Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…NIECODZIENNIK SATYRYCZNO-PROWOKUJĄCY

Czy wiedzieliście, że te wielkie, letnie przeboje traktowały m.in. o nuklearnej zagładzie, seksie po dragach i strzelaniu do dzieci?

77 092  
238   97  
Lato w pełni. Ławice podjanuszowanych, brzuchatych mężczyzn w towarzystwie swoich nalanych małżonek i rozwrzeszczanych dzieci koczują na plaży, oglądając mieniące się wszystkimi odcieniami zieleni sinice pokrywające taflę morskiej wody. Tymczasem z pierdzącego głośniczka komórki sączy się odziana w radosne, wakacyjne nuty piosenka o zagładzie nuklearnej. Jest cudownie.

Z obcojęzycznymi kompozycjami tak już jest – czasem skoczna, wpadająca w ucho melodia potrafi nas nieźle zmylić.

„Copacabana” Barry Manillow

To jeden w największych hitów roku 1978. Już sam tytuł zwiastuje słoneczne oparzenia chłodzone lodowatymi drinkami na plaży nadmorskiej dzielnicy Rio de Janeiro – Copacabany. Wrażenie obcowania ze zwiewnym, letnim przebojem potęguje skoczny rytm i sympatyczny ton głosu wykonawcy – Barry’ego Manillowa.


Gdy jednak bliżej poznamy warstwę tekstową, która w gruncie rzeczy nie ogranicza się przecież do chwytliwego refrenu „At the Copa, Copacabanaaaa”, okaże się, że kawałek ten jest dość tragiczny w swoim wydźwięku. Jest tu bowiem mowa o Loli – pewnej striptizerce, której chłopak – pracujący jako barman, zostaje zastrzelony podczas próby obronienia swojej ukochanej przed napastliwym klientem. Teraz, trzydzieści lat po tym wydarzeniu, pijana w sztok Lola siedzi w tym samym barze, ubrana w te same fatałaszki, w których pracowała i właśnie osiąga stan ostatecznego, alkoholicznego upodlenia.



Las Ketchup „Asereje”

Niemalże ćwierć wieku później listy przebojów podbił wielki wakacyjny hicior nagrany przez trójkę hiszpańskich dziewcząt. „Ketchup song”, znany bardziej pod nazwą „Asereje”, to upiorna, wyjątkowo irytująca każde wrażliwe ucho kompozycja, która aż w 26 krajach świata znalazła się na szczytach list przebojów.



Nikt za bardzo nie wiedział, o czym te biedne kobiety śpiewają, ale każdemu nóżka pląsała, gdy tylko z radia dobiegał skoczny refren… Nawet osoby władające językiem hiszpańskim nie rozumiały jego znaczenia. No, bo co to w końcu jest „Aserejé ja de je de jebe tu de jebere seibiunouva majavi an de bugui an de güididípi”?


Kluczem do zrozumienia tego charakterystycznego bełkotu jest pierwsza zwrotka „Ketchup song”. Bohater zwany Diego wchodzi do nocnego klubu. DJ, który jest jego przyjacielem, od razu puszcza ulubiony utwór gościa, czyli „Rapper Delight”, nagrany w 1979 przez rapowych dinozaurów – The Sugarhill Gang. Podekscytowany Diego zaczyna tańczyć i śpiewać. Problem w tym, że nie zna za grosz języka angielskiego, więc jego próby wokalne wypadają dość mizernie:

I said a hip hop, The hippie to the hippie: Aserejé, ja deje tejebe tude jebere
the hip-hip-hop, a you don't stop: tu de jebere sebiunouva (seibiunouva)
the rock it to the bang bang boogie say up jumped the boogie: majabi (majavi) an de bugui
to the rhythm of the boogie, the beat: an de buididipí

Crystal Waters „Gypsy Woman”

„La da dee, la da da” - refren powstałej 22 lata temu kompozycji to przykład okrutnego, dźwiękowego robala, który złośliwie odtwarza nam zapętlony dźwięk w głowie. „Gypsy Woman” to jeden z największych hitów amerykańskiej piosenkarki związanej z house’ową sceną lat 90.
Mimo że kawałek zachęca do rytmicznego kołysania się na parkiecie, to akurat warstwa tekstowa w niczym nie przypomina lirycznego przekazu większości dyskotekowych przebojów.



Mowa tu bowiem o bezdomnej kobiecie, która mimo skrajnego ubóstwa zawsze dobrze się ubiera i nosi nienaganny makijaż, aby wzorowo prezentować się na ulicy, gdzie zarabia na chleb śpiewając kawałki gospel.
Podobno autorka tego numeru była mocno zniesmaczona, że jej dzieło, zamiast zmuszać ludzi do refleksji, stało się olbrzymim, klubowym hiciorem.

„I don’t like mondays” The Boomtown Rats

Prawdopodobieństwo, że kawałek, w którego refrenie pada gorzkie zwierzenie „I don’t like mondays” stanie się hitem było dość duże – nikt nie lubi poniedziałków! W tym jednak wypadku okazuje się, że podstawa tego numeru była znacznie bardziej dramatyczna niż obowiązek wstania rano i rozpoczęcia kolejnego tygodnia harówki w znienawidzonej pracy.
„Nie lubię poniedziałków” - to jedno z pierwszych zdań wywiadu, który w 1979 roku przez telefon udzieliła Brenda Spencer. Szesnastoletnia Amerykanka zabarykadowała się wówczas w swoim pokoju i z okna otworzyła ogień do obecnych na placu zabaw przed pobliską szkołą uczniów i nauczycieli. Zabiła dwie osoby, poważnie raniła osiem. Przez siedem godzin trwała obława. Po tym czasie udało się nakłonić Brendę do poddania się.



Małolata nie miała żadnych wyrzutów sumienia. Twierdziła, że strzelanie do ludzi przypomina trochę zabijanie kaczek. Ogólnie – to świetna zabawa i znakomity sposób na nadanie nieco kolorytu szarym dniom.
Brenda sądzona była jak dorosła osoba. Dopiero w 2019 roku, czyli 40 lat po zbrodni, której dokonała, będzie mogła ubiegać się o zwolnienie z dalszego odbywania kary.


Bob Geldof – ówczesny lider i wokalista grupy The Boomtown Rats – zainspirował się wiadomością na temat tego wydarzenia nadaną w formie teleksu przez jedną z uniwersyteckich rozgłośni radiowych.

„Wannabe” Spice Girls

Kawałek o przyjaźni, miłości i innych banałach? Pewnie tak, ale w tej kompozycji jest też ukryty pewien mniej grzeczny przekaz. Dla wielu rodziców, których pociechy słuchały muzyki popularnego w latach 90. girls-bandu, mógłby być dość niepokojący (gdyby tylko ci umieli odpowiednio rozszyfrować to, o czym dziewczyny śpiewały). A właściwie to – rapowały. Mówimy bowiem o fragmencie, który leci mniej więcej tak:

"So here’s a story from A to Z,
you wanna get with me you gotta listen carefully,
We got Em in the place who likes it in your face,
we got G like MC who likes it on an…
Easy V doesn’t come for free, she’s a real lady”.



Lata 90., brytyjskie kluby, tabletki euforii, niezobowiązujący seks? Coś świta? Ecstasy – to jeden z najpopularniejszych w tamtym czasie wspomagaczy klubowych imprez w Wielkiej Brytanii. Według młodzieżowej nomenklatury narkotyk ten znany był jako po prostu „E”. Trudno, aby artystki chcące osiągnąć międzynarodowy sukces wprost mówiły, o jaką substancję chodzi. Zamiast tego mamy więc „M”, czyli fonetyczne - „Em”, a cały ten fragment dotyczy podsycanego pigułami seksu bez zobowiązań, w którym gustowały Geri Halliwell (G) i Mel C (MC).



„Vamos a la playa” Righeira

Jest dyskotekowy rytm, jest taneczny klimat, a do tego jacyś goście śpiewają o chodzeniu na plażę – to musi być wakacyjny hit, c’nie? No i w 1983 roku był. I to gigantyczny! Włoski duet nagrał kawałek w języku hiszpańskim. Opowiada on o grupie ludzi, którzy faktycznie idą na plażę. Jednak nie aby kąpać się i opalać swe ciałka na szlachetny brąz, ale po to, by być świadkami testu atomowego, kiedy to potężna bomba zostanie zdetonowana w morzu.



Gapie mają na głowach kapelusze, których zadaniem jest ochrona przed radioaktywnym wiatrem. W ostatniej zwrotce mowa jest o tym, że woda jest już całkiem oczyszczona z wszystkiego, co żywe i świeci się niczym toksyczna żarówka.


Wizja nuklearnych eksplozji na morzu wcale nie jest wyssaną z palca historią rodem z książek SF. Jak by nie patrzeć – do końca XX wieku przeprowadzono ponad 2 tysiące prób atomowych, z czego spora część polegała na detonacji ładunku w oceanie. W 1954 roku na atolu Bikini miał miejsce test najpotężniejszej bomby wodorowej, jaką dysponowały Stany Zjednoczone. Wybuch 15-megatonowego ładunku doprowadził do katastrofy ekologicznej – na głowy mieszkających w pobliżu ludzi spadł radioaktywny osad, skażeni zostali też gapie, a wyspa, na której dokonano testu, najzwyczajniej w świecie wyparowała.

Źródła: 1, 2, 3, 4

Oglądany: 77092x | Komentarzy: 97 | Okejek: 238 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

19.03

18.03

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało