Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Nie tylko w filmach przytrafiają się zwroty akcji!

39 480  
181   15  
Zwroty akcji w książkach, serialach i innych tego typu dziełach sztuki to świetna sprawa. Ale czy przytrafiło wam się to kiedyś w prawdziwym życiu? Cóż... Tym ludziom tak!


#1.

Chłopak mojej siostry postanowił lepiej wykorzystać swoje umiejętności związane z architekturą. Rzucił więc pracę i wyprowadził się na Haiti, by pomóc w odbudowie po trzęsieniu ziemi, które miało miejsce przed kilkoma laty. Mimo odległości, pozostali w związku. Wysyłał jej długie maile z historiami o tym, co już udało im się zrobić. Wszystko opatrzone zdjęciami. Trwało to przez kilka miesięcy. Jeden cynk od kolegi z pracy i tydzień dochodzenia później okazało się, że gość nigdy nie dotarł na Haiti. Przeprowadził się do Seattle, do narzeczonej, z którą był w związku od dziewięciu lat.

#2.

Moja kosmetyczka robiła depilację brazylijską nowej klientce. Zaczęła gadać o nowym kolesiu, z którym się spotyka. Wspomniała, że jest barmanem w XYZ. Zabawna sprawa, bo facet kosmetyczki też był barmanem. Zawsze fajnie zdać sobie sprawę, że depilujesz cipkę kobiety, z którą zdradza cię facet.

#3.

Pracowałem z typem, który miał dwadzieścia parę lat. Szykował się na pierwszy w życiu zagraniczny wyjazd z rodziną. Był strasznie podekscytowany - raczył nas wszystkimi szczegółami: gdzie będą nocować, co zobaczą... Długo się przygotowywał. Jedną z rzeczy, którą musiał załatwić był paszport, ale jego akt urodzenia gdzieś się zapodział.

Kiedy odebrał duplikat, okazało się, że osoba widniejąca jako matka nie była tą, do której przez całe życie mówił per "mamo". Była nią jego "siostra". Urodziła go w bardzo młodym wieku, a jego dziadkowie wychowali go jak syna. Nigdy nie powiedzieli mu prawdy. Siostra okazała się więc mamą, a mama i tata tak naprawdę byli jego dziadkami. Prawdziwy ojciec? Nieznany. Musiał wziąć kilka dni wolnego, by się z tym uporać. Mimo wszystko pojechał i świetnie się bawił.

#4.

Zostałam przeniesiona do innego działu, a w ciągu kilku miesięcy zaczęłyśmy się z kierowniczką nienawidzić. Była niekompetentna i nie wahałam się odezwać, kiedy nawaliła. Robiła mi pod górkę, a ostatecznie przydzieliła robotę, przez którą sądziła, że odejdę.

Pakowałam rzeczy do pudełka i poprosiłam o pomoc w przeniesieniu się do nowego biurka. Odparła, że nie ma nikogo wolnego. Niosąc pudełko nie zauważyłam mokrej plamy na podłodze, poślizgnęłam się - o ironio - tuż przed jej biurem. Złamałam nogę w kolanie. Uzyskałam status niepełnosprawnej, jak najbardziej legalnie. Otrzymałam ogromne odszkodowanie, dożywotnią opiekę medyczną i przeszłam na wcześniejszą emeryturę.

Ona została najpierw zdegradowana, a później zwolniona. Częściowo przez to, jak obchodziła się ze mną. To było kilka lat temu. Niedawno widziałam ją w sklepie, podczas zakupów z mężem. Próbowałam jej uniknąć, ale mąż przykuł jej uwagę, po czym pokazał okejkę. Wyglądała na wściekłą.

#5.

Pracowałam w Starbucksie zanim jeszcze imiona na kubkach były w modzie. Albo po prostu nie praktykowaliśmy tego w niewielkim punkcie, w którym pracowałam.

Jakieś 4-6 razy w tygodniu przychodził strasznie przystojny koleś. Trochę często, ale nie było to jakieś bardzo nietypowe. Flirtowałam jak szalona, on nie pozostawał dłużny. Wszystko fajnie. Któregoś razu przyszedł jednak z narzeczoną. Czułam się zdradzona i od tej pory byłam dla niego oschła.

Miesiąc później przyszedł w dwóch egzemplarzach. Wtedy zdałam sobie sprawę, że jest - a raczej oni są - bliźniakami i zaprzepaściłam swoją szansę na bycie z jednym z nich.

#6.

Pogrzeb dziadka. Z tego co wiedziałem, zawsze był zdystansowanym ojcem. Pasował do stereotypu pracownika doków z północy, który przychodzi do domu oczekując gorącego obiadu na stole, a potem wychodzi z kumplami do pubu na browara.

Po zawale, który nie był jakimś wielkim zaskoczeniem, zebraliśmy się na pogrzebie. Jesteśmy dużą rodziną, ale jesteśmy dość blisko, więc znamy wszystkich, łącznie z jego przyjaciółmi. Pojawił się jednak jegomość, mniej więcej w wieku mojego ojca, którego nie znał ani on, ani jego rodzeństwo.

Okazało się, że to syn dziadka. Z innej rodziny. Z innego małżeństwa. Trwało mniej więcej tyle, co małżeństwo z moją babcią. Okazało się, że dziadek przez 40 lat miał dwie żony. Z babcią miał 7 dzieci i tylko jednego syna z drugą kobietą. Wiedzieli o naszej rodzinie i trzymali się z daleka. Babcia też wiedziała, ale o tym nie mówiła. Jednak wieczorami wcale nie wychodził do pubu.

#7.

Znajomy postanowił wymknąć się na przejażdżkę ze znajomymi, bo rodzice go nie puścili. Jechali motorami, byli już za miastem, gdy wspomniany kolega wjechał w inny motocykl. Kierował nim jego ojciec.

#8.

Pochodzę z Ameryki Południowej i gdy byłem niemowlęciem, zostałem adoptowany przez rodzinę z USA. Nie miałem żadnych wspomnień ze swoimi prawdziwymi rodzicami. Na studiach poznałem Mike'a, który został moim przyjacielem i mentorem, był ode mnie starszy. Kiedy dowiedziałem się, że moja prawdziwa matka zmarła, dostałem kilka rzeczy, które do niej należały. Wśród nich były też zdjęcia. Zgadnijcie kogo na nich zobaczyłem? Mike'a! Był moim prawdziwym ojcem.

#9.

Żona była w ciąży, nosiła nasze trzecie i ostatnie (planowane) dziecko. Trafiliśmy na ostry dyżur, bo podejrzewała, że poroniła. Pielęgniarka płakała, bo "płód nie jest w stanie przeżyć". Nie można było nic zrobić. Straszne uczucie. To był pierwszy raz, gdy w dorosłym życiu czułem się zupełnie bezradny. Cóż. Okazało się, że to nie poronienie - organizm robił miejsce na bliźnięta. Dziewczynki mają już pięć lat. Przeszliśmy od "stracenia" jednego do zyskania dwójki.

#10.

Znałem kobietę, która przechodziła przez rozwód z mężem. Kłócił się z nią i okropnie ją traktował. Często krzyczał i znieważał ją.

Potem, gdy rozwód wchodził już w końcowy etap, nagle zmarł. Autopsja wykazała, że miał wielkiego, niezdiagnozowanego guza mózgu, który fizycznie wpływał na jego osobowość. Po wszystkim czuła się winna i wyżywała się na każdym, z kim rozmawiała, tracąc przy okazji wielu przyjaciół.

#11.

Szykując się na rozmowę o pracę, kupiłam w lumpeksie sukienkę za 2 dolary, a w jej kieszeni znalazłam 100 dolców. To był świetny dzień.



Źródła: 1

Oglądany: 39480x | Komentarzy: 15 | Okejek: 181 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało