Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Naprawdę potwornickie ciekawostki - nieetyczny eksperyment naukowy na dziecku

75 733  
285   52  
Jaka choroba sprawia, że człowiek śmierdzi rybą, jak zginąć bez spodni z drążkiem w dłoni i delfiny, które są naprawdę popaprane. Zapraszamy do kolejnego odcinka!

#1. Siedzę na koniu, tyłem

Na początku XX w. samochody uważano za ekologiczną alternatywę dla koni, które tak srały, że na ulicach nie dało się już wytrzymać.

A żeby było jeszcze ciekawiej, to średnia prędkość poruszania się po centrum Londynu nie zmieniła się od 150 lat. Dziś nowoczesnymi samochodami poruszamy się tam ze średnią prędkością 17 km/h, czyli dokładnie tak samo, jak 150 lat temu konno.

#2. Trimetyloaminuria

Trimetyloaminuria to choroba zwana zespołem odoru rybnego. Sprawia, że pot, mocz i oddech chorego śmierdzi gnijącymi rybami.

Jest to zaburzenie metaboliczne, w którego przebiegu organizm chorego nie produkuje wystarczającej ilości enzymów odpowiedzialnych za utlenienie trimetyloaminy (TMA) do postaci tlenku trimetyloaminy. Ryby są bogate w TMA i jest to substancja odpowiedzialna za ich specyficzny zapach, więc jeśli w naszych organizmach jest jej za dużo, to po prostu śmierdzimy rybą. Z nie do końca zbadanych przyczyn schorzenie częściej występuje u kobiet .
"Dzień dobry paniom..."

#3. Za duży - też źle

Sztuczne zbiorniki wodne w Chinach są tak wielkie, że powodują trzęsienia ziemi.

Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów jest przypadek z 2013 roku. W okolicy Zapory Trzech Przełomów na rzece Jangcy doszło do trzęsienia ziemi o magnitudzie 5,1. Spowodowane było zmianą rozmieszczenia masy... Krótko mówiąc, sztucznie zatrzymana przez tamy woda jest tak ciężka, że napierając na ziemię, zwiększa ciśnienie znajdujących się pod spodem skał, co prowadzi do mniejszych i większych wstrząsów wewnątrz górotworu. To trochę tak, jakbyśmy położyli na jednym końcu stołu wielki głaz.

"Andrzej, to je..."

#4. Delfiny są dobre, chyba że akurat nie są

Znamy przypadki, w których delfiny wyciągały z wody tonących ludzi, lub holowały do brzegu tych, którzy zostali porwani przez morskie prądy. Znamy też przypadki, w których delfiny holowały ludzi na otwarte wody. Ot tak dla zabawy. Żeby popatrzeć, jak giną.

Mit przyjaznego delfina Flippera jest dużym problemem w miejscach, w których występują te zwierzęta. Wiele osób uważa, że spotkanie delfina to wielkie szczęście i świetna zabawa, więc wskakują do wody, żeby skosztować tego pięknego obrazu, wykreowanego w ich umysłach przez media. Najgorzej... Delfiny bardzo często w takich przypadkach się denerwują, co kończy się przeważnie pogryzieniami. Potrafią też złapać człowieka i wciągnąć go pod wodę albo zwyczajnie pobawić się taką ludzką zabawką i zaciągnąć ją gdzieś z dala od brzegu czy łodzi. Znamy też przypadki delfinich napaści seksualnych na przedstawicieli naszego gatunku, bo jak to mówią delfiny "potwór, nie potwór...".

Delfiny to strasznie, motyla noga, złe i popaprane zwierzęta. Nie wolno ufać filmom, które mówią, że jest inaczej.

#5. Nietypowy konkurs

W Norwegii istnieje konkurs najgorszego skoku do wody. Wygrywa ten zawodnik, który doprowadzi do największego rozbryzgu i pochwali się przy tym najgorszą techniką.

Zawodnicy skaczą z wysokości 10 metrów i w trakcie lotu mogą robić wszystko, co będzie wyglądało żałośnie. Samo wejście do wody też jest bardzo istotne - preferowane są tzw. "dechy", czyli płaskie plaśnięcia o powierzchnię, które generują wielki rozbryzg i fale - czym większe, tym lepiej.

Tu trzeba mieć się na baczności, komisja sędziowska pilnuje każdego detalu.

#6. Wyjdź do ludzi, idź pobiegać

Ponad 300 000 000 ludzi na świecie cierpi na depresję.

Mówimy tu o depresji pełną gębą, a nie o chwilowym gorszym samopoczuciu czy sztucznie wykreowanym wrażeniu depresji, żeby urozmaicić sobie życie, usprawiedliwić swoje życiowe porażki albo zyskać jakieś korzyści w najbliższym środowisku.

Problem, jak widać, ma wielką skalę i przybiera rozmiar globalnej "epidemii", która w niektórych zakątkach naszego świata prowadzi do problemów, które odbijają się na całości społeczeństwa.

Depresja często prowadzi do samobójstw, a najbardziej narażoną na to grupą są osoby w wieku 15-29 lat i choć depresja częściej dotyka kobiet, to kandydatami na samobójców zdecydowanie częściej są mężczyźni.

#7. Bozia patrzy

22 stycznia 2016 r. 58-letni Amerykanin Clifford Ray Jones prowadził swój samochód bez spodni, z otwartym szyberdachem, z włączonym filmem ślizganym na komórce i z rękami na swoim drążku. Akcja zagęściła się w momencie, w którym Jones stracił kontrolę nad pojazdem i doprowadził do wypadku. Nasz bohater wystrzelił przez szyberdach i skończył swój żywot na zjeździe z 75. międzystanowej.

Tego, co miał w dłoniach nie przekaże już nikomu, więc za swój wyczyn otrzymał w pełni zasłużonego Darwina.

Mógł skorzystać z naszego artykułu: Przestałem się masturbować – skutki tej decyzji całkowicie mnie zaskoczyły. W Joe Monster ratujemy życia. No, a przynajmniej próbujemy.

#8. Eksperyment na Małym Albercie

W latach dwudziestych XX w. amerykańscy badacze wytworzyli u 11-miesięcznego chłopca serię emocjonalnych odruchów warunkowych. Chłopiec reagował silnym strachem m.in. na widok Świętego Mikołaja. Największe kontrowersje budzi to, że naukowcy pozostawili chłopca z tymi traumami do końca życia. Obiekt nieetycznych badań zmarł w wieku 6 lat.

Mechanizm był prosty. Początkowo pokazywano dziecku szczura i jednocześnie uderzano młotkiem w metalowy pręt. W chłopcu bardzo szybko wytworzyła się reakcja lękowa na odgłos wydawany przez brzęczący metal. Później badano przeniesienie reakcji na inne bodźce, np. na króliczka, futro, potem watę, następnie na twarz siwowłosego badacza, a później na maskę Świętego Mikołaja. Obiekt badań spisał się świetnie i bał się każdej z tych rzeczy.

Świat nauki mówi, że jeśli prowadzono już tak nieetyczny i niemoralny eksperyment, to po jego zakończeniu powinno się przeprowadzić "odwarunkowanie" chłopca. Nigdy jednak tego nie uczyniono i malec musiał przez kolejne pięć lat żyć z wieloma traumami.

Warto wspomnieć, że do śmierci malca doprowadziło jego wodogłowie. Dziś ten fakt w pewien sposób oczyszcza badaczy i nie można zarzucać im, że prowadzili ciężkie badania na zdrowym dziecku.

Wyjaśnienie: opinia o tym, że dziecko zmarło przez ciężką chorobę, więc badacze są częściowo oczyszczeni z zarzutów, które im postawiono, jest opinią wydaną przez etyków i badaczy, którzy badali ten szczególny przypadek, a nie opinią autora tekstu - na tym polega potworność tej ciekawostki, a nie jest to opinia dodana dla podgrzania atmosfery.

W wielu miejscach, w których opisuje się ten przypadek, wciąż podaje się enigmatyczną informację o tym, że dziecko po eksperymencie zmarło z do dziś niewyjaśnionych / nieujawnionych przyczyn i jest to "sensacyjna" informacja manipulująca czytelnikiem, która ma dawać odbiorcy poczucie tego, że śmierć była wynikiem eksperymentu - co było głównymi zarzutami, które stawiano badaczom. Nie była. Dlatego właśnie fakt, że dziecko miało wodogłowie, które doprowadziło je do śmierci, oczyszcza badaczy z zarzutów stawianych im przez fanów "teorii spiskowej" na temat tego eksperymentu.
Nie oczyszcza ich natomiast w pełni, ponieważ dziś uważa się, że w trakcie przeprowadzania badania dopuszczono się wielu karygodnych błędów, choć pod kątem etyki badań najpoważniejszym zarzutem, który istnieje do dziś, jest ten, że dziecko nie zostało "odwarunkowane" po eksperymencie.

Świat nauki potrafi być okrutny, a o wszelkich okrucieństwach piszemy właśnie w tej serii. Nie wymyślamy ich, nie tworzymy historii na nowo i nie opiniujemy rzeczy i zdarzeń, które zostały już opiniowane przez specjalistów. Przekazujemy tylko stan obecnej wiedzy.

Ponadto zawsze będziemy przeciwni powtarzaniu teorii spiskowych. Wolimy powiedzieć prawdę, nawet jeśli jest okrutnie bolesna.

Celem eksperymentu (w dużym skrócie) było sprawdzenie, czy nasze naturalne reakcje są jedynie wrodzone, czy mogą być warunkowane już w trakcie życia, a jeśli tak, to które.

Jak widać, lęków można się nabawić na każdym polu.

W poprzednim odcinku dowiedzieliśmy się że HIV według niektórych ludzi na świecie w ogóle nie istnieje...


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Oglądany: 75733x | Komentarzy: 52 | Okejek: 285 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.09

18.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało