Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Historia ostatniego królewskiego błazna

32 877  
133   12  
Kiedyś każdy monarcha musiał mieć swego nadwornego błazna. Wielu z tych trefnisiów popularnością przewyższyło nawet królów, którym służyli. Na przykład dzięki jednej z powieści Dumasa, więcej osób kojarzy błazna Chicot, niż zna numer porządkowy króla Henryka, któremu Chicot służył.

Kliknij i zobacz więcej!

Historia, którą chcemy opowiedzieć, nie wydarzyła się w średniowiecznej Francji, ale całkiem niedawno, pod koniec XX wieku. I tak naprawdę trudno się zdecydować, czy jest zabawna, czy smutna. Typowy dylemat jeśli chodzi o błaznów...

Wszystko zaczęło się w 1988 roku w San Francisco, gdzie pracownik Bank of America, Jesse Bogdonoff, natknął się na konto bankowe ze zdeponowaną sumą 20 milionów dolarów. Konto należało do rządu małego państwa na Oceanie Spokojnym - Tonga.

Państwo jest, delikatnie mówiąc, niezbyt dobrze znane. Tonga to grupa małych wysp na wschód od Fidżi, gdzie cała infrastruktura to plaże, palmy, ocean i uśmiechnięci mieszkańcy, którzy nie potrzebują wiele do szczęścia. Kraj ten zarabiał pieniądze na dwa sposoby - sprzedając warzywa oraz sprzedając obywatelstwo mieszkańcom Hong Kongu (wielu z nich obawiało się, że po przejściu pod jurysdykcję Chin, Chińczycy będą ograniczać ich prawa). Państwem tym rządził król Taufa'ahau Tupou IV.

Kliknij i zobacz więcej!
Taufa'ahau Tupou IV ze swoim najstarszym synem, późniejszym królem Jerzym Tupou V

Jesse Bogdonoff zdał sobie sprawę, że odkrył raj na ziemi. Konsultant inwestycyjny Bank of America zaczął nawiązywać kontakty handlowe z rodziną królewską. Koledzy Bogdonoffa próbowali odwieść go od tego przedsięwzięcia, ale Jesse był niewzruszony. W 1994 r. osobiście odwiedził panującego monarchę Tonga.

W małym królestwie pośrodku oceanu wiele spraw wygląda dużo prościej. Pracownik dużego banku z łatwością uzyskał audiencję u monarchy. Spotkanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami, a Jesse szybko zdał sobie sprawę z jednej rzeczy - władza w Tonga leży wyłącznie w rękach rodziny królewskiej. Jeśli król jest po twojej stronie, możesz bardzo wiele. A przekonać monarchę małego kraju, by powierzył zarządzanie finansami specjaliście, który zdołał się rozreklamować jako guru inwestycyjny, nie było wcale trudno.

Kliknij i zobacz więcej!

Początkowo wszystko szło dobrze.

W ciągu następnych pięciu lat Bogdonoff zarobił dla Tonga prawie 12 milionów dolarów. Rodzina królewska była przeszczęśliwa. "No dobrze, ale co z tym błaznem?" spytacie. Wkrótce dojdziemy i do tego.

Po pewnym czasie Bogdonoff postanowił zrezygnować z pracy dla Bank of America, ale chciał zachować prawo do zarządzania majątkiem Tonga. Bank, naturalnie, pokazał mu środkowy palec i zapowiedział, że byłoby to możliwe tylko wtedy, gdy Bogdonoff oficjalnie wstąpi do służby cywilnej Tonga. Jesse pomyślał chwilę i wpadł na pewien pomysł.

Podczas jednego ze swoich spotkań z królem Taufa'ahau Tupou, Jesse zasugerował, by król ogłosił go nadwornym błaznem. Jest to wszak honorowa funkcja publiczna, z historycznymi korzeniami. Pasowała również data urodzenia Jessego - poszukiwacz przygód z San Francisco urodził się 1 kwietnia. "Jestem urodzonym błaznem, a ty, Wasza Wysokość, Królem - mogę zostać twoim błaznem!"

Kliknij i zobacz więcej!

Król powierzył swojemu błaznowi zarządzanie skarbem państwa. No i jednocześnie stał się pierwszym i jedynym monarchą w XXI wieku, który oficjalnie posiadał królewskiego błazna. Świat pośmiał się z obyczajów Tonga, kilka milionów ludzi dowiedziało się o istnieniu tego małego kraju na Oceanie Spokojnym, trzy czwarte z nich zapominało o tym po tygodniu, wszystko działo się jak zwykle.

I tu nasuwa się pytanie: "Błazen zarządza pieniędzmi królestwa, CO MOŻE PÓJŚĆ NIE TAK?"

Kliknij i zobacz więcej!

Wszystko.

Królestwo w ciągu 2 lat straciło wszystkie swoje pieniądze. 20 milionów trafiło do szemranego towarzystwa ubezpieczeniowego Millennium Asset Management Company, kolejne 6 milionów na konto firmy-bankruta, zajmującej się rozwojem technicznych innowacji.

Tonga zbankrutowała. Jesse Bogdonoff został uznany za persona non grata, oskarżony o nieprofesjonalizm i niekompetencję. Błazen nie pozostawał dłużny i oskarżył rodzinę królewską, że ciągle intryguje i nie pozwala mu pracować. Nastąpiła seria spraw sądowych, które trwały kilka lat. W końcu obie strony osiągnęły porozumienie. Błazen ustąpił ze stanowiska w niesławie, a w Tonga prawie wybuchł kryzys polityczny.

Cóż, nie wiadomo, jak Bogdonoff radził sobie z obowiązkami błazna, ale okazał się bardzo przeciętnym bankierem. Jesse, niezniechęcony niepowodzeniem inwestycyjnym, obecnie udziela lekcji hipnozy w Kalifornii, jest też założycielem i jedynym członkiem Instytutu Wolności Emocjonalnej "Open Window".

Oglądany: 32877x | Komentarzy: 12 | Okejek: 133 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.09

18.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało