Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Sześć wynalazków, które zmieniły historię muzyki

35 500  
176   34  
Słuchając w radio pojękiwań jakiejś wywłoki nie zdajemy sobie nawet sprawy, ile historycznych czynników wpłynęło na to, aby współczesna muzyka miała takie brzmienie, jakie ma. Cały XX wiek to epoka wynalazków, które dokładały kolejne cegiełki do kształtowania się tej gałęzi rozrywki, jednakże pierwsza wielka innowacja, jaką tu przedstawimy, powstała w 1877 roku!


Fonograf

To właśnie w 1877 roku Thomas Edison zaprezentował prototyp jednej z pierwszych aparatur służących do rejestrowania i odtwarzania dźwięku. Zapis polegał na żłobieniu specjalnym rylcem rowka w cienkiej warstwie cyny nałożonej na stalowy walec. Za głośnik służyła tu metalowa tuba, a całą zabawę komplikował nieco fakt, że do obsługi tego urządzenia potrzebny był ktoś, kto bez przerwy kręciłby korbką…



Na jednym cylindrze można było zapisać zaledwie kilkadziesiąt sekund nagrania. Z czasem na rynku pojawiły się jednak cylindry pokryte woskiem, które nie tylko miały większą pojemność (aż do 4 minut muzyki! Obłęd!), ale i można je było kopiować!


Gramofon

Gramofon wyewoluował z fonografu, a zasada jego działania była dość podobna. Pierwsze patenty prototypów tego urządzenia pojawiły się już w 1885 roku.



Założona przez samego Grahama Bella firma Volta Graphophone Company z Virginii już rok później wprowadziła pierwsze tego typu produkty na rynek. Początkowym nośnikiem były kartonowe dyski pokryte woskiem, jednak parę dekad później standardem stały się znacznie bardziej wytrzymałe płyty z ebonitu.


Ciekawostką jest, że firma Volta skonstruowała też podręczną maszynkę do zapisu dźwięku! Pierwsze takie wynalazki testowano jeszcze w XIX wieku, jednak dopiero w 1907 roku przenośne urządzenia rejestrujące dźwięk na cylindrowych, woskowych walcach trafiły do sprzedaży pod zastrzeżoną nazwą „Dyktafon”.
Wróćmy jednak do gramofonu i winylowych płyt. Zanim w latach 70. czarnoskórzy raperzy zainteresowali się tymi wynalazkami, już cztery dekady wcześniej niektórzy awangardowi kompozytorzy tworzyli muzykę za pomocą sampli odtwarzanych z gramofonów. Na przykład kompozycja „Imaginary Landscape No. 1” Johna Cage’a z 1939 roku została zagrana na dwóch gramofonach, wyciszonym fortepianie oraz perkusyjnym talerzu.
Na początku lat 70. płytami gramofonowymi zaczęli bawić się afroamerykańscy protoplaści hip-hopu, czyli Kool Herc, Afrika Bambaataa i Grandmaster Flash.

Gitara elektryczna

W latach 20. XX wieku pewien artysta - George Beauchamp - usiłował wzmocnić dźwięk gitary. Opatentował przetwornik, który później wykorzystywano w konstrukcji gitar elektrycznych. Z pomocą zaprzyjaźnionego lutnika George skonstruował pierwszy instrument (nazwano go „patelnią”), który można by nazwać pradziadkiem elektrycznego wiosła. Wynalazkiem zainteresował się Adolph Rickenbacker – przedsiębiorca wyspecjalizowany w produkcji metalowych części do instrumentów muzycznych. To on jako pierwszy wprowadził na rynek gitarę elektryczną.



Parę lat później, wzorując się na rozwiązaniu wykorzystanym w produkcie Rickenbackera, firma Gibson skonstruowała legendarną gitarę ES-150, która to rozpoczęła prawdziwą rewolucję w muzyce! Sprzęt ten zakupił T-Bone Walker i stał się tym samym pierwszym bluesmanem grającym na gitarze elektrycznej. Zarówno ten artysta, jak i dziesiątki innych, którzy poszli jego śladem, często wymieniani są jako protoplaści rockowego brzmienia.



Nagrywanie wielościeżkowe

Zanim w studiach nagraniowych zagościł sprzęt umożliwiający rejestrację dźwięku na osobnych ścieżkach, muzykę zwykło się rejestrować „za jednym podejściem” z wykorzystaniem wszystkich instrumentów. W 1955 roku zatrudniony w firmie Ampex inżynier Ross Snyder skonstruował urządzenie, za pomocą którego na taśmie można było uwiecznić aż osiem różnych ścieżek. Ten wynalazek szybko trafił w ręce Lesa Paula, amerykańskiego gitarzysty, który zapłacił za niego ówczesne 10 tysięcy dolarów!



Ten absolutnie rewolucyjny studyjny przyrząd szybko stał się standardem – wiele albumów, które ukształtowały współczesną muzykę, w ogóle nie dałoby się zarejestrować bez możliwości dokładania osobnych ścieżek. I nie chodzi tu tylko o udogodnienie pozwalające dograć kolejne instrumenty do kompozycji, ale też np. tworzenie chórków przez jednego wokalistę, czy też multiplikowanie dźwięku gitary. Gdyby nie wynalazek Snydera, „Sgt. Pepper's Lonely Hearts Club Band” brzmiałoby wyjątkowo ubogo…

Stereo

W 1881 roku francuski wynalazca Clément Ader za pomocą kabli oraz telefonicznych transmiterów zainstalowanych w paryskiej operze „przesłał dźwięk” do pomieszczeń, w których odbywała się część wielkiej wystawy elektronicznej. Tam goście, korzystając ze specjalnych odbiorników zamontowanych na każde z uszu, mogli na żywo posłuchać transmisji z opery. To taka ciekawostka. Tymczasem prawdziwym wynalazcą dwukanałowego dźwięku stereo jest Alan Blumlein – brytyjski inżynier, który po wizycie w kinie poczuł się zdegustowany fatalną jakością dźwięku.



Przede wszystkim raziło go to, że aktor na ekranie przemieszczał się, a jego głos zdawał się stać w miejscu. Stworzył on więc ok. 70 patentów, dzięki którym dźwięk nabrał zupełnie nowego wymiaru. W swej rewolucyjnej technologii, w studiu Abbey Road, nagrał nawet cały koncert londyńskiej orkiestry symfonicznej.


Mimo że żaden z patentów Blumleina nie został nigdy później wykorzystany, to już w 1937 roku testowano stereofoniczne nagłośnienie kin proponowane przez Bell Laboratories, a pierwszym filmem, który został w tej (w dalszym ciągu eksperymentalnej) technologii wyemitowany była „Fantasia” Walta Disneya. Ostatecznie dźwięk stereo stał się standardem dopiero w połowie lat 50.

Syntezator

O urządzeniu, z pomocą którego możliwe by było nagrywanie dźwięków mogących zastąpić różne instrumenty, a nawet i całą orkiestrę, marzono już dawno temu. Prace nad takim wynalazkiem rozpoczęły się już w latach 40. XX wieku, jednak z racji na niedoskonałości ówczesnej elektroniki, nie było to możliwe. Dekadę później wprowadzenie do użytku lamp elektronowych umożliwiło skonstruowanie pierwszych działających prototypów współczesnego syntezatora. Początkowo na taki sprzęt mogły sobie jednak pozwolić jedynie bogate studia muzyczne i nagraniowe. Na prawdziwą rewolucję trzeba było jeszcze poczekać. Dopiero bowiem w 1963 roku Robert Moog, amerykański wynalazca, zbudował pierwszy komercyjny syntezator analogowy.



Niewątpliwie za sukcesem tego instrumentu stoi też Wendy Carlos – kompozytor, który pięć lat później za pomocą syntezatora Mooga zarejestrował cały album z najbardziej znanymi utworami Jana Sebastiana Bacha.



W 1969 roku ten sam model pomógł Beatlesom w nagraniu „Abbey Road”. Syntezator błyskawicznie stał się pełnoprawnym urządzeniem muzycznym wykorzystywanym przez większość gwiazd ówczesnej muzyki rockowej. Trafił też w ręce artystów związanych z raczkującą sceną elektroniczną. W 1972 roku grupa Hot Butter nagrała na nim nową wersję utworu „Popcorn”, a legendarny zespół Tangerine Dream za sprawą albumu „Phaedra” wdarł się z syntezatorowymi dźwiękami na szczyty list przebojów.

Firma Moog Music istnieje do dziś i mimo że nadeszły czasy sampli oraz komputerów, ciągle się dobrze sprzedają. Legendą ponadczasową pozostaje jednak Moog Model D z 1970 roku, o którym każdy szanujący się muzyk nie powie inaczej niż z nabożnym szacunkiem. Ach, te tłuste basy!


Oglądany: 35500x | Komentarzy: 34 | Okejek: 176 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.11

13.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało