Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Historia ostatniego królewskiego błazna

33 910  
135   12  
Kiedyś każdy monarcha musiał mieć swego nadwornego błazna. Wielu z tych trefnisiów popularnością przewyższyło nawet królów, którym służyli. Na przykład dzięki jednej z powieści Dumasa, więcej osób kojarzy błazna Chicot, niż zna numer porządkowy króla Henryka, któremu Chicot służył.

Kliknij i zobacz więcej!
Historia, którą chcemy opowiedzieć, nie wydarzyła się w średniowiecznej Francji, ale całkiem niedawno, pod koniec XX wieku. I tak naprawdę trudno się zdecydować, czy jest zabawna, czy smutna. Typowy dylemat jeśli chodzi o błaznów...

Wszystko zaczęło się w 1988 roku w San Francisco, gdzie pracownik Bank of America, Jesse Bogdonoff, natknął się na konto bankowe ze zdeponowaną sumą 20 milionów dolarów. Konto należało do rządu małego państwa na Oceanie Spokojnym - Tonga.

Państwo jest, delikatnie mówiąc, niezbyt dobrze znane. Tonga to grupa małych wysp na wschód od Fidżi, gdzie cała infrastruktura to plaże, palmy, ocean i uśmiechnięci mieszkańcy, którzy nie potrzebują wiele do szczęścia. Kraj ten zarabiał pieniądze na dwa sposoby - sprzedając warzywa oraz sprzedając obywatelstwo mieszkańcom Hong Kongu (wielu z nich obawiało się, że po przejściu pod jurysdykcję Chin, Chińczycy będą ograniczać ich prawa). Państwem tym rządził król Taufa'ahau Tupou IV.

Kliknij i zobacz więcej!
Taufa'ahau Tupou IV ze swoim najstarszym synem, późniejszym królem Jerzym Tupou V

Jesse Bogdonoff zdał sobie sprawę, że odkrył raj na ziemi. Konsultant inwestycyjny Bank of America zaczął nawiązywać kontakty handlowe z rodziną królewską. Koledzy Bogdonoffa próbowali odwieść go od tego przedsięwzięcia, ale Jesse był niewzruszony. W 1994 r. osobiście odwiedził panującego monarchę Tonga.

W małym królestwie pośrodku oceanu wiele spraw wygląda dużo prościej. Pracownik dużego banku z łatwością uzyskał audiencję u monarchy. Spotkanie odbyło się za zamkniętymi drzwiami, a Jesse szybko zdał sobie sprawę z jednej rzeczy - władza w Tonga leży wyłącznie w rękach rodziny królewskiej. Jeśli król jest po twojej stronie, możesz bardzo wiele. A przekonać monarchę małego kraju, by powierzył zarządzanie finansami specjaliście, który zdołał się rozreklamować jako guru inwestycyjny, nie było wcale trudno.

Kliknij i zobacz więcej!

Początkowo wszystko szło dobrze.

W ciągu następnych pięciu lat Bogdonoff zarobił dla Tonga prawie 12 milionów dolarów. Rodzina królewska była przeszczęśliwa. "No dobrze, ale co z tym błaznem?" spytacie. Wkrótce dojdziemy i do tego.

Po pewnym czasie Bogdonoff postanowił zrezygnować z pracy dla Bank of America, ale chciał zachować prawo do zarządzania majątkiem Tonga. Bank, naturalnie, pokazał mu środkowy palec i zapowiedział, że byłoby to możliwe tylko wtedy, gdy Bogdonoff oficjalnie wstąpi do służby cywilnej Tonga. Jesse pomyślał chwilę i wpadł na pewien pomysł.

Podczas jednego ze swoich spotkań z królem Taufa'ahau Tupou, Jesse zasugerował, by król ogłosił go nadwornym błaznem. Jest to wszak honorowa funkcja publiczna, z historycznymi korzeniami. Pasowała również data urodzenia Jessego - poszukiwacz przygód z San Francisco urodził się 1 kwietnia. "Jestem urodzonym błaznem, a ty, Wasza Wysokość, Królem - mogę zostać twoim błaznem!"

Kliknij i zobacz więcej!

Król powierzył swojemu błaznowi zarządzanie skarbem państwa. No i jednocześnie stał się pierwszym i jedynym monarchą w XXI wieku, który oficjalnie posiadał królewskiego błazna. Świat pośmiał się z obyczajów Tonga, kilka milionów ludzi dowiedziało się o istnieniu tego małego kraju na Oceanie Spokojnym, trzy czwarte z nich zapominało o tym po tygodniu, wszystko działo się jak zwykle.

I tu nasuwa się pytanie: "Błazen zarządza pieniędzmi królestwa, CO MOŻE PÓJŚĆ NIE TAK?"

Kliknij i zobacz więcej!

Wszystko.

Królestwo w ciągu 2 lat straciło wszystkie swoje pieniądze. 20 milionów trafiło do szemranego towarzystwa ubezpieczeniowego Millennium Asset Management Company, kolejne 6 milionów na konto firmy-bankruta, zajmującej się rozwojem technicznych innowacji.

Tonga zbankrutowała. Jesse Bogdonoff został uznany za persona non grata, oskarżony o nieprofesjonalizm i niekompetencję. Błazen nie pozostawał dłużny i oskarżył rodzinę królewską, że ciągle intryguje i nie pozwala mu pracować. Nastąpiła seria spraw sądowych, które trwały kilka lat. W końcu obie strony osiągnęły porozumienie. Błazen ustąpił ze stanowiska w niesławie, a w Tonga prawie wybuchł kryzys polityczny.

Cóż, nie wiadomo, jak Bogdonoff radził sobie z obowiązkami błazna, ale okazał się bardzo przeciętnym bankierem. Jesse, niezniechęcony niepowodzeniem inwestycyjnym, obecnie udziela lekcji hipnozy w Kalifornii, jest też założycielem i jedynym członkiem Instytutu Wolności Emocjonalnej "Open Window".

Oglądany: 33910x | Komentarzy: 12 | Okejek: 135 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

17.01

16.01

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało