Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Richard Lee McNair - morderca, który wysłał samego siebie w paczce z więzienia o zaostrzonym rygorze

60 393  
266   24  
Kiedy już wiesz, że czeka cię dożywotnia odsiadka w niewoli, nie masz zbyt wiele do stracenia. Za to przy odpowiednim kombinowaniu całkiem sporo możesz zyskać. Poza murami pilnie strzeżonego pierdla czeka na ciebie wolność, trzeba tylko mieć jaja, aby po nią sięgnąć. Tak też kilkukrotnie zrobił Richard Lee McNair – obdarzony wybitnym talentem do ucieczek morderca, któremu nie w smak był smutny klimat więziennych cel.

Problemy 29-letniego McNaira zaczęły się w 1987 roku, kiedy to włamał się na teren położonego w Minot (Północna Dakota) budynku, w którym znajdował się spichlerz. Złodziej nie wiedział, że w środku spotka dwóch farmerów. Chcąc uniknąć złapania sięgnął po broń i oddał kilka strzałów w ich stronę. Jeden z mężczyzn zginął na miejscu, drugi zaś ciężko raniony czterema kulami odratowany został potem w szpitalu.

Policja w ciągu kilku dni namierzyła Richarda i wezwała go na przesłuchanie. McNair szybko zorientował się, że trudno mu będzie uniknąć kary (za morderstwo wlepiono mu później podwójne dożywocie oraz dodatkowe 31 lat odsiadki za włamanie). Oskarżony usiłował dać dyla z policyjnej łazienki, ale szybko został powstrzymany. Przy okazji znaleziono przy nim mały pistolecik, którego Richard zamierzał użyć, jeśli inne metody znalezienia drogi ucieczki by zawiodły.


Wiedząc już, z kim mają do czynienia, policjanci przykuli przestępcę kajdankami do krzesła w sali przesłuchań. W chwili przerwy od składania zeznań detektywi wyszli na chwilę z pomieszczenia. McNair tylko na to czekał – wyciągnął z kieszeni podwędzony wcześniej policjantowi sztyft z balsamem do ust i wysmarowawszy sobie tłustą substancją dłonie, bez większego wysiłku przecisnął je przez kajdanki. Równie łatwo poszło mu wydostanie się z komisariatu i już po chwili morderca ścigany był przez prawdopodobnie wszystkich stróżów prawa w Minot. Zagoniony na ostatnie, trzecie piętro bloku, Richard, ciągle wierząc w swoje szczęście, usiłował skoczyć na gałąź jednego z drzew. Niestety - konar pękł, a zbieg rąbnął o ziemię ze sporym impetem, dość boleśnie tłukąc sobie kręgosłup, co zdecydowanie utrudniło mu kontynuowanie ucieczki.

Po krótkim pobycie w szpitalu McNair trafił do lokalnego pierdla, gdzie miał czekać na wyrok. Czekać jednak nie zamierzał i już w trakcie przenoszenia Richarda do innej celi odkryto, że ten zdążył usunąć dwie kraty z okna oraz zrobić sobie sznur z pościeli.


Dyla ostatecznie dał, ale dopiero cztery lata później, kiedy to odsiadywał karę w stanowym więzieniu w mieście Bismarck. W towarzystwie dwóch innych skazańców wydostał się na wolność przez szyb wentylacyjny.

Aby nie przypominać faceta z policyjnego rysopisu, McNair zapuścił długie włosy i przefarbował je na blond. Przez prawie rok grał na nosie ścigającym go funkcjonariuszom, podróżując po całym kraju skradzionymi samochodami i korzystając z życia "na full".

Ostatecznie aresztowany został gdzieś w stanie Nebraska. Chciano go ponownie skierować do kicia, z którego zwiał, ale władze więzienia podniosły larum, że to wyjątkowo problematyczny skazaniec i nikt go tam widzieć nie chce. W tej sytuacji oddelegowano Richarda do więzienia o maksymalnym rygorze w Louisianie.

Tu już trzeba było trochę bardziej się postarać, aby odzyskać upragnioną wolność. Na dobrą okazję McNair czekał ponad dekadę. Większość czasu gnił w celi, a miłą odskocznią od bezczynności była praca, którą dostał więzień – pod okiem strażników, wraz z innymi przestępcami, zajmował się łataniem podartych worków pocztowych oraz naprawą wózków służących do ich transportowania. To podczas tej roboty przestępca zaczął układać sobie plan szalonej ucieczki.

W kwietniu 2006 roku Richard dosłownie rozpłynął się. Zniknął z więzienia, nie pozostawiając po sobie nawet śladu. Dopiero po wszczęciu śledztwa na jaw wyszło, że morderca skrył się w jednym ze wspomnianych wózków, który to został ciasno owinięty folią i razem z innymi naprawionymi przez więźniów przedmiotami wywieziony do magazynu. McNair nie udusił się w tej „trumnie” tylko dzięki małej słomce, przez którą oddychał. Kiedy już znalazł się w bezpiecznym miejscu, uciekinier wydostał się ze skrzyni i czmychnął.


Dosłownie kilka godzin później pewien patrolujący okolicę policjant zobaczył Richarda, który co sił w nogach biegł wzdłuż nasypu kolejowego. Zatrzymanie przestępcy zarejestrowane zostało przez kamerę, dzięki czemu możemy zobaczyć, jak znakomitym manipulatorem był McNair. Mimo że przedstawiając swoje wymyślone na poczekaniu dane raz popełnił błąd i podał inne imię niż parę chwil wcześniej, stróż prawa uwierzył w zapewnienia, że mężczyzna jest przykładnym obywatelem, który właśnie korzystając z ładnej pogody biegnie sobie do pracy. A czym się zajmuje? Ano udziela się w szczytnym projekcie naprawy dachów domów ofiar huraganu Katrina. Richard zachował spokój i dobry humor nawet w chwili, gdy policjant porównywał jego wygląd z rysopisem więziennego zbiega. Na szczęście dla przestępcy funkcjonariusz dysponował jego zdjęciem w dość paskudnej jakości. Ponadto fotografia wykonana została pół roku wcześniej i w międzyczasie McNair zdążył dość mocno zmienić swój wygląd.

Tak czy inaczej fakt, że po dziesięciu minutach rozmowy z policjantem morderca puszczony został wolno, Richard przyjął z mieszanką zdumienia, ulgi i niedowierzania.


Znajdując się na liście 15 najbardziej poszukiwanych przestępców w USA, uciekinier nie miał łatwego życia. Sytuację dodatkowo utrudniała emisja bardzo popularnego programu telewizyjnego „America’s Most Wanted”, w którym dwanaście razy dziennie prezentowano jego rysopis.

Richard usiłował znaleźć schronienie w Kanadzie. Zgubił go jednak kradziony samochód, którym się przemieszczał. Policjanci z miasta Penticton zatrzymali podejrzanego vana i kazali kierowcy wysiąść z wozu. Zbieg rzucił się do ucieczki. Forma kanadyjskich funkcjonariuszy musiała pozostawiać sporo do życzenia – McNair bez trudu zdołał im umknąć... Nie wszystko jednak było stracone – w samochodzie znaleziono bowiem nie tylko odciski palców mężczyzny, ale i cyfrowy aparat z dużą ilością „samojebek”, które Richard sobie wykonał prawdopodobnie w celu wyprodukowania fałszywego dowodu osobistego.


Teraz bandyta wiedział już, że musi jeszcze bardziej dbać o swoje bezpieczeństwo. Za pomocą komputera, skanera, aparatu cyfrowego i Photoshopa udało mu się przygotować sobie bardzo dobrze wykonane prawo jazdy z Alaski. McNair miał też jeden komputer, którego używał jedynie do monitorowania wszystkich aktualizacji na stronie, która poświęcona była wyłapywaniu wszystkich informacji na jego temat. Po raz kolejny zadbał też o zmianę swojego wizerunku.


Szczęście nie trwa jednak wiecznie i w końcu nadszedł moment, w którym go opuściło. Kradziony samochód, którym się przemieszczał, wzbudził zainteresowanie kanadyjskich funkcjonariuszy. Ci podejrzewali, że jego kierowca może zajmować się przemytem papierosów lub alkoholu. McNair ponownie usiłował dać dyla na piechotę, jednak tym razem trafił na bardziej zaciekłego policjanta, który dość szybko go dogonił i powalił na ziemię. Po 18 miesiącach "wakacji" mężczyzna, który dwadzieścia lat wcześniej dokonał morderstwa, wpadł w ręce sprawiedliwości na dobre. Sam zainteresowany mówił potem, że był to wyjątkowo pechowy dla niego moment. „To jeden z tych dni...” - opowiadał dziennikarzowi, który za pomocą listów przeprowadzał z nim wywiad.


McNair zamknięty został w ADX Florence – porównywalnym z Alcatraz więzieniu o maksymalnym rygorze, do którego trafiają najbardziej niebezpieczni przestępcy w USA. Póki co gnije tam już 11 lat i jak dotąd nie próbował jeszcze dać drapaka. Możemy jednak być pewni, że Richard nie przepuści nawet cienia okazji, by opuścić ciasną celę i znowu, choćby i przez krótki czas, cieszyć się wolnością.


Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 60393x | Komentarzy: 24 | Okejek: 266 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

15.11

14.11

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało