Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Największe obciachy ostatnich dni - Oto najgłupsze parkowanie 2018 roku w wykonaniu kobiety

77 448  
329   148  
W dzisiejszym odcinku wspomnimy o pewnej poznaniance, która zaparkowała auto w karygodny sposób i jeszcze oburzyła się, że ktoś zwrócił jej na to uwagę. Szczyt buractwa?

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

#1. 12-letni chłopiec przez całe wakacje hodował dynie, by zarobić na szkolną wycieczkę. Smutny finał historii

Wojtek z miejscowości Gaj Mały w Wielkopolsce doglądał latem dyń z zamiarem ich sprzedania na skupie. Jak poinformowała ciotka chłopca, nieznani złodzieje zabrali wszystkie najlepsze dynie.
Dzisiejszej nocy mój siostrzeniec został okradziony z ponad 30 sztuk największych dyń, które sam zasadził i dbał o nie całe wakacje. Pieniądze ze sprzedaży chciał przeznaczyć na wycieczkę klasową... Teraz siedzi i płacze.
Historia 12-latka poruszyła internautów, którzy zaoferowali wsparcie finansowe. Sprawców kradzieży nie odnaleziono. Jakim trzeba być potworem, by okradać niewinne dziecko?

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

#2. Takiego odlotu jeszcze nie było... W Gdańsku uroczyście odsłonięto szybę, którą wybił chory psychicznie mężczyzna

O wydarzeniu poinformował użytkownik Twittera:

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

Co będzie następne?

#3. Jeżeli czasem zastanawiasz się, dlaczego trzeba czekać na ratowników, bo "nie ma karetki", to po przeczytaniu tego wpisu zrozumiesz...

Tekst autorstwa Roberta Górskiego, lekarza pogotowia ratunkowego z Zielonej Góry:
Piątek, godz. 9:32. Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Zielonej Górze. Na tablecie pojawia się wezwanie - „Spadła ze schodów, nieprzytomna, oddycha” i dane uzupełniające „kobieta, 36 lat” oraz personalia wzywającego.

Z takimi urazami nie ma żartów. Trochę już takich pacjentów widziałem. Niekontrolowany zjazd po schodach kończy się często krwawieniem wewnątrzczaszkowym, złamaniem kręgosłupa, pęknięciem śledziony i innymi stanami zagrażającymi życiu. Poszkodowani zatrzymują się czasami w niefizjologicznych pozycjach z przygiętą głową, co powoduje niedrożność dróg oddechowych i w konsekwencji niedotlenienie. Świadkowie zdarzenia boją się dotknąć ofiarę, aby „nie zrobić krzywdy”, więc musimy dotrzeć jak najszybciej, aby przerwać łańcuch następstw urazu prowadzących do śmierci.

Wołam ratowników medycznych do ambulansu, bo oni dostają tylko SMS-y z adresem i stopniem pilności wyjazdu. Nie znają informacji przesłanych na tablet. Kierowcą ambulansu jest Łukasz, a w przedziale medycznym siedzi Sławomir. Standardowo na jednym ze skrzyżowań z 2 pasami wlotowymi wszyscy kierowcy rozjeżdżają się na boki, aby utworzyć korytarz ratunkowy. Buntownikiem okazuje się senior prowadzący zielonego Matiza, który postanowił zjechać do środka i zablokować nam przejazd. Łukasz ostro hamuje i razem z nami siarczyście klnie. Za pomocą dodatkowych sygnałów pneumatycznych i gongu udaje się przegonić zawalidrogę.

Dojeżdżamy do miejsca zdarzenia. Wbiegamy do zdewastowanej kamienicy na obrzeżach deptaka. Na korytarzu nie działa oświetlenie. Zapalamy latarki. Na schodach nikogo nie ma. Z drzwi na ostatnim piętrze nawołuje nas facet, który ledwo trzyma się futryny. Wchodzimy do mieszkania typu melina. W środku oczywiście bałagan. Puste butelki po alkoholu wymieszane na podłodze ze śmieciami. Ściany i powietrze przesiąknięte dymem tytoniowym. Na tapczanie leży nasza pacjentka. Oczywiście kompletnie pijana...

„No wreszcie jesteście” – rzuca nam na powitanie z szyderczym uśmiechem. Co jak co, ale nie można powiedzieć o niej, że jest nieprzytomna. Z zakamarków meliny wynurza się jeszcze trzech pijanych meneli. Nie, to nie bajka o śpiącej królewnie i siedmiu lubiących wypić i nie wiadomo co jeszcze, krasnoludkach. Panowie zaczynają się przekrzykiwać – „pomóżcie jej”, „ona jest ranna”, „chirurg musi ją zobaczyć”. Mieszanka paniki i wzruszającej troski o bliźniego…

Próbujemy zebrać wywiad. Pierwsza wersja jest taka, że pani Mariolka* przewróciła się na schodach 3 godziny wcześniej, uderzyła głową o stopień i krótkotrwale straciła przytomność. Kumple zaprowadzili ją do okolicznej przychodni, ale cała ekipa miała zostać stamtąd przegoniona.

Pytam, który z nich zadzwonił na 112 i dlaczego okłamał dyspozytora, że pani Mariolka jest nieprzytomna. Jeden z panów meneli z rozbrajającą szczerością odpowiada – „gdybym powiedział jak było naprawdę, to by karetki nie wysłano, a przecież Mariolka musi zobaczyć się z chirurgiem”. Kłamczuch ustalony, więc wyciągam służbowy telefon, dzwonię do dyspozytora i proszę o przysłanie radiowozu. Zgodnie z art. 66 kodeksu wykroczeń za wprowadzenie w błąd dyspozytora jest kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 złotych. W ostatnim czasie policjanci protestują i nie wypisują mandatów, więc pewnie skończy się na wniosku do sądu o ukaranie, no bo chyba nie na pouczeniu ;>

Badamy i mierzymy parametry pani Mariolce. Był upadek ze schodów, był uraz głowy z utratą przytomności, więc należy się przewóz do szpitala na obserwację i/lub tomograf komputerowy głowy, na który porządny obywatel czeka miesiąc, a który pani Mariolka będzie miała zrobiony „od ręki”. Jedziemy na SOR. Po drodze oglądam dokładniej kończyny naszej pacjentki i widzę, że ropień w okolicy nadgarstka raczej nie powstał w ciągu ostatnich 3 godzin. Dociskam pacjentkę kilkoma podchwytliwymi pytaniami.

„Powiem panu doktorowi jak na spowiedzi” – pani Mariolka zaczyna zmieniać pierwotną wersję wydarzeń. „Potknęłam się po pijaku na ostatnich trzech stopniach cztery dni temu i rozwaliłam ten nadgarstek. Chyba jest złamany”. Zaraz dodaje, że przytomności nie straciła i do żadnego lekarza wycieczki nie było. Przy okazji mówi, że nie ma stałej pracy i ubezpieczenia, bo „w Polsce nie opłaca się pracować, a do MOPS-u nie po drodze”. Na pytanie skąd ma pieniądze na alkohol, odpowiada - „z dorywczych prac na czarno i z tego co z kolegami zakombinujemy pod Biedronką”.

Po chwili dojeżdżamy na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze. Tam pani Mariolka zajmuje miejsce na poczekalni w strefie zielonej, w której teoretycznie może oczekiwać około 6 godzin na badanie. Według późniejszej relacji personelu SOR, po około 15 minutach od zapisania w systemie, zjawia się jej kohabitant. Razem postanawiają opuścić szpital i rzucają na odchodne - „nie będziemy tyle godzin siedzieć i czekać nie wiadomo na co”. Do upragnionego spotkania „z chirurgiem” nie doszło…
Oto smutna rzeczywistość...

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

#4. Kino w Grodzisku Mazowieckim postanowiło zablokować premierę głośnego filmu "Kler". Podobno nakaz poszedł "z góry"

Informacja po raz pierwszy pojawiła się na facebookowej grupie mieszkańców Grodziska:

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

Portal WP postanowił skontaktować się z tamtejszym Centrum Kultury. Wyjaśnienie pozostawia wiele do życzenia:
Mamy w kinie jedną salę i jesteśmy w stanie niektóre warunki dystrybutora przyjąć, a inne nie. "Kler" musielibyśmy grać przez trzy tygodnie bez możliwości zagrania żadnego innego filmu
- tłumaczy dyrektor Centrum.

Co na to przedstawiciele Kina Świat, dystrybutora filmu "Kler"?
Jeśli chodzi o film "Kler", wszystkim kinom zostały zaproponowane standardowe warunki współpracy, na jakich odbywa się ona w przypadku filmów premierowych. Jak zawsze, są one także dostosowane do współpracy z mniejszymi obiektami. Jeśli chodzi o Centrum Kultury w Grodzisku, nigdy nie było mowy o zasadzie całodniowego wyświetlania przez trzy tygodnie wyłącznie tego filmu.

Zdaje się, iż pewne organizacje nie wyciągnęły wniosków po historii z "Kodem Leonarda da Vinci"...

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

#5. Skandal w Szkole Podstawowej nr 6 w Ostrołęce. Oto ankieta, jaką dzieci dostały do wypełnienia

Czy twoi rodzice piją alkohol? Czy w twoim domu jest bieżąca woda, czy nosicie ją ze studni? To tylko niektóre z pytań w ankiecie, którą dzieci miały wypełnić bez wiedzy rodziców. Dyrektor szkoły odmówiła komentarza. Wiadomo, że wielu uczniów na prośbę szkoły udzieliło odpowiedzi na pytania. Oburzeni rodzice publikują w internecie screeny:

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

Troska o podopiecznych czy chamskie ingerowanie w prywatne, rodzinne sprawy?

#6. Uratowała opuszczone zwierzęta podczas huraganu Florence. Została aresztowana z absurdalnego powodu

W takich chwilach człowiek zaczyna wątpić w sens bycia dobrym. Tammie Hedges z Karoliny Północnej prowadzi schronisko dla zwierząt. Kobieta tymczasowo przygarnęła 27 psów i kotów, które zostały pozostawione przez swoich właścicieli. Ludzie masowo ewakuowali się ze swoich domów w obawie przed nadciągającym huraganem Florence i "zapominali" o swoich pupilach.

Tammie nie spodziewała się jednak, że gest dobroci przysporzy jej poważnych kłopotów. Została aresztowana w związku z tym, iż podała niektórym zwierzętom leki na receptę, której nie miała prawa wystawić. Innymi słowy - zwyciężyła biurokracja. Kobiecie odebrano zwierzęta i postawiono zarzut popełnienia 12 wykroczeń.

Dobre serce kosztowało Amerykankę 10 tys. dolarów. Tyle wyniosła ją kaucją.

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

#7. Okłamał żonę, że został porwany dla okupu, bo skończyły mu się pieniądze na alkohol

Leigh Ford z Blackpool w Anglii poszedł w długą podczas spotkania z kolegami i za żadne skarby świata nie chciał wracać do domu, gdzie czekała na niego marudna, ciężarna żona. 45-latek wpadł więc na najbardziej debilny pomysł roku. Zadzwonił do żony i przerażony wmówił jej, że został porwany. W tle dało się usłyszeć krzyki jego kolegów, którzy udawali porywaczy i grozili, że obleją go wrzątkiem, a potem utną genitalia. To był dopiero początek dramatu...

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

Przerażona kobieta zgodziła się przelać porywaczom wszystkie swoje oszczędności. Miała ich dokładnie... 80 funtów. Następnie zadzwoniła na policję, która do akcji ratunkowej zaangażowała śmigłowiec i profesjonalnego negocjatora. Pijany żartowniś trafił do więzienia na 16 tygodni za narażenie policji na straty finansowe w wysokości 30 tysięcy dolarów! Mało tego - przegapił narodziny syna.

A wystarczyło grzecznie wrócić do domu...

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

#8. Sąd odebrał weganom prawa rodzicielskie. Ich córki były wygłodzone i zaniedbane

Decyzją Sądu Okręgowego w Zamościu dwie siostry, które rodzice-weganie karmili warzywami i owocami, trafią do ośrodka opiekuńczo-wychowawczego. Dziewczynki były skrajnie zaniedbane - głodne, brudne, schorowane i nieprawidłowo leczone nie miały szans na normalny rozwój. Bezrobotni rodzice, którzy utrzymywali się dzięki zasiłkom z opieki społecznej, nie chodzili z córkami do lekarza. Zamiast tego opiekowała się nimi znajoma znachorka. Nie szczepili też dzieci na groźne choroby.

Prezes Sądu Okręgowego w Zamościu w wywiadzie dla jednego z portali wyjaśnił, że na decyzję złożyło się wiele czynników, z których najpoważniejszym był zły stan zdrowia młodszej z córek. Dziewczynka w wieku siedmiu lat zatrzymała się rozwojowo na poziomie trzyletniego dziecka i prawie nie mówiła. Dodatkowo miała problemy kardiologiczne.

Weganizm z pewnością jej nie pomógł...

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

#9. Narkoman "włamał się" do waginy swojej naćpanej koleżanki, by wykraść z niej Kinder Niespodziankę z heroiną

Po kolei: 38-letnia Jodine Harvey i 40-letni Steven Brown to para narkomanów, którzy przez całą dobę zażywali heroinę ze swoim znajomym, 56-letnim Vincentem Rutterem. Gdy zakochani poszli spać, Vincent spragniony kolejnej dawki heroiny włożył rękę do waginy Jodine, by wyciągnąć z niej jajko Kindera, w którym był ukryty narkotyk.

Chwila oddechu...

Pech chciał, że w tym samym momencie Steven odzyskał przytomność i zobaczył, jak jego kumpel gwałci mu dziewczynę. 56-letni Rutter został dotkliwie pobity przez naćpanych kochanków. Jodine i Steven połamali mu 17 żeber, a także uszkodzili płuco i śledzionę. Przez 36 godzin więzili go w swoim domu, zanim trafili do aresztu.

Steven Brown został skazany na trzy lata więzienia, podczas gdy Jodine Harvey usłyszała wyrok 16 miesięcy pozbawienia wolności.

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

#10. A na koniec o mistrzyni parkowania (i głupoty) z Poznania. Kobieta zatarasowała ścieżkę rowerową i jeszcze oburzyła się, że internauci publikowali zdjęcia jej samochodu

Na facebookowej stronie Po Poznaniu Rowerem regularnie pojawiają się zdjęcia kierowców, którzy nic nie robią sobie ze ścieżek rowerowych i parkują tam, gdzie jest im wygodnie. Co ciekawe, jedna z takich delikwentek oburzyła się, że ktoś śmiał opublikować w internecie zdjęcie jej samochodu:
Co za chorzy ludzie robią te zdjęcia? Od pilnowania porządku są specjalne służby. A ja sobie nie życzę, aby moje auto wraz z numerem rejestracyjnym krążyło po internecie. Jeśli fotografia nie zniknie w trybie pilnym, wtedy ja zgłoszę sprawę gdzie trzeba, a uprzedzam, że jest to karalne
- grzmi Natalia B., która zaparkowała tak:

Największe obciachy ostatnich dni na Joe Monster

Kobieta została błyskawicznie zaorana przez administratora strony:
Karalne to jest parkowanie w ten sposób. Robienie i publikowanie zdjęć aut, nawet z ich rejestracją, jest oczywiście w pełni legalne.

Na deser komentarz innego z internautów:
Złam prawo -> bulwersuj się o to, że ktoś zwrócił na to uwagę i zgłosił -> zgłaszaj to do "odpowiednich służb" z nadzieją, że nie ukarzą ciebie.

Szczyt absurdu i buractwa...


>>> W poprzednim tygodniu pisaliśmy o ludziach, którzy za darmowego Słodziaka z Biedronki są gotowi zrobić wszystko



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 77448x | Komentarzy: 148 | Okejek: 329 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało