Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Wydawał się wzorowym obywatelem - okazał się bezwzględnym seryjnym mordercą

55 029  
334   45  
Jest rok 1924. Od Wielkiej Wojny minęło zaledwie sześć lat. Niemcy stracili 7 milionów żołnierzy (rannych i zabitych), 13% terenu i wydali na konflikt 164 miliardy marek. Głód znalazł się na porządku dziennym, przez co po kraju wałęsali się bezrobotni i żebracy.

Jednym z nich był niejaki Vincenz Olivier – dwudziestoletni czeladnik stolarstwa, który przez kryzys nie był w stanie znaleźć sobie pracy. Pewnego dnia stwierdził, iż dobrym pomysłem będzie udanie się do Munsterberga (dzisiejszych Ziębic), aby zdobyć tam pracę, lub chociaż otrzymać jałmużnę. Miasteczko żyło całkiem dostatnio, jeśli porówna się inne osady z tamtego okresu. Vincenzowi udało się dostać parę „groszy” odwiedzając okoliczne domostwa, a na rynku skierowano go do lokalnego filantropa – Karla Denke.


ab53584796397e4f473afeab20e94e6b.jpg
Munsterberg (Ziębice)

Karl miał trudne dzieciństwo. W szkole miał najgorsze wyniki w nauce, przez co był uważany za opóźnionego w rozwoju. Jego rodzice często byli nakłaniani do oddania syna do przytułku. Karl kilkukrotnie próbował uciec z domu, jednak za każdym razem nieskutecznie. Następnie wbrew swoim zainteresowaniom został skierowany do szkoły ogrodniczej. W wieku 25 lat odziedziczył duży dom po ojcu. Przez pewien czas miał gospodarstwo, jednak praca na roli mu nie odpowiadała, przez co je sprzedał i ostatecznie zajął się handlem obwoźnym (sprzedawał peklowane mięso, skóry, paski itd.), który przynosił mu całkiem godny zysk. Nie miał ani żony, ani dziewczyny, przez co niektórzy posądzali go o skłonności homoseksualne.

Karl znany był z dobroci – często przyjmował włóczęgów pod swój dach, pomagał przy ceremoniach kościelnych oraz udzielał dobrych rad osobom w potrzebie. Dzieci często nazywały go „Papa Denke”.

z17960318Q,Karl-Denke--1860-1924--cieszyl-sie-dobra-opinia-w-.jpg
Karl Denke

Vincenz Oliver został ciepło przyjęty w mieszkaniu Karla. Dostał posiłek i nocleg. Następnego dnia był poproszony o napisanie listu do brata Karla, w zamian za pieniądze (w tamtych czasach większość ludzi potrafiła czytać, lecz jednocześnie miała spore problemy z pisaniem). Jednak po południu zakrwawiony Vincenz zgłosił się do lokalnego posterunku policji.

karl-denke-kanibal-ziebice-wroclaw.jpg
Dom Karla Denke, Teichstrasse 10 (dziś "ulica Stawowa 13")

Po opowiedzeniu kim jest i dlaczego przybył do miasta, Vincenz zeznał, iż Karl Denke miał zaatakować go motyką podczas pisania listu. Mężczyźni nie mieli się pokłócić, a w mieszkaniu panowała wcześniej przyjazna atmosfera.

Policjant wprost powiedział:
Mówicie, że Karl Denke chciał was zamordować? Chyba go z kimś pomyliłeś? To jeden z najporządniejszych ludzi w naszym mieście! Chodzący kryształ i anielska cierpliwość. Gdyby wszyscy tak się prowadzili, to policja nic nie miałaby do roboty, a ja poszedłbym na bezrobocie. Pewnie musiałeś go z kimś pomylić. Karl nigdy by nie skrzywdził muchy, a co dopiero człowieka...

Jednak Vincenz Oliver nie miał zamiaru opuścić komisariatu i upierał się przy swoim, przez co funkcjonariusze musieli podjąć działanie.
Policjant poszedł do domu Karla. Opowiedział mu o wszystkim i wyraził swoje wątpliwości co do zeznań włóczęgi. Karl odparł, że Vincenz próbował go rano okraść i doszło między nimi do szarpaniny. Jednak funkcjonariusz wbrew protestom Karla zabrał go na komisariat, aby rozpocząć oficjalne śledztwo.

Sprawa wyglądała słabo – słowo przeciw słowu i żadnych innych dowodów. Wydawać się mogło, iż będzie za niedługo porzucona. Jednak w pewien sposób była dziwna. Dlaczego bezdomny, który próbował okraść szanowanego obywatela, miałby zgłosić się na policję? Dlaczego Karl miałby próbować zabić jakiegoś biedaka w swoim domu? Na posterunku było tylko dwóch policjantów, jednak następnego dnia miało przyjść kilku doświadczonych detektywów.

243-0.jpg

Stało się coś całkowicie niespodziewanego – znaleziono martwego Karla Denke w celi, powieszonego na chuście do nosa (przedwojenne chusty były znacznie większe i wykonane z lnu). Od razu narodziła się cała masa pytań.

W Wigilię Bożego Narodzenia prawda wyszła na jaw i okazała się o straszniejsza od najgorszych oczekiwań – tamtego dnia policjanci zbadali dom Karla Denke.

Karl_Denke.jpg
Ciało Karla Denke

W ogromnej szafie funkcjonariusze znaleźli zakrwawione ubrania, w kredensie zaś znaleziono całą masę dokumentów różnych ludzi. Jednak im dalej zapuszczali się w głąb mieszkania nieboszczyka, tym więcej było makabrycznych odkryć. W domu roiło się od kości obdartych z mięsa. Uwagę śledczych zwróciła beczka z ugotowanymi kośćmi oczyszczonych ze ścięgien w solance. W pojemnikach z napisami „sól”, „pieprz” i „przyprawy” znaleziono aż 351 ludzkich zębów. W szopie znaleziono wiele naczyń z peklowanym mięsem... pochodzenia ludzkiego.

1&srcw=640&srch=2000&dstw=640&dsth=2000&quality=80
Szczątki znalezione w mieszkaniu

Ile szczątków przebadano (sprawozdanie z Instytutu Medycyny Sądowej we Wrocławiu)?
Do badań we wrocławskim instytucie na początku 1925 roku łącznie przesłano:
- szesnaście ud […]
- piętnaście średniej wielkości kawałków kości długich
- cztery pary kości łokciowych
- osiem dolnych części łokcia
- parę górnej kości piszczelowej
- parę dolnych łokci i przedramienia
- parę górnych ramion i parę główek górnych ramion
- dwie łopatki
- osiem kostek
- sto dwadzieścia palców
- sześćdziesiąt pięć stóp
- pięćdziesiąt kawałków żeber

znalezione-ludzkie-koc59bci-w-domu-mordercy-denkego.jpg?w=560
Kolejne szczątki

Pracę policjantów ułatwiły notatki Karla, które mówiły, że od 1903 do 1924 roku zamordowano w tym domu 31 osób (głównie mężczyzn). Szczątki znajdowano nawet po II wojnie światowej.

Szybko stało się jasne, co Karl Denke sprzedawał we Wrocławiu i jego okolicach. Lokalna fabryka konserw stanęła na skraju bankructwa przez plotkę mówiącą, iż sprowadzano tam mięso od Karla. Większość mieszkańców Munsterberga przestała na kilka lat jeść mięso i pić wodę z okolicy (ponoć Karl miał wylewać krew do zbiorników wodnych), przez co do miasteczka przyjeżdżał beczkowóz. Na terenie dzisiejszego Dolnego Śląska drastycznie spadła sprzedaż mięsa cielęcego i wieprzowego.

1&srcw=640&srch=2000&dstw=640&dsth=2000&quality=80
Wrocławska Hala Targowa

Karlowi udawało się przez wiele lat pozostać bezkarnym głównie przez typ ofiar, jakie sobie dobrał – bezrobotni, żebracy i prostytutki, których nikt nie szukał w przypadku zaginięcia. Również reputacja Denkego była prawie doskonałym kamuflażem. Po wielu miesiącach i latach ludzie zaczęli sobie przypominać odgłosy piłowania i rąbania dochodzące z domu, włóczęgów, którzy wchodzili do mieszkania, lecz nie byli już później widziani, oraz wylewaną do stawu czerwoną wodę.

Jednak dlaczego Karl mordował tyle niewinnych osób? Nie było bowiem motywu seksualnego, zemsty ani rabunku. Swoje „przetwory” mógł robić z bezdomnych psów, albo pozostać przy pracy w gospodarstwie, zamiast mordować. Śledczy nie potwierdzili, iż Karl mógłby być kanibalem.

Wiele tajemnic Denke zabrał ze sobą do grobu. Władze nie chciały, aby całą sprawę nagłaśniano, a seryjne morderstwa Karla znalazły się w cieniu zwyrodniałych zbrodni dzieciobójcy - Fritza Haarmanna.

Źródła: 1, 2, 3

Oglądany: 55029x | Komentarzy: 45 | Okejek: 334 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało