Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Artyści, którzy nagrali swoje albumy w bardzo niecodziennych miejscach

38 501  
84   28  
Jedni muzycy nagrywają swoje albumy w drogich studiach, inni zaś - w porywie ekscentryzmu, twierdzą, że idealnym miejscem do rejestracji dźwięku jest basen, albo dom, gdzie krwawego mordu. Kto bogatemu zabroni? Najważniejsze jest przecież, aby muzyka trafiała prosto w serducho, a cała reszta to tylko zwykłe widzimisię artysty.


Nine Inch Nails „Downward Spiral”

W 1969 roku po dokonaniu upiornej masakry w wynajmowanym przez Romana Polańskiego i Sharon Tate domu, członkowie grupy Charlesa Mansona zostawili po sobie makabryczne „graffiti”. Był to napis „pig” namazany na drzwiach wejściowych za pomocą ciepłej jeszcze krwi Tate. Niecałe ćwierć wieku później w tym samym domu na ulicy 10050 Cielo Drive w Kalifornii, powstało studio nagraniowe, które ochrzczono nazwą „Le Pig”. Trent Reznor powołał je do życia tylko po to, aby zamknąć się w tym domu na osiemnaście miesięcy i razem zresztą swojego zespołu nagrać album „Downward Spiral”.



Zanim w 1994 roku nowy właściciel tej nieruchomości zdecydował się na jej rozbiórkę, płytę zdążył tam jeszcze nagrać Marylin Manson. Tymczasem Reznor wyprowadzając się ze swojego nagraniowego lokum, zabrał ze sobą drzwi wejściowe domu i zamontował je w nowym studiu, które założył w Nowym Orleanie.

FILM

Burzum „Dauði Baldrs” i „Hliðskjálf”

Czy ktoś może mi powiedzieć jak prawidłowo wymówić nazwy tych albumów bez opluwania monitora i narażania się na otwarte złamanie języka?
Te dwa albumy są solowym dziełem Varga Vikernesa – jednego z wielu norweskich pojeb#w, którzy palili kościoły i dopuszczali się dość karygodnych zachowań względem swych bliźnich. Varg akurat troszkę przegiął pałę, bo zamordował innego muzyka – gitarzystę i założyciela kapeli Mayhem. Za ten czyn Vikerenes przesiedział w pierdlu 15 lat. Podczas pobytu za kratkami, artyście pozwolono posiadać syntezator i magnetofon z funkcją nagrywania.



Tyle mu wystarczyło, aby pod szyldem swej dawnej kapeli – Burzum, zarejestrować wspomniane dwa albumy. Z racji instrumentowych ograniczeń są to materiały utrzymane bardziej w klimacie mrocznego ambientu niż black metalu.

FILM

Sigur Rós

Jeśli ciągle zastanawiacie się jak wymówić nazwy albumów Burzum, to pragniemy wam przypomnieć, że islandzka kapela Sigur Rós nagrała płytę zatytułowaną „()”. Materiał na ten album zarejestrowany został w nieużywanym basenie z 1930 roku.



Zespół musiał zdemontować część dachu, aby zmieścić się ze swoim przerośniętym sprzętem mikserskim. Trzeba go było tam umieścić za pomocą dźwigu. Po opuszczeniu basenu przez zespół, zainwestowano w stworzenie tam prawdziwego, w pełni profesjonalnego studia, które istnieje do dziś.



Sunn O))) - kawałek „Báthory Erzsébet” z albumu „Black One”

Już spieszymy z pomocą – nazwę tego, grającego eksperymentalny metal, zespołu z Seattle czyta się po prostu „sun”. Ciul jeden wie, co symbolizuje ta upośledzona emotka na końcu.



Wprawdzie większość albumu „Black One” zarejestrowano we względnie konserwatywny sposób, ale już ostatnią kompozycję postanowiono nieco udziwnić. Aby nadać wrzaskom wokalisty nieco przyduszone, posępne brzmienie, zamknięto biedaka w trumnie, skąd wściekle darł mordę niczym nieszczęśnik, który po własnym pogrzebie doszedł do wniosku, że jednak nie ma zamiaru spędzić reszty swego żywota zakopany sześć stóp pod ziemią.



Chris Hadfield „Space Sessions: Songs from a Tin Can”

Chris Hadfield nie jest zawodowym muzykiem, ale emerytowanym już astronautą i pierwszym Kanadyjczykiem, który odbył kosmiczny spacer. Był też członkiem tzw. Ekspedycji 35, czyli załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, która miejscu przebywała tam od 15 marca do 13 maja 2013 roku. Chris, oprócz swoich codziennych obowiązków, prowadził też vloga, a że zabrał ze sobą gitarę, to czasem coś tam brzdąknął.



Kiedy jego interpretacja „Space Oddity” Davida Bowiego zaliczyła 35 milionów wyświetleń, astronauta zmotywował się do nagrania całej płyty w stanie nieważkości. Tak powstał „Space Sessions: Songs from a Tin Can” - mimo że sama muzyka nie brzmi jakoś specjalnie „kosmicznie” to fakt, że jest to jedyny album nagrany poza Ziemią budzi pewnie podziw i zazdrość niejednego hipsterskiego artysty, który poszukuje możliwie najbardziej alternatywnej lokacji do zarejestrowania swojej muzyki.



Black Sabbath „Sabbath Bloody Sabbath”

Piąty album Black Sabbath to chyba jedno z ich najlepszych dzieł i prawdziwy kamień milowy w historii ciężkiego rzępolenia. Szukając inspiracji, nieco już wypaleni artyści, trafili do gotyckiego zamku Clearwell. Klimat tego miejsca od razu dał się muzykom we znaki. Tym bardziej, że miejsce to jest ponoć nawiedzone. Konkretnie – mieszka tam jakiś duch, który czasem wałęsa się po korytarzach i przyprawia gości o zawał. Na tę posępną zjawę natrafili zresztą Ozzy i Iomi, kiedy to podczas zorganizowanej w zbrojowni próby zobaczyli jakiegoś faceta w płaszczu. Jak to w tego typu historiach bywa – duch rozpłynął się w chwili, gdy muzycy ruszyli za nim w pogoń.



Klimat podkręcali sami artyści, którzy notorycznie robili sobie przerażające żarty. Osbourne wspominał potem, że z „Władców Ciemności” panowie muzycy nagle stali się „Władcami Obsranych Majtek”. Mało też brakowało, aby cała budowla stanęła w płomieniach, kiedy to wokalista zasnął przy kominku i wpakował do niego nogę. Na szczęście spaleniu uległ wówczas jedynie but Ozzy’ego.

Przełomem w pracy nad materiałem był jednak moment, w którym Iommi wpadł na pomysł riffu do numeru „Sabbath Bloody Sabbath”, który to kawałek miał decydujący wpływ na brzmienie całego albumu. Z gotowym materiałem, zespół opuścił jednak zamek i nagrał wszystkie kompozycje od nowa, już w warunkach studyjnych.



Killing Joke „Pandemonium”

Muzycy z Killing Joke zawsze wierzyli w okultyzm, istnienie pozaziemskich istot i magiczną siłę czakramów. Trudno się więc dziwić, że artyści ci postanowili tchnąć w swoją twórczość nieco paranormalnej energii i część materiału na płytę „Pandemonium” nagrać wewnątrz wielkiej Piramidy w Gizie. Dzięki łapówce wręczonej egipskiemu ministrowi zabytków, zespół mógł korzystać z tego obiektu przez trzy dni.



Problemy zaczęły się zaraz po pierwszych próbach zarejestrowania partii wokalnych w samej komnacie grobowej faraona. Okazało się, że z jakiegoś powodu akumulatory rozładowują się po 10 minutach od ich włączenia. Basista Martin Glover zachował trzeźwość umysłu i znalazł rozwiązanie problemu tajemniczej mocy wysysającej prąd z baterii. Rozebrał się niemalże do naga i wykonał mistyczną ceremonię z wykorzystaniem kwarcowych kryształów, szałwii i wody święconej. Ten magiczny rytuał nie tylko naładował akumulatory, ale tchnął w to miejsce taką energię, że wokalista Jaz Coleman, podczas nagrywania swoich partii, zaczął lewitować.

Tak w każdym razie twierdzą członkowie Killing Joke... Dlaczego mielibyśmy im nie wierzyć?;)



Residente „Residente”

A oto dość świeży projekt znanego z duetu Calle 13, portorykańskiego rapera zwanego Residente, który w przeciwieństwie do innych portorykańskich raperów nie nawija o dymaniu lasek, szastaniu forsą i strzelaniu do swojej muzycznej konkurencji. Dwa lata temu zlecił on wykonanie sobie testu DNA. Na podstawie jego wyników udało się z dość dużą dokładnością wskazać miejsca, z których pochodzili przodkowie artysty. Następnie spakował plecak i wyruszył w długą podróż po świecie, odwiedzając wszystkie rejony, z którymi łączyła go genetyczna nić. Tam – w towarzystwie lokalnych muzyków, nagrać poszczególne utwory na swoją solową płytę.



Jedna z kompozycji „Guerra” (hiszp. „Wojna”) miała zostać nagrana w należącym do Azerbejdżanu regionie Artsakh, do którego prawa rości sobie Armenia, co jest jednym z wielu powodów trwającego tam od dawna konfliktu pomiędzy oboma państwami. Strefa, w której przebywali artyści została zbombardowana przez lotnictwo azerbejdżańskie. Residente i reszta muzyków musiała czym prędzej szukać schronienia. Padło na kościół w Osetii. To tam też ostatecznie nagrano cały kawałek.



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5

Oglądany: 38501x | Komentarzy: 28 | Okejek: 84 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

14.11

13.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało