Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Okradali radzieckich weteranów wojennych. Wpadli, gdy zabili wiceadmirała

38 892  
176   15  
We wczesnych latach 80. XX w. przez miasta ZSRR przeszła fala cynicznych napadów. Przestępcy, udając dziennikarzy, wchodzili do domów weteranów i kradli ich odznaczenia. W końcu pewnego dnia popełnili morderstwo. Z rąk niejakiego Giennadija Kalinina zginął wiceadmirał Chołostiakow. Dochodzenie otrzymało status "szczególnie ważnego".

Kliknij i zobacz więcej!

"Dziennikarze" na polowaniu

Działalność przestępcza w czasach sowieckich była różnorodna, ale sprawa małżeństwa Kalininów zaskoczyła funkcjonariuszy organów ścigania.

Kalininom ciągle brakowało pieniędzy, ale nie chcieli zarabiać uczciwą pracą. Dlatego Giennadij i Inna postanowili wkroczyć na drogę przestępstwa. Z drugiej strony nie chcieli narażać się na zbyt wielkie niebezpieczeństwo. Para uznała, że kradzież orderów od weteranów wojennych jest zajęciem wystarczająco bezpiecznym i jednocześnie opłacalnym. Dołączyli do dużej grupy przestępczej, zajmującej się kradzieżą odznaczeń weteranom Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

Początkowo Kalininowie okradali weteranów w obwodzie Iwanowo. Później zaczęli odkrywać nowe tereny. Aby zminimalizować ryzyko złapania, Inna i Giennadij, popełniwszy kilka kradzieży, zmieniali miejsce działalności. W ciągu trzech lat swojej przestępczej działalności okradli około czterdziestu weteranów w dziewiętnastu miastach. Kalininowie działali w Riazaniu, Kiszyniowie, Włodzimierzu, Turze, Tyraspolu, Smoleńsku i innych miejscowościach ZSRR. W tym czasie para zdołała zdobyć ponad 50 Orderów Lenina, 6 złotych gwiazd Bohaterów Związku Radzieckiego, 7 złotych medali Bohaterów Pracy Socjalistycznej oraz dziesiątki innych medali i orderów. Z reguły, w krótkim czasie, udawało im się sprzedać swoją zdobycz. Nie było z tym zresztą większych problemów, popyt na odznaczenia był spory.

Para działała według wcześniej opracowanego schematu. Przenosząc się do kolejnego miasta, Kalinin od razu kierował się do miejskiej tablicy honorowej. Tam znajdował nazwiska weteranów mieszkających w danym mieście. Potem Giennadij, przedstawiając się jako dziennikarz, szedł do lokalnych rad weteranów, gdzie uzyskiwał niezbędne informacje o ich miejscu zamieszkania. W kilka dni później Kalinin i jego żona udawali się pod wskazane adresy. Legenda o wywiadzie dla gazety działała dobrze. Trafiając do mieszkania weteranów, "dziennikarze" rozmawiali z ofiarą przez pewien czas, a następnie prosili o przyniesienie im wody. Kiedy weteran wychodził do innego pomieszczenia, Kalininowie okradali go i uciekali.

Sprawy małżonków układały się nieźle. Przez trzy lata działalności przestępczej byli w stanie wzbogacić się o bardzo przyzwoitą na te czasy sumę czterdziestu tysięcy rubli. Kalininom ciągle jednak było mało. Dlatego w 1983 roku para odważyła się okraść Bohatera Związku Radzieckiego, wiceadmirała Georgija Nikiticza Chołostiakowa, który mieszkał w stolicy Związku Radzieckiego.

Kliknij i zobacz więcej!

Zabić wiceadmirała

Przed wyjazdem do stolicy Giennadij postanowił napaść na dom wdowy po duchownym. Staruszka mieszkała w wiosce Elnat, znajdującej się w rodzimym dla przestępców rejonie Iwanowo. Jednak tym razem Inna nie mogła mu towarzyszyć. Miała konkretny powód - kobieta zaliczała sesję w Instytucie. Dlatego Giennadij musiał zabrać ze sobą innego wspólnika.

Sprawdzony wielokrotnie schemat tym razem nie zadziałał. Stara kobieta coś spostrzegła i stała się podejrzliwa. Próbowała wezwać pomoc i ostatecznie Kalinin ją zabił. Na wszelki wypadek Giennadij zawsze zabierał ze sobą na akcję łom. Morderstwo się nie opłaciło. W domu wdowy przestępcy nie znaleźli żadnych ikon ani cennych przedmiotów.

W stolicy para pojawiła się 13 lipca 1983 roku. Zdołali ustalić adres Chołostiakowa i postanowili zabrać się do pracy. Mieli szczęście, tego dnia Georgij Nikiticz był w domu. Podobnie jak wszyscy inni weterani wojenni, uwierzył w legendę o "wywiadzie". Para nie wzbudziła podejrzeń sowieckiego dowódcy. Ich rozmowa trwała około sześćdziesięciu minut, po czym weteran podarował Kalininom swoją książkę z autografem. Para opuściła dom weterana z postanowieniem dokonania napadu następnego dnia.

I tak, czternastego lipca, pojawili się ponownie u progu mieszkania wiceadmirała. Tłumacząc się brakiem doświadczenia w sprawach dziennikarskich, Kalininowie poprosili weterana o wyjaśnienie pewnych szczegółów. Tego dnia również nie doszło do kradzieży. Plany pokrzyżowała im nieoczekiwana wizyta pisarza Nikołaja Lanina. Widząc przybyłego mężczyznę, Kalininowie pospiesznie opuścili mieszkanie.

Nie zamierzali się jednak wycofać. Dwudziestego pierwszego dnia tego samego miesiąca ponownie przybyli do Chołostiakowa. Weteran był oczywiście bardzo zaskoczony, ale wpuścił namolnych "dziennikarzy" do mieszkania. Wewnątrz oprócz weterana była też jego żona. Podejrzewając, że coś jest nie tak, chciała opuścić mieszkanie, ale Giennadij zabił ją łomem. Następnie rozprawił się z Georgijem Nikiticzem. Przestępcy nie przeszukali dokładnie wszystkich pomieszczeń. Chwycili płaszcz z orderami wiceadmirała i kilka cennych rzeczy, po czym opuścili mieszkanie. Ich pośpiech uratował życie wnuczki weterana, która w tym momencie spała w jednym z pokoi (przestępcy przyszli do wiceadmirała wczesnym rankiem). To właśnie ona odkryła zwłoki dziadków.

Kliknij i zobacz więcej!

Wkrótce wieść o śmierci Chołostiakowa i jego małżonki dotarła do Sekretarza Generalnego KC KPZR Jurija Andropowa. Rozkazał on znaleźć zabójców w jak najkrótszym czasie. Co ciekawe, początkowo śledczy uważali, że medale skradziono dla zmylenia śledztwa. Uważano, że celem było zabójstwo Georgija Nikiticza.

Stopniowo obraz zaczął się rozjaśniać. Zaangażowano do śledztwa najlepszych detektywów i wkrótce został aresztowany niejaki Tarasenko - człowiek, który kierował gangiem łowców medali. Ten, oczywiście, nie zamierzał kryć Kalininów, którzy splamili swe ręce krwią. Giennadij i Inna zostali aresztowani w październiku, a samo śledztwo trwało około roku. Małżonkowie nie prosili o łaskę, przyznali się do winy i czekali na werdykt.

Kalinin żałował tylko, że wciągnął żonę w działalność przestępczą. W 1984 r. Inna została skazana na 15 lat więzienia, a Giennadij na karę śmierci. Wyrok wykonano.

Oglądany: 38892x | Komentarzy: 15 | Okejek: 176 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

23.03

22.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało