Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Najmocniejsze cytaty ostatnich dni - Szokujące wyznanie 37-letniej seksoholiczki

142 022  
415   224  
W dzisiejszym odcinku o kobiecie, która nie dostała pracy z powodu swojego imienia. Będzie też o mieszkance Nowej Zelandii, która przyznała, że uprawia seks z duchem zmarłego chłopaka.


#1. Brody zagrożeniem dla europejskich wartości. Tak twierdzi wąsaty poseł Kukiz'15

Marek Jakubiak w rozmowie z dziennikarzem "Plus Minus" wygłosił tezę, że moda na noszenie brody jest efektem muzułmańskich wpływów na naszym kontynencie. Spytany o to, czy sam nosił kiedyś brodę, odpowiedział:
Nigdy! Mi się to wszystko zgrywa. Widzę tu duży wpływ muzułmanizmu. Tam jest propaganda noszenia brody jako atrybutu męskości. To się przenosi na Europę, na przykład wspomniana moda na tak zwanego drwala. Nie stawiałbym znaku równości, ale widzę między jednym a drugim coś niecoś (...) Muzułmanie kreują męskość. Oni Koranem opisują zupełnie inny świat niż my w Biblii. Stąd u nich broda i wąsy. U nas były brody, ale nie były atrybutem, bo tym były wąsy. Podejdźmy do Matejki, który u mnie wisi. Oczywiście są wąsy. A to jest Kossak. On się stał reklamą piwa Zwierzyniec. W ogóle ten obraz to już do USA jechał.

Jakubiak żałuje, że po 1989 roku w Polsce zaginęła moda na noszenie wąsów:

To był czas nieprawdopodobnego otwarcia na zachód. Dziś myślę, że było ono za duże. Zachłysnęliśmy się. A wtedy było tak, że jak się pojechało na Zachód, to się nie widziało wąsów. Mówiło się, że Polaka można poznać po wąsach. Chcieliśmy być Europejczykami, więc je goliliśmy. Pozbywano się ich, by nie być wyróżnianym z tłumu. Ja nigdy nie miałem z tym problemu.

Dla podkreślenia swoich poglądów poseł nosi wyrazistego wąsa:


#2. Motorniczy z Poznania: Jestem gejem i w niedzielę będę jeździł z tęczową flagą

Po raz pierwszy w historii na tramwajach poznańskiego MPK zawieszono tęczowe chorągiewki. Zrobiono to z okazji Marszu Równości, który odbył się w zeszłą sobotę. Chorągiewki miały wisieć na pojazdach przez cały weekend, jednak ze względu na falę hejtu i protesty kierowców zdjęto je już po kilkunastu godzinach.

Jeden z motorniczych pisał:
Treści, które reprezentują organizacje skupione wokół symbolu tęczowej flagi, dążą do zalegalizowania pedofilii jako orientacji seksualnej.

Z tym twierdzeniem nie zgadza się Aleksander Gapiński, kierowca MPK, który nie ukrywa, że jest gejem:
Niefajnie słucha się komentarzy kolegi z pracy, który z dumą ogłasza, że z tęczową flagą jeździł nie będzie i komentarzy pasażera o tym, jakim to jestem pederastą i pedofilem. W końcu każdy gej jest, co nie? Szanowny zakładzie pracy, wstyd mi za ciebie!

Pod wpisem pojawiły się dziesiątki pozytywnych komentarzy i słów wsparcia.


#3. Mateusz Borek ostro o tym, co myśli na temat "mentalnych problemów" piłkarzy Legii Warszawa

Na naszych "mistrzów" spadła ostra krytyka po tym, jak przegrali z drużyną amatorów z Luksemburga. Komentator Mateusz Borek nie przebierał w słowach, gdy pojawiły się komentarze, że piłkarze Legii nie wytrzymują mentalnie na boisku:
Ja już nie mogę słuchać tych wypowiedzi. Wczoraj znowu przeczytałem, że Vuković powiedział, że wszystko się zgadza, są świetni piłkarze, doskonale przygotowani do sezonu, tylko jest problem, że nie wytrzymują mentalnie. Mentalne problemy w tym kraju to mają ludzie, którzy są bezrobotni, mają piątkę dzieci, ojciec zarabia 2,5 tys. zł, matka jest bezrobotna i trzeba z tego wykarmić pięć gęb (...). Nie mówmy o tym, że ma wielką presję piłkarz zarabiający grube siano, który wychodzi, żeby zagrać z półamatorami z Luksemburga. Już nie mogę słuchać tej grafomanii, tego pieprzenia, pier***enia za przeproszeniem. To jest kit, pic na wodę, fotomontaż.

Nic dodać, nic ująć.


#4. Po 62 latach ze Starego Miasta w Lublinie znika słynny sklep metalowy. Gorzkie słowa właściciela

W miejscu legendarnego sklepu przy ulicy Kowalskiej znajduje się dziś ogłoszenie "Sprzedam szyld". Pan Marek Malec, który od 38 lat zarządzał sklepem, wyjaśnia powody decyzji o zamknięciu lokalu:
Potrzeba coś z metalowego? To tylko na Kowalską. Tak przez lata mówili klienci. Ci z Lublina i przyjezdni, bo dworzec niedaleko. Miałem 10 tysięcy różnego rodzaju asortymentu. W najlepszych latach zatrudniałem osiem osób. Co to były za lata najlepsze? Od roku 2000 do gdzieś tak 2007. Później co roku zwalniałem kolejnego pracownika. Teraz sam sprzątam. Zostały jeszcze jakieś meble, rzeczy (...). Od lat 90. ubiegłego wieku, po prywatyzacji, metalowy stał się prywatną firmą. To wina prezydenta, bo wpuścił markety do miasta. Sklepy upadają. Nie miałem już na ZUS, podatki. Kiedy założyłem firmę, było tylko OBI, gdzie zaopatrywały się duże przedsiębiorstwa. Zwykły Kowalski, małe firmy urządzające ludziom mieszkania czy biura przychodziły do nas. Lokal sprzedałem, nie będę zmieniał branży. Niech inni to robią (...). Pomysł na szyld był mój, robił go kolega, któremu wytłumaczyłem, o co mi chodzi. Na złom go przecież nie oddam, bo szkoda. Może ktoś kupi...

Tyle lat... tyle historii...


#5. Kobieta twierdzi, że regularnie uprawia seks z duchem swojego zmarłego chłopaka

W wywiadzie dla programu radiowego The Edge, podczas którego prowadzący pytali słuchaczy, czy kiedykolwiek mieli jakieś doświadczenia z duchami, Simone opowiedziała swoją smutną historię:
Byłam w długim związku. Niestety mój partner zginął tragicznie, ale od tamtej pory regularnie mnie odwiedza. I owszem, mam dobre doznania
- wyjawiła mieszkanka Nowej Zelandii.

W dalszej części rozmowy Simone wyjaśniła, po czym poznaje, że duch jej partnera jest w pomieszczeniu:
Po prostu to wiem. On zostawia mi znaki i wskazówki, po których poznaję, że jest blisko. A potem podchodzi coraz bliżej i bliżej... Jestem wtedy bardzo podekscytowana. Jestem pewna, że to on. I zapewniam, że to nie sen, a jawa.

Prowadzący przyznali, że nie mają słów... Ja też nie.


#6. Dentystka spotkała się z falą hejtu po tym, jak napisała, że woda smakowa zawiera więcej cukru niż pączek

Dr Anna Zalas postanowiła uświadomić rodzicom, jakie zagrożenia niesie nadmierne spożywanie wód smakowych. Nie spodziewała się tego, że ich reakcje będą tak ostre. Dentystka napisała:
Powracam do tematu wody smakowej, którą większość z was poi swoje dzieci hektolitrami. Moi drodzy, ja rozumiem, że można być pewnych rzeczy nieświadomym, że człowiek bez wykształcenia medycznego na pewnych rzeczach po prostu się nie zna (no bo i skąd ma się znać?) i że reklama potrafi urobić nawet największych twardzieli, krzycząc do nas z tv, plakatów, radia i nawet wyskakując z szafki w łazience. Jednak temat wody smakowej mnie przeraża i zazwyczaj aż nie dowierzam słuchając rodziców, kiedy przeprowadzam wywiad i od słowa do słowa wychodzi, że jednak ta szalejąca próchnica znikąd się nie bierze. Półtoralitrowa butelka może dostarczyć od 200 do nawet ok. 350 kcal cukru. A przy tym 100 ml takiego napoju zawiera jedną łyżeczkę cukru, 250 ml - czyli standardowa szklanka - już ponad dwie łyżeczki, a cała duża butelka zawiera nawet 69 g, czyli 14 łyżeczek cukru. To więcej niż jeden pączek (ok. 34 g) czy porcja batona (ok. 32 g). Tak więc woda smakowa na równi ze słodyczami może powodować nadwagę, otyłość i przede wszystkim próchnicę.

Kobieta skrytykowała rodziców, którzy przez swoją niewiedzę trują własne dzieci:
Oni często nie zdają sobie sprawy, że dziecko spożywa tyle cukru w napoju, który w nazwie ma wodę. Przez swoją niewiedzę, nieprawidłowo rozumianą troskę o dziecko lub po prostu niedbalstwo rodzice serwują swojemu dziecku próchnicę, otyłość, kłopoty z koncentracją, a nawet cukrzycę typu 2.

Wypowiedź dentystki spotkała się z głosami poparcia, ale również krytyką. Oburzeni rodzice pisali m.in.
Mój syn od ósmego miesiąca życia pije colę, teraz ma cztery lata i ma się dobrze. Trudno mi w to uwierzyć, bo ta woda nie jest taka słodka, a nutella owszem.
Pani doktor chyba szuka klientów. Klasyczne straszonko.

Szkoda tylko dzieci, że dalej będą piły te świństwa.


#7. Kobieta nie dostała pracy z powodu imienia

Hermeisha Robinson z Missouri starała się o posadę pracownika działu obsługi klienta w firmie o nazwie Mantality Health. Pracy nie dostała, jednak nie ze względu na brak kwalifikacji. Hermeisha nie spodziewała się, że problemem okaże się... jej imię.



Dziękujemy za zainteresowanie karierą w Mantality Health. Niestety nie bierzemy pod uwagę kandydatów, którzy mają sugestywne imiona w stylu "getto". Życzymy powodzenia w szukaniu pracy.
(Określenie "ghetto name" oznacza imię nadane z błędem ortograficznym bądź z niepoprawnym zapisem - często po prostu zapisem fonetycznym. Takie imiona są charakterystyczne dla biednych dzielnic amerykańskich miast, których mieszkańcy nie znają poprawnego zapisu lub celowo przekręcają imiona, by się wyróżnić. Biorąc za przykład nasze podwórko: oryginał - Brian; imię getto - Brajan.)

Kobieta nie kryje złości i żalu:
Czuję się pokrzywdzona, nie wspominając już o tym, że przez nich zaczynam rozmyślać, czy moje imię naprawdę brzmi jak z getta.

Wpis Harmeishy udostępniono już ponad 10 tysięcy razy. Przedstawiciele firmy twierdzą, że ich konto padło ofiarą hakera. Matka trójki dzieci i przykładna obywatelka nie daje jednak wiary ich tłumaczeniom.


#8. Brytyjska turystka, która wybrała się na wakacje do Hiszpanii, narzeka, że jej wakacje zostały zrujnowane przez zbyt wielu wczasowiczów... z Hiszpanii

81-letnia emerytka Freda Jacobsen wybrała się na dwutygodniowe wczasy do miasta Benidorm we wschodniej Hiszpanii. Długo wyczekiwany odpoczynek zamienił się w koszmar, gdy staruszka nie poradziła sobie psychicznie ze zbyt dużą liczbą Hiszpanów w ich własnym kraju.
Hotel wypełniony był po brzegi wczasowiczami z Hiszpanii. Działali nam na nerwy, ponieważ byli dla nas bardzo niemili. Mam problemy z chodzeniem, a jeden z Hiszpanów omal mnie nie przewrócił i nawet nie przeprosił. Nie wspomnę już o tym, że rozrywka w hotelu przeznaczona była tylko dla Hiszpanów. Wszystko robiono pod nich. Dlaczego Hiszpanie nie mogą jeździć gdzieś indziej na wakacje?

Biuro podróży wysłuchało skarg kobiety i zwróciło jej część pieniędzy. Freda prędko nie wybierze się jednak na kolejne wczasy do Hiszpanii.


#9. Seksoholiczka wyjawia, jak destrukcyjnie choroba wpłynęła na jej życie

Kilka tygodni temu Światowa Organizacja Zdrowia oficjalnie wpisała seksoholizm na listę chorób pod nazwą "zaburzenie kompulsywnych zachowań seksualnych". Z tej okazji Daily Mail opublikował wywiad z kobietami, które przez wiele lat żyły wyłącznie seksem. Z zewnątrz poukładane, odnoszące sukcesy, w środku toczyły walkę z własnymi demonami. Jedną z bohaterek artykułu jest 37-letnia Rebecca Barker, matka trójki dzieci, która zamieszkała z rodzicami, by przezwyciężyć nałóg.
Jako nastolatka cierpiałam na silną depresję. Zauważyłam, że seks dawał mi ukojenie. Z czasem jednak przerodziło się to w obsesję, która narosła, gdy moja najstarsza córka poszła na studia. Spędzałam całe dnie w łóżku lub gotowałam posiłki. Nagle seks stał się wszystkim, o czym myślałam. Moje obsesyjne myśli zaczynały się już po przebudzeniu. Gdy ulegałam pokusie, przez chwilę czułam się lepiej z samą sobą. Nie stresowałam się niczym, byłam spokojniejsza. Jednak to nie trwało długo. Gdy mój narzeczony wychodził do pracy, płakałam i błagałam go, by został ze mną w łóżku.

Psychiatra przepisał Rebecce silniejszą dawkę leku, jednak to tylko spotęgowało ilość stosunków. Załamana kobieta powiedziała o wszystkim swojej mamie.
Nie chciałam skończyć w szpitalu psychiatrycznym. Na szczęście gdy tylko przeprowadziłam się do rodziców, myśli o seksie ustały. Mój psychiatra twierdzi, że może to mieć związek z różnymi lękami, które uspokoiły się przez przebywanie z rodzicami.

Związek 37-latki nie przetrwał jednak próby czasu. Wkrótce Rebecca poznała swojego obecnego partnera.
Staramy się uprawiać seks około pięć razy w tygodniu, ale nie jest to nasz priorytet. Jeśli jesteśmy zmęczeni, to możemy tego nie robić nawet przez tydzień.

Na koniec Rebecca przestrzega ludzi przed zbytnią fascynacją seksem:
Ludzie wierzą, że duży pociąg seksualny jest czymś zabawnym. Tymczasem jest to obsesyjne zachowanie, które potrafi zniszczyć związki, a nawet czyjeś życie.


#10. Jedna z polskich gwiazd lekkoatletycznych Mistrzostw Europy, Iga Baumgart-Witan, podbija internet swoją otwartością i zabawną wypowiedzią po biegu sztafetowym

Zawodniczka w Berlinie biła rekordy życiowe. Zdobyła 5. miejsce w biegu indywidualnym i złoty medal w sztafecie. Po tym drugim biegu powiedziała:
Dziewczyny mnie dogoniły na wyjściu z pierwszego łuku i przycisnęły. Ja przepuściłam je i dobra tam, biegnijcie se Grażyny, ja wam zaraz pokażę, na co mnie stać. No, i włączyłam swoją przerzutkę, swoje turbodopalanie, swoje długie kikutki i poleciaaałam...

Poleciała prosto po złoto.



>>> W poprzednim odcinku pisaliśmy o policjancie, który nie wytrzymał i napisał, co sądzi o swoich kolegach z pracy



Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 142022x | Komentarzy: 224 | Okejek: 415 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

18.09

17.09

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało