Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Rzeczy, których nie spodziewaliśmy się w Izraelu - odkryliśmy prawdziwy skarb sprzed 2300 lat

78 620  
326   36  
W poprzednim odcinku mówiliśmy o aplikacji do zamawiania maryśki, czy o złych dzielnicach Tel Awiwu. Dziś zejdziemy też pod ziemię, po skarby z przeszłości.


Dziś kolejna seria niespodziewanych odkryć w Izraelu, a na sam koniec naukowa petarda. Zacznijmy jednak powoli i od mniej dumnych i chlubnych rzeczy...

#1. Brud, syf i śmieci


Izrael to bardzo poukładany, nowoczesny i czysty kraj - takie wrażenie można odnieść, przechadzając się po ulicach Tel Awiwu i przylegających miejscowości. Wyłączając "trudniejsze" dzielnice, rzeczywiście tak jest. Sytuacja zmienia się jednak diametralnie, kiedy wybierzemy się do innych miejscowości. Główne ulice, po których przeważnie przechadzają się turyści, są wysprzątane i umyte, ale wystarczy zajrzeć za drzewo, krzak, czy kolejny budynek, by zobaczyć diametralnie inny obraz rzeczywistości. Śmieci, gruz, złom wyrastają znikąd i potrafią zajmować naprawdę niemałe połacie terenu. Właściwie każda działka, która nie jest ogrodzona i nie jest parkiem, jest niesamowicie zaśmiecona, a w pobliżach bazarów i ulic handlowych, jest jeszcze po stokroć gorzej, co widać na załączonym obrazku. To zdjęcie z Hajfy, czyli dużego ośrodka turystycznego na północy Izraela.

#2. Przesądy są tu bardzo, ale to bardzo silne - obowiązkowe wręcz


Widoczna na zdjęciu ręka Fatimy, w Izraelu znana bardziej jako ręka Miriam, to bardzo silny amulet, który ma chronić przed "złym okiem", czyli najprościej rzecz ujmując, przed wszelkimi urokami rzucanymi świadomie, czy nieświadomie, przez innych ludzi. Taki amulet możemy znaleźć chyba w każdym domu i lokalu. Przeważnie umieszczany jest blisko drzwi wejściowych, by od razu "rozbroić" wchodzące do środka osoby.

Czy Izraelczycy rzeczywiście w to wierzą? Pytani odpowiadają z dużą lekkością i naturalnością, że to dobry amulet, tradycja i wcale nie trzeba w to wierzyć, ale to fajne, miłe, bardzo im się podoba i w sumie, to dlaczego mieliby sobie odmawiać czegoś, co jest dobre.

#3. Rzeczą, która jest obowiązkowa w każdym domu, jest Mezuza


To zwitek pergaminu z fragmentami tory. Umieszcza się go na prawej framudze KAŻDYCH drzwi i jest obowiązkowe i odgórnie zarządzone przez religię. Według praw religii osoba wchodząca do domu powinna każdorazowo dotknąć mezuzy dłonią, żeby nie zapomnieć o swoim oddaniu naukom Tory. To symbol posłuszeństwa i w tym przypadku z przestrzeganiem tej zasady jest już różnie. Jedni dotykają, inni nie dotykają, jeszcze inni dotykają mezuzy, po czym całują palce, którymi jej dotknęli. Jedno jest pewne - mezuzy zobaczycie na każdym kroku.

#4. Wojsko i ludzie z bronią są naprawdę wszędzie


To może nie rzuca się tak bardzo w oczy, kiedy przechodzimy od hotelu na plażę, do knajpy i z powrotem, ale kiedy tylko zaczniemy żyć życiem normalnych obywateli i przemieszczać się po kraju poza turystycznymi ośrodkami, to na wojsko i wojskowych trafimy niemal wszędzie. Od chodników, przez środki komunikacji zbiorowej, aż po łąki i lasy, jeśli mielibyśmy akurat ochotę wybrać się w teren, by pozbierać grzyby, czy miny przeciwpiechotne.

Ktoś z karabinem zawsze stoi za naszymi plecami.

Na żołnierzy trafiamy w dwóch formach. Jedna to zorganizowane przez wojsko operacje, manewry, czy patrole, a druga to ludzie wyglądający jak cywile, czasem nawet w klapkach i szortach, ale z ostrą bronią pod pachą. Ci po prostu wolą nosić broń ze sobą, nawet kiedy na przepustce z wojska idą po bułki, bo do końca odbywanej służby są za nią całkowicie odpowiedzialni i nie zawsze mogą sobie pozwolić na to, by zostawić ją w domu.

#5. Gościnność jest bezgraniczna


W Izraelu obracaliśmy się w kręgach druzów ze Wzgórz Golan, oraz żydów z części centralnej kraju. W obu przypadkach mogliśmy czuć się tak, jakbyśmy odwiedzili dawno niewidzianą babcię, która nie pozwoli wstać od stołu, dopóki nam guzik w spodniach nie wystrzeli z przejedzenia. Nawet nie można było próbować odmawiać (co z resztą mogłoby zostać uznane za niegrzeczne z naszej strony) wszelkich dóbr, którymi nas raczono. Nie chodzi tu bynajmniej o samo jedzenie. Jeśli wychodziliśmy gdziekolwiek razem, to nie mogliśmy nawet uregulować rachunków za siebie, czy zapłacić za benzynę w podróży. Trzeba też uważać na wypowiadane przez siebie myśli, bo czasem nawet błaha myśl z rodzaju "kurczę, przydałby mi się bulbulator", zmieniała się od razu w odzew "stój, siadaj, poczekaj, zaraz ci przyniosę swój, a jak nie mam swojego, to zadzwonię do brata siostry męża mojej ciotki, to on ci załatwi".

#6. Punktualność nie istnieje


"Dobrze, dobrze, jutro o 9:00" - powie każdy w Izraelu, bo zgadzanie się i przytakiwanie i niemarudzenie jest po prostu grzeczne, dobre, miłe i sympatyczne. Wcale to jednak nie oznacza, że ta osoba będzie o umówionej godzinie w umówionym miejscu. Oczywiście można zadzwonić i usłyszeć "tak, tak, pamiętam, już jadę, zaraz będę" i czekać kolejną godzinę. W rozmowach z Izraelczykami zahaczyliśmy o ten temat i porównując nasze kultury, daliśmy znać, że u nas spóźnialstwo traktowane jest bardziej jak brak szacunku. "U nas nie! Nie, nie! Jak ktoś się spóźni, to nie myślcie, że chce was obrazić! Po prostu tak mamy, nie śpieszy się nam, po co się denerwować". Podejście rzeczywiście dość bajkowe i wyjątkowo luzackie, ale na dłuższą metę wyjątkowo uciążliwe, kiedy naprawdę trzeba coś załatwić.

#7. Dużo luzu mają też architekci i projektanci


Jeśli ktoś uważa, że w Polsce masę rzeczy robi się "na odpierdziel", to powinien przyjrzeć się konstrukcjom i instalacjom Izraela. Nie ma jak przeciągnąć przewodu? Nie ma problemu, przewiesimy przez drzewo. Nie zrobiliśmy pionu do instalacji? No problem - zrobimy instalację na ścianie budynku. Nie stać cię na wybudowanie całego domu? Co się martwisz - wybuduj pół, potem dobudujesz sobie resztę.

Spytaliśmy o to ostatnie, doszukując się jakiegoś związku z prawem i podając za przykład taką Maltę, na której nagminnie nie wykańcza się ostatniego piętra budynku, żeby nie zapłacić podatku od ukończonej nieruchomości. W Izraelu, jak się okazało, wcale nie o to chodzi. Tutaj jak jesteś młody, to budujesz sobie parter domu. Potem jak masz pieniądze, to robisz sobie piętro, potem następne i następne. Dlatego, jeśli jesteśmy w mniejszej miejscowości i widzimy budynek, który ma parę pięter, przy czym każde wygląda inaczej, to nie spodziewajmy się, że to są oddzielne mieszkania. To ten sam dom, tylko powoli dorastał.

#8. W Izraelu są tysiące jaskiń


Pojechaliśmy tam głównie po to, by pochodzić po jaskiniach i podszkolić się pod okiem profesjonalistów. Nie spodziewaliśmy się jednak, że jaskiń są tam tysiące, tysiące i jeszcze raz tysiące. Kiedy zobaczyliśmy specjalistyczną mapę, z której korzystają speleolodzy, to dopiero zaczęło do nas docierać, że calutki kraj jest po prostu usłany jaskiniami, tunelami, podziemnymi budowlami, miastami i całą resztą konstrukcji. Są tu nawet podziemne antyczne systemy wodne, które były przed setkami lat odpowiedzialne za magazynowanie i zaopatrywanie w wodę miast i upraw. To prawdziwy piekło-raj dla speleologów. Raj, bo jaskiń jest aż tak dużo, a piekło, bo jaskiń jest tam naprawdę aż tak dużo. Przy czym nie wiadomo jaka ich część do dziś została odkryta i skatalogowana. Na pewno czekają jeszcze setki, do których nikt nigdy nie wchodził.

#9. Nie spodziewaliśmy się, że znajdziemy skarby


Izrael to kraina, której historia jest bardzo bogata, a warunki atmosferyczne sprzyjają przechowywaniu wszelakich znamion przeszłości w dobrej kondycji. Po cichu liczyliśmy na to, że uda nam się znaleźć jakiś antyczny artefakt, ale nie spodziewaliśmy się, że dojdzie do tego tak szybko i z takimi efektami. Już druga odwiedzona przez nas jaskinia "wyrzuciła fanty" w postaci artefaktów sprzed tysięcy lat, którymi mogliśmy nacieszyć się jeszcze przez kilka godzin i poobracać je w rękach, niczym złoty pieniądz. Nie byle jaki pieniądz, bo każda ze znalezionych przez nas rzeczy, jak się później dowiedzieliśmy, miała czarnorynkową wartość w okolicach 100 000 zł.







Ciężko opisać radość ze znalezisk i dziką satysfakcję, że wzięło się udział w wyprawie, która nie dość, że ujawniła ukryty skarb, to jeszcze przyczyniła się do rozwoju nauki i zasiliła zbiory muzeów. Jak dotąd takie rzeczy oglądaliśmy tylko w filmach!

Więcej szczegółów na temat tych znalezisk do obejrzenia w filmie Kawiaka, który właśnie trafił do Monster TV:



W poprzedniej jaskini trafiliśmy za to na przedstawiciela gatunku salamandra infraimmaculata. Nasze zdjęcia tego osobnika zasiliły zbiory Wikipedii. Przeczytasz o tym tutaj.

Zobacz całą serię artykułów z naszej wyprawy do Izraela. Opisujemy tam więcej smaczków związanych zarówno z tym krajem, jego historią, jak i samymi przygodami pod ziemią. Zapraszamy!
8

Oglądany: 78620x | Komentarzy: 36 | Okejek: 326 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły
Jak to drzewiej bywało