach, bo wszystko zamknie się w światku, do którego dorośli i trzeźwo myślący ludzie po prostu nie mają dostępu, bo go zwyczajnie nie rozumieją.

Ale dlaczego to wszystko w ogóle działa?

Nie oszukujmy się. Większość z nas tak naprawdę gdzieś tam głęboko w duchu miałaby ochotę zobaczyć, jak dla przykładu dwóch narwanych kłócących się polityków, którzy poza pyskówkami niczego do świata polityki nie wnoszą, wychodzi ze sobą na ring i pierze się po pyskach. Ot tak, dla zwykłej prostej rozrywki, żeby trochę się z nich pośmiać. To rozrywka dla każdego, tylko dla większości z nas, starej wiary internetu, bohaterowie dzisiejszych walk dziwolągów są nam zupełnie nieznani, przez co łatwiej krzyknąć "co za debilna zabawa dla dzieciaków, w ogóle mnie to nie interesuje i to powinno zniknąć".

Ale nie zniknie, to nasza najbliższa przyszłość i dlatego chcieliśmy Wam o tym nieco od podstaw opowiedzieć.

---

Dopisek po publikacji: Jeśli chcecie zobaczyć, jak wyglądała drastyczna kontuzja Daniela Magicala na ostatnim Fame MMA, to zerknijcie tutaj(naprawdę drastyczne). Możecie zobaczyć jak na gali skompromitował się AdBuster. Zobaczcie też komentarz organizatorów po gali. Więcej filmików z YT tutaj.

Oglądany: 66027x | Komentarzy: 53 | Okejek: 137 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

17.11

16.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało