Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Co może się wydarzyć na najgorszej randce w życiu?

77 856  
220   29  
Na serwisie Quora pojawiła się prośba o opowieści z najgorszych randek, jakie przytrafiły się użytkownikom. Czytając te historie naprawdę można się zastanawiać, jakim cudem ludziom jednak udaje się założyć rodziny.


W liceum chłopak zaprosił mnie na randkę. Przyjechał po mnie, wsiedliśmy do samochodu, chłopak cofając uderzył w samochód sąsiada. Nigdy więcej nie zadzwonił.


Zaprosił mnie facet z pracy (jako nastolatka pracowałam w centrum handlowym), zaprosił mnie do taniego kina "za dolara" w centrum, w którym pracowałam. Zapytał, czy możemy się umówić w dniu, w którym będę miała wolne. Ubrałam się, odstawiłam... wiecie, lata 90. On czeka na miejscu. W tym samym ubraniu w jakim był, kiedy się poznaliśmy. Zapytał, czy możemy pójść po coś do jedzenia... OK. Zamówił dziesięć burgerów za dolara i poupychał je w kieszeniach, patrzy na mnie i pyta "A ty sobie nic nie zamówisz?". OK, jasne. Kupiłam sałatkę, usiedliśmy przy stoliku. On wyciąga z kieszeni hamburgera i zaczyna jeść... trochę dziwne, ale co tam. Zupełnie nie mam nic przeciwko kupowaniu sobie jedzenia, więc to nie był żaden problem, ale hamburgery z kieszeni? Trochę to dziwne.

Jedząc sałatkę nasłuchałam się jaka straszna była jego pierwsza dziewczyna i jak uważała się za wspaniałą. Kiedy kończył trzeciego burgera oznajmił mi, że film wkrótce się zacznie. Nie mam pojęcia jaki film, nawet mnie nie zapytał, czy chcę go obejrzeć, ale OK. Schodzimy na dół, a on sprawdza każde drzwi po kolei, szukając sposobu na wślizgniecie się do środka. Powiedziałam, że mogę kupić bilety nam obojgu, to całe dwa dolary. Zapłaciłam za jego bilet, żeby obejrzeć film, którego nawet nie chciałam oglądać, dziś nawet nie pamiętam, co to było.

Weszliśmy na salę, on zaczął wsuwać pozostałe hamburgery i wydziera się w kierunku ekranu komentując akcję. Następnie pochylił się i niezbyt ściszonym głosem powiedział "obciągniesz mi, kiedy będę oglądał film?". Spojrzałam na niego, powiedziałam, że muszę siku i wyszłam. Nawet nie pamiętam, jak wróciłam do domu.




Miałam dwadzieścia kilka lat i w tamtych czasach działały linie randkowe, gdzie odsłuchiwało się nagrane anonse i próbowało znaleźć partnera. Spotkałam faceta, któremu tak bardzo zależało na randce, że chciał się spotkać tego samego dnia o 19, choć była już 17. Ja właśnie wróciłam z pracy na budowie, więc zaproponowałam spotkanie o 20 w pizzerii niedaleko mojego domu. Byłam zmęczona i nie miałam ochoty daleko jechać. Zgodził się i umówiliśmy się w takiej miłej, rodzinnej pizzerii.

Kiedy się spotkaliśmy, facet zaczął od "nie masz 170 cm, co najwyżej 165", a później "wcale nie jesteś pulchna", choć ważyłam 81 kg. Według niego nie miałam też zielonych oczu, tylko "bardziej piwne". Koleś, wiem, ile mam wzrostu, wiem, jakie mam oczy i wiem, ile ważę! Nie miałam 50 kg, ciężko pracowałam, nie byłam oklapła, ale miałam duży brzuch i grube uda. "Wybaczył" mi moje "kłamstwa" i zamówił jedzenie, wywyższając się w nieprzyjemny sposób (i powtarzał kelnerce, żeby nic nie pomieszała). Spokojnie zamówiłam coś dla siebie i podziękowałam. On naskoczył na mnie, że nie powinnam dziękować, bo ona tylko wykonuje swoją pracę.

Kiedy skończyliśmy, on nagle zaczyna w panice przetrząsać kieszenie w poszukiwaniu portfela. Powiedziałam, że nic się nie stało, mogę zapłacić za nas oboje, a on na to "nieeee, tylko żartowałem, potem liczę na bzykanko". Wstałam, poprosiłam o oddzielne rachunki i skierowałam się do drzwi. On poszedł za mną, pytając "a ty dokąd?", odpowiedziałam "nie jestem tą, której szukasz, idę do domu". Wykrzykiwał za mną jakieś obleśne rzeczy, jaka byłam gruba, narzekał na zmarnowaną benzynę i że taka brzydka kobieta jak ja powinna korzystać z każdej nadarzającej się okazji.


Umawiałam się z chłopakiem, który okazał się pijakiem. Obiecywał, że to rzuci, ale... tak nastąpiła nasza ostatnia randka. Powiedział, że wypije tylko dwa piwa i koniec... To było jakieś spotkanie towarzyskie, na którym żadne z nas nie chciało być. Przyjechaliśmy, on zaczyna pić. Przy jakimś piątym piwie odciągnęłam go na bok i mówię "miałeś wypić dwa i mieliśmy stąd iść". A ten się wydziera z całych sił "A ty kim, kurwa, jesteś? Moją matką?". Poprosiłam jednego ze znajomych, żeby odwiózł mnie do domu.



Chłopak z sąsiedztwa zaprosił mnie na randkę i zapytał, czy nie będę miała nic przeciwko, jeśli pójdziemy na rozdanie nagród harcerzom, na którym będzie jego brat. Jasne, czemu nie, poszliśmy, obejrzeliśmy jak chłopak dostał nagrodę. W pewnym momencie podchodzi do nas podchmielony facet, przytula mojego znajomego, nazywa go synem i pyta głośno "to jest ta, którą zabierasz do lasu, żeby zgwałcić?". W pomieszczeniu zapadła martwa cisza... Zaprosił mnie do lasu na pływanie w rzece. Szybko stamtąd wyszłam.

Trudno uwierzyć, ale... wszystkie te "przygody" przydarzyły się jednej kobiecie.

Oglądany: 77856x | Komentarzy: 29 | Okejek: 220 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

20.08

19.08

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało