Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Jaki wpływ na historię miał alkohol i narkotyki? Wygląda na to, że wiekszy, niż myślicie!

45 620  
162   28  
Alkohol i narkotyki? Toć to używki dla patologicznych żuli i gimbazjalnych obszczajmurków! A co jeśli wam powiem, że to właśnie dragi i wóda nadały kształt wielu epokowym wydarzeniom? Zaglądanie do kieliszka czy rozmiękczanie mózgu wszelkiego typu środkami psychoaktywnymi jest po prostu nierozerwalną częścią naszej historii.


Gdyby nie gorzała, George Washington nigdy nie zrobiłby kariery politycznej

Ochlewanie się w dniu wyborów jest amerykańską tradycją. Nawet w okresie prohibicji przymykano oko na lejącą się do gardeł wodę ognistą. Zwyczaj ten ma dość głębokie korzenie. W 1758 roku młody kandydat do lukratywnego stanowiska we władzach Wirginii zdecydował się na dość odważny krok i całą kasę przeznaczoną na swoją kampanię wydał na zakup wódki. Nabył ponad 600 litrów tego alkoholu, a następnie rozdał go wszystkim głosującym (nie było ich zbyt wielu, bo zaledwie 391). W ten sposób kupił sobie ich głosy.



Wdzięczni i bardzo nietrzeźwi obywatele z chęcią zagłosowali na George’a Washingtona, który dzięki temu szalonemu pomysłowi właśnie na dobre rozpoczął swoją karierę polityczną, a trzy dekady później został pierwszym prezydentem USA!

Coca-cola to dzieło zdesperowanego morfinisty szukającego pomocy

John Pemberton, młody farmaceuta, w wieku 19 lat wstąpił do armii konfederatów. Szybko awansował i został podpułkownikiem. Niestety jego dalsza kariera w wojsku przerwana została ciężkimi ranami, które odniósł podczas jednej z bitew.



Aby ulżyć sobie w cierpieniu, Pemberton sięgał po morfinę, od której błyskawicznie się uzależnił. Przeniósł się do Atlanty, gdzie desperacko szukał sposobu na stworzenie silnego środka przeciwbólowego pozbawionego opiatów. Całkiem nieźle do tego zadania nadawało się popularne wówczas wino zwane Vin Mariani, które to oprócz alkoholu zawierało też silnie pobudzające liście koki, którego najbardziej aktywnym alkaloidem była kokaina. Pemberton opracował więc własny przepis na swoje lekarstwo, dodając do wspomnianego trunku ekstrakt z damiany i orzeszków koli. Z czasem, kiedy w Georgii wprowadzono prohibicję, farmaceuta stworzył bezalkoholową wersję swojego wynalazku. Znamy go dziś pod nazwą coca-cola.

Thomas Edison na speedzie

Wielki wynalazca często chwalił się, że swój sukces zawdzięcza pracowitości i poświęceniu. Na dowód prawdziwości swoich słów zwykł mówić, że potrafi bez przerwy pracować przez bite 72 godziny! Cóż, nie takie rzeczy się robi, gdy na człowieka działa alkoholowo-kokainowy dopalacz. Edison był wielkim miłośnikiem wspomnianego Vin Mariani, które z wielką chęcią popijał sobie w chwilach odpoczynku, aby zregenerować się nieco i nabrać energii do dalszego działania.



Wikingowie i ich grzybowy szał

Jak wiemy z historii – wikingowie byli skandynawskimi wojownikami, którzy pod koniec VIII wieku zasłynęli ze swych dalekich, rabunkowych eskapad. Według legend i historycznych przekazów, wśród gromady nieustraszonych, brodatych dzikusów szczególny popłoch budzili tak zwani berserkowie – nieznające strachu, owładnięte szałem maszyny bojowe, odziane w niedźwiedzią lub wilczą skórę. Szaleńcy ci często walczyli bez zbroi. Rany nie robiły im większej szkody, a jedynie podsycały ich furię.



Berserkowie stanowili prawdziwą elitę wśród wikingów, a niejeden nordycki władca robił sobie z nich osobistą gwardię przyboczną.
Co odpowiadało za wściekły, bojowy szał tych wojowników? Wszystko wskazuje na to, że był to muchomor czerwony, z którego przygotowywano specjalny wywar. Działanie obecnego w tym grzybie muscimolu podsycane było też mistycznymi rytuałami. Odpowiednio przygotowany, zanietrzeźwiony czerwonym grzybem wiking mógł rzeczywiście zamieniać się w rozjuszoną bestię.

Jedno z największych dzieł literatury grozy zasilane było koksem

„Doktor Jekyll i pan Hyde” to niewątpliwie jeden z kamieni milowych literatury grozy, a postać „dwulicowego” bohatera na stałe trafiła do panteonu największych klasyków gustownego straszenia, z monstrum Frankensteina, Drakulą i Niewidzialnym człowiekiem na czele!
Wiele wskazuje na to, że podczas pisania tego opowiadania, jego autor Robert Louis Stevenson mógł być pod wpływem kokainy. Pisarz od lat cierpiał na krwawienie z układu oddechowego. W XIX wieku takie dolegliwości łagodzono „medyczną kokainą”. Jednym z efektów działania tego narkotyku jest m.in. zwężanie naczyń krwionośnych.



Biografowie Stevensona często twierdzą, że pierwsza wersja opowiadania spalona została przez jego żonę. Autor miał je napisać od nowa podczas trzydniowego kokainowego maratonu!

Piwo pomogło zbudować egipskie piramidy!

Piwo to obok wina jeden z najstarszych trunków alkoholowych w historii. Napój ten był szalenie popularny w starożytnym Egipcie, gdzie produkowano je z poddanych fermentacji ziaren pszenicy i jęczmienia. W przeciwieństwie do piwerka, które znamy dzisiaj, egipski wynalazek był dość gęsty i nie zawierał bardzo dużo procentów (ot, tyle co w wakacyjnym radlerku).
Piwo, obok innego produktu zbożowego, czyli chleba, było jedną z podstawowych części diety Egipcjan, więc nikogo chyba nie dziwi, że oba te produkty wydawano robotnikom zatrudnionym do budowy słynnych nieruchomości, w tym i piramid.



Naćpani studenci odkryli skuteczny środek znieczulający

Właściwości opioidów znane i stosowane były w medycynie już w starożytności. Od momentu, gdy w XV wieku hiszpańscy brodacze podbili inkaskie imperium, uczeni z wielkim zainteresowaniem przyglądali się praktykom południowoamerykańskich uzdrowicieli, którzy do leczenia wielu dolegliwości wykorzystywali preparaty na bazie liści koki.
Jakieś sto lat później w modzie była pewna używka, która jak się okazało, miała zrewolucjonizować anestezjologię. Modni, młodzi ludzie urządzali imprezy eterowe, podczas których inhalowali się oparami związku otrzymywanego w wyniku usunięcia wody z alkoholu etylowego za pomocą stężonego kwasu siarkowego.



Wdychanie (ale także i picie) eteru wprowadzało imprezowiczów w euforię, a jednym z objawów ubocznych, jakie obserwowano, była chwilowa odporność na ból. Na ten efekt zwrócili uwagę studenci medycyny i obracający się w modnych środowiskach, początkujący lekarze. Pierwsze próby wykorzystania eteru jako środka znieczulającego miały miejsce w latach 40. XIX wieku. Środek ten szybko zagościł w gabinetach dentystycznych oraz na salach chirurgicznych.

Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11

Oglądany: 45620x | Komentarzy: 28 | Okejek: 162 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

21.10

20.10

19.10

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało