Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Rozwiązanie zagadki chłopca znalezionego nieopodal Cieszyna w 2010 roku

90 122  
343   74  
Kim był "Chłopczyk", którego znaleziono na peryferiach Cieszyna? Kto odpowiada za jego śmierć?

Jest 19 marca 2010 roku. Dwóch nastolatków wracało do domu ze szkoły. Był już piątek, więc dzieci miały cieszyć się całym weekendem, który był przed nimi. Jednak beztroska tej dwójki została szybko przerwana - podczas spaceru znaleźli zwłoki dziecka w wyschniętym stawie (zwykle służącym do hodowli narybków). Ich rodzice szybko poinformowali Policję o tym, co zobaczyły ich pociechy.

Dziecko miało na sobie porządne ubranie i zostało zostawione w miejscu, gdzie łatwo będzie je znaleźć - w okolicy znajdowało się wiele lepszych miejsc na schowanie zwłok, chociażby liczne napełnione wodą stawy czy zarośnięte krzewami śląskie lasy.

4e740768-bd73-11e1-8ca2-0025b511226e.jpg?type=1&srcmode=3&srcx=1%2F2&srcy=0%2F1&srcw=960&srch=540&dstw=960&dsth=540&quality=85

Wiek chłopca szacowano na od 12 do 24 miesięcy. Był szczupłym blondynem o wysokim czole i niebieskich oczach. Wyraźne były też rysy słowiańskie. Zmarł z powodu urazu jamy brzusznej. Pękło mu jelito cienkie, które wywołało fatalne zapalenie otrzewnej. Patolog odkrył również uszkodzenie naskórka na twarzy i nodze, które mogły powstać po śmierci.

1&srcw=640&srch=360&dstw=640&dsth=360&quality=80
Ubrania znalezionego dziecka

W kwietniu odbył się pogrzeb. Na cmentarzu komunalnym w Cieszynie zebrał się tłum, aby pożegnać nieszczęsnego chłopca. Dorośli składali przy białej trumience wiązanki, a dzieci kładły zabawki. Na granitowym sercu napisano "Chłopczyk. Żył około 2 lat." Miejsce pochówku było codziennie odwiedzane przez mieszkańców, którzy dalej kładli tam zabawki i zapalali znicze. Obok postawiono dwie marmurowe tablice z napisem:
Tak bardzo bić chciało Twe maleńkie serce, do życia rwało... zgasło w poniewierce. Śpij mały syneczku na cieszyńskiej ziemi, ona cię przytuli matczynym ramieniem.

0000RUUY4DJLE7SF-C322.jpg

TOVktkpTURBXy80ZWM3M2YzODY1NWY0MzM0OTEzNGJmNDZhZTcwOGQ1My5qcGeRkwIAzQHk

a_lktkpTURBXy8yMDQ1MWRjZjMzZjhiYjcyMWY3NDI3YmY3NDkxYjQzNS5qcGeSlQLNA8AAwsOVAgDNA8DCww

4d84606caf22e_o,size,933x0,q,70,h,605a0d.jpg

Sprawca mógł pochodzić z jakiegokolwiek słowiańskiego kraju. Dlaczego nie mógłby być zakupowiczem z Czech lub Słowacji, tirowcem z Litwy czy Bułgarii, prostytutką z Ukrainy albo Rosji?

Bv7ktkpTURBXy84YThmNWMzNGFhN2NjMGFmYTg5ZTc0NTYyMDNiYjU0Zi5qcGeSlQLNA8AAwsOVAgDNA8DCww

Specjaliści z Uniwersytetu Śląskiego opracowali portret tajemniczego chłopca, który wkrótce znalazł się na pięciu tysiącach plakatów rozwieszonych w sklepach, przychodniach, szkołach, urzędach itd. na terenie całego Śląska. W mediach wielokrotnie pojawiał się wizerunek tego dziecka. Współpracę z polską policją podjęły służby czeskie, słowackie oraz Interpol.

271-43496.jpg

Sprawdzono wszystkie sklepy, gdzie można było sprzedać takie same ubrania, jakie miał na sobie ten chłopiec, sprawdzono kilkadziesiąt tysięcy rodzin, w których znajdowały się dzieci podobne do "Chłopczyka", sprawdzono siedem osób o podobnym DNA...

16700.jpg
Jeden z plakatów "Chłopczyka"

Wszystko to nie dało żadnych satysfakcjonujących rezultatów.
Pod koniec kwietnia 2012 roku Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej umorzyła śledztwo, komentując swą decyzje:

Wykonywane na szeroką skalę czynności, w tym weryfikacja pochodzących z różnych źródeł, także anonimowych informacji, nie doprowadziły do ustalenia tożsamości dziecka oraz wykrycia sprawcy lub sprawców przestępstwa. Z uwagi na wyczerpanie środków dowodowych podjęto decyzję o umorzeniu postępowania przygotowawczego.

Mimo to, sprawy całkowicie nie porzucono:

[...] Nie sposób było o niej zapomnieć. Jeśli pojawią się nowe okoliczności, które pozwolą ustalić tożsamość dziecka lub zabójców, śledztwo zostanie wznowione. Temu służyć ma m.in. wprowadzenie do bazy danych Centralnemu Laboratorium Kryminalistycznemu Komendy Głównej Policji kodu DNA dziecka. Również wyniki przeprowadzonych badać oraz zabezpieczone ślady kryminalistyczne służyć będą w przypadku ujawnienia nowych okoliczności do dalszych badań porównawczych...

Zarówno śledczy jak i mieszkańcy nie chcieli pogodzić się z porażką. Przecież ktoś, kto skatował dwuletnie dziecko nie mógł pozostać na wolności...

1627441236.jpg

Przełom!

Czerwiec 2012 roku. Pewna kobieta zadzwoniła do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Będzinie z wiadomością, że nie widziała syna sąsiadów od dłuższego czasu, który pasował do opisu cieszyńskiego "Chłopczyka". Śledczy mieli problem z zlokalizowaniem rodziny. Ostatni raz pracownik MOPS-u zobaczył się z nimi w 2009 roku. Do czasu ich powrotu zbierano o nich informacje.

Była to pięcioosobowa rodzina - matka Beata, konkubent Jarosław, dwie córki i syn. Gdy w końcu wrócili do domu, od razu przyjechała do nich Policja. W całym gronie brakowało jednej osoby - dwuletniego Szymona.

1-4-678x381.jpg
Jarosław R. i Beata C.

Beata powiedziała policji:

To był przypadek, nieszczęśliwy przypadek. Dzieci bawiły się, czteroletnia siostrzyczka skoczyła mu na brzuszek. On leżał na podłodze, ona stała na łóżku. Szymon nie dawał oznak życia. Nie dzwoniłam do lekarza... bałam się, że pójdę do więzienia. Ze strachu ukryłam zwłoki...

Jednak matka szybko zmieniła swoją wersję wydarzeń. Powiedziała, że to konkubent znęcał się nad Szymkiem i pewnego dnia za mocno uderzył go w brzuch.
Jarosław również miał swoją wersję - najpierw twierdził, że dziecko wypadło Beacie podczas przewijania, później, iż to ona pobiła chłopca. Przez całe dochodzenie kłócili się ze sobą i obrażali, lecz byli zgodni w jednym - nie udzielili pomocy cierpiącemu dziecku.

Biegli lekarze stwierdzili, iż Szymka można było uratować nawet na kilka godzin przed zgonem.
Chłopiec nie jadł, cały czas płakał oraz miał biegunkę. Jego agonia trwała aż cztery dni. Od domu do szpitala rodzinę dzieliło zaledwie 500 metrów.

z19452533V,Szpital-w-Bedzinie.jpg
Szpital powiatowy w Będzinie

Prokuratura ustaliła, że Jarosław lub Beata pobili dziecko i bali się pójść z nim do lekarza z obawy przed więzieniem. Pozwolili na ból dziecka, jednak po czterech dniach przestało ono dawać znaki życia. Planowano pozbyć się chłopca na kilka sposobów - zamurować, spalić itd., lecz Beata postanowiła wybrać najmniej drastyczną metodę - porzucenie blisko drogi. Szymon był wcześniakiem - częściej płakał, chorował i wolniej rósł. Denerwowało to parę, której często puszczały nerwy (była żona Jarosława zeznała, że często ją bił i poniżał, co było powodem ich rozstania).

Rodzina Jarosława oraz rodzina Beaty nie kontaktowały się ze sobą, przez co gdy ktoś pytał się o Szymka, ci mogli odpowiedzieć, iż jest obecnie u którejś z tych dwóch rodzin. Gdy policjanci odwiedzili dom Beaty, ta miała już "pożyczonego" syna od najstarszej córki, który był podobny do Szymona. Gdy trzeba było wykonać obowiązkowe szczepienie dziecka, rodzice zmienili przychodnię i nowy lekarz nie poznał, iż ma styczność nie z tym dzieckiem, które widnieje w kartotece.

5930071529802_p.jpg?1496333219
Jarosław R. i Beata C. na swoim miejscu

W maju 2015 roku zapadł wyrok - łącznie 10 lat więzienia dla Jarosława R. i 5 lat dla Beaty C. za nieumyślne spowodowanie śmierci.
Prokuratura skutecznie zaskarżyła ten wyrok. Sąd Okręgowy w Katowicach uznał, iż rodzice dopuścili się zabójstwa z zamiarem ewentualnym i wymierzono Jarosławowi 12 lat, a Beacie 10 lat pozbawienia wolności. Wyrok został zaskarżony przez obie strony postępowania i w maju 2018 roku zapadł na nowo - tym razem Jarosławowi wymierzono 15 lat, a Beacie 13 lat pozbawienia wolności

W ustnym uzasadnieniu wyroku, sędzia powiedział:
Obydwoje oskarżeni są winni tragedii, do której doszło. Każde z nich mogło pójść do lekarza, ale nie zdecydowało się na krok, który z pewnością uratowałby życie dziecka. Jeśli Beata C. czuła się zastraszona przez partnera, mogła też pójść na policje. Żyjemy w nowoczesnym kraju, gdzie jest szereg instytucji, które pomagają osoba niewydolnym, zastraszonym. To nie jest Afganistan, głęboka prowincja, tylko Polska XXI wieku. Gdyby oskarżona taką wolę wyraziła, to na pewno pomoc by otrzymała, a to - w ocenie biegłych - zapewne spowodowałoby, że z dużym prawdopodobieństwem Szymkowi udałoby się uratować życie.

5b06a68039aed_p.jpg?1527173498

Według badań statystycznych 25,7% Polaków zna rodziny, w których stosuje się przemoc fizyczną wobec dzieci. Jeżeli myślisz, że nie masz na to wpływu, to pamiętaj, iż tą beznadziejną z pozoru sprawę pozwolił rozwiązać jeden telefon od pomocnego obywatela.

Jednak w całym kraju widać wyraźny progres. Od 2006 do 2016 roku liczba małoletnich ofiar przemocy domowej spadła aż czterokrotnie.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 90122x | Komentarzy: 74 | Okejek: 343 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

17.11

16.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało