Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Kilka krótkich scenek ze sklepu budowlanego, w którym obsługuje kobieta

58 683  
509   75  
Podobne scenki rodzajowe mogą przydarzyć się w każdej branży, jednak kobieta spotkana w typowo "męskim" miejscu dodaje temu wszystkiemu dodatkowego wymiaru.


Praca w sklepie budowlanym, jak to w handlu, zaskakuje co dnia. Gdy zaś jest się przedstawicielem płci słabej pięknej, zdarzają się takie ekstra bonusy.


#1. Czasami trzeba mieć zdolności dedukcyjne.

- Dzień dobry, poproszę zaprawę X.
- Ale co dokładnie X?
- No mówię przecież, X.
- Dobrze, tylko że X to nazwa producenta, a pan chce zaprawę murarską, tynkarską, wylewkę, a może klej do glazury?
- Nie wiem. Nooo X.
- Dobrze, inaczej: rozumiem, że jest remont u pana, tak?
- Tak.
- I co fachowcy robią?
- Nooo murują... z cegieł.
- Bingo! Więc zaprawa murarska.

#2. Czasami klient pyta o coś, nazywając to tak, że trzeba wysilić umysł, by podać mu odpowiednią rzecz.

Gorące laski / ciepłe pałki - klej topliwy w sztyftach.
Trytytki - zaciskowe opaski plastikowe (w sumie logiczne, robią "trrryyt", jak się je zaciska).
Plastusiowator / penetrator - plastyfikator.
Teleport do wałka - kij teleskopowy.
Serpentyna - taśma izolacyjna.
Ulicznica - szczotka do zamiatania chodników.


#3. Przychodzi klient, patrzy na mnie i pyta:

- A panów jakichś tu nie ma?
- Witam pana, są. A może ja mogę w czymś pomóc?
- Nieeee, ja wolałbym z panem.
(nie wnikam w preferencje seksualne moich klientów)

#4. Prawa konsumenta mam opanowane do perfekcji dzięki moim klientom, którzy poszli poskarżyć się właśnie Rzecznikowi Praw Konsumenta w następujących sprawach:

- Klient przynosi na wpół zużytą farbę w uwalonym wiadrze. Chce ją oddać i żąda zwrotu pieniędzy, ponieważ żona stwierdziła, że wybrał zły kolor.
Klient nie rozumie, jak mogę być takim chamidłem i nie oddać mu kasy. Cóż, mogę.

- Klient kupił w konkurencyjnym sklepie silikon, któremu termin "wychodzi" za dwa tygodnie. Tam nie mają świeższych, więc chce go wymienić u mnie na "młodszy". Niestety nie okazałam zrozumienia.

- Klient zakupił jeden worek cementu w kwietniu. Zgłosił się do mnie w grudniu, że chce go oddać. Dodam tylko, że cement ma 120 dni terminu przydatności.

#5. Faceci (mówcie co chcecie!) nie znają się na kolorach.

Proszą o brązową farbę, pokazuję wzornik i palcem klient wskazuje na... kremowy.
Cięższy jest wybór zielonego. Jak w kabarecie: kobieta widzi limonkowy, malachitowy, seledynowy, butelkowy, trawiasty, oliwkowy... facet chce po prostu zielony. Rezygnuje, poddaje się. Wraca z żoną. Lub matką.

Zobacz ostatni odcinek mistrzów internetu!

#6. Klasyka gatunku - podryw na starego budowlańca (najczęściej są to lekko zawiani od rana pomocnicy).

Gdy pytam, w czym mogę pomóc, często słyszę:
- pójść ze mną na małe gipsowanko
- zjeść ze mną kolację ze śniadaniem (stare i suche jak cegły Wawelu)
- ocenić, czy dobrze wkładam, huehue, mieszadło do wiadra, huehue
- wstał mi, huehue, parkiet
- potrzebuję zatkać rurę, huehue
- potrzebuję coś do smarowania, bo na sucho źle wchodzi, huehue.

#7. Fachowcy przychodzą z Inwestorami na zakupy.

Mądrują się, prężą intelekt, odczytują notatki, głoszą teorie i zasypują przykładami, czego to oni już nie robili i w jakich krajach Europy. Wow. Dobra, jest rozeznanie cenowe, będzie sufit podwieszany jak ta lala, idą. Po chwili wraca "fachowiec" i szeptem mówi:
Kierowniczko, nie ma pani jakiejś ulotki, jak te sufity się montuje?


#8. Zdarza mi się jeździć widlakiem...

(o przepraszam, wózkiem jezdniowym spalinowym)

...i rozładowywać tiry z dostawami. Czasem kierowcy się dziwią, że babeczka obsługuje taki sprzęt, ale tak naprawdę jest to coraz częstszy widok. Raz podszedł do mnie starszy pan i mi zrobił wykład, że kobiety powinny siedzieć w domu z dziećmi, prasować, gotować i opiekować się domem, a nie jakieś hocki-klocki z męskim sprzętem. No cóż, nie ma lekko. Jestem złą kobietą.
Uciekłam z kuchni.


Jeśli kogoś praca satysfakcjonuje, to fajnie. Moja mnie cieszy. No, chyba że przyjdzie jakiś burak klient roszczeniowy i popsuje humor. Ale tylko na chwilę. Zawsze mogę się wyżyć w magazynie i poprzerzucać trochę worków z zaprawami.

Oglądany: 58683x | Komentarzy: 75 | Okejek: 509 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało