Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Co wybuchło na Paradzie Internautów?

7 865  
2   3  
Zamiast czytać milion słów zobacz nasze zdjęcia z Parady
A wiec stało się! Pierwsze publiczne wystąpienie Joe Monstera zakończyło się w dusznej atmosferze skandalu, wielu niedopowiedzeń i z ogromnym niedosytem. Wszystkim było mało, szczególnie zaś bardzo wyżej wymienionemu, który wydeptał ogromna kilomtery ilość ścieżek między Krakowskim Przedmieściem a Placem Zamkowym w poszukiwaniu ciekawych ludzi i mocnych wrażeń.
Z powodu pewnych niedociągnięć organizacyjnych, chyba normalnych przy tak wielkiej skali imprezy sobotni program niestety nie odbył się. Wielkie nerwy, wielkie napięcie i deszcz, dużo deszczu chmury i dotkliwe zimno. Ktoś nam zajął namiocik, więc pożegnaliśmy się planem rozpoczynania czegokolwiek i sobota niestety pozostała nam zdjęta z programu, jak i też straciliśmy szansę pokazania nas w Nocy Internautów – nie odbyło się tak pieczołowicie przygotowane przedstawienie szerokiej publiczności recytacji haiku, ani medytacji nad rozlanym mlekiem. Nic nie pozostało również z pierwszego planu bicia rekordu Guinessa czyli zbierania numerów telefonów.
Załoga Joe Monstera przetrzebiona tropikalnymi chorobami oraz przemęczeniem z przepracowania stawiła się w swoim nienajmocniejszym dwuosobowym składzie plus rewelacyjny kolega z Warszawy, który przejął pieczę nad logistyką występu naszego nie-Bardzo bombowego zespołu. Z drugiej strony ściśle ukryty między budynkami Krakowskiego Przedmieścia dziedziniec ASP, gdzie było nasze miejsce, nie skłaniało ludzi do odwiedzania go. Jedynym sukcesem Monsterowym było to, że udało się zapoznać sąsiadów i namówić ich wszystkich do złożenia cyrografu o ustanowienie 9 września Narodowym Świętem Nieokiełznanej Radości i Niepohamowanego Śmiechu Bez Powodu (ostateczny wynik 66 wpisów). Wśród wystawców aespowych panowało jednak zniechęcenie faktem słabej odwiedzalności, (cóż w sobotę uzbierałoby się z pół godziny słońca i na oko 8 razy tyle deszczu plus pioruny razy pieć) co zaowocowało tym, że w niedzielę nie pojawił się ani super-nadrealista-surrelista Zalibarek, ani przesławna galeria Art New Media (pozdrowienia dla pana Marka Wróbla).

Ale dopiero niedziela stała się Dniem Joe Monstera W Dziedzińcu ASP. Ekspozycja wystawiennicza Potwornickiego to były kalesony na sztalugach, kalesony pod stołem, szelki na namiocie, legendarne koszulki Joe Monstera na całym namiocie, ogromna flaga Brazylijska na środku oraz rozrzucone w okolicach śmietnika, murków, oraz na stoliku ulotki o próbie ustanowieniu rekordu Guinnessa w ilości otrzymanych SMSów.

Dopiero kiedy Monsterowcy włączyli swój sprzęt nagłaśniający o przygniatającej mocy ok. 4 Watt, szoł i szał rozpoczął się a ludzie zaczęli się zbierać, matki zaczęły pytać o cenę ekstremalnie udanych koszulek Monsterowych, dziadkowie pytali o pokaz chodzenia po rozrzażonych węglach nie wiedząc o stopniu wirtualności owego pomysłu. Szczególne zachwyty i niesmak wzbudziły legendarne 3 słowa do ojca prowadzącego radio o nazwie będącej żeńskim odpowiednikiem imienia Mariana Krzaklewskiego. Wypłowiałe złote kalesony wisiały tymczasem na sztaludze również wywołując niezwykłe zaciekwanie przechodzącej publiki, które nawet wzrosło po dołożeniu do nich przez młodszego mastera 16 dan w podrywaniu babeczek kartki z jakże kuszącym napisem „Weź mnie teraz!”

Zaczęła się próba stanowienia nowego rekordu Guinessa, po rozdaniu przypadkowym 10 osobom ulotek rozpoczęło się pełne napięcia oczekiwanie. Nic. Napięcie urosło, poszły jeszcze dwie ulotki, napięcie z nóww urosło i nic. Nagle napięcie opadło aż do zera. Nic nie nadeszło w ciągu pierwszych 15 minut. Pomogła dopiero obietnica wręczenia ludziom koszulki za wysłanie SMSa, jeden z kolegów w tym celu wysłał aż 4 SMSki i czego nikt nie mógł przewidzieć po pół godzinie trwania próby, umożliwiło mu to zdobycie bezapelacyjnie ty-szerta z nadrukiem , oraz prawo ponoszenia błekitnego kombinezonu, stylizowanego na kolejne wcielenie MonTera Joe, zwanego w niektórych kręgach dyrektorskich po swojsku Jasiem Potwornickim (uuuch, jak słodko). Oficjalne wyniki konkursu – w ciągu godziny nadesłano 20 SMSów, z których 10 musiano zdyskwalifikować (były wysłane z Internetu), to 10 SMSów. A więc nowy rekord wynosi 10 SMSów!!! Kto odważy się go pobić? Czekam na rzuconą rękawicę na ubitej ziemi!!!

Reszta słonecznej niedzieli upłynęła na szampańskiej zabawie w trzech monterskich kombinezonach oraz z nieodzowną w takich wypadkach słomą w butach, bedącą oznaką wysokiej pozycji społecznej, oraz za rzucanie w siebie ciastkami, strojeniu inteligentnych min prosto w kierunku aparatu nie-na-zęby-fotograficznego. Również tego dnia niezwykłą popularnością cieszyły się wydrukowane wprost z serwisu poradniki, oraz co lepsze kąski w postaci kawałów dłuższych i krótszych. Pożegnaliśmy się z Wami około 17 z hakiem, wciąż z poczuciem głębokim niedosytem, które może zostać ugaszone tylko w



Special thanx go to w kolejności anallfabetycznej ale bardziej chronologicznej
- Koledze Maridalowi, za to że był, jako, że wielu nie było, tak jak on jeden
- cioci z Bemowa, za kompa, obiad, cierpliwość
- Bailandosowi for zaplecze duchowe i logistyczne
- Jolancie „Wróbel” za to, że w końcu datarła i wkroiła w całość spory kawał swojego serca
- organizatorom, Iwonie, Jolce, Paulinie Lopez oraz Dominikowi za wielką wiarę i wytrwałość, poczucie humoru i niezwykłą siłę woli; niech słońce na wami nie gaśnie ani przez chwilę
- sąsiadom z ASP, za to że byli, i byli całkiem ok
- za aparat dla Santa Clausa
- harcerkom, za ekstra zdjęcią i zrobienie tłumu pod budką Potwornickiego
- wszystkim ludziom, którzy byli tam i nie wstydzili się pytać, brać i śmiać
- Nokii 5110 za to że rozładowała się dopiero w niedzielę wieczorem
- Lechowi Dębskiemu i Andrzejowi Batce, gdyby nie oni, to by mnie tam nie było i nie wydałbym też tylu pieniędzy :)
- i specjalne - firmie Base Promotion Service, Gdańska, za wykonanie pół-drogo koszulek typu ty-szert z pięknym logiem Joe Monster

Oglądany: 7865x | Komentarzy: 3 | Okejek: 2 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.01

17.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało