Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Autostradowi furiaci, wyprzedzające się tiry i dresy w be-emkach - tych kierowców nikt nie lubi

54 236  
224   132  
Wystarczy jednodniowa podróż pomiędzy dwoma dużymi miastami, aby poznać cały przekrój kierowców, których zachowanie doprowadza do wściekłości nawet najbardziej opanowanego mistrza kierownicy. Skąd się ci ludzie biorą, gdzie znajduje się gniazdo, w którym dole kloacznym przychodzą na świat? – tego nie wie nikt.


Zrywek

Miejsce występowania: całe miasto

To zazwyczaj poczciwe, emerytowane dresiwo, które po latach zamulania na osiedlowej ławeczce dorobiło się mocno nadgryzionej korozją „bety”. Maszyna posiada na dupie magiczny znaczek 1.6 i plakietka MPOWER (opcjonalnie 1.8 iS) i ma tę potężną moc, którą można wykorzystać do startowania z piskiem łysych, niczym glaca króla Korwina, opon. Z jakiegoś powodu wyjazd z osiedlowej uliczki z rykiem zarzynanego silnika i wrzaskiem palonych kół jest dla dresa doznaniem iście orgazmicznym. Jeśli do tego dojdzie rozpaczliwe wycie przerażonych psów, płacz niemowląt i gęsty, śmierdzący obłok wydostający się z rury wydechowej, to dzień na pewno będzie udany.



Migaczosceptyk

Miejsce występowania: wszędzie

Ten typ nie używa kierunkowskazów, bo przecież wszyscy inni uczestnicy ruchu drogowego to profesjonalni jasnowidze, którzy już na podstawie kąta padania promieni słonecznych na tylną wycieraczkę auta są w stanie przewidzieć dziesięć najbliższych manewrów jego posiadacza. Mnie osobiście najbardziej wkurwiają istoty, które czynią sobie wielką nieprzyzwoitość z sygnalizowania migaczami zamiaru opuszczenia ronda i tym samym – znacznie spowalniają płynność ruchu na nim.



Wściekły Kubica

Miejsce występowania: autostrada

Ten nieszczęsny lewy pas na autostradzie służy, jak wiadomo, do wyprzedzania innych pojazdów lub omijania ewentualnych przeszkód na drodze. Bynajmniej nie jest to "kółko różańcowe", czy trasa pieszej pielgrzymki na Jasną Górę. Prawo mówi jednak, że nie możesz zawłaszczać sobie tego pasa nawet, kiedy jesteś posiadaczem rozpędzonej do szybkości światła rakiety. Wykonujesz manewr i wracasz na prawą stronę. Finito.
No i jedziesz zatem tym prawym pasem, a przed tobą wyrasta sznur jadących za sobą tirów. Lewa wolna, wskakujesz, gaz w podłogę i wyprzedzasz jednego za drugim. I wtedy, gdzieś z tyłu, na horyzoncie majaczą zimne jak lód ksenony. Już wiesz co zaraz nastąpi. Auto podjedzie do ciebie na odległość lakieru, zawiśnie ci na dupsku, a wściekły Kubica zacznie napierdalać ci po oczach długimi. Będzie robił tak długo, aż się znudzi twoim brakiem reakcji, albo zmusi cię do wtłoczenia się na styk w kilkumetrową przerwę między tirami.



Hebel

Miejsce występowania: wszędzie

To zazwyczaj ten sam typ, co opisany powyżej furiat. Gość uważa się za taką drogową wersję sędziego Dredda – stróża ładu i porządku, który ma w zwyczaju wymierzać sprawiedliwość powołując się na zasadę „prawo to ja”. Jeśli w opinii tego bałwana wyprzedzając pojazdy lewym pasem jechałeś zbyt wolno i zmusiłeś go do zredukowania prędkości ze 220 km/h do 180 km/h, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że gdy już wrócisz na prawą stronę, typ cię wyprzedzi, zajedzie ci drogę i zacznie mocno hamować. Bo tak się przecież powinno robić! Może wyciągniesz jakieś wnioski ze swojego zachowania, gdy szukając możliwości ratowania się, czmychniesz na lewy pas, wprost pod koła innego pojazdu, albo efektownie rozmaślisz się na barierkach rozrzucając swoje bebechy w promieniu kilkuset metrów.



Ambitny tirowiec

Miejsce występowania: autostrada

Kiedy jedziesz sobie autostradą i nagle widzisz sznur aut pokutujących na obu pasach, to już doskonale wiesz, co jest powodem takiego korka. Gdzieś tam daleko z przodu spotkały się dwa tiry. Jeden jedzie 90 km/h, a drugi o 1 km/h szybciej (choć obaj powinni jechać 80 km/h, ale wiemy jak wygląda legalizacja tacho, że w zasadzie to powinno być dopuszczone max 90, ale można sobie te 91 załatwić jak ktoś ładnie poprosi i prośbę odpowiednio umotywuje i stąd biorą się te wyprzedzania z różnicą 1 km/h). Wyobraź sobie, że kierowca tego drugiego podjął decyzję o wyprzedzeniu tego pierwszego... Manewr swój rozpoczął jakieś pół godziny temu i jeśli nagły podmuch wiatru delikatnie nie zredukuje jego prędkości, to za jakiś kwadrans, może dwa, powinien być już w połowie drogi.


Stereotypowa „baba za kółkiem”

Miejsce występowania: od parkingów, przez ronda, po drogi osiedlowe

Znam sporo babek, które urodziły się z kierownicą w dziąsłach i na szosie czują się jak ryby w wodzie, bijąc na głowę niejednego męskiego rajdowca. A jednak w stereotypie „baby za kółkiem” coś jednak jest. Panie często popełniają bowiem błędy, których my - faceci zrozumieć nie umiemy. Dzikie manewry na parkingach, włączanie lewego kierunkowskazu, a następnie skręcanie w prawo, zamulanie w tempie 40 km/h na lewym pasie drogi z ograniczeniem do 70 km/h, czy chociażby wjeżdżanie na skrzyżowanie w chwili, gdy po jego drugiej stronie zrobił się już gigantyczny korek…
Podejrzewam, że te i cała masa innych typowych „kobiecych” zachowań na drodze jest dla nas tak bardzo irytująca ponieważ my – mężczyźni zazwyczaj popełniamy i przyzwyczailiśmy się do zupełnie innych rodzajów karygodnych występków i we łbach nam się nie mieści, że ktoś może np. wymusić pierwszeństwo, zorientować się o popełnionym błędzie, wpaść w panikę już po manewrze, puścić pedały i tym samym zgasić silnik na środku drogi.



Uprzywilejowany pawian

Miejsce występowania: głównie miasto

W Peru, gdzie zasady ruchu obowiązują tylko na papierze, każdy jeździ, jak chce i wymusza pierwszeństwo napieprzając w klakson zamiast sygnalizować zamiar manewru za pomocą kierunkowskazu. Mimo że nigdy nie zdecydowałbym się na prowadzeniu tam jakiegokolwiek pojazdu, w tym makabrycznym chaosie jest jakaś metoda. Każdy jest piratem, więc można by rzec, że nieprzestrzeganie prawa ruchu drogowego jest już samo w sobie nieoficjalnym prawem ruchu drogowego – płynność jazdy jest zachowana, wypadków jest stosunkowo mało, a wszyscy przywykli do drogowej samowolki.
Przy tamtym chaosie, polscy kierowcy to prawdziwi dżentelmeni kierownicy. Dlatego też wyjątkowo irytujące są jednostki, które nieoczekiwanie zaczynają zachowywać się niczym jakieś uprzywilejowane pawiany i uznają, że samo użycie kierunkowskazu nadaje im prawo do bezceremonialnego wbicia się przed twoje auto niezależnie od tego, co ty o tym pomyśle sądzisz. Jeśli szybko nie zahamujesz, to najprawdopodobniej zaryjesz maską w samochodowym odwłoku tego gnojka. No, co? Przecież, kurła, zasygnalizowałem!



Zamulacze „na zielonym”

Miejsce występowania: skrzyżowania dużych miastami

Godziny szczytu w dużych miastach to horror dla każdego posiadacza blaszanego śmierdziela. Najgorsze jest jednak to, że w nadawaniu płynności ulicznemu ruchowi wcale nie pomagają sami kierowcy. Widać to szczególnie na skrzyżowaniach. Kiedy światło zmienia się na zielone, zawsze znajdzie się jakiś jełop, który zamuli i nie ruszy. Niezależnie czy to dziadek, który uciął sobie drzemkę, patafian, który postanowił napisać sms-a czy nadęta paniusia, która przypomniała sobie o pilnej potrzebie umalowania ust – ruch momentalnie się spowalnia i duża część samochodów nie zdąża przejechać przez skrzyżowanie. Fajnym rozwiązaniem byłoby zamontowanie w newralgicznych miejscach sygnalizacji z sekundowym odliczaniem. Każdy by wówczas wiedział ile czasu może pozwolić sobie na beztroskie zamulanie i być może liczba tych przysypiających wałkoniów trochę by się zmniejszyła.



Skoczek

Miejsce występowania: Głównie miasto, ulice wielopasmowe


Z lewego na prawy. I środkowy jeśli jest. Droga to walka. Przetrwają najlepsi! Widzisz jaki manewr? Co trąbisz, wjechałem na styk, Twój pas teraz jest szybszy. A ja lubię wygrywać. Oj co za zamulacz, a tak dobrze szło, to cyk na lewy. Znów klakson? Czemu trąbisz baranie? Nie widzisz, że walczę o życie? I tak skoczek lawiruje pomiędzy autami. Skacze z pasa na pas. Za nic ma płynność ruchu. Jego zabiegi najczęściej kończą się tym, że spotykacie się na kolejnych światłach, a on znów jest przed Tobą. Albo samochód dalej. Tyle wygrać! Jeden samochód dalej. Całe 3 - 4 sekundy. W imię czego? Lepszego samopoczucia? Innego wyjaśnienia nie widzę.

Szeryf

Miejsce występowania: cały kraj tuż przez zwężeniem jezdni


Zwężenia drogi, tam gdzie dwa pasy schodzą się w jeden, tam, gdzie powstają zatory zawsze znajdzie się ON. Pan i władca najczęściej w ciężarówce jadący okrakiem dwoma pasami. Ja tu rządzę, ja rozdzielam, ja ustawiam. Wszyscy precz na jeden pas. Gęsiego, w sznureczku, pokornie. Drugi pas jest dla ozdoby, używany być nie może i MUSI stać pusty. Tak być musi i już. Bo ja szeryf tak postanowiłem, bo w mojej głowie taka idea się kołacze, bo tak robią moi koledzy - inni szeryfi. A tymczasem taki szeryf sztucznie wydłuża korek, powoduje sytuacje niebezpieczne, bo samochody zjeżdżają się z dwóch pasów w jeden w miejscach przypadkowych. Ruch zaczyna być szarpany i z płynnością ma niewiele wspólnego. Wydłużony korek blokuje 10 kolejnych skrzyżowań, ale szeryf wie swoje. Gęsiego, gęsiego. A to nie jest rozwiązanie. Gdy mamy dwa pasy jedziemy nimi go końca. I na zwężeniu stosujemy metodę na zamek błyskawiczny. Czyli kierowcy na zwężenie wjeżdżają naprzemiennie jeden z prawego pasa, jeden z lewego. Gdy jedziemy właśnie tak do końca dwoma pasami, to w razie konieczności szybko tworzymy korytarz bezpieczeństwa, który podczas szeryfowania powstać nie ma jak, bo raz, że za szeryfem są zatory na 2 pasach, a dwa, że nawet jak samochody jakoś zjadą, to jeszcze zostaje szeryf na środku jezdni, który stoi akurat i nie ma możliwości jakiegokolwiek manewru. Tak więc przed zwężeniem jedziemy do końca i tam dopiero puszczamy się nawzajem. Serio do tej pory nikt nie wymyślił lepszego sposobu. I wykorzystanie obu pasów dwukrotnie zmniejsza długość korka, bo ta sama ilość pojazdów jest na dwóch pasach, a nie na jednym. Myślcie o tym szeryfi, zawsze intensywnie myślcie!

Bojaźliwy

Miejsce występowania: Kontrola prędkości


Ograniczenie prędkości do 70 km/h. Od dłuższego czasu kolumna pojazdów porusza się 70 km/h. Ci co mieli tempomaty zapięli je i jadą 70 km/h. Bardziej przepisowo się nie da. Ale co to? Zbliża się fotoradar. Więc trzeba zwolnić. Ale czemu? Skoro jedziesz zgodnie z przepisami, to fotoradar zdjęcia Ci nie zrobi. Serio zwalniać jeszcze bardziej nie musisz. Takim zachowaniem powodujesz niebezpieczne sytuacje, zmuszając do coraz ostrzejszego hamowania kolejnych kierowców. Typowy widok na filmie powyżej. Film mojego autorstwa, gdzie jechaliśmy przepisowo i nagle trafił się jeden bojaźliwy. Zaczął zwalniać, więc użyłem klaksonu (dlatego dostawczak przytulił się do pobocza jak przyspieszył). Czemu nie zwolniłem, tylko zatrąbiłem? Z prostej przyczyny, otóż na tyłku siedział mi:

Glonojad

Miejsce występowania: Głównie obszary niezabudowane albo miejskie drogi o podwyższonej prędkości


Najczęściej są to kierowcy busów, dostawczaków i lawet, którzy za cel obrali sobie siedzenie na zderzaku poprzednika najbliżej jak się da. Tacy kierowcy są nieobliczalni i na serio nie wiesz co taki odwali. A przeładowany dostawczak siedzący na tyłku innego auta niczego dobrego nie wróży. Wystarczy ostrzejsze hamowanie i już albo masz go w bagażniku, albo koleś ratuje się odbijając w lewo lub prawo i sieje zniszczenie. Na serio - po coś powstało coś takiego jak bezpieczna odległość. Wykorzystuj ją po to, byś nie musiał hamować przesadnie ostro zmuszając tych z tyłu do jeszcze ostrzejszej reakcji. A potem karambole, stłuczki, słowem pandemonium. Jak siedzisz mi na tyłku w przeładowanym dostawczaku to pomyśl o jednym. W moim aucie mam dwutłoczkowe zaciski, tarcze wentylowane wielkości felgi od Malucha (13 cali) i opony o szerokości 255 mm. I mogę zahamować naprawdę ostro jak zajdzie taka potrzeba. I zdążysz zahamować równie mocno, czy będziesz odmawiał wiązankę zaklęć po wszystkimł? Ja posiadając takie hamulce utrzymuję bezpieczny odstęp, bo wiem, że takie, a nie inne postępowanie w razie nagłego hamowania pozwoli mi na bezstresowe zatrzymanie pojazdu.



Mistrz prostej

Miejsce występowania: Długa prosta



Najczęściej są to młodzi kierowcy. Świeżo po odebraniu prawa jazdy. Pożyczył samochód od taty i od razu trzeba sprawdzić jego osiągi. No bo przecież jest mistrzem kierownicy. Na prostej tnie ile fabryka dała. Nie ważne jakie warunki panują na drodze i w jakim stanie są jego opony. Skoro samochód może wyciągnąć 190, to trzeba tyle jechać i już. Więc gaz w podłogę. A potem... A potem pojawia się zakręt i brutalnie weryfikuje umiejętności mistrza. Raptem przekonuje się on, że poślizg nadsterowny lub podsterowny to nie fikcja i takie coś rzeczywiście istnieje, a barierki zatrzymują rozpędzone auto dość brutalnie.

Fryzjer

Miejsce występowania: zakręty


Ścina wszystko co się da. Kosi trawę, podcina włosy, wycina drzewa, a nade wszystko kocha ścinać zakręty. Ciągła linia to pewnego rodzaju znacznik, który można zupełnie olać. Swoje umiejętności ćwiczył na Need For Speed i wie co to apex i jak się do zakrętu dobrać. Z tym, że takie postępowanie jest dobre na torze, jak zakręt pokonujemy bardzo szybko. No i na torze nic nam z naprzeciwka nie wyjedzie, a na drodze to i owszem. Drodzy fryzjerzy, umiejętności nabyte w grach zachowujcie do grania w gry, a na drodze jeździjcie tak, jak linie pokazują. Po to, by ten jadący z naprzeciwka miał szansę zmieścić się na swoim pasie. Tak jest bezpieczniej. Bo przecież na drodze nie osiągacie na zakrętach prędkości pod 200 km/h i nie ma potrzeby ich ścinać...

Wyprzedzacz

Miejsce występowania: Drogi pozamiejskie


Linia ciągła, droga pod górkę, zero widoczności, zakaz wyprzedzania, ale co tam. Taki kierowca wyprzedzić musi. No musi i koniec. W mieście pewnie jest skoczkiem, a na trasie bierze się za wyprzedzanie wszystkiego nie bacząc na konsekwencje. Wyprzedzanie jest celem samym w sobie. Daje adrenalinę, poczucie, że ja rządzę, a ty jedziesz potulnie w sznureczku samochodów. Nie istotne, że wyprzedzanie mija się z celem, bo za 2 kilometry skręca w lewo, a przed nim kolumna 30 samochodów. Wyprzedzić trzeba i już. Nieważne gdzie. I takie postępowanie niestety rodzi skrajnie niebezpieczne sytuacje. Albo wyprzedzający zgania na pobocze pojazd wyprzedzany, albo zmusza do reakcji pojazd jadący z naprzeciwka. Albo sam wylatuje do rowu wyprzedzając na skrzyżowaniu, gdy wyprzedzany pojazd skręca w lewo. Pamiętaj - wyprzedzanie to jeden z najniebezpieczniejszych manewrów na drodze. Upewnij się, że manewr możesz wykonać bezpiecznie i zgodnie z przepisami! W żadnym wypadku na zakazie, czy na linii ciągłej. Po coś one tam są.

Dawca narządów

Miejsce występowania: wszędzie jak pogoda na to pozwala


Tak zwykło się ich zwać, choć po wypadku raczej z tych narządów niewiele zostaje. Przyklejony do swej maszyny osiąga prędkości przeczące zdrowemu rozsądkowi. Lawiruje pomiędzy samochodami, wyprzedza to z lewej, to z prawej, to środkiem pomiędzy dwoma pasami. I cały czas jadąc grupo ponad to, na co przepisy i zdrowy rozsądek pozwalają. Bez wyobraźni, jakby wykupił karnet na życie odkręca manetkę coraz mocniej i mocniej. A potem płacz, bo zły kierowca pewnie nie patrzył w lusterko i doszło do tragedii. Bo przecież patrz w lusterka, motocykle są wszędzie. Owszem, ale drodzy motocykliści - dajcie się zauważyć. Nie wykonujcie manewrów, które gwałcą jakiekolwiek normy i zasady przyjęte na drodze.

Przedstawiciel handlowy

Miejsce występowania: wszędzie


Mknący w swym koniecznie białym rydwanie segmentu B, okazjonalnie C. Auto oklejone w firmowe nalepki, jedzie łamiąc wszelkie przepisy, bo zawsze mu się spieszy. To połączenie cech wszystkich opisywanych powyżej typów. I oczywiście ma najlepszy na świecie samochód - służbowy. Więc zastępuje mu rajdówkę, terenówkę i nierzadko amfibię. Wjazd na krawężnik z prędkością 60 km/h czy przejazd pod zalanym wiaduktem nie stanowi dla niego żadnego problemu. Wciskanie się pomiędzy samochody stojące pod światłami, objeżdżanie je lewym pasem, po to, by przed kolumną oczekujących aut skręcić w prawo na czerwonym bez zielonej strzałki to norma. Kierowca taki zawsze ryzykuje i doprowadza do niebezpiecznych sytuacji na drodze. No, ale klient poczekać nie może.

Teraz kolej na was! Na pewno macie swoje typy uczestników ruchu, których najchętniej zakulibyście w dyby i obrzucali przejrzałymi mirabelkami.

Oglądany: 54236x | Komentarzy: 132 | Okejek: 224 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

13.12

12.12

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało